aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Niedzielnik | urodziny, Harry Potter i organizacja czasu

niedzielnik

Jestem w szoku, że niedzielnik to jedna z Waszych ulubionych serii na blogu. Bardzo mnie to cieszy, bo okazuje się, że lubicie tu zaglądać nie tylko po makijażowe porady, ale również po to, żeby mnie lepiej poznać. W końcu #niedzielnik to trochę więcej prywaty i tematów często niezwiązanych z kosmetykami, trochę moich przemyśleń okraszonych odrobiną szczerości i sarkazmu. Ponieważ zbliżają się moje urodziny pomyślałam, że to dobra okazja na krótkie podsumowanie, choć podobnie jak rok temu, tak i teraz planuję przygotować ➥ Autoportret na dwudzieste ósme urodziny. Tak czy siak, jeżeli macie ochotę spędzić ze mną ten niedzielny poranek, to śmigajcie po kawę i zapraszam na dzisiejszy post. Koniecznie zajrzyjcie też do innych niedzielników:

niedzielnik

Pora dorosnąć?

Jestem niestety jedną z tych osób, która niekoniecznie chce się pogodzić ze swoim wiekiem. Od kiedy skończyłam 25 lat nie czuję już tej radości z urodzin, tej aury i podniecenia. Zamiast tego czuję się coraz starsza i wcale nie gotowa na to, żeby zacząć "dorosłe życie". Prawie 30., a ja jeszcze nie myślę nawet o dziecku? Jeszcze nie mam mieszkania, ani kredytu? Właściwie nie przeraża mnie to tak bardzo jak fakt, że jestem coraz starsza, a jeszcze nie do końca mam wszystko poukładane. Nie do końca wiem czego chcę od życia i choć mam mniej więcej sprecyzowane cele, mniej więcej wiem czym chcę się zajmować, to z roku na rok wszystko się zmienia. A we mnie budzi się co jakiś czas obawa, że moja życiowa sytuacja zmusi mnie do pracy na kasie w Biedronce. Szanuję wszystkie osoby tam pracujące i absolutnie nic nie mam do tego sklepu, ale DLA MNIE osobiście byłaby to życiowa porażka. Nie zazdroszczę moim znajomym, którzy mają już dzieci, kredyt na dom, męża lub narzeczonego, nie zazdroszczę im tysięcy na koncie, podróży na drugi koniec świata, czy wypasionego samochodu. Zazdroszczę im stabilizacji, której mi wciąż brakuje. Pewności swojej przyszłości, bo moja wciąż stoi pod znakiem zapytania. Chociaż zazwyczaj myślę pozytywnie, to czasem są takie chwile kiedy zaczynam wątpić, a urodziny to taki moment, gdzie nachodzi mnie na przemyślenia o przyszłości.

Każdy rok na karku to kolejna dawka doświadczeń, które przyjmuję z uśmiechem na twarzy. Cieszę się z tego jak wygląda moje życie, jestem dumna z tego co robię, cieszę się, że zajmuję się tym, co kocham i każdego dnia chce mi się wstawać z łóżka. Te momenty kiedy zaczynam wątpić zdarzają mi się coraz rzadziej i teraz, kiedy kolejny rok przede mną, mam zamiar zneutralizować je do minimum. Bo po co się dołować? Lepiej myśleć pozytywnie, niezależnie od wieku! Mam tylko jedno zastrzeżenie. Mogłabym mieć to wszystko, całe moje doświadczenie, wiedzę i przemyślenia i wciąż mieć 25 lat? Dziękuję!

niedzielnik

Harry Potter przez wieki!

Ja wiem, że się powtarzam. Ja wiem, że Wy już to doskonale wiecie, ale nie interesuje mnie to! Nie interesuje mnie, że za 2 dni kończę 28 lat, nie interesuje mnie, że już dawno nie jestem dzieckiem (a kto to powiedział?) i nie interesuje mnie, że nie lubicie Harrego Pottera (choć to nieprawda, bo jeżeli nie lubicie tej serii to śmiało możecie poszukać sobie innego miejsca w sieci! Nie no... Żartowałam!), bo ja uwielbiam całą sagę, wszystkie książki, wszystkie filmy i nie będę się tego wstydzić. Za każdym kolejnym razem kiedy czytam całą serię, a w tej chwili robię to 5 lub 6 raz, odnajduję w niej coś nowego, odkrywam elementy, które wcześniej nie przykuły mojej uwagi i choć teoretycznie to książka dla dzieci, to czuję, że będę po nią sięgać jeszcze przez wiele lat. Dzięki mojej przyjaciółce stałam się szczęśliwą posiadaczką całej serii Harrego w nowej serii okładek, posiadam też wszystkie ebooki i... pierwszą edycję książek, sfatygowaną przez czas. Obiecywałam sobie, że oddam te stare książki lub sprzedam, bo przecież mam nowy piękny komplet, ale... boli mnie serce jak o tym pomyślę. Tyle przeszłam z tymi książkami, w takie miejsca je zabierałam, mój piesek ostrzył sobie na nich zęby, jedna prawie wylądowała ze mną w wannie, a ostatnia część niemalże pojechała beze mnie do Poznania. Pewnie w końcu sięgnę po rozum do głowy i oddam starą serię komuś, kto jeszcze tych książek nie przeczytał, a chciałby poznać świat Harrego od środka. Może też pokocha go tak samo, jak ja?

