aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Niedzielnik | jak zaczęłam nowy rok, grupa na FB i plany na luty

fotokreatywni

Jak to się mówi: nowy rok, stara ja i w moim przypadku całkowicie się to zgadza! U Was też "nowy rok" to poczucie kolejnego startu, nowego początku? Ja czuję się tak za każdym razem i zawsze staram się zacząć kolejny rok z przytupem i nie, nie mam na myśli sylwestra. Wiem, że to banalne i takie... powszechne, ale nic na to nie poradzę. Rok 2018 ma być rokiem zmian i postaram się, aby to były dobre zmiany. W dzisiejszym niedzielniku będzie luźno i spokojnie, w sam raz na niedzielny wieczór. Opowiem Wam trochę jak zaczęłam rok, opowiem o wyjątkowej grupie na Facebooku i jakie są moje plany na luty. 

fotokreatywni

Start w 2018

Ten rok zaczął się od wielu nowych wyzwań. Ponieważ od roku zajmujemy się sprawą zakupu mieszkania i mam nadzieję, że to będzie temat przewodni 2018. W związku z tym stanęłam przed ważnymi decyzjami związanymi z moją firmą. Zmiany, które się szykują trochę mnie przerażają. Jednak postanowiłam nie dać się stresowi zawczasu i po prostu radzić sobie z trudnościami, jak już się pojawią, a nie zamartwiać się na zapas. 2018 rok od razu zaczęłam od realizacji postanowień i planów, które sobie założyłam. Tym razem nie stawiałam sobie typowych celów, ale założenia, które faktycznie chcę realizować i w tym roku postawiłam na siebie. Ten rok ma być przełomowy, zamierzam mocno nad sobą popracować i skupić się na realizacji siebie. W moim życiu szykuje się naprawdę sporo dużych zmian i początek roku idealnie to odzwierciedla. Nadrobiłam sporo zaległości, robię porządki w domu, w życiu osobistym, ale i również na blogu. Mój start w nowy rok mogę śmiało określić produktywnym, bo od razu zakasałam rękawy i zabrałam się do roboty, nie mam zamiaru marnować czasu na pierdoły. Jaki był Wasz start w nowy rok? 
➥ Postanowienia noworoczne, które zamierzam dotrzymać

grupa-fotokreatywni

Grupa Fotokreatywni


W końcu zrealizowałam swój pomysł z poprzedniego roku i stworzyłam grupę na Facebooku. Długo zastanawiałam się nad tym, czym mogłaby się wybić wśród setek tysięcy takim miejsc i jak połączyć w niej to, co chciałam. To miejsce ma dotyczyć tematyki fotografii, blogowania i troszeczkę social mediów. Cieszę się, że w życiu mogę łączyć te trzy pasje i chcę dzielić się z Wami tą miłością, inspirować i może nauczyć czegoś nowego. Ponieważ dostaję od Was naprawdę masę pytań o sprzęt, o parametry, ustawienia aparatu, program, obróbkę itd. wiem, że ten temat Was interesuje. Taka grupa pomoże nam usystematyzować wiedzę i czerpać ją od najlepszych (bo w grupie są same gwiazdy!). Na ➥ Fotokreatywnych panuje jeszcze trochę chaos i bałagan, ale najbliższe dni zapowiadają się bardzo pracowicie - również na grupie. Zebrała się tam sama śmietanka i mam nadzieje, że będzie to pełne inspiracji miejsce, w którym będziemy czerpać wiedzę od siebie nawzajem i pomoże nam rozwinąć skrzydła! Jeżeli marzą Wam się piękne, estetyczne zdjęcia koniecznie zapiszcie się do grupy.

grupa-fotokreatywni

Plany na luty

Luty niesie przede wszystkim ogromne zmiany na blogu. Wy pewnie odczujecie jedynie zmianę wizualną, choć nie planuję szaleństw, jedynie trochę poprawek estetycznych, które poprawią jakość strony. Większość zmian odbędzie się w środku, bo dojrzałam do tego, aby W KOŃCU przenieść się na Wordpressa i niesamowicie się boję, że nie będę w stanie tego ogarnąć. Ale wiecie co? Jak zaczynałam na Bloggerze, to też była dla mnie totalna nowość i jakoś sobie poradziłam. Myślę, że tutaj też sobie poradzę, choć pewnie na początku będę przerażona. Kolejną zmianą związaną z blogiem, jest rozpoczęcie pracy nad kursem online lub ebookiem. Nie wiem od czego zacząć i mam zamiar w lutym zagłębić się w tym temacie, aby w końcu podjąć decyzję i rozpocząć konkretne działania.

Luty bez dwóch zdań będzie miesiącem Fotokreatywnych. Mam masę pomysłów na rozkręcenie grupy i mam nadzieję, że Wam również przypadną do gustu. To dla mnie nowość, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi jakieś wpadki. Jeżeli miałybyście jakieś sugestie lub pomysły odnośnie działań w grupie, to podzielcie się nimi w komentarzach lub w wiadomości prywatnej - w ten sposób łatwiej będzie mi sprostać Waszym oczekiwaniom wobec tego miejsca.

