aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Niedzielnik | sposoby na odstresowanie, trochę prywaty i o przytłoczeniu


Dziś niedzielnik z małym poślizgiem, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Mamy długi (prawie majowy) weekend i pewnie wiele z Was wyjechało nad morze czy na działkę korzystając z pięknej niedzielnej pogody. Ja jednak należę do tych ludzi, którzy zdecydowanie wolą położyć się w łóżku z książką, sączyć kawę lub ulubioną herbatę i mieć święty spokój. Owszem, mogłabym to robić na działce, na świeżym powietrzu, ale w tym momencie mam ochotę pobyć sama ze sobą. Odczuwam potrzebę, aby odciąć się od wszystkiego, wziąć urlop na 24h i po prostu odpocząć od życia, od ludzi, od internetu. Wziąć ukochaną książkę, zapalić ulubioną świeczkę i po prostu się zresetować, bo ostatnio wszystkiego jest w moim życiu za dużo. Tymczasem, chcę Wam dziś opowiedzieć o moich sposobach na odstresowanie i nie tylko.

Czuję się przytłoczona

Ostatnio wiele się u mnie dzieje i nie do końca chyba potrafię ogarnąć moją rzeczywistość. Czuję, że mam sporo na głowie, każdy coś ode mnie chce, czegoś oczekuje i ma wobec mnie jakieś wymagania. Coraz więcej ludzi zwraca uwagę na to co robię, jakie podejmuję decyzję, co planuję zrobić. Jestem trochę przytłoczona tym, że z tak wielu stron czuję nacisk, że oczekiwania wobec mojej osoby rosną, a ja chyba nie do końca wiem, jak sobie z tym poradzić.

Nie jestem gotowa na to, aby być dorosłą. Nie twierdzę, że jestem dzieckiem, chociaż bardzo chciałabym nim być. Już od dłuższego czasu radzę sobie sama, pracuję, zarabiam i dążę do tego, aby być niezależną. Jednakże czasem są takie chwile, kiedy to wszystko mnie po prostu przytłacza. A co jeżeli sobie nie poradzę? Jak uporać się z prowadzeniem działalności? Co zrobić aby blog prosperował lepiej? Co robię źle, że nie jest tak jakbym chciała? Te wszystkie myśli, analizowanie tego co robię, plany i wysokie oczekiwania wobec samej siebie, zamiast mnie motywować, czasami mnie po postu przygniatają. Poza tym, tutaj jest też Was coraz więcej i ja zaczynam czuć presję, że muszę starać się bardziej, muszę być dokładniejsza, lepsza aby sprostać Waszym wymaganiom.

W moim życiu szykuje się sporo zmian w tym roku. Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do upragnionej przeprowadzki, że w końcu będę miała swój kącik i będziemy mogli stworzyć własny dom. Mój wiek sprawia, że moje otoczenie oczekuje ode mnie decyzji. Kiedy dziecko? Kiedy ślub i jakie plany na przyszłość? Owszem, ja sama skłania mnie ku temu, że powoli zastanawiam się nad ślubem, dzieckiem, zakładaniem rodziny. Ale czemu kogoś ma to obchodzić? Mocno stoję przy swoim mówiąc wszystkim, że to MOJE życie, MOJE plany i MOJE decyzje! W tej chwili bardzo bym chciała, aby cały świat dał mi spokój. Mogę sama się uporać ze swoim życiem? Jak będę potrzebowała pomocy, na pewno się zgłoszę. Może to wyglądać dziecinnie, może zachowuję się jak księżniczka. Ale szczerze? To moje życie i bardzo bym chciała przeżyć je po swojemu.

niedzielnik

Jakie są moje sposoby na odstresowanie?

Nie będę przed nikim ukrywać, że jestem ostatnio trochę bardziej spięta niż zwykle. To wszystko, co opisałam Wam wyżej jest trochę stresujące i jakoś trzeba sobie z tym radzić. Jak potrzebuję się wyciszyć, zebrać myśli, odpocząć czy się odstresować robię kilka rzeczy, które pozwalają mi na chwilę się od tego wszystkiego oderwać. Nie będzie to nic odkrywczego, ale jestem pewna, że czasem zapominamy o oczywistej oczywistości.
  • Ulubiona książka - mówiłam, że to nie będzie nic odkrywczego, ale to właśnie czytanie najlepiej na mnie działa. Wejście w świat bohaterów, oderwanie się od otaczającej mnie rzeczywistości koi nerwy i uspokaja. Najczęściej w takich sytuacjach sięgam po pozycje, które znam, lubię i wiem czego się mogę spodziewać. W ten sposób mogę się całkowicie odciąć i poświęcić lekturze. Moją książką numer 1. jak wiecie jest oczywiście ➥ Harry Potter.
  • Drzemka - która bardzo często jest efektem czytania. Ponieważ zdarza mi się sięgać po książkę w ciągu dnia, np. po obiedzie, czasami przysypiam. Jednakże nie są to trzy godziny snu, ale 45 minut do godziny, bo działa to na mnie bardzo pobudzająco. Zawsze jestem wtedy pełna energii, gotowa do działania i z dobrym humorem. Pilnuję, aby sen nie trwał zbyt długo, bo najlepsza i najbardziej regenerująca drzemka powinna trwać 45 minut i tego się trzymam.
  • Uspokajający zapach - u mnie w domu prawie non stop ulatnia się jakiś aromat. Ale w stresujących chwilach sięgam po te sprawdzone. Chociaż nie przepadam za lawendą, zawsze mam pod ręką jakiś wosk, który mogę odpalić. Zazwyczaj jednak decyduję się na moje ulubione zapachy, które po prostu sprawiają mi przyjemność.
  • Bullet Journal - nie sądziłam, że kiedyś pisanie, rysowanie i planowanie następnych tygodni będzie dla na mnie pewną formą odstresowania. Okazało się, że skupienie, które temu towarzyszy jest bardzo uspokajające. Ponieważ lubię powadzić ➥ Bullet Journal zawsze chętnie do tego siadam i rysuję tabelki, uzupełniam, planuję. Pozwala mi to oczyścić umysł, uwolnić się od myśli, które tłoczą się w mojej głowie. Natomiast planowanie, pozwala mi zachować kontrolę nad codziennością, co wpływa na mnie wręcz zbawiennie.
  • Chwila dla siebie - i mam tutaj na myśli absolutnie wszystko. Może to być spacer, maseczka na twarz połączona z czytaniem książki, ćwiczenia w domu lub ulubiony serial. Może to być olejowanie włosów albo przeglądanie Instagramu. Poświęcanie 15 minut każdego dnia na ulubione zajęcie, pozwala nabrać siły do działania. W moim przypadku jest to uzupełnianie Bullet Journal, czytanie, spacery, domowe spa albo chociażby malowanie paznokci.