To przepiękna opowieść o przyjaźni, oddaniu i wielkiej odwadze. Dorastanie z głównymi bohaterami całej sagii to była dla mnie czysta przyjemność, wspaniała przygoda i cieszę się, że to właśnie wtedy J.K. Rowling postanowiła wydać swoje książki. Cieszę się, że miałam okazję tak bardzo wczuć się w wykreowaną przez nią rzeczywistość. Do dziś pamiętam noce w kinie na premierze filmu lub oczekiwanie przed empikiem o północy, w dniu premiery kolejnej części. Mam sentyment do tych książek dlatego, że prawdopodobnie już nigdy tego nie przeżyję, nie poczuję tego, co czułam wtedy. Mam nadzieję, że moje dziecko też będzie mogło przeżyć coś takiego. Wszystkie książki o Harrym Potterze to magiczny świat, nie tylko dla dzieci i dlatego go tak uwielbiam!

A jeżeli jesteśmy w temacie książek...

Organizacja czasu z Olą Budzyńską

To ostatnio moją biblioteczkę zasiliła książka "Jak zostać Panią swojego czasu" i w wolnych chwilach pochłaniam to, co przygotowała Ola. Jestem co prawda dopiero na początku książki, ale jestem w szoku jak wiele z tego, co już przeczytałam do tej pory dotyczy mnie samej. Choć z organizacją czasu radzę sobie nie najgorzej (a przynajmniej tak myślałam), to okazuje się, że może być lepiej, a ja nie muszę wiecznie czegoś robić, nad czymś pracować. Mogę pozwolić sobie na relaks, chwilę oddechu i wciąż być produktywna. A ostatnio bardzo brakuje mi chwili dla siebie, takiej totalnie DLA SIEBIE. Blog się rozwija, ja w sezonie ślubnym mam bardzo dużo pracy z Pannami Młodymi, coraz więcej lekcji makijażu, zdjęcia, konsultacje, sesje i zaczyna mi brakować czasu na własną regenerację. Czasu dla Agnieszki, której nie chcę zaniedbywać. Myślę, że książkę Oli pochłonę bardzo szybko, bo już teraz trafiła w samo sedno mojej codzienności, a ja chcę ją ogarnąć. No i nie ukrywam, że fajnie byłoby być Panią Swojego Czasu!

Czy kochasz siebie bez makijażu? #rawbeautyprojekt

Pamiętam jak parę lat temu też pokazywałyśmy się na Instagramie bez makijażu. Podobnie i teraz nie miałam z tym problemu szczególnie, że często pokazuje Wam się no makeup na Insta Stories. Niezależnie od tego czy mam jakieś wypryski, niedoskonałości czy przebarwienia (a różowe policzki towarzyszą mi każdego dnia), nie miałabym problemu pokazać się bez makijażu. Agata znów przypomniała o tym projekcie i bardzo mnie to cieszy, powinnyśmy kochać siebie takimi jakie jesteśmy. Ja nigdy nie ukrywałam i nie będę ukrywać, że kocham swoją twarz taką, jaka jest i bardzo jestem ciekawa, jakie Wy macie do tego podejście? Pod zdjęciem na Instagramie pojawiło się sporo komentarzy odnośnie wychodzenia z domu bez makijażu, czy lubicie, czy nie, jak się czujecie totalnie no makeup? Mnie możecie podziwiać ile chcecie, nie wstydzę się tego jak wyglądam, a twarz nigdy nie była moim kompleksem (w przeciwieństwie do tyłka :D). A jeżeli jeszcze nie śledzicie mnie na Instagramie, polecam to nadrobić: [KLIK]. Pokażcie się bez makijażu, wszystkie jesteście piękne!

PS. Będąc w temacie Instagramu, pamiętacie o #agwerinspired? Jeżeli kupiłyście coś z mojego polecenia, zainspirowałam Was dom makijażu, zdjęć, Bullet Journala czy czegokolwiek innego, oznaczcie zdjęcie na Insta tym hashtagiem żebym mogła Was znaleźć! Na pewno niektóre zdjęcia będę pokazywać na moim Stories!


Drobna dawka inspiracji

8 błędów w social media marketingu - jeżeli zaczynacie aktywnie działać w Social Mediach, to jest coś, co zdecydowanie powinnyście przeczytać. Porady są praktyczne i warto się do nich zastosować, szczególnie jeżeli Wasze social media nie działają zbyt dobrze.
Jak sprawdzić słowa kluczowe u konkurencji? - blog Press Yourself odkryłam bardzo niedawno i zaczytałam się od pierwszego kliknięcia. Blog o e-biznesie i marketingu internetowym czyli coś w sam raz dla blogerów. Polecam!
Dlaczego krytyka jest potrzebna? - bardzo fajny tekst Żanety o hejtowaniu, krytyce i podejściu do obu zagadnień. Jeżeli macie problem z odpornością na hejterskie komentarze myślę, że po tekście Żanety Wam przejdzie. Notabene koniecznie zaglądajcie do niej częściej!

Zdarza Wam się wychodzić bez makijażu czy nie bardzo?

Czytaj dalej ›

Odżywka Realash po miesiącu stosowania

odzywka-realash

Minął już ponad miesiąc od kiedy zaczęłam stosować odżywkę do rzęs Realash. To dobry moment, aby przygotować dla Was aktualizację, opowiedzieć jak przebiega kuracja i pokazać jak wyglądają rzęsy na ten moment. Tak jak obiecałam w poprzednim wpisie, pokażę Wam wszystkie etapy kuracji, a mniej więcej za półtorej miesiąca zrobię szybki update i razem z marką Orphica zorganizujemy konkurs! Mam nadzieję, że podobnie jak ja i Wy się cieszycie, ale nie przedłużajmy i zajmijmy się efektami, jakie udało mi się osiągnąć po mniej więcej miesiącu stosowania odżywki Realash.

odzywka-realash

Odżywka Realash po miesiącu stosowania

Tak naprawdę najlepsze efekty stosowania odżywki będą widoczne po trzech miesiącach. Dzisiaj pokazuję Wam mniej więcej półmetek, ponieważ używam Realash tak plus - minus od początku lipca, a nowe zdjęcia robiłam parę dni temu. Po upływie trzech miesięcy na pewno dam Wam znać jak wyglądają moje rzęsy, w jakiej są kondycji i czy nie wystąpiły żadne efekty uboczne. Mam nadzieję, że osiągnę spektakularny efekt, bo uwielbiam długie rzęsy!

