aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Jak dobrać róż do policzków? | Tarte "At first blush" set

jak-dobrac-roz-do-policzkow

O tym, jak dobrać róż do policzków napisano już chyba wszystko. W internecie aż głośno od porad od YouTuberek i blogerek. Stara szkoła uczy dobierać kolory w zależności od tego, jaki typ urody ma dana osoba. Wiosna, lato, jesień czy zima. Uważam jednak, że tak dużo w sobie zmieniamy (kolor włosów, opalenizna, soczeki), że ta wiedza może być podstawą, ale nie ostatecznym wyznacznikiem. Stwierdziłam, że w ramach #makijażowelove podrzucę Wam kilka najbardziej przydatnych wskazówek, które pomogą Wam dobrać róż w codziennym makijażu. To też dobra okazja na recenzję zestawu róży tarte "At first blush", który trafił do mnie już dawno.  

jak-dobrac-roz-do-policzkow

Jak dobrać róż do policzków?

  • wybierajcie taki kolor, który zbliżony jest do odcienia nałożonej wcześniej pomadki
  • jeżeli usta są w zimnej tonacji, róż również powinien być w odcieniu chłodniejszym
  • zwróćcie uwagę na swój kolor włosów, do rudości, blondu czy czerni pasują inne kolory
  • nie sugerujcie się tylko kolorem swojej skóry, ale całym makijażem, który macie na sobie
  • stosowanie zasady ciepła karnacja = ciepły róż, możecie odstawić do lamusa
  • jeżeli wahacie się co do odcienia, postawcie na coś neutralnego np. Regal Mauve Nabla
  • nie przesadzajcie z ilością, bo za dużo różu zamiast odmładzać - postarza
Róż ma przede wszystkim odmładzać i dodawać skórze tego dziewczęcego wdzięku. Powinien spajać cały makijaż, łączyć usta z oczami aby całość wyglądała harmonijnie. Jeżeli obawiacie się, że nie uda Wam się wybrać odpowiedniego odcienia, najbezpieczniej jest sięgnąć po coś brzoskwiniowo-różowego. Unikniecie wtedy makijażowej wpadki, szczególnie jeżeli jedynie muśniecie policzek odrobiną koloru. To, jaki dobrać róż do policzków, jest bardzo indywidualną sprawą. Możecie zastosować moje wskazówki, ale przede wszystkim to róż musi podobać się Wam i to Wy macie czuć się w nim dobrze. 

jak-dobrac-roz-do-policzkow

tarte "At first blush" set

Róże tarte, podobnie jak inne produkty tej marki, wciąż niesamowicie mnie kuszą. Zestaw róży tarte dostępny był swego czasu na Houseofbeauty i tam zakupiłam go za ok. 180zł. Aktualnie nie widzę go już niestety, na żadnej polskiej stronie. Aczkolwiek niejednokrotnie inne róże tej marki, są dostępne pojedynczo chociażby właśnie na Houseofbeauty.

Zdecydowałam się na ten zestaw nie bez powodu. Bardzo podobało mi się zestawienie ciepłych, chłodnych i neutralnych kolorów. Byłam pewna, że to zestawienie będzie niezbędny w mojej pracy. Miałam rację, bo swego czasu bardzo często zabierałam te róże ze sobą. Jednakże to, co zaskoczyło mnie już na samym początku to fakt, że róże są średnio napigmentowane. Przynajmniej takie miałam wrażenie, kiedy po raz pierwszy się nimi bawiłam. Zdecydowanie lepszy pigment wyciąga z nich aplikacja pędzlem niż palcami. Nie spotkałam się jeszcze z tym, że pigmentacja była mocniejsza kiedy nabieram produkty na pędzel. Wciąż jednak róże z zestawu "At first blush", nie należą do najbardziej napigmentowanych produktów z jakimi pracowałam. Nie uznałabym tego faktu za minus, osobiście wolę kiedy róże nie powalają pigmentacją - trudniej zrobić sobie wtedy krzywdę, a osoby początkujące będą mogły bez problemu poeksperymentować.

jak-dobrac-roz-do-policzkow


Epic - to najbardziej intensywny kolor z całej czwórki. Określiłabym go mianem oranżu wpadającego w róż. W opakowaniu może przerażać jego intensywność, ale na skórze wygląda bardzo elegancko. Używałabym go raczej latem, na opalonej skórze.
Entertain - to neutralny odcień w kolorze brudnego różu. Jest całkowicie matowy, na skórze bardzo subtelnie się ociepla. Idealna propozycja dla bladziochów i osób niedoświadczonych, które nie wiedzą bo jaki kolor różu sięgać na co dzień.
Ecstatic - ciepły, melonowy róż mocno wpadający w tony nude, ale ładnie podkreślający policzki. Myślę, że dobrze będzie wyglądał na opalonej, muśniętej słońcem skórze. Najmniej podoba mi się z całej kolekcji i najrzadziej po niego sięgam.
embellish - odcień różany wpadający w nudziakowy lekki brąz z drobnym shimmerem. Drobinki jednak nie są widoczne na skórze po aplikacji. Rzadko spotykany kolor różu, ale cudownie sprawdza się na ciemnych karnacjach. Bardzo oryginalny.