Drobna dawka inspiracji

Marmurkowe paznokcie na dwa sposoby - Ala pokazuje jak prosto i bardzo efektownie wykonać modne ostatnio marmurki. Nie powiecie mi, że ten wzorek nie wzbudził w Was szybszego bicia serca, bo u mnie właśnie tak było.
Sposób na przetłuszczającą się skórę głowy - Ewa pokazała kosmetyk, który sprawdził się u niej rewelacyjnie. Jeżeli więc macie ten sam problem co ja, koniecznie poczytajcie o tym specyfiku. Na moją listę "do kupienia" już trafił.
Jak wprowadzić wiosnę do swojej codzienności - Paulina dzieli się na blogu swoimi trikami, jak udało jej się orzeźwić każdy dzień odrobiną wiosny. Proste, szybkie i bardzo przyjemne sposoby, aby umilić sobie każdy dzień.
Wyzwanie minimalistki - to akcja nad którą sama się zastanawiam, a Olga już wprowadziła ją w życie. Jeżeli podobnie jak ja (choć nieudolnie wciąż) dążycie do minimalizmu, nie możecie przejść obojętnie obok tej akcji!

Jakie są Wasze sposoby na odstresowanie? Chętnie je poznam!

Czytaj dalej ›

Affect Naturally Matt | czy warto ją kupić?

affect-naturally-matt

Paleta Affect Naturally Matt, to najnowsze dziecko marki, które powstało we współpracy z wizażystką Karoliną Matraszek. Z marką Affect miałam do czynienia tylko raz, przy okazji jednego z Shiny Boxów i niestety puder matujący mnie nie zachwycił. Mimo wszystko nie miałam obaw, że paleta będzie naprawdę świetna, bo Karolina zawsze stawia na najlepszą jakość. Miałam ogromną przyjemność, że byłam jedną z pierwszych osób w Polsce, która otrzymała tę paletę do testów i wiecie co? W tej chwili to właśnie po nią sięgam prawie codziennie i to nie bez powodu. Naprawdę warto się nią zainteresować, a odpowiedź na pytanie dlaczego, znajdziecie w dzisiejszym poście.

affect-naturally-matt

Affect Naturally Matt

Jest to paleta składająca się całkowicie z cieni matowych. Mamy tutaj 10 kolorów, z których można wyczarować naprawdę piękne makijaże. Kompozycja kolorów trochę przypomina mi paletę ➥ Zoeva matte, ale paleta Affect była wyprodukowana 9 miesięcy wcześniej. Poza tym, propozycja marki Affect zdecydowanie bardziej spełnia moje oczekiwania. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, pylą podczas nabierania na pędzel, jak większość matowych cieni, ale nie osypują się nadmiernie podczas aplikacji na powiekę. Mam wrażenie, że nie są ani zbyt suche, ani zbyt miękkie, są po prostu w sam raz - idealne do pracy. 

Zamknięta jest, w modnym ostatnio, kartonowym opakowaniu. Jest solidne, a paleta po dwóch upadkach (uroki jeżdżenia do klientek) jest cała i zdrowa! Sam karton nieco innej jakości niż ten, w kosmetykach theBalm i ciężko domyć z niego ślady cieni, ale nie jest to niemożliwe. Nie podobają mi się też napisy w miejscu lusterka, rozumiem ich sens i jest to bardzo praktyczne, ale wolałabym aby było tutaj lusterko lub po prostu ładna grafika. Poza tym szata graficzna i jakość opakowania jest moim zdaniem jak najbardziej na plus.

affect-naturally-matt

affect-naturally-matt

U kogo sprawdzi się paleta Naturally Matt?

Początkowo miałam wrażenie, że dominują w niej ciepłe odcienie. Natomiast w środku znajdują się też chłodne jak i neutralne kolory, dzięki czemu każda z Was powinna być z niej zadowolona. Neutralny i ciepły brąz, przybrudzony jasny i ciemniejszy fiolet, lekka brzoskwinia i dwa jasne kolory stanowią doskonałą bazę do makijaży dziennych. Nie będę ukrywać, że brakuje mi tutaj czerni. Wtedy mogłabym wykonać nią pełny makijaż wieczorowy, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby sięgnąć po czerń z innej palety. 