Odżywkę na rzęsy nakładałam wedle zaleceń producenta, codziennie wieczorem. Zdarzyło mi się kilka pojedynczych dni, kiedy o tym zapomniałam i wtedy zaaplikowałam serum z samego rana. Nie stanowiło to żadnego problemu przy późniejszym nakładaniu makijażu. Nie odczuwałam swędzenia, pieczenia ani dyskomfortu podczas stosowania odżywki i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca. Miałam mały niefortunny incydent z żelem aloesowym Holika Holika, przez który nie stosowałam niczego w okolicach oczu (w tym odżywki) przez 3 dni, ale opowiem Wam o tym innym razem, ale poza tym regularnie aplikowałam odzywkę na  linię rzęs. Trochę czasu mam już za sobą, więc zapraszam Was na podsumowanie minionego miesiąca na zdjęciach.

odzywka-do-rzes-realash

odzywka-realash

Półmetek i małe podsumowanie

Na zdjęciach ewidentnie można zauważyć, że rzęsy są zagęszczone i dłuższe. Widać to dokładnie na zdjęciu z niepomalowanymi rzęsami. Co więcej zauważyłam, że są też bardziej podkręcone niż normalnie. Na początku kuracji, aby rzęsy w ogóle były widoczne na zdjęciu musiałam podkręcić je zalotką. Przy tych aktualnych z powodzeniem o niej zapomniałam. Nie mamy tutaj spektakularnych efektów powalających na kolana, ale gołym okiem widać różnicę, zresztą Wy również na InstaStories ją zauważyłyście. Nie wiem czy to autosugestia, ale wydaje mi się że są też nieco grubsze i widać, że już troszkę urosły. Choć przewiduję, że jeszcze sporo im przybędzie na długości. Skoro rzęsy wyglądają tak fajnie już teraz, co będzie na koniec kuracji? Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się już doczekać efektów!

Więcej o odżywce do rzęs Realash, mogłyście poczytać w poście ze startem kuracji, który podlinkowałam Wam na początku dzisiejszego postu. Nie jest to najtańszy produkt, bo buteleczka 3ml kosztuje 179zł, ale jeżeli macie takie możliwości finansowe to uważam, że warto się nią zainteresować. Marka Orphica ma zresztą w swoim asortymencie również odżywkę do brwi (którą stosowałam i dzięki niej, moje ubytki są znacznie mniejsze), serum pod oczy i kilka akcesoriów do makijażu. Zresztą poprzednio sprzedałam Wam trik z cielistą kredką tej marki, którą bardzo lubię.

odzywka-realash

Każda odżywka do rzęs wzbudza sporo emocji wśród kobiet. Jedne są niesamowicie zadowolone inne doświadczyły nieprzyjemności. Musicie pamiętać, że każdy organizm, każda skóra reaguje w inny sposób. W moim przypadku ta odżywka to strzał w dziesiątkę, rzęsy już po miesiącu są ładniejsze i bardzo mi się to podoba. Mam nadzieję, że jeżeli zdecydujecie się na jej zakup, Wam również się sprawdzi. 

Czekajcie teraz na zakończenie mojej kuracji i konkurs, w którym do wygrania będzie właśnie odżywka do rzęs Realash!

Jak na co dzień odżywiacie swoje rzęsy?

PS. Szukam fajnego tuszu do rzęs. Moje zapasy są już powoli na wykończeniu, a L'oreal So Couture mam już dość i chciałabym spróbować coś nowego. Możecie mi polecić jakąś fajną wydłużającą lub podkręcającą maskarę?

Czytaj dalej ›

Nowości kosmetyczne i nie tylko| marmurowe dodatki

nowosci-kosmetyczne-blog

Dziś przy okazji nowości kosmetycznych, postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma dodatkami do zdjęć, które sobie ostatnio sprawiłam. Oczywiście z racji mojego braku cierpliwości miałyście okazję wszystkie już zobaczyć. Chociażby na ➥ Instagramie, gdzie w dużej mierze wszystko pojawia się w pierwszej kolejności. Nowości kosmetyczne też. Jeżeli macie dłuższą chwilę polecam zaparzyć sobie kawę, herbatę albo naszykować kanapki bo mam Wam dzisiaj trochę do pokazania. Nie bójcie się, nie wszystko sobie kupiłam. Minimalizm wciąż w fazie wprowadzania (jest zdecydowanie lepiej niż rok temu, choć wciąż nie idealnie)! Kawa w dłoń i zapraszam na nowości kosmetyczne (i nie tylko) ostatnich tygodni.

nowosci-kosmetyczne-blog

nowosci-kosmetyczne-blog

Nowości kosmetyczne

Właściwie chciałam je określić mianem tych lipcowych. Okazało się jednak, że nie pokazałam Wam kilku nowości z końcówki czerwca, a i na początku sierpnia dotarło do mnie kilka rzeczy. Ponieważ w tym miesiącu chcę pokazać Wam jeszcze urodzinowe skarby, pomyślałam że dziś skumuluję wszystkie zakupy z ostatnich tygodni oraz paczki PRowe żeby na blogu nie pojawiły się trzy posty z nowościami... To byłoby TOTALNYM zaprzeczeniem mojego minimalizmu. Totalnym! A przecież się staram, prawda? Sierpień to ostatni miesiąc większego szaleństwa, ale skrupulatnie realizuję moją wishlistę, więc nie jest źle. Po za tym bardzo cieszy mnie brak zakupów spontanicznych, do czego miałam kiedyś tendencję.