Niestety nastąpił moment, w którym muszę w końcu zacząć jeździć samochodem. Miałam wrócić do tego już od stycznia, ale nawał obowiązków i innych zobowiązań znów przesunął ten temat na dalszy plan. Nie mogę jednak tego dłużej przekładać i choć bardzo mi to nie na rękę, nie mam ochoty znów siadać za kółkiem, to chcę się przemóc i pokonać ten irracjonalny strach. Mam nadzieję, że w marcowym niedzielniku będę mogła Wam się pochwalić, że w końcu jeżdżę!

Nie przegapcie

Stwórz własną pielęgnację z nowościami MIYA - marka wypuściła ostatnio kolejne nowe produkty, a ja jestem zakochana w ich nowych esencjach. Czy wiecie, że z produktów marki MIYA możecie komponować indywidualnie dobraną pielęgnację?
 Niesamowite nowości Affect - najnowsza paletka Evening Mood, to efekt współpracy marki z wizażystką Karoliną Matraszek. Jakość cieni i kolorystyka, powala na kolana!
➥ 52 książki na 2018 rok - czyli po raz kolejny dzielę się z Wami listą książek, które chcę przeczytać w 2018 roku. Sporo z Was, podobnie jak ja, uwielbia czytać więc jestem przekonana, że moja lista będzie się wydłużać dzięki Waszym propozycjom.

Jakie Wy macie plany na luty?

Czytaj dalej ›

Nowości MIYA | stwórz własną pielęgnację

MIYA-myBEAUTY-essence

Znacie to uczucie, kiedy na rynku kosmetycznym pojawia się coś nowego, a Wy za wszelką cenę chcecie to mieć? Szybsze bicie serca, wzrost adrenaliny i pożądanie w oczach? Jeżeli chcecie się tak poczuć, koniecznie zajrzyjcie do dzisiejszego postu. Jedna z moich ulubionych polskich marek kosmetycznych wypuściła kolejne nowości. Na pewno doskonale znacie MIYA Cosmetics, a jeżeli nie, to radzę Wam to nadrobić. O kosmetykach tej marki pisałam na blogu niejednokrotnie, a dziś chcę pokazać Wam nowości, które niedawno MIYA wypuściła na rynek. Porozmawiamy sobie też o tworzeniu własnej pielęgnacji i dopasowaniu kosmetyków do potrzeb własnej skóry.

MIYA-myBEAUTY-essence

Nowości MIYA Cosmetics

Nie będę ukrywać, że bardzo szybko stałam się fanką produktów marki. Kremy myWONDERbalm sprawdzają się u mnie rewelacyjnie, a olejowe serum myPOWERelixir właśnie dobija dna - tak bardzo je lubię. Kiedy dostałam cynk, że dziewczyny wprowadzają kolejne produkty, moja ciekawość sięgnęła zenitu! W pierwszej kolejności pojawił się olejek do demakijażu mySUPERskin, a niedawno do asortymentu dołączyły dwie esencje myBEAUTYessence. Dziewczyny wprowadziły też mniejszą wersję rewitalizującego serum myPOWERelixir i teraz możemy wybierać między pojemnością 15ml, a 50ml. 

mySUPERskin, MIYA Cosmetics

Olejek do demakijażu mySUPERskin poza pozbyciem się makijażu dba i pielęgnuje skórę. Przede wszystkim oczyszcza ją ze wszystkich nagromadzonych w ciągu dnia zanieczyszczeń, nadmiaru sebum, drobnoustrojów i bakterii, jednocześnie nie naruszając naturalnego pH skóry. Za właściwości odżywiające i nawilżające odpowiada olejek z nasion malin, pestek moreli, ze słodkich migdałów, olej abisyński oraz witamina E, która dodatkowo wygładza i dodaje blasku. To faktycznie lekki olejek, który dobrze radzi sobie w demakijażu, ale i oczyszczaniu skóry. Możemy go również stosować jako produkt do codziennego mycia twarzy, wystarczy wmasować go w wilgotną skórę i delikatnie spłukać wodą. 

Nie muszę Wam chyba mówić, że nie jestem fanką olejków do demakijażu. Nie znalazłam jeszcze takiego, który by mnie satysfakcjonował. Zawsze zostawiają nieprzyjemną warstwę na skórze, czasami szczypią w oczy i zazwyczaj okropnie pachną. Olejek mySUPERskin ma przewagę w postaci pięknego, delikatnie słodkiego zapachu, który nie odpycha. Nie zauważyłam aby szczypał albo podrażniał moje oczy, natomiast doskonale radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Co prawda zostawia na skórze cieniutką, oleistą warstwę, ale nie jest ona tak uciążliwa, jak w przypadku innych olejków. Ja zmywam ją płynem micelarnym i przechodzę do następnych etapów pielęgnacji.

esencje-miya

Wszystkie produkty MIYA są przebadane dermatologicznie, są wegańskie, nie posiadają PEG-ów, silikonów, parafiny, glikolu propylenowego ani olejów mineralnych.

myBEAUTYessence, MIYA Cosmetics

Marka wypuściła dwie wersje esencji: COCO Beauty Juice, która jak łatwo się domyślić pachnie kokosem oraz FLOWER Beauty Juice, czyli wersje kwiatową, o różanym zapachu. Esencje myBEAUTYessence, to naprawdę wyjątkowe produkty. Łączą w sobie kompleks cennych wód i ekstraktów roślinnych, zawierają kwas hialuronowy i witaminy, a to wszystko połączone zostało z wodą termalną. Dzięki czemu są leciutkie, przyjemne i nie obciążające dla skóry. 