Z ogromną przyjemnością muszę Was poinformować, że bajecznie się nimi pracuje. Pięknie się blendują, rozcieranie to czysta przyjemność. Z każdym kolorem łączą się bez problemu, nie robią plam nawet przy nałożeniu większej ilości lub bezpośrednio na morką bazę, a na powiece trzymają się bardzo dobrze przez wiele godzin. Jestem zachwycona tym, co otrzymałam w tak niepozornym, małym kartoniku i paleta przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Bardzo podoba mi się łatwość z jaką pracuje się tymi cieniami. Właśnie dlatego mogę bez problemu polecić ją dla początkujących, ale również dla profesjonalistów. Paleta na stałe zagościła w moim kufrze.

Mam wrażenie, że przy projektowaniu Naturally Matt, Karolina brała pod uwagę aktualne trendy. Te odcienie są bardzo na czasie, a dobór kolorów będzie pasował właściwie do każdej tęczówki. Podoba mi się fakt, że jest całkowicie matowa i dzięki temu będzie praktyczna dla wielu kobiet. Uważam, że jakość cieni, kompozycja kolorystyczna i jakość jaką oferuje ta paleta powinna zadowalać nawet najbardziej wybredne użytkowniczki.


Czy warto kupić paletę Naturally Matt firmy Affect?

Zdecydowanie tak! Uważam, że to jedna z najbardziej przyjemnych palet matowych z jakimi miałam styczność. Cienie są proste w obsłudze, mają wysoko półkową jakość, doskonałą trwałość i przepiękne kolory. Czego chcieć więcej? Paleta jest dostępna w drogeriach Natura, na www.mintishop.pl lub w sklepie online www.alepiekna.com za 98zł.

Jaka jest Wasza ulubiona matowa paleta?

Czytaj dalej ›

7 pożytecznych nawyków pielęgnacyjnych, które warto praktykować

nawyki-pielegnacyjne

Macie jakieś nawyki pielęgnacyjne, które lubicie praktykować? Może podobnie jak mi, Wam też jest ciężko regularnie wykonywać domowe zabiegi pielęgnacyjne? Ja od zawsze miała z tym straszny problem, ale od paru miesięcy staram się nad tym pracować. Sama wprowadziłam u siebie kilka nawyków pielęgnacyjnych, które w pozytywny sposób wpłynęły na stan skóry, włosów czy dłoni. Moją największą zmorą jest balsamowanie ciała i choć znalazłam już rozwiązanie tego problemu (balsamy pod prysznic), to wciąż próbuję wprowadzić nawyk kremowania przed snem. Dziś opowiem Wam o siedmiu nawykach lub właściwie domowych zabiegach pielęgnacyjnych, które warto praktykować. Może Wy też dopiszecie coś do mojej listy?
➥ 13 kosmetyków, do których zawsze wracam
nawyki-pielegnacyjne

Peeling skóry głowy

Zazwyczaj pamiętamy o tym, aby peelingować ciało. Ostatnio zrobił się modny peeling ust, który również polecam Wam robić. Większość z nas pamięta też o tym, aby regularnie wykonywać peeling dłoni. A co ze skórą głowy? W końcu to też jest... skóra i też wymaga oczyszczania. Same możecie wykonać ten peeling, a przepis podawałam w ➥ tym poście, ale też możecie wykorzystać gotowy produkt marki Pharmaceris. Sprawdza się w swojej roli genialnie i nawet przy wrażliwej skórze głowy nie wywołuje podrażnień. Ja jestem zachwycona i jeżeli wolicie sięgnąć po coś gotowego - polecam, poza tym pięknie pachnie. Jest zamknięty w wygodnej tubce, przez co bez problemu możemy używać go pod prysznicem.

Olejowanie włosów

Ten nawyk wyrobiłam sobie już dawno temu i Wam też polecam. Odkrycie olejowania włosów całkowicie odmieniło moje włosomaniactwo i staram się robić to bardzo regularnie. Widzę, że moje włosy to lubią, a ich naolejowanie trwa dosłownie kilka minut. Ponadto możemy to robić przed snem, a olej w nocy będzie odżywiał nasze pasma. Dość często stosuję ➥ olej kokosowy, bo moje niskoporowate włosy bardzo go lubią. Co daje olejowanie? Przede wszystkim wzmacnia włosy, dogłębnie odżywia, wygładza, dodaje blasku i sprawia, że wyglądają pięknie i są zdrowe. Oczywiście wszystko zależy od oleju jaki będziecie stosować do Waszych włosów i regularności w aplikacji, ale gwarantuję Wam, że jeżeli znajdziecie już ten jedyny, na pewno będziecie zadowolone z rezultatów.

nawyki-pielegnacyjne

Masaż twarzy 

O masażach twarzy czytałam już całkiem sporo, ale stosuję dopiero od niedawna. Nad tym nawykiem staram się pracować i jak tylko mi się o nim przypomni, sięgam po żel i to robię (na przykład teraz). Najczęściej używam do tego ➥ żelu aloesowego Holika Holika, bo daje dobry poślizg i dodatkowo nawilża. Sama jeszcze nie widzę rezultatów, ale wszystkie artykuły jakie czytałam zapewniają, że skóra robi się bardziej jędrna, elastyczna i oznaki starzenia są widoczne zdecydowanie później. To właśnie ten ostatni argument trafia do mnie najbardziej.

Maseczka pod oczy

Może zabrzmi to banalanie, ale to naprawdę doskonały nawyk pielęgnacyjny. Od kiedy regularnie staram się nakładać maseczkę pod oczy w postaci grubszej warstwy wyżej wspomnianego żelu, nie mogę narzekać na stan skóry pod oczami. Jest dobrze nawilżona, każdy korektor wygląda w tym miejscu bardzo dobrze (przez pisanie tego akapitu kupiłam przed chwilą Tarte Shape Tape, gratulacje Agnieszka!), nie waży się i nie podkreśla załamań skóry. Ponadto lubię to robić, bo żel przyjemnie odświeża i pobudza dając przyjemne uczucie orzeźwienia. Oczywiście nie musicie robić tego tym konketnym żelem. W roli maseczki pod oczy dobrze spisze się olej kokosowy, delikatna maska nawilżająca lub inny żel aloesowy.