Makeup Geek, Sminko.pl Smahsbox

Kolekcja ➥ In The Nude Makeup Geek wzbudziła w Was spore zainteresowanie jak pokazałam ją na Instagramie. We mnie również spowodowała szybsze bicie serca. Wiadomo! Tam gdzie nudziaki, tam aGwer będzie szczęśliwa. Ale do rzeczy! W przesyłce od Makeup Geek (a nie wiem czy wiecie, od dwóch lat mam stałą współpracę z tą niesamowitą marką) znalazłam najnowszą, wspomnianą wcześniej kolekcję, uzupełnienie cieni oraz róże, których Wam jeszcze na blogu nie pokazywałam. Od lat jestem zakochana w tych kosmetykach i jak zwykle otrzymałam produkty, o najwyższej jakości. Paletka In the Nude jest niesamowita (zajrzyjcie w link powyżej), a najlepsze jest to, że mam taką też dla Was! Jak na Instagramie dobijemy do 7500 obserwacji, od razu ruszam z konkursem.

W lipcu otrzymałam też pierwszą ambasadorską przesyłkę ze sminko.pl. Jeżeli nie wiecie co to za miejsce, spieszę z wyjaśnieniem. Sminko.pl to sklep internetowy Mary Parciak (Zmalowanej) oraz Magdy Wołosiewicz, w którym dziewczyny sprzedają zaprojektowane przez siebie rzęsy, ale nie tylko. To sklep dla miłośników makijażu, ponieważ wśród pięknych modeli sztucznych rzęs można znaleźć różnego rodzaju Face Charty (ja mam tutaj mniejszą wersję), dwa rodzaje terminarzy i dwie odsłony swatch makerów. Te ostatnie to niezbędnik każdej blogerki, bo zdecydowanie ułatwiają tworzenie pięknych swatchy produktów kolorowych. Wszystkie te nowości pokazywałam już na Insagramie (mówiłam już, że tam jest wszystko? :D), a w rzęsach jestem zakochana bez pamięci, szczególnie w modelu Alice.

Bardzo się cieszę, że mam okazje z bliska poznać coraz więcej kosmetyków Smashbox. Marka od wielu lat jest na Polskim rynku, a z nieznanych mi powodów w Sephorze zawsze byłam wobec niej obojętna. Jak bardzo teraz tego żałuję, to nie macie pojęcia! Jestem zachwycona podkładem Studio Skin i bazą Radiance, a teraz polubiłam się też z paletką do konturowania. Zresztą wszystkie kosmetyki ze zdjęcia pokazywałam Wam już w ➥ eleganckim makijażu na letnią imprezę.

nowosci-kosmetyczne-blog

nowosci-kosmetyczne-blog

nowosci-kosmetyczne-blog

Zoeva, theBalm, Glam-shop, Semilac

Nie wiem czy widziałyście, ale TheBalm wypuściło ostatnio nową paletę. Nude Beach, czyli kolejną odsłonę paletek z serii Nude. Tym razem mamy 12 kolorów zachowanych w ciepłej tonacji i różnych wykończeniach. Kolory są śliczne, ale ja osobiście nie przepadam za tymi paletami TheBalm. Są niezłe, ale przez moje ręce przewinęło się już tyle palet, że znam lepsze np. całą serię Meet Matt(e) i moją ukochaną wersję ➥ Trimony. Niebawem na blogu pojawi się porównanie wszystkich trzech palet z tej serii! Ogromny wybór kosmetyków TheBalm znajdziecie na www.mintishop.pl

Nie mogłam się też powstrzymać przed zamówieniem nowych cieni glamshadows. Hania co chwilę wprowadza do sklepu jakieś nowości. Poza nowymi kolorami cieni pojawiają się bronzery, pudry pod oczy, pigmenty i nowe modele pędzli. Do moje palety dobrałam sobie jeszcze 8 neutralnych kolorów, o które już dawno chciałam uzupełnić swój kufer. Na blogu znalazł się już post dotyczący glamshadows, więc jeżeli chcecie wiedzieć czemu warto je kupić, polecam zajrzeć.

Semilac w lipcu oszalał jeżeli chodzi o wprowadzenie nowych lakierów. Wśród nowości marki znalazła się cała seria Cat Eye, czyli sześć kolorów z eleganckim efektem kociego oka. Jeszcze nie miałam okazji się nimi pobawić, ale kusi mnie żeby spróbować przy następnym manicure. Do portfolio Semilac dołączyła w lipcu seria aż 18 lakierów Sharm Effect, która pozwala na niekonwencjonalne zdobienia i efekt Sharm. Z tego co mówi producent nie trzeba być profesjonalistą aby poradzić sobie z tymi zdobieniami, a ja na pewno to sprawdzę i dam Wam znać!