COCO Beauty Juice zawiera ekstrakt z kokosa, sok z aloesu, kwas hialuronowy, prowitaminę B5, witaminę B3 i wodę termalną. Wszystkie te składniki wpływają na poprawę nawilżenia skóry, odżywiają, działają przeciwstarzeniowo, ujędrniają i dają przyjemne uczucie ukojenia. 

FLOWER Beauty Juice poza kwasem hialuronowym, prowitaminą B5, witaminą B3 i wodą termalną zawiera też hydrolat z róży oraz ekstrakty z peonii i hibiskusa. Te składniki działają ujędrniająco i przeciwstarzeniowo, a ekstrakt z róży dodatkowo koi podrażnioną i zmęczoną skórę. 

Stosowanie esencji jest banalnie proste. Wystarczy rozpylić ją na oczyszczoną skórze, a następnie delikatnie wklepać opuszkami. Można je stosować codziennie, zarówno rano, jak i wieczorem, na twarz oraz dekolt. Mogą stanowić przygotowanie skóry pod krem, olejek, serum ale również zamiennie z nimi np. zamiast kremu na dzień lub na zmianę z serum. Ja lubię stosować je również przed nałożeniem maski w płachcie, pod makijaż i na makijaż oraz w ciągu dnia. Efekt? Odświeżona, nawilżona i przyjemnie miękka skóra zaraz po wchłonięciu. 

Esencje od MIYA, to produkty, którymi zachwycam się od kilku tygodni. Wersji kokosowej używam codziennie i za każdym razem jestem zachwycona tym, jak wygląda moja skóra zaraz po zastosowaniu. Jest mięciutka, gładka i nabiera naturalnego blasku. Często sięgam po nią też w ciągu dnia, bo po prostu lubię efekt jaki daje. Uwielbiam ją i wiem, że od teraz to będzie stały element mojej codziennej pielęgnacji.

MIYA-myBEAUTY-essence

Komponuj swoją własną pielęgnację

Jestem bardzo ciekawa czy wiecie, że wszystkie produkty MIYA mogą być stosowana na wiele różnych sposobów. Kremy myWONDERbalm mogą służyć jako krem na dzień, na noc, jako krem pod oczy czy baza pod makijaż, ale można je też stosować do rąk czy na suche łokcie. Serum możemy używać na twarz, pod oczy, w większej lub mniejszej ilości w formie maseczki, ale nawet jako serum na końcówki włosów. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku olejku do demakijażu czy esencji. Jak wspomniałam wcześniej mySUPERskin możemy używać nie tylko do zmywania makijażu, ale również jako produkt do mycia twarzy rano i wieczorem. Esencje mają dość szerokie możliwości i stanowią doskonałe uzupełnienie naszej pielęgnacji. Przy okazji świetnie sprawdzają się jako baza pod makijaż i do ściągania pudrowości z podkładu i do tego przepięknie pachną!

To, w jaki sposób będziecie stosować kosmetyki MIYA zależy tylko i wyłącznie od Was! Ich uniwersalność i wielozadaniowość sprawia, że możecie pielęgnacje całkowicie dostosować do własnych potrzeb. Wystarczy dobrać odpowiednie kosmetyki do potrzeb Waszej skóry i łączyć je ze sobą, tworząc swoją własną pielęgnację. Nie macie rano czasu? Wystarczy psiknąć Twarz esencją MIYA myBEAUTYessence, zrobić szybki makijaż i gotowe. Po powrocie do domu umyć twarz olejkiem, rozpylić esencję i nałożyć krem lub serum. Jeżeli macie ochotę na wieczorny rytuał pielęgnacyjny, najpierw możecie skorzystać z olejeku i delikatnie, ale skutecznie oczyścić skórę. Następnie przygotować ją pod krem opylając twarz esencją i zaaplikować ulubiony krem albo użyć serum. Kombinacja, kolejność nie zmieniają właściwości tych produktów, one odżywiają, wzmacniają i nawilżają skórę niezależnie od konfiguracji jaką obierzecie. Ważne, aby Wasza skóra była zadowolona, a Wy szczęśliwe. 

Ja #jestemgotowa na tworzenie własnej pielęgnacji!

MIYA-myBEAUTY-essence

Wszystkie kosmetyki polskiej marki MIYA Cosmetics są dostępne na stronie producenta www.miyacosmetics.com, a nowości zaczynają też pojawiać się stacjonarnie w drogeriach Rosmann, Hebe, Kontigo i w wielu drogeriach internetowych. Natomiast pełna gama produktów MIYA jest dostępna w Super Pharm. 