Balsamowanie pod prysznicem

Zbawienie dla mojego ciała! Dlaczego? Bo nie cierpię się kremować i balsamować przed snem. Zajmuje to zawsze masę czasu, potem cała się kleję i zanim położę do łóżka koszula jest już przyklejona do nóg, rąk i pleców. Zbyt długi czas wchłaniania, klejące się ciało i czas, skutecznie mnie do tego zniechęciło. Stosowanie balsamów pod prysznic jest dla mnie zbawieniem i hitem tego roku! Nie dość, że oszczędzam czas, bo robię to już w trakcie mycia, to nie muszę czekać aż produkt się wchłonie, a po wysuszeniu mogę się cieszyć nawilżoną, gładką i miękką skórą. Jestem absolutnie na tak i szukam właśnie czegoś nowego, bo niedawno wykończyłam krem z Lirene. Co polecacie?

nawyki-pielegnacyjne

Odstawienie gorącego nawiewu

Mam tutaj na myśli zarówno suszarkę, jak i prostownicę czy lokówkę. Włosy nie lubią zbyt wysokich temperatur, a odstawienie wspomnianych urządzeń na pewno pozytywnie wpłynie na ich stan. Oczywiście jeżeli to u Was nie do przeskoczenia, bo włosy wyglądają źle, polecam aby je po prostu krótko podsuszyć, aby pozbyć się największej wilogoci i pozostawić do naturalnego wyschnięcia. Ewentualnie stosować chłodny nawiew podczas suszenia. Wasze włosy będą wdzięczne i na pewno nie będą tak podatne na uszkodzenia, jak podczas regularnego stosowania gorącego nawiewu.

Wcierki do skóry głowy

Szczególnie jeżeli chcecie wzmocnić cebulki i przyspieszyć porost. W moim przypadku stosowanie wcierek to codzienność, bo bez tego włosy właściwie stałyby w miejscu. Wcierki wspomagane ➥ suplementacją potrafią dać świetne efekty. Zależy oczywiście po jaką wcierkę sięgniecie, ale mogą hamować wypadanie włosów, wzmacniać cebulki, stymulować wzrost, odżywiać i pozytywnie wpływać na skórę głowy. Oczywiście każda z nas zareaguje inaczej, ale wprowadzenie tego nawyku do codziennej pielęgnacji włosów może sprawić, że za kilka miesięcy będziecie się cieszyć wysypem baby hair lub znacznym zmniejszeniem wypadania!

Wiem, że wśród wymienionych przeze mnie nawyków jest sporo tych związanych z włosami, ale to właśnie one przychodzą mi najłatwiej. Poza tym efekty są widoczne dość szybko, a ja to lubię. Staram się wprowadzać zmiany, które w jakiś sposób będą wpływać pozytywnie nie tylko na włosy, ale jak widzicie dopiero nad tym pracuje. Poza peelingami, używaniem kremów do twarz i dłoni, to właśnie te siedem nawyków stosuję regularnie i uważam, że warto je praktykować.

Jakie wy wprowadziłyście nawyki pielęgnacyjne do swojej codzienności?

Czytaj dalej ›

Dlaczego nigdy nie będę minimalistką? | wiosenna wishlista


W dążeniu do minimalizmu najlepiej sprawdzają się w moim przypadku listy. Staram się już nie kupować kosmetyków, ani właściwie żadnych produktów pod wpływem chwili, czy emocji. Stąd zaistniała we mnie potrzeba spisania wiosennej wishlisty, ponieważ jest kilka produktów (niekoniecznie kosmetycznych), w które chciałabym się zaopatrzyć. Podczas dyskusji z Alą ➥ Ala Ma Kota okazało się, że i ona planuje taki post. Właśnie dlatego dziś i u niej pojawił się podobny materiał. Może marna ze mnie minimalistka i faktycznie nigdy nią nie będę, ale w końcu zawsze warto spróbować prawda? Wiosenną wishlistę podzieliłam na dwie części. Pierwsza to oczywiście kosmetyki, bo bez nich nie mogłabym się przecież obyć. Druga część to produkty niekosmetyczne, które od dawna mam w planach kupić, wymienić lub wypróbować. Zapraszam Was na wiosenną wishlistę!


1. Tarte, shape tape - chyba jeden z najbardziej wychwalanych korektorów na zagranicznym YouTube i co? Oczywiście chcę go mieć. Oglądałam go już wszędzie, u każdego i wszyscy bez dwóch zdań się nim zachwycają. Wiem, że może wysuszać i nie dziwi mnie fakt, że jest drogi, ale szczerze? Nie może go zabraknąć w mojej kosmetyczce i mam nadzieję, że znajdzie się w niej już niedługo!

2. Kat Von D, Eye Contour Palette - na mojej liście była już od bardzo, bardzo dawna. Całkowicie matowa zachowana w naturalnych kolorach w różnej tonacji. Kompozycja doskonała na co dzień, ale i do mocnego, wieczornego oka. Od momentu premiery byłam nią zauroczona, a sporo pozytywnych opinii tym bardziej mnie kusiło. To pierwszy punkt z tej listy, który udało mi się już odhaczyć. Wiem, że wiele z Was interesuje ta paleta, więc raz dwa biorę ją w obroty żeby przygotować recenzję!