W sezonie ślubnym mam zazwyczaj ręce pełne roboty i zauważyłam, że czasami brakuje mi pędzli. Na początek zakupiłam dwa pędzle do różu i bronzera Zoeva 127 oraz Hakuro H21 czyli moich dwóch ulubieńców do tego zadania. Ponieważ od dawna chciałam sprawdzić wachlarzowy pędzel Zoevy, sprawiłam sobie model 129. Kupiłam go z myślą oczywiście o aplikacji rozświetlacza, ale na razie efekt jaki daje mnie nie zadowala. Może robię coś źle, ale  na pewno przed ostateczną oceną niejednokrotnie go sprawdzę. Na zdjęciu zabrakło pędzla 322 do brwi, który bezapelacyjnie jest najlepszym pędzlem do tego zadania. Planuję jeszcze dokupić kilka modeli do blendowania, które od dawna się u mnie sprawdzają (np. 227 lub 228).

nowosci-kosmetyczne-blog

nowosci-kosmetyczne

nowosci-kosmetyczne-blog

Dodatki do zdjęć

Skoro nowości kosmetyczne mamy już za sobą, pora zająć się dodatkami do zdjęć, które kupuję nałogowo. Jestem estetką, lubię piękne, spójne zdjęcia, na które przyjemnie się patrzy. Ostatnio zakochałam się w drewnianych dodatkach i już powoli moje zbiory się powiększają. Wypatrzyłam sobie okrągłą tacę z ciemnego drewna w H&M Home, a ponieważ Szczecin woli otworzyć kolejną Żabkę zamiast fajny sklep z dodatkami do domu (H&M Home, Zara Home czy chociażby Ikea), musiałam zamówić online. Zamówienie szło długo, co słyszałam zdarza się często, ale taca przyszła do mnie w stanie idealnym i od tego czasu Was ją "zamęczam". Poszukuję teraz czegoś mniejszego i w jaśniejszym kolorze. Może wiecie gdzie mogę dostać takie drewniane cuda w rozsądnej cenie?

Uwielbiam też elementy marmuru, co już doskonale wiecie jeżeli jesteście ze mną od jakiegoś czasu. Tak, jestem podatna na Pinterest i Instagram, jeszcze tego nie wiecie? ;P Nie mogłam więc przejść obojętnie wobec kilku produktów z Primarka. Fajnie jest mieć znajomych w Wielkiej Brytanii. Do tego takich, którzy wiedzą co Ci się podoba i dają Ci cynk, jak coś fajnego się u nich pojawi. Tym oto sposobem trafiła do mnie marmurkowa pościel (tak, pościel nie materiał, nie obrus - pościel), która już króluje wśród moich zdjęć. Wybrałam sobie też trzy zeszyty z tym motywem i jestem w nich absolutnie zakochana, bo na zdjęciach wyglądają niesamowicie. Własnie tak, jak chciałam! 

Bardzo lubię na moich zdjęciach motyw kwiatów. Oczywiście świeże podobają mi się najbardziej, ale to zawsze dodatkowy wydatek, nie zawsze są takie kwiaty jakbym chciała no i jeszcze trzeba je jakoś utrzymać przy życiu (z czym u mnie bywa bardzo różnie). Pomyślałam sobie, że kupię sobie trochę sztucznych kwiatów i będę je wykorzystywać do zdjęć, ale nie bez powodu rzadko je u mnie widujecie (tylko po storczyk sięgam często). W 99% przypadków nie podoba mi się sztuczny efekt na zdjęciach. Ostatnio jednak zaryzykowałam i kupiłam 3 kwiatuszki w Ikea, ale chyba będę musiała kupić więcej, bo nadają się tylko do ekspozycji w tle, które się delikatnie rozmywa. Podobnie wygląda sytuacja z liściem monstery, który jest aktualnie dostępny w Home&You. Zalatuje plastikiem z daleka, a miałam nadzieję, że w końcu będę miała monsterę na wyłączność. Niestety... chyba pora zacząć hodować własną.

dodatki-do-zdjec-na-bloga

dodatki-do-zdjec-na-bloga

Jeżeli dobrnęłyście do końca, to gratuluję! Ten post okazał się wyjątkowo długi, ale mam nadzieję, że czytało się Wam go tak przyjemnie, jak mi pisało. Mam dziś ewidentnie dobry dzień do pisania i zaraz zabieram się za kolejne materiały i zdjęcia. Uwielbiam to robić, więc to dla mnie czysta przyjemność!

Jeszcze jedna sprawa na sam koniec. Chcę Wam naprawdę z całego serca podziękować za to, że ze mną jesteście. To dzięki Wam blog stał się moją pracą, moim domem w sieci, moim małym dzieckiem. To dzięki Wam mam siłę i zapał, żeby codziennie robić to, co robię! Dzięki Wam jestem tu, gdzie jestem i za to dziękuję. Mam nadzieję, że będziecie ze mną przez kolejne lata! :)

Jak wyglądają Wasze kosmetyczne zakupy ostatnich tygodni?

Czytaj dalej ›

6 zamienników Dusty Rose, ABH | Golden Rose, MAC, Zoeva

zamiennik-dusty-rose

Jeżeli szukacie zamienników słynnej Dusty Rose, to właśnie dla Was przygotowałam dzisiejszy post. Dusty Rose była i chyba wciąż jest, najbardziej pożądaną pomadką marki Anastasia Beverly Hills. Niestety cena i trudna dostępność w Polsce może dla niektórych być nie do przeskoczenia. Absolutnie mnie to nie dziwi bo 130-160zł za pomadkę (w zależności od miejsca zakupu) lub ściąganie jej ze Stanów to naprawdę spora niedogodność. Na szczęście na rynku jest taki wybór produktów, że nie jedna marka ma w swoim portfolio pomadki bardzo podobne, zbliżone lub wręcz w identycznym kolorze co Dusty Rose, ale w znacznie korzystniejszych cenach. Wśród dzisiejszych zamienników znajdziecie tańsze i droższe produkty, więc każda z Was powinna znaleźć coś dla siebie. 