Jak Wy tworzycie swoją pielęgnację? Używacie kosmetyków MIYA?

Czytaj dalej ›

52 książki, które chcę przeczytać w 2018 roku

52-ksiazki-w-52-tygodnie

Jeżeli śledzicie mnie już od długiego czasu, na pewno wiecie, że co roku staram się czytać minimum 52 książki. To taki cel, który założyłam sobie już parę lat temu i skrupulatnie staram się go realizować. Od trzech lat publikuję na blogu listę książek, które chcę przeczytać, dzięki czemu mogę bez problemu do niej wracać, zmieniać pozycje i uzupełniać listę. Ponieważ przed nami kolejny rok i mamy już w sobie połowę stycznia, pora na kolejne wyzwanie czytelnicze, więc i tym razem nie może zabraknąć na blogu listy 52 książek na 2018 rok. Jeżeli podobnie jak ja lubicie czytać i staracie się robić to jak najczęściej, koniecznie zostawcie mi w komentarzach swoje ulubione tytuły!  

52-ksiazki-w-52-tygodnie

52 książki w 52 tygodnie, edycja 2018

Już ponad 3 lata czytam ebooki i nie zamierzam przerzucać się na klasyczne książki. Choć w poprzednim roku przeczytałam kilka papierowych pozycji, to jednak Kindle jest dla mnie znacznie wygodniejszym rozwiązaniem. Na szczęście coraz więcej tytułów wychodzi również w formie ebooków, więc problem z głowy! Jak zawsze przy okazji przygotowania listy stawiam na różnorodność. Tym razem dopisałam kilka pozycji w języku angielskim lub tytuły, które jeszcze nie miały premiery w Polsce i tak naprawdę nie wiadomo czy w ogóle będą wydane w tym roku. Lista jest oczywiście niepełna, bo ten rok będzie obfitował w masę nowości czytelniczych, a ja na pewno część z nich będę chciała przeczytać. Jak zwykle zostawiam sobie puste miejsca na dopisanie nowych tytułów, choć jak pewnie zauważyliście poprzednio, moja lista bardzo się zmienia w ciągu roku. Ja jednak lubię mieć punkt odniesienia jak następuje chwila pod tytułem "co ja mam teraz przeczytać?!", wracam do lisy i wybieram jakaś pozycję.

1. Woda, która niesie ciszę, B. C. Cherry
2. Diana. Moja historia, A. Morton
3. Żółwie aż do końca, John Green
4. Nocny film, M. Pessl
5. Eliza and her Monsters, F Zappia
6. Vicious, V. Schwab
7. Słowik, K. Hannah
8. Historia Pszczół, M. Lunde
9. Służące, K. Stockett
10. Igrzyska śmierci, S. Collins
11. W pierścieniu ognia, S. Collins
12. Kosogłos, S. Collins
13. Cień i kości, L. Bardugo (tom I)
14. Szturm i grom, L. Bardugo (tom II)
15. Ruina i rewolta, L. Bardugo (tom III)
16. Pryncypium, M. Darwood
17. Scarlet, M. Meyer
18. Cress, M. Meyer
19. Winter, M. Meyer
20. Morderstwo w Orient Ekspressie, A. Christie 
21. Ostatni list od kochanka, J. Moyes 
22. Confess, C. Hoover
23. Lawendowy pokój, N. George
24. Kredziarz, C.J. Tudor
25. Harry Potter i czara ognia, J. K. Rowling
26. Harry Potter i więzień Azkabanu, J. K. Rowling 
27. Stalking Jack The Ripper, K. Maniscalco
28. A conjuring of light, V. E. Schwab (tom 3)
29. Między nami, C. Cleave
30. Dom sióstr, Ch. Link
31. Ukryte działania, Lee Shetterly
32. Coco Chanel. Życie intymne, L. Chaney
33. The Hate U Give, Angie Thomas
34. Fairest, Marissa Meyer
35. 
36. 
37. 
38. 
39. 
40. 
41. 
42. 
43. 
44. 
45. 
46. Zapytaj Garyego, Gary Vaynerchuk
47. Finansowy Ninja, M. Szafrański
48. Rewolucja social media, M. Sadowski
49. Zawód: bloger, J. glogaza i M. Klimowicz
50. Twoja firma w social mediach, M. Żukowski
52. Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować), A Jabłoński

W tym roku postawiłam niektóre książki przeczytać ponownie (jak serię Igrzysk śmierci czy Służące i Harrego Pottera, heloł). Wybrałam pozycje, które naprawdę bardzo przypadły mi do gustu kiedy czytałam je za pierwszym razem. Nie wiem jak Wy, ale ja czasem lubię wrócić do niektórych historii i poczuć ich klimat ponownie (nie bez powodu serię Harrego Pottera czytałam 6849 razy). Na liście dopisałam też masę nowości i książek, które od dawna były na mojej liście "do przeczytania". Nie mogło też zabraknąć pozycji branżowych, bo w poprzednim roku trochę zaniedbałam ten temat. Liczę, że tym razem uda mi się przeczytać minimum 60 książek, ale wszystko okaże się z czasem. 