3. Lush, maseczka Rosy Cheek i szampon BIG - przyjechały do mnie wraz z paletą Kat Von D. Maseczka to dla mnie całkowita nowość i po sukcesie maski z bananem i płatkami, chciałam wypróbować wersję na naczynka. Pierwsze wrażenia pozytywne! Natomiast ➥ szampon BIG to mój ulubieniec sprzed dwóch lat, do którego bardzo chciałam wrócić. Niestety marka jest u nas trudno dostępna, więc postanowiłam wykorzystać wyjazd rodziców.

4. Victoria secret's, Bombshell - po wypróbowaniu ➥ miniaturek perfum, które dorwałam w TKMaxx, zakochałam się bez pamięci w chyba najbardziej znanym zapachu VS: Bombshell. Jest stosunkowo słodki, ale z domieszką lekkich, kwaśnych nut. Bardzo kobiecy, bardzo dziewczęcy, lekki i ma w sobie to COŚ, co mnie w nim urzekło. Właśnie wykańczam moje ukochane Cat Deluxe, Naomi Capbell i przydałoby mi się coś takiego świeżego na co dzień.

5. Carolina Herrera, Good Girl - brakuje mi eleganckich, mocniejszych perfum na wieczór. Propozycja Caroliny Herrery to coś dla mnie. Jako fanka lekkich, zwiewnych i świeżych zapachów, zdziwiłam się, że Good Girl tak mi się spodobały. Nie są to ciężkie i przytłaczające perfumy, ale jak na mnie są dość intensywne i jak ja to mówię, twardsze, choć wciąż eleganckie. Jak znajdę jakąś fajną promocję, na pewno je sobie sprawię albo zażyczę na jakaś specjalną okazję.


6. Instax 9 mini  - oczywiście w kolorze mięty. Jak pewnie wiecie, uwielbiam Instagram, a co gdybym mogła robić zdjęcia, które od razu wyglądają jak wrzucone na Insta? Dla mnie to strzał w dziesiątkę, bo uwielbiam takie gadżety! Mały, poręczny i z klimatem, a nowa wersja ma nawet zbudowane lusterko do selfie. Jak dla mnie bomba, w związku z czym szukam sponsora. Ktoś chętny aby sprawić mi prezent? Dodatkowo, nie powiecie mi, że Instax nie wygląda pięknie na zdjęciach.

➥ Czego NIE robić na Instagramie?

7. Lampa pierścieniowa 65W - nie zwariowałam, nie potrzebuję drugiej. Chciałabym wymienić moją 40W na tę większą. Moc mojej całkowicie mi odpowiada, ale chciałabym aby średnica pierścienia była lepsza, ponieważ makijaż jest wtedy lepiej doświetlony. Nie tylko na zdjęciach, ale i w trakcie pracy. Chyba że istnieje lampa z mocą 40W, ale w wielkości tej 65W, orientujecie się?

8. Ksiazka, Finansowy ninja - planuję w życiu prywatnym sporo zmian, które są blisko związane z finansami. Chcę zmienić moje podejście do pieniędzy i chociaż cały czas staram się oszczędzać i dobrze dysponować finansami, cały czas mam wrażenie, że mogłoby być lepiej. Książka Michała Szafrańskiego niejednokrotnie doczekała się świetnych recenzji i wielu poleceń, w związku z czym to kolejny punkt na mojej wiosennej wishliście.

9. Karty do zdjęć - nie wiecie o co chodzi? Cóż, ja jestem uzależniona od kupowania dodatków do zdjęć na bloga czy Instagram. Już od jakiegoś czasu poszukuję kart wykonanych z dobrej jakości papieru z ładnymi napisami lub grafikami, które mogłabym używać przy fotografii. Ostatnio skusiłam się na małą próbkę ze strony Ducky Lemon, ale  przesyłka do mnie jeszcze nie dotarła. Aczkolwiek jeżeli znacie jakiś sklep, który produkuje takie karty, koniecznie zostawcie na niego namiary w komentarzach.

10. Lilou, nausznica multigwiazdka - chodzi mi dokładnie o tę nausznicę ➥ [klik]. Doczekałam się jej w wersji srebrnej! Czuję, że sprawię ją sobie na przykład z okazji urodzin, bo już od bardzo dawna za mną chodzi, a ostatnią biżuterię kupiłam sobie w tamtym roku. Nie może tak być prawda?

A co znalazło się na Waszej wiosennej wishliście?

Nie zapomnijcie zajrzeć do Alicji ➜ [klik]

PS. Uprzedzę pytania - kubek z Alliexpress.
Czytaj dalej ›

Niedzielnik | szkolenie u Magdy Pieczonki, blogowanie od kuchni i o wyjeździe do Poznania

niedzielnik

Obiecałam Wam dwa tygodnie temu, że w niedzielniku opowiem Wam o szkoleniu, a właściwie pokazie makijażu Magdy Pieczonki. Ponieważ tydzień temu była niedziela Wielkanocna, przesunęłam tę relację na dziś. Sporo z Was pytało czy warto skorzystać z pokazu Magdy, jak to wygląda, ile kosztuje i czy można się czegoś nauczyć. Dzisiaj opowiem Wam jak to wyglądało, podzielę moimi uwagami i mam nadzieję, że pomogę Wam podjąć decyzję. Porozmawiamy też dziś o Waszej ulubionej serii Blogowanie od kuchni - mam nadzieję, że mi pomożecie! Mam też dla Was jak zawsze małą dawkę inspiracji!

niedzielnik

niedzielnik

Jak wyglądał pokaz Magdy Pieczonki?