zamiennik-dusty-rose

Zamienniki Dusty Rose

Płynne matowe pomadki marki Anastasia Beverly Hills zawładnęły światem beauty w mgnieniu oka. Jestem pewna, że Dusty Rose nie muszę Wam przedstawiać, bo na pewno doskonale znacie ten kolor. To piękny brudny róż, który w zależności od naszej czerwieni wargowej jest mocniejszy lub delikatniejszy. Zauważyłam, że czasem lubi lekko, ale naprawdę subtelnie wpadać w fiolet. Absolutnie nie ujmuje to jej urodzie, a jest naprawdę prześliczna.  Okazuje się, że odcienie brudnego różu w jaśniejszej lub ciemniejszej tonacji to pomadki, których mam w swoich zbiorach najwięcej. Przejrzałam wszystkie, które mam (a trochę tego było, co pozostawmy proszę bez komentarza. Minimalizm wciąż w fazie wprowadzania!) i wybrałam 6 odcieni, które w większym lub mniejszym stopniu są zbliżone do oryginału. Wśród tej szóstki znalazłam dwa idealne zamienniki, w tym jeden w mega przystępnej cenie!

zamiennik-dusty-rose

zamiennik-dusty-rose

Zoeva, Pure Velours Lips, All is Calm 
To odcień odrobinę bardziej wpadający w ciepłe tony, ma w sobie delikatne podbicie czerwieni. Na ustach wypada nieco ciemniej niż Dusty Rose, ale to wciąż mój ulubiony kolor z całej trójki ➥ Pure Velours Lips którą posiadam. Jest wygodna w obsłudze, dobrze się ją aplikuję, nie zastyga na całkowicie płaski mat, ale niestety ma średnią trwałość. Nosi się ją wygodnie i kolor naprawdę wygląda bardzo ładnie. Poza MAC Mehr, o której za chwilę wspomnę, to najmniej zbliżony kolor z całej szóstki. 
Cena: ok 45zł.

Golden Rose, Velvet Matte, nr 32
To jest ten strzał w dziesiątkę, o którym mówiłam na samym początku. Pomadka z serii Velvet Matte o numerze 32 może nie ma takiej trwałości i takiej wygody aplikacji jak Dusty Rose, ale kolorystycznie to jej idealny zamiennik. Ma dokładnie taką samą tonację, tak samo wygląda na ustach i kolor jota w jotę jest taki sam. Byłam w szoku, że mam pod ręką taki świetny odpowiednik, nawet o tym nie wiedząc. Oczywiście nie możemy oczekiwać,  że będzie tak dobrze się trzymać jak pomadka ABH  (choć tutaj też nie ma rewolucji), ale i tak mamy produkt o bardzo przyzwoitej trwałości za bardzo przystępne pieniądze! 
Cena: 11,90zł

Golden Rose, Dream Lips, 530
Wygodna i bardzo tania konturówka, którą zamieściłabym pomiędzy Zoevą, a Gerard Cosmetics. Ten zamiennik Dusty Rose oczywiście nie jest ideałem, ale na ustach jest bardzo zbliżony. Podobnie jak Zoeva ma co nieco cieplejsze tony, ale nie odbiera jej to uroku, a w połączeniu z pomadką MAC Mehr, usta wyglądają naprawdę bardzo podobnie jak przy aplikacji Dusty Rose. 
Cena: 6,30zł

Gerard Cosmetics, Cher
Choć nie jest to najłatwiej dostępna pomadka na świecie, to jest to mój nr 2 wśród zamienników Dusty Rose. Jest minimalnie. MINIMALNIE jaśniejsza po nałożeniu na usta, ale to tylko dlatego, że się czepiam. Ma też świetną trwałość, bardzo wygodnie się ją nosi i choć jak większość matowych pomadek też nieco wysusza usta, to nie mamy tutaj do czynienia z niczym ekstremalnym. ➥ Hydra Matte Liquid Lipstick można zamówić tylko bezpośrednio ze strony producenta, ale tam niezwykle często są bardzo korzystne promocje, również na darmową wysyłkę do PL. 
Cena: 20$

MAC, Mehr
Wybrałam tą pomadkę ze względu na łatwą dostępność, trwałość i piękny kolor. Jest najbardziej różowym odpowiednikiem z całej szóstki, ale w zależności od czerwieni wargowej jest jaśniejsza lub ciemniejsza. Nałożona na chłodną, ciemniejszą konturówkę może dać taki efekt jak Dusty Rose. Matowa pomadka o satynowo-matowym wykończeniu, która jest bardzo komfortowa na ustach, nie wysusza tak jak większość matowych pomadek, ale ma też delikatnie mniejszą trwałość. 
Cena: 86zł

Huda Beauty, Muse
Jeżeli mam być szczera, to mój trzeci i niestety najdroższy zamiennik Dusty Rose wśród dzisiejszych propozycji. Ma ultra lekką konsystencję, na ustach jest niezwykle komfortowa i jej kolor jest naprawdę przepiękny. Muszę przyznać, że nie wysusza ust na dłuższą metę, zjada się tworząc estetyczne ombre i jest naprawdę bardzo trwała. Kolor może nie jest idealny, bo minimalnie odbiega od oryginału, ale i tak jest przepiękny. 
Cena: 119zł.

zamiennik-dusty-rose

Jeżeli nie zależy Wam na tym, aby koniecznie mieć pomadkę Anastasii Beverly Hills (tak jak ja musiałam), to spokojnie możecie sięgnąć po któryś z zamienników. Oczywiście pamiętajcie, że każda pomadka wygląda inaczej w zależności od tego, jaki macie kolor ust, ale większość z nich jest bardzo zbliżona do Dusty Rose, w takim lub innym stopniu, co zresztą widać na zdjęciu. Wszystko zależy od Waszych możliwości finansowych i tego, jak bardzo macie świra na punkcie pomadek. Myślę, że spokojnie możecie kupić sobie na przykład pomadkę Golden Rose i jeżeli kolor Wam się spodoba, wtedy nabyć oryginał. Nic nie stoi na przeszkodzie!