52-ksiazki-w-52-tygodnie

Jakie są Wasze plany czytelnicze na 2018 rok?

Czytaj dalej ›

Nowości Affect | Evening Mood Palette, pomadki Soft matte, róże i pudry

affect-evening-mood

Marka AFFECT już od jakiegoś czasu zaskakuje nas niesamowitymi nowościami. Na początku poprzedniego roku marka podbiła serca przepiękną paletą Naturally Matt, zaprojektowaną przez utalentowaną wizażystkę Karolinę Matraszek. Zaledwie kilka miesięcy później, czyli pod koniec roku AFFECT zaskakuje nas po raz kolejny. Wśród nowości pojawiła się elektryzująca paleta Evening Mood, nad którą również pracowała Karolina. Pojawiło się 10 nowych pomadek Soft Matte, cztery róże i dwa pudry do gruntowania makijażu. Kiedy pokazałam Wam zajawkę tych nowości na Instagramie bardzo się nimi zainteresowałyście, więc zakasałam rękawy i zabrałam się za zdjęcia. Dziś podzielę się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami i pokażę swatche wszystkich produktów.  

affect-evening-mood

affect-evening-mood

AFFECT, Evening Mood Palette

Paleta Evening Mood (99zł/szt), to dziesięć cieni zamkniętych w kartonowym opakowaniu. Kompozycja jest dość nieoczywista i jestem przekonana, że nie trafi do każdego, ale im dłużej na nią patrzę, tym bardziej mi się podoba. Paleta składa się z 7 matowych cieni i 3 duochromów, które delikatnie, ale pięknie opalizują (róż, pomarańcz i zieleń). Pigmentacja wszystkich cieni jest na bardzo, BARDZO wysokim poziomie i nie skłamię jeżeli powiem, że paleta Evening Mood śmiało może konkurować z propozycjami z wyższej półki. Zwracam jednak Waszą uwagę na fakt, że cienie mimo swojej świetnej pigmentacji są nieco suche przez co trochę się osypują. Natomiast nie jest to problem, z którym nie byłybyście w stanie sobie poradzić, jestem o tym przekonana. Nawet kilka sposobów jak sobie poradzić z tym problemem pokazałam Wam jakiś czas temu na blogu.

Paleta jest nasycona pięknymi kolorami, które z powodzeniem mogłybyśmy wykorzystać w makijażu dziennym, ale nie tylko. Mamy tutaj średni brąz, ale też ciemny, intensywny odcień brązu, marsale, która pięknie podkreśli zielone i niebieskie oczy, pomarańcz idealny dla niebieskookich i chyba najbardziej napigmentowaną czerń z jaką miałam styczność. Nie jest to oczywista kompozycja kolorystyczna, ale myślę, że paleta jest świetnym uzupełnieniem do neutralnej kolorystyki, którą na pewno już macie. Nie powiem Wam jaką cienie mają trwałość i jak się z nimi pracuje, bo jeszcze tak dokładnie się nią nie bawiłam, ale jak tylko porządnie ją przetestuję - dam Wam znać!

affect-soft-matte

affect-soft-matte

Róże i pudry prasowane AFFECT

Czy ja muszę zwracać Waszą uwagę na te piękne tłoczenia? Muszę? No dobra... To popatrzcie na te piękne, sweterkowe tłoczenia! Róże (27zł/szt.) i pudry (ok. 35zł/szt.) wyglądają naprawdę uroczo i aż szkoda ich używać tak pięknie wyglądają! Marka wypuściła 4 nowe odcienie o niesamowicie ciekawych nazwach: od R-0117 do R-0120 i tutaj również pigmentacja nie zawodzi. Jest bardzo dobra, ale raczej trudno będzie sobie zrobić nimi krzywdę, o ile podczas nakładania różu strzepniemy nadmiar z pędzelka. Dobrze się rozcierają, nie robią plam i ładnie wyglądają na twarzy, więc czego chcieć więcej? Moim faworytem na ten moment jest numer R-0120, a Waszym?

Karolina Matraszek stworzyła też dwa pudry do twarzy MD-1001 oraz MD-1002. Pudry mają idealnie sprawdzać się do cery suchej, dojrzałej, a nawet przy bardzo wrażliwej skórze. Zauważyłam, że mają bardzo delikatne, satynowe wykończenie subtelnie wpadające w mat. Wiem, że Karolina chciała stworzyć produkty praktycznie niewidoczne na skórze, które będą gruntować podkład i korektor. Muszę przyznać, że wykonała kawał dobrej roboty! Ten jaśniejszy puder pod oczami, jak i na całej twarzy wygląda bardzo ładnie. Cieszę się, że wypuściła również nieco ciemniejszy odcień, bo ostatnio widuję tylko ekstremalnie jasne pudry, które często rozjaśniają podkład i nie sprawdzają się do wszystkich karnacji. Zarówno róże jak i pudry są dostępne w formie wkładów i w dedykowanych opakowaniach.