Zanim odpowiem na to pytanie, chcę Wam powiedzieć czemu zdecydowałam się wziąć w nim udział. Już od jakiegoś czasu śledzę poczynania Magdy i choć nigdy nie byłam uzależniona od jej snapów czy makijaży, zawsze byłam ciekawa jej warsztatu. Nawet zastanawiałam się nad wyjazdem na pokaz do innego miasta, ale... cieszę się,  że tego nie zrobiłam. Kiedy dowiedziałam się, że Magda będzie robić pokaż w Szczecinie (400zł) po krótkiej analizie za i przeciw postanowiłam się zapisać. Dzięki temu zniwelowałam koszty transportu i ewentualnego noclegu gdybym miała jechać chociażby do Warszawy. I wiecie co? Cieszę się,  że ten pokaz odbył się na miejscu, bo bym się wkurzyła jadąc na niego przez pół Polski.

Bez dwóch zdań Magda Pieczonka, to przesympatyczna, wesoła i pełna energii osoba. Maluje bardzo ładnie, jej makijaże są wyraziste, wykonane bardzo starannie i z dbałością o każdy szczegół. Chcę aby było jasne, że nie mam nic do zarzucenia jeżeli chodzi o jej warsztat. Nie bez powodu jest jedną z najbardziej znanych makijażystek w naszym kraju. Pragnę jednak podkreślić, że to nie był pokaz dla profesjonalistów. Dla mnie ten pokazy był po prostu miłym spędzeniem czasu, ale ja nie wyniosła z niego nic nowego, a nawet pozostał mały niesmak. Czemu? Ponieważ poza makijażem, drugim najważniejszym tematem pokazu była Szminka. Czyli pies Magdy. Jak kocham zwierzęta i nie mam naprawdę nic przeciwko, to jednak uważam, że są pewne granice. Nakazywanie psu załatwiania swoich potrzeb na sali, prowadząc pokaz - jest mocno nie na miejscu. Ten aspekt bardzo mi się nie podobał i uważam, że można było to pominąć.

Poza tym cały pokaz był w porządku. Najpierw Magda przygotowała lekki makijaż dzienny, mocno rozświetlony, odkreślający urodę. Następnie po krótkiej przerwie wykonała mocny, wieczorowy look pokazując nam swoją technikę. Odkryłam, że sporo pracuje na pacynkach i pomyślałam, że warto się nimi zainteresować. Poza tym - całość była mi bardzo dobrze znana. Pominę fakt, że pokaz z niewyjaśnionych przyczyn został przeniesiony o 2h, co całkowicie zepsuło mi plany na ten dzień, ale to już kwestia złej organizacji. Sam pokaz trwał około pięciu godzin, Magda pokazywała nam wszystkie kosmetyki, na których pracowała i prowadziła przyjemną dyskusję, mogłyśmy zadawać jej pytania i dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Przystaję jednak przy swojej opinii, że było to wydarzenie dla osób interesujących się makijażem, ale na pewno nie dla osób pracujących w tym zawodzie.

niedzielnik-agwer

Blog Conference Poznań

Od trzech lat planuję wyjazd na ➥ tę konferencję. I co? W końcu mi się udało! Weekend wolny, czas zorganizowany i obowiązkowo zjawię się na miejscu wraz z Ala Ma Kota. Trzy lata temu spóźniłam się dosłownie o 24h i bardzo żałowałam. Uwielbiam blogowe eventy, spotkania z innymi blogerkami, naukę i zacięte dyskusje o blogowaniu. Ponoć Blog Conference Poznań to wydarzenie dla blogerów, którzy podchodzą do tego na poważnie i chcą aby stało się to ich pracą. W tym roku swoją wiedzą będą dzielić się niesamowite osobistości z sieci, które od dawna śledzę i podziwiam. W związku z tym, nie mogło mnie (a właściwie nas) tam zabraknąć! Planujecie wyjazd do Poznania?

Jeżeli zastanawiacie się czy wybrać się na to wydarzenie - polecam! Choć jeszcze nigdy nie byłam. Czytałam natomiast wiele pozytywnych opinii, sporo blogerek chwaliło poprzednie edycje i wiecie co? Ja już swoją wejściówkę mam! Mam nadzieję, że uda nam się tam spotkać przy pysznej herbacie!

Post udostępniony przez a G w e r b l o g (@agwer_blog)


Co z Blogowaniem od kuchni?

Skoro znów mówimy o blogowaniu... Zapewniam Was, że nic się nie zmienia i seria będzie kontynuowana. Wiem, że bardzo ją lubicie, bo w ostatniej ankiecie, sporo z Was ją wymieniło za co bardzo Wam dziękuję! Wiele z Was pyta mnie o post z progami stawek dla firm, który obiecałam stosunkowo dawno. Spieszę z wyjaśnieniem, że pojawi się już niedługo, choć temat będzie podzielony na dwie części. Zresztą piszecie do mnie z prośba o wycenę i poradami w tej kwestii - zapewniam, że pamiętam i pracuję na tym. Nie chcę wrzucać na bloga informacji, które będą dla Was nieprzydatne, więc musicie uzbroić się w cierpliwość!

Blogowanie od kuchni to seria, która powstaje z myślą o Was. Ja mam masę pomysłów na jej realizowanie, ale nie chcę Was zanudzać tematami blogowania, choć uwielbiam o tym rozmawiać. Jeżeli są jakieś tematy (poza wyceną), które chciałybyście aby zostały poruszone koniecznie się tym podzielcie. Chcę rozwijać ten cykl nie tylko o moje wypowiedzi, ale i wiedzą innych cenionych przeze mnie blogerów, co mogłyście poczytać w ostatnim poście ➥Jak robić ładne zdjęcia? Blogerzy radzą. Chciałabym abyście powiedziały mi z czym macie problem, czego chcecie się dowiedzieć, jak mogę Wam pomóc? Moje pomysły niekoniecznie muszą się pokrywać z Waszymi potrzebami, więc zostawcie w komentarzu propozycje postów, a na pewno dopisze je do mojej listy!