Jakiego produktu zamienniki chciałybyście jeszcze poznać?

PS. Dodać do wpisu zdjęcia wszystkich pomadek na ustach? Jeżeli tak, to dajcie znać, a jutro pocykam fotki i dodam.

Czytaj dalej ›

Przegląd produktów do strobingu | MAC, Smashbox, Golden Rose

strobing

Latem większość z nas stawia na minimalny makijaż, ja zresztą też. Najwygodniejszym rozwiązaniem w upalne dni jest zdecydowanie strobing! Świeża, rozświetlona skóra to trend, który od kilku sezonów panuje nie tylko na wybiegach, ale i w codziennym życiu niejednej z nas. Strobing to modelowanie twarzy rozświetleniem, a ja dzisiaj w ramach ostatniego już dnia naszej akcji #wakacyjneBEAUTY, przygotowałam dla Was przegląd produktów, na które warto zwrócić uwagę. Jeżeli jesteście ciekawe, koniecznie zajrzyjcie do dzisiejszego postu i oczywiście do dziewczyn podlinkowanych na końcu!

Strobing, czyli magia rozświetlenia

Nie będę Wam tłumaczyć dlaczego warto używać rozświetlaczy w codziennym makijażu. To chyba oczywiste, że trend na pięknie połyskujące policzki, łuk kupidyna i czubek nosa nie traci na popularności. Nie bez powodu. Efekt jaki daje zastosowanie baz rozświetlający, płynnych rozświetlaczy lub tych prasowanych jest po prostu przepiękny. Podkreślenie opalenizny latem to strzał w dziesiątkę, a osiągnięcie pięknego połysku jest banalnie proste, a wybór produktów szeroki i dostępny na każdą kieszeń. Dziś opowiem Wam o kilku z nich, które moim zdaniem są godne uwagi.

strobing

strobing

strobing

Bazy oraz kremowe rozświetlacze

Bazy rozświetlające pod podkład lub krem BB, to rozwiązanie dla osób, które nie lubię mocnego błysku. Dzięki temu, że nałożymy je pod spód efekt rozświetlenia będzie bardzo subtelny, naturalny. Moje trzy ulubione bazy rozświetlające to MAC Strobe Cream, który daje wręcz efekt mokrej skóry. NYX Born To Glow, który cudownie odbija światło spod podkładów, dając wrażenie dziewczęcej lekkości. Bardzo często sięgam też po Smashbox Radiance Primer, który dzięki maleńkim drobinkom daje subtelne refleksy odbijającego się światła. Ta ostatnia baza może wydawać się ciemna, ale dzięki swojej barwie niweluje niewielkie przebarwienia i dodatkowo ma właściwości wygładzające. Każdą z nich można zastosować jako primer, który poza rozświetleniem przedłuży trwałość makijażu, ale mogą być zastosowane również pod suchy rozświetlacz. Radzę jedynie uważać z produktem NYX, bo lubi czasem ściągnąć podkład przy wklepani na sucho.

Do strobingu genialnie sprawdzają się rozświetlacze w kremie. Moimi ulubionymi są te w Sticku z Golden Rose, ponieważ one nadają się do nałożenia bezpośrednio na skórę, ale i na przypudrowany podkład. Ich intensywność można modyfikować, a jeżeli zależy Wam na mocnym, naprawdę ekstremalnym błysku polecam stosować je pod suchy rozświetlacz i będziecie oślepiać na kilometr. Odcień 01 Bright Gold oraz 02 Bright Pink to genialne produkty w świetnej cenie! Podobne sticki ma również NARS ma w swojej ofercie również produkt tego typu, które z drugiej strony mają również bronzer. Niestety, żaden z dostępnych kolorów nie przypadł mi do gustu, a efekt na skórze dają marny. 

strobing

strobing

Rozświetlacze w kamieniu

Tutaj zaczynają się schody. Nie takie strome, pełne trudności, ale schody do nieba. Wybór prasowanych rozświetlacz w kamieniu, jest... niesamowity. W tej chwili właściwie każda marka ma w swoim asortymencie produkty tego typu. Tak jak wspominałam, trend na strobing wciąż jest na topie, a wymagania klientek są coraz wyższe. 

Moim absolutnym, ABSOLUTNYM numerem jeden jeżeli chodzi o mocny strobing jest paletka ➥ Sleek Solstice. Jest bardzo mocno napigmentowana, daje na skórze efekt tafli, a w połączeniu ze stickami Golden Rose to majstersztyk. Jeżeli mam ochotę na powalający błysk sięgam właśnie po nią i wiem, że uzyskam efekt WOW bez mrugnięcia okiem. Drugim w kolejności produktem jest Face Illuminator, Princess Dream od MySecret. Najtańszy, ale jeden z najlepszych rozświetlaczy jaki miałam okazję używać. Bez dwóch zdań stawiam go na równi z Makeup Geek Lustre lub Daybreak, które możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Każdy z tej trójki genialnie spisuje się solo i w duecie z bazą lub stickiem. Najrzadziej z tego zestawienia sięgam po ➥ Mary-Lou Manizer, która kiedyś była absolutnym hitem wśród produktów tego typu. Ona najlepiej sprawdza się u mnie do rozświetlania ciała przy sesjach zdjęciowych, ale mimo wszystko wciąż mam swój urok.

strobing

strobing

strobing

Nie trudno zauważyć, że jestem uzależniona od rozświetlaczy. W mojej kolekcji mam ich naprawdę sporo i nie będę ukrywać, że większość z nich uwielbiam. W dzisiejszym poście wybrałam dla Was same perełki, które warto poznać z bliska i niezależnie od tego, na który produkt się zdecydujecie, powinnyście być zadowolone. Dla mnie strobing to must have, szczególnie latem.