affect-soft-matte

affect-soft-matte

Pomadki AFFECT, Soft matte

Czyli coś, na co wszystkie czekacie, czyli pomadki Soft Matte. Pojawiło się 10 nowych kolorów i jestem przekonana, że każda z Was znajdzie wśród nich jakąś propozycję dla siebie. Pomadki mają doskonałą pigmentację, gładko suną po ustach i zastygają na satynowy mat. Jeżeli oczekujecie płaskiego efektu matowych ust, to się rozczarujecie. Te pomadki są delikatnie matowe, ale nie połyskują (na zdjęciu nie wszystkie kolory są zastygnięte), a spory wybór neutralnych kolorów sprawia, że będą świetną alternatywą na co dzień. Te najjaśniejsze kolory są troszkę trudniejsze w aplikacji, ale dwie warstwy z powodzeniem pokryją całe usta. Ciemniejsze kolory nie wymagają wielkiego wysiłku przy malowani (zrobiłam to bez konturówki!), a totalnym zaskoczeniem było dla mnie to, że odcień Madness nie zostawił prawie żadnych prześwitów.

Pomadki Soft Matte (49zł/szt.) nosi się przyjemnie i lekko. Są właściwie niewyczuwalne na ustach, ale musicie liczyć się  tym, że to nie są najbardziej trwałe pomadki na świecie. Mają lekką, ale nie lejącą się konsystencję wpadającą w leciutki mus. Trochę przeszkadza mi ich zapach bo jest taki... sztucznie kosmetyczny (na pewno wiecie o co mi chodzi), ale na szczęście szybko się ulatnia. Poza tym mają wygodny, poręczny aplikator i sporą pojemność.

affect-evening-mood

Naprawdę jestem oczarowana tymi nowościami i już z wielkim zapałem zabrałam się za testy. Mam ochotę dzisiaj coś zmalować, więc może jeszcze dziś dorzucę do postu makijaż. Paletka naprawdę robi wrażenie, a w różach nie sposób się nie zakochać! 

Co ze wszystkich nowości podoba Wam się najbardziej?

Wpadnijcie też na Instagram, jestem tam codziennie!




Czytaj dalej ›

Najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne 2017 | hity 2017

najlepsze-kosmetyki-pielegnacyjne

W końcu nadeszła pora na listę z najlepszymi kosmetykami pielęgnacyjnymi z 2017 roku. Zdążyłyście się już na pewno zorientować, że najczęściej mówię o kolorówce. Choć bardziej interesuję się makijażem, to zdaję sobie sprawę z tego, że podstawą pięknie wyglądającej cery jest odpowiednia pielęgnacja. W 2017 roku bazowałam w dużej mierze na produktach, które już znałam i dobrze się u mnie sprawdzały. Na szczęście wpadło mi w ręce kilka perełek, które z powodzeniem mogę wyróżnić jako kosmetyczne hity 2017 roku. Jeżeli jesteście ciekawe jakie kosmetyki zasłużyły moim zdaniem na miano top of the top, zapraszam na dzisiejszy post!
➥ Hity kosmetyczne 2016
➥ Hity kosmetyczne 2015

Najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne 2017

Nie pokażę Wam tutaj nic nowego, bo jeżeli śledzicie mnie uważnie, na pewno doskonale znacie te kosmetyki. To dowód na to, że naprawdę się u mnie sprawdziły, że sięgam po nie regularnie i z całego serca mogę Wam je polecić. Aby się nie powtarzać i nie powielać treści, każdy z kosmetyków omówię pokrótce i podobnie jak poprzednio i tym razem podeślę Wam linki do recenzji jeżeli takie się już na blogu znalazły. To co? Jesteście gotowe poznać najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne 2017 roku?

najlepsze-kosmetyki-pielegnacyjne

Kiehl's. Midnight Recovery Concentrate
Początkowo nie byłam tak zachwycona tym serum jak większość użytkowniczek. Ten olejek był dla mnie po prostu przeciętny. Nawet w momencie przygotowania recenzji nie byłam nim zachwycona, bo delikatnie przesuszał niektóre partie twarzy, ale wiecie co? To już jest moja druga buteleczka, bo to serum działa na mojej twarzy doskonale. Uspokaja ją, koi podrażnienia, niweluje niedoskonałości, odświeża, delikatnie napina i doskonale odżywia. Muszę go stosować maksymalnie 3 razy w tygodniu, bo inaczej faktycznie delikatnie mnie przesusza, ale kompletnie mi to nie przeszkadza, bo na dłuższą metę odpowiednio dozowany działa u mnie znakomicie. 

Origins, Ginzing, Ultra-Hydrating Energy-Boosting Cream
To mój pierwszy krem marki Origins i czuję, że nie ostatni. Wspominałam Wam o nim przy okazji ulubieńców listopada, a im dłużej go używam, tym bardziej go lubię. Doskonale nawilża i wzmacnia skórę, pobudza i odżywia  a uczucie jakie daje po aplikacji, jest po prostu bajeczne. Myślę, że przygotuję dla was update mojej aktualnej pielęgnacji i przybliżę Wam działanie kremu z Origins bo naprawdę warto się nim zainteresować. 