Nudzi Was to ciągłe gadanie o blogowaniu przy okazji #niedzielnika? Bo jeżeli tak, mogę sprowadzić to do absolutnego minimum!

Mała dawka inspiracji

Musicie pamiętać o tym, że wszystko co tworzycie, zdjęcia, grafiki są Waszą własnością. Ale co się dzieje po wrzuceniu ich na Facebook i Instagram? Czy wciąż macie do nich prawo? Odpowiedź na te i wiele więcej pytań znajdziecie w tekście ➥ Kto ma prawo do Twoich zdjęć na Facebooku i Instagramie? Pozostając w temacie social mediów, Kasia czyta mi w myślach, bo sama planowałam taki post. ➥ Jak działać w Social Mediach? Czyli o kreatywnym działaniu w sieci możecie poczytać u Kasi Worqshop, którą niejednokrotnie Wam polecałam.

Z jakich social mediów korzystacie najczęściej? Macie swoje ulubione?


Czytaj dalej ›

Oleokremy Biovax, kremy do włosów

biovax-olekrem-gold

Oleokremy marki Biovax, to ukłon w stronę kobiet, które nie lubią olejować włosów, a marzą o zdrowych i lśniących pasmach. Kremy, które weszły do sprzedaży w poprzednim roku, to połączenie siły pielęgnacyjnej olejów z lekką, kremową konsystencją. Zadaniem produktów jest wygładzenie, ujarzmienie i odżywienie niesfornych włosów. Miałam przyjemność poznać z bliska wszystkie cztery kremy z serii Glamour i to właśnie o nich będzie dzisiejszy post. Dowiecie się co to w ogóle są Oleokremy, jak je stosować i czy warto uzupełnić nimi codzienną pielęgnację włosów. Jeżeli interesują Was te produkty, zapraszam do dalszej części tekstu!

biovax-olekrem-gold

Co to są Oleokremy?

Może zacznę od tego czym one nie są. Zdecydowanie nie są to maski do włosów, które możemy w większej ilości nałożyć na pasma i po pewnym czasie spłukać. Mówiąc w skrócie to pewnego rodzaju odżywki bez spłukiwania, które mają silne działanie odżywiające. Oleokremy to innowacyjne produkty, które łączą w sobie moc szlachetnych olejów takich jak Arganowy, Tsubaki czy Tamanu z konsystencją lekkiego kremu, którego nie musimy spłukiwać. Każdy z nich ma swoją wyjątkową kompozycję składników odżywczych, dzięki czemu nawet najbardziej wybredne włosomaniaczki powinny znaleźć wersję dla siebie. Lekka konsystencja i niezwykłe połączenie wysokiej klasy składników, stanowią doskonały produkt do codziennej pielęgnacji bez potrzeby spłukiwania.

Jak je używać w codziennej pielęgnacji?

Na sucho - w tej roli sprawdzą się jako serum zabezpieczające końcówki i pasma włosów przed uszkodzeniami mechanicznymi. Oleokremy stosowane na sucho pomogą zmniejszyć puszenie się włosów, wygładzą fryzurę i dodadzą im naturalnego blasku. Wystarczą dwie kuleczki wielkości ziarnka grochu aby pokryć same końcówki.
Na mokro - każdy z kremów możemy stosować zaraz po myciu i osuszeniu włosów za pomocą ręcznika. Wystarczy niewielką ilość wybranego oleokremu wmasować we włosy pozostawiając do wyschnięcia. Pozwoli to na ujarzmienie fryzury, ułatwi stylizację, nawilży włosy, odżywi i wygładzi. Przy tej metodzie polecam użycie większej ilości, aby pokryć włosy od ucha w dół.

biovax-olekrem-gold

Oleokrem Pearl - oleje dalekiego wschodu, Tsubaki i Perilla

Wersja Pearl to kompozycja, w składzie której, poza głównymi składnikami, odnajdziemy silikony i glicerynę. Skład tego kremu został wzbogacony o proteiny perły, olej perilla, witaminę E, panthenol i tytułowy olej z Tsubaki (czyli ekstrakt z kamelii). Dzięki trzem głównym składnikom, oleokrem dopełni działanie zastosowanej wcześniej odżywki. Proteiny perłowe, dzięki swoim właściwościom odżywczym, nadadzą włosom intensywnego połysku. Olej Tsubaki, czyli ekstrakt z kamelii japońskiej bogaty w kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-9, sprawi, że wszystkie składniki aktywne wchłoną się w głąb włosa nawilżając i regenerując go od środka. Właśnie dlatego warto ten krem nałożyć na włosy po zastosowaniu mocno nawilżającej maski lub odżywki. Zawarty w składzie olej Perilla, ma silne właściwości antyoksydacyjne. Doskonale wzmacnia i pielęgnuje słabe, łamliwe i pozbawione życia włosy podatne na rozdwajanie. Oleokrem pearl ma słodki, lekko orientalny zapach.