Lubicie stosować strobing latem czy raczej stawiacie na minimalne rozświetlenie?

To już ostatni dzień naszej akcji #wakacyjneBEAUTY. Bardzo dziękuję wszystkim uczestniczkom za udział oraz Wam! Dziękuję, że byłyście z nami! Po raz kolejny to była świetna zabawa!  Koniecznie sprawdźcie, co przygotowały dla Was pozostałe dziewczyny:

PAULINA
paulinablog
OLGA
apieceofally 
PAULINA
simplistic
ALICJA
kotmaale
KLAUDYNA
ekstrawagancko
ILONA & MILENA
blessthemess
JUSTYNA
okiemjustyny 
AGNIESZKA
agnieszkabloguje
GOSIA
candykiller


Czytaj dalej ›

Elegancki makijaż na letnią imprezę | Smashbox, tarte, MUG

elegancki-makijaz

Jak zrobić elegancki makijaż na letnią imprezę? Najlepiej żeby był lekki, kobiecy i urzekający. Ja w upalne dni stawiam na absolutne minimum, a jak mogę, nie maluję się wcale. Czasem jednak przychodzi ten moment, że no wypadałoby, WYPADAŁOBY ładnie wyglądać. Choć z moim tyłkiem to nie lada wyzwanie, przyciągam twarzą i zapominam o rozmiarze spodni (mam nadzieję, że inni też, tylko ćśśś). Moim zdaniem elegancki makijaż, taki na letnią imprezę wśród znajomych, powinien być efektowny, ale wygodny i stonowany. Ja stawiam na zdrową, mocno rozświetloną skórę i zamiast podkreślać oczy, szaleję z makijażem ust! W ramach akcji #wakacyjneBEAUTY pokażę Wam moją propozycję takiego makijażu!

Elegancki makijaż na letnią imprezę

Nie będę się powtarzać i mówić, że latem nie warto przesadzać z makijażem, że nasza skóra tego nie lubi i mniej znaczy więcej... Bla, bla bla. Wiem, że to wiecie, więc przejdźmy do rzeczy. Jeżeli szykuje się Wam jakieś wyjście, a nie macie ochoty wyglądać jak Drag Queen, sięgnijcie po sprawdzone klasyki. Lekko podkreślone oczy lub kreska i czerwone usta. Taka stylizacja zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji się obroni. Ponieważ nie każda z Was jest mistrzynią kreski, pomyślałam, że łatwiej dla Was będzie zrobić lekkie i szybkie smokey. Moja dzisiejsza propozycja to kombinacja cienia MaxFactor Excess Shimmer w odcieniu Copper i kilku cieni z palety Smashbox, Cover Shoot: Smoky eye palette. 

Powiekę rozświetliłam cieniem w kremie, przyciemniłam z zewnątrz brązem z palety i zaznaczyłam dolną powiekę tą przytłumioną czerwienią. Dokleiłam moje ukochane sztuczne rzęsy Alice, ze sminko.pl dla naturalnego, ale widocznego efektu. Wyrysowałam dokładnie usta pomadką Smashbox, Always On Liqui Lipstick w kolorze Thrill Seeker, nałożyłam tonę rozświetlacza i poleciałam na miasto. Policzki wykonturowałam absolutnie fantastyczną (na pierwszy rzut oka przynajmniej) Smashbox, Contour Palette, a brwi zaznaczyłam pomadą z Anastasii w odcieniu Dark Brown. Całość obficie spryskałam mgiełką utrwalającą i gdyby nie fakt, że szłam na kawę, mogłabym spokojnie udać się na letnią imprezę lub eleganckie spotkanie.


Poza kilkoma nowościami, postawiłam na sprawdzone i lubiane przeze mnie produkty. Wszystkie kosmetyki jakich użyłam do wykonania tego makijażu znajdują się na zdjęciach. ➥ Podkład Studio Skin doczekał się już nawet recenzji na blogu i wciąż spisuje się u mnie genialnie. Chciałam przyciągnąć uwagę do ust i mocno rozświetlonej cery. Chyba mi wyszło, prawda?


Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie stosunkowo lekkie oko i soczyste usta to połączenie nie do podrobienia. Zawsze klasyczne i zawsze ultra eleganckie. Czego chcieć więcej? Ja jeszcze lubię w takich makijażach sięgać po fuksję na ustach albo ostry, wściekły róż. W końcu makijaż, to tylko makijaż, można zaszaleć, kombinować i otwierać się na nowe horyzonty. To właśnie jest w nim wspaniałe!

Dziewczyny, jaki byłby Wasz elegancki makijaż na letnią imprezę?

Post powstał w ramach naszej kolejnej blogerskiej akcji oznaczonej #wakacyjneBEAUTY, w której biorą udział fantastyczne dziewczyny!  Koniecznie sprawdźcie, co dla Was przygotowały:

JUSTYNA okiemjustynyGOSIA candykillerAGNIESZKA agnieszkabloguje
ALICJA kotmaaleKLAUDYNA ekstrawaganckoILONA & MILENA blessthemess
PAULINA paulinablogPAULINA simplisticOLGA apieceofally



Czytaj dalej ›

Makijaże krok po kroku