Ziaja, lano-maść
Czy ja naprawdę muszę przestawiać Wam ten produkt z bliska? Mam wrażenie, że Ziaja powinna płacić mi miliony monet za reklamę tego produktu (ale dla ścisłości - nie robi tego), bo ja polecam go zawsze, wszędzie i każdemu. Lano-maść, choć pierwotnie przeznaczona jest do pielęgnacji brodawek sutkowych, to działa cuda na popękane, suche i spierzchnięte usta. To produkt silnie regenerujący, obowiązkowy szczególnie zimą kiedy nasze usta maja tendencję do pękania. Dziewczyny, to MUST HAVE w Waszej pielęgnacji ust, a jeżeli podobnie jak ja, kochacie matowe pomadki - ten produkt już od dawna powinien być w Waszych kosmetyczkach.

najlepsze-kosmetyki-pielegnacyjne

najlepsze-kosmetyki-pielegnacyjne

MELIcare, patchouli & lemon hand cream
Fakt, że ponownie pokazuję Wam krem do rąk MELLIcare, to wcale nie jest przypadek. W tej chwili to najlepszy krem do rąk jaki stosowałam od bardzo dawna. Może nie wiecie, ale od dłuższego czasu borykam się z silnym przesuszeniem na prawej dłoni (nie wiem czy to nie jest atopowe zapalenie skóry, wizytę u dermatologa odwlekam, standard) i tylko ten krem sobie z tym radzi. Doprowadził moją skórę dłoni do takiego stanu, że nie straszne mi są nawet największe mrozy. Od kiedy go używam moja skóra dłoni jest mięciutka, gładka, jedwabista i co więcej - doskonale nawilżona. Uwielbiam ten krem nie tylko za właściwości i świetne działanie, ale i, choć może zabrzmi to banalnie, za aplikator. Pompka w kremie do rąk? Ideał! Dzięki temu używam go codziennie, bo zawsze stoi pod ręką i jego stosowanie jest bardzo wygodne.

thisworks, deep sleep pillow spray
Cała marka thisworks, to moje odkrycie tego roku. Jeszcze parę miesięcy temu w życiu bym nie uwierzyła, że jakiś spray czy balsam będzie mi ułatwiał zasypianie. Zresztą mówiłam Wam już, że jak Alicja opowiadała mi o tych produktach, to byłam bardzo sceptyczna. thisworks to marka, która przede wszystkim tworzy produkty mające ułatwiać zasypianie i zapewniać przyjemny, głęboki sen. Specjalnie opracowane formuły kosmetyków tej marki powstają na bazie lawendy, wetiweru i rumianku wpływają na jakość snu. Ja zakochałam się w sprayu Deep Sleep Pillow Spray oraz balsamie, bo te produkty naprawdę działają! Marka od niedawna jest dostępna w Polskiej Sephorze, a w asortymencie można znaleźć również krem pod oczy, krem na noc czy olejek ułatwiający zasypianie. Jestem ciekawa czy pozostałe produkty też tak świetnie działają.


Tak prezentuje się moja złota piątka kosmetyków pielęgnacyjnych z 2017 roku. Tak jak wspomniałam na początku, nie eksperymentowałam, a moja rutyna opierała się głównie na produktach, które znałam już od dłuższego czasu. Nie będę ukrywać, że mam ochotę na zmianę, ale dopóki nie wykończę moich pewniaków, nie mam zamiaru sięgać po nic nowego.

Poznajcie z bliska hity 2017 w kategorii makijaż!

Jestem bardzo ciekawa jaki kosmetyk okazał się Waszym pielęgnacyjnym hitem w 2017 roku?

Czytaj dalej ›

Postanowienia noworoczne, których ZAMIERZAM dotrzymać


Wiecie jak to jest z noworocznymi postanowieniami. To takie małe marzenia, które bardzo mocno chcemy zrealizować, jesteśmy totalnie zapaleni na starcie, a im więcej czasu upłynie, tym szybciej o nich zapominamy. Postanowienia noworoczne mają po prostu krótką żywotność. Obstawiałabym końcówkę stycznia, w porywach do końca lutego. Też tak macie? Witam w klubie! Może założymy grupę na Fejsbuku? "Znowu nie dotrzymałam postanowień noworocznych i nic z tym nie robię. Pozdrawiam". Nie? No, to może porozmawiamy dzisiaj o tych postanowieniach, które tym razem zamierzam(y) dotrzymać. Chciałabym poznać Wasze postanowienia na 2018 rok, które bez dwóch zdań, absolutnie na 100% zrealizujecie w tym roku. Zapraszam do komentarzy i jak już napiszecie mi swoje postanowienia - możecie wrócić do lektury.