Do jakich włosów?
Słabych i wymagających dodatkowego odżywienia.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Phenyl Trimethicone, Oleyl Alcohol, Hydrolyzed Pearl, Camellia Japonica Seed Oil, Perilla Ocymoides Seed Oil, D-panthenol, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Trimethylsiloxysilicate, Dimethiconol, Tricedeth-6, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, C13-15 Alkane, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, C.I. 77163 (Bismuth Oxychloride), Ethylhexyl Hydroxystearate, Citric Acid

biovax-olekrem-gold

Oleokrem Gold - oleje afrykańskie, Arganowy i z Baobabu

Gold, to iście luksusowa kompozycja. Czyste 24. karatowe złoto złączone z dwoma najcenniejszymi olejami afrykańskimi: z Baobabu i Arganowym, to propozycja dla najbardziej wymagających włosów. Właściwości drobinek złota pozytywnie wpływają na starzenie się komórek włosa, dzięki czemu zachowują jego młodość. Dodatkowo odżywiają i nadają lśniących refleksów. Organiczny olej arganowy, to chyba najbardziej znany produkt pielęgnacyjny do włosów. Bogaty w witaminę E chroni włosy przed promieniami UV, przed działaniem wolnych rodników i utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia. Trzecim składnikiem tego oleokremu jest olej z nasion baobabu. Idealnie nadaje się do słabych, zniszczonych włosów bo wzmacniania, dodaje elastyczności i blasku. 

Do jakich włosów?
Polecam stosować go do włosów łamliwych oraz mocno zniszczonych wymagających wzmocnienia. 

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Phenyl Trimethicone, Oleyl Alcohol, Colloidal Gold, Argania Spinosa Kernel Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, D-panthenol, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Trimethylsiloxysilicate, Dimethiconol, Tricedeth-6, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, C13-15 Alkane, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Eugenol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Benzyl Salicylate, Linalool, Geraniol, Mica, C.I. 77891, C.I. 77491, Citric Acid

biovax-olekrem-gold

Oleokrem Diamond - oleje amazońskie, Babassu i Pequi

Podobnie jak dwa poprzednie Oleokremy, to mieszanka silikonów, gliceryny, witaminy E i odżywczych olei. Mój absolutny zapachowy ulubieniec. Pachnie jak eleganckie, bardzo kobiece, świeże perfumy. Rozdrobniony pył diamentowy, który jest głównym składnikiem kremu, nadaje włosom intensywny blask, a olej Babassu silnie nawilża, zmiękcza i wzmacnia włosy. To wyjątkowy składnik, który wnika głęboko w strukturę pasm zabezpieczając i wygładzając. Dzięki temu włosy znacznie łatwiej się rozczesują, pięknie błyszczą i są bardzo miękkie. Trzecim składnikiem, który pomaga im pozostać w doskonałej kondycji jest olej Pequi. Jego właściwości przeciwdziałają elektryzowaniu i puszeniu się włosów, co umożliwia okiełznanie codziennej fryzury.

Do jakich włosów?
Suchych i niesfornych, wymagających wygładzenia.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Phenyl Trimethicone, Oleyl Alcohol, Diamond Powder, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Cariocar Brasilense Fruit Oil, D-panthenol, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Trimethylsiloxysilicate, Dimethiconol, Tricedeth-6, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, C13-15 Alkane, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, C.I. 77163 (Bismuth Oxychloride), Ethylhexyl Hydroxystearate, Citric Acid

biovax-olekrem-gold

Oleokrem Caviar - oleje indyjskie, Morgina i Tamanu

W przypadku wersji z kawiorem również mamy do czynienia z gliceryną i silikonami, które stanowią doskonałą bazę zabezpieczającą. Kompozycja została w tym przypadku wzbogacona o trzy silnie działające składniki. Pierwszym z nich jest ekstrakt z kawioru, który dzięki przeciwutleniaczom chroni włosy przed utratą koloru, a zawarte w nim składniki nawilżają i rewitalizują włosy. W drugiej kolejności mamy do czynienia z Olejem Moringa, który jest lekki, ale dogłębnie nawilżający. Ponadto ma właściwości wygładzające i zmiękczające. Trzeci składnik to olej Tamanu, który doskonale dyscyplinuje puszące się włosy. Zbawienie przy codziennych zmaganiach z niezdyscyplinowanymi włosami. W moim przypadku sprawdził się świetnie stosowany na sucho.

Do jakich włosów?
Farbowanych, osłabionych i z tendencją do puszenia.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Phenyl Trimethicone, Oleyl Alcohol, Caviar Extract, Moringa oleifera Seed Oil, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, D-panthenol, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Propylene Glycol, Trimethylsiloxysilicate, Dimethiconol, Tricedeth-6, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, C13-15 Alkane, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Mica, C.I. 77891, C.I. 77491, Citric Acid

biovax-olekrem-gold

Czy warto je stosować?

Każdy z Oleokremów ma inny skład oraz odmienne właściwości. Dzięki dobraniu któregoś do potrzeb naszych włosów, będziemy w stanie zapewnić im dogłębne nawilżenie, odżywienie i wygładzenie bez potrzeby sięgania po klasyczne oleje. Olekremy są świetnym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji, nie obciążają włosów, nawet stosowane w większej ilości. Włosy są widocznie gładsze i bardziej lśniące. Nie powiedziałabym, że mogą zastąpić olejowanie włosów, bo to ono daje najlepsze efekty przy regularnym stosowaniu. Uważam jednak, że jeżeli poszukujecie produktów, które nie tylko będą chronić włosy, ale będą je wzmacniać i odżywiać - warto sięgnąć po Oleokremy szczególnie, że każdy z nich kosztuje ok. 17 złotych.

Wszystkie produkty marki Biovax są dostępne w drogerii Super Pharm, Rossmann, Natura, Hebe i na stronie www.biutiq.pl

Macie swojego faworyta wśród Oleokremów? A może macie swój sposób na pielęgnację uzupełniającą?

Czytaj dalej ›

Makijaże krok po kroku