Wszystkie róże mają wykończenie matowe. Choć embellish, ma w sobie maleńki brokat, na szczęście nie transferuje na twarz. Producent zapewnia, że są to produkty, które mają dwunastogodzinną trwałość. Całkowicie się z tym zgadzam, ponieważ są to jedne z najbardziej trwałych róży jakie posiadam. Prawie w ogóle się nie pylą podczas nabierania na pędzel, są bardzo mocno sprasowane i myślę, że podobnie jak ➥ Deep throat z NARS, również starczą mi na bardzo długo. 

jak-dobrac-roz-do-policzkow

Kiedyś w ogóle nie używałam różu do policzków. Stawiałam tylko na bronzer, ponieważ naturalnie mam zawsze rumieńce i nie chciałam tego podkreślać. Kobieta jednak zmienną jest, bo od kilku lat nie wyobrażam sobie makijażu bez różu. Owszem, czasem mam ochotę na lekki, delikatny kolor i raczej podkreślam policzki bronzerem lub rozświetlaczem, ale róż musi być. Bez dwóch zdań!

Jaki jest Wasz ulubiony róż aktualnie? Zostawcie swój typ w komentarzu!


PS. Widziałyście już posty i pozostałych dziewczyn?
Małgosia: www.candykiller.pl
Alicja: www.kotmaale.pl
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com


Czytaj dalej ›

Makijaż Meet Matt(e) Trimony | smokey krok po kroku

makijaz-meet-matte-trimony

Makijaż paletą Meet Matt(e) Nude, dość długo czekał na swoją publikację. Pokazywałam Wam go na Insta i na FB już jakiś czas temu, wiele z Was zwróciło na niego uwagę. Jesteśmy w trakcie makijażowego tygodnia #makijażowelove, więc to najlepszy moment na publikację smokey wykonanego najnowszą paletą theBalm. Ostatnio uwielbiam ten typ makijażu i codziennie malowałabym smokey. To klasyczny i uniwersalny makijaż i można zrobić z nim praktycznie wszystko. Dziś przygotowałam dla Was bardziej klasyczną wersję, z brązami i odrobiną fioletu.
➥ Jak zrobić czarne smokey?
➥ Bordowe smokey, Manny MUA palette
➥ 7 kosmetycznych niewypałów

makijaz-meet-matte-trimony

makijaz-meet-matte-trimony

Makijaż krok po kroku, theBalm Meet Matt(e) Trimony

1. Załamanie powieki rozcieram cieniem Matt Lopez. To jasny, ciepły brąz który doskonale sprawdza się jako cień transferowy. 
2. Pogłębiam załamanie i zaznaczam zewnętrzną część powieki rozcierając delikatnie piękne, ciepłe bordo Matt Kumar.
3. Na zewnętrzną część powieki puchatym czystym pędzelkiem nakładam brąz Matt Reed w celu pogłębienia makijażu.
4. Na całą powiekę ruchomą wklepuję ten sam brązowy cień Matt Reed od zewnetrznej częsci, aby uzyskać lekki gradient.
5. Trzy czwarte dolnej powieki zaznaczam głębokim fioletem Matt Moskowitz i lekko rozcieram za pomocą Matt Evans.
6. Na dolną górną linię rzęs nakładam czarną kredkę, jeżeli jednak ten kolor możecie zastąpić ciemno-brązową kredką.
7. W zewnętrzny kącik ląduje fantastyczny, mocno połyskujący foliowy cień Makeup Revolution w odcieniu Rose Gold.
8. Mocno tuszuję i ewentualnie przyklejam sztuczne rzęsy i makijaż jest już gotowy!

meet-matte-trimony-makijaz

W tym makijażu bardzo pasowała mi pomadka Meet Matt(e) Hughes w odcieniu Commited. To taki karmelowy róż, który w zależności od światła wygląda na delikatniejszy bądź bardziej intensywny. Lubię łączyć mocne oczy z lżejszymi ustami, ale nie przepadam za efektem bladych lub zlewających się ze skórą ust, stąd mój wybór. Delikatny róż Marc Jacobs Kink & Kisses, cudownie dopełnił całość