7 postanowień noworocznych, których NAPRAWDĘ zamierzam dotrzymać

Dać w końcu na luz
Spinam się. Ja zawsze się spinam kiedy mi zależy, bo staram się jak mogę, a efekty nie zawsze są dla mnie zadowalające. Mam na myśli nie tylko sprawy blogowe czy te związane z firmą, ale również te w życiu prywatnym. Po prostu muszę, chcę, potrzebuję DAĆ NA LUZ. W 2017 roku sporo wzięłam sobie na głowę i trochę się w tym moim małym chaosie pogubiłam. Tym razem mam zamiar ogarnąć swój rozgardiasz, między innymi ten związany z blogiem (ale nie tylko) i zacząć realizować cele na 2018 rok.

Przeczytać wszystkie książki branżowe, które zaczęłam w 2017 roku
Mówiąc dokładniej, które KUPIŁAM w 2017 roku z zamiarem dokładnego przeczytania, zrobienia notatek i wprowadzenia w życie, a tego nie zrobiłam. Tych pozycji było kilka i mam zamiar je nadrobić i to pierwszych miesiącach roku. Skończyłam Harrego (ktoś tu jeszcze jest Potterhead, tak jak ja?) i zabieram się do książki Artura Jabłońskiego, Agnieszki Skupieńskiej i całej reszty, która czeka w kolejce.

Brać udział w webinarach, na które się zgłaszam
Bo wiecie jak to jest. Czytam na tych wszystkich grupach i w tych newsletterach te piękne obietnice i zapowiedzi webinarów i skuszona wizją wspaniałej przyszłości, zapisuję się pełna zapału i... zapominam. Choć w tamtej chwili bardzo chciałam wziąć udział, to teraz mogę policzyć na palcach jednej ręki te, w których faktycznie uczestniczyłam, a nie starczy mi palców do policzenia tych, na które się zgłosiłam. Uwielbiam uczyć się od najlepszych, a jeżeli dzielą się swoją wiedzą i to za free, żal z tego nie skorzystać i mam zamiar dotrzymać tego postanowienia.

Wygonić słomiany zapał
Wbrew temu, co wiele z Was o mnie myśli, ja też mam słomiany zapał. Naprawdę! Nawet nie wiecie jak dużo. Mogłabym się nim z Wami podzielić, więc jeżeli macie ochotę trochę się na coś nakręcić, zaplanować świetlaną przyszłość, a potem odstawić to w kąt, to koniecznie wpadnijcie po mój zapas słomianego zapału. Chętnie oddam w dobre ręce.


Robić jedną rzecz jednocześnie
To moja największa zmora z 2017 roku. Zabierałam się za zbyt wiele zadań, które wykonywałam jednocześnie, co często doprowadzało do tego, że zadanie, które mogłabym wykonać w ciągu kilku godzin zabierało mi sen z powiek przez dwa dni. Mam zamiar skupić się na mniejszej ilości zadań każdego dnia, przez co będę mogła efektywniej pracować i marnować mniej czasu na zbędne pierdoły w ogólnym rozrachunku (choć oglądanie seriali i czytanie książek, to nie są wcale zbędne pierdoły!).

Zacząć chodzić na siłownie
Nie mam zamiaru nigdzie deklarować, że będę trenować 4x  tygodniu po dwie godziny i do końca roku wrócę do formy z liceum. Nie oszukujmy się. Z moim słomianym zapałem, rozmiarem spodni i brakiem konsekwencji mogę sobie pomarzyć. Umyślnie napisałam "zacząć", bo równie dobrze kupiony karnet mogę wykorzystać dopiero w grudniu, prawda? A tak na poważnie, to właśnie taki jest plan. Chodzić na siłownie, zrzucić trochę ciałka i podbijać internety fajnym tyłkiem. Niezły plan, co?

Trochę zwolnić
Ten temat dotyczy stricte kwestii blogowych i mojej pracy. Chciałabym po prostu troszeczkę zwolnić. Miałam wrażenie, że ostatnie miesiące to był wyścig, w którym ścigałam się sama ze sobą. Przegrzałam się bo postawiłam sobie poprzeczkę trochę za wysoko. Odpowiadam sama przed sobą i to chyba jest problem w byciu swoim własnym szefem. Czasem wymagamy od siebie za dużo. Postanowiłam zwolnić i nie brać sobie na głowę zbyt wielu obowiązków, nie załamywać się jak nie wykonam 80 zaplanowanych na dany dzień zadań i po prostu skupić się na sobie.


Mówiłam, że to nie będą standardowe postanowienia noworoczne. Doszłam do wniosku, że wolę skupić się na tym, co faktycznie będę w stanie zrealizować. Po co zakładać, że schudnę 30kg w ciągu 5 miesięcy albo, że w ciągu 2 miesięcy przeczytam 25 książek, skoro nie będę w stanie tego zrobić. Już teraz stwierdziłam, że dam po prostu na luz i zacznę wprowadzać w życie to, co chcę na takich zasadach, na jakie pozwala mi moja osobowość, czas i chęci. Po prostu tym razem podejdę do tego z głową.

Jakie są Wasze postanowienia noworoczne, które planujecie zrealizować?

Czytaj dalej ›

Makijaże krok po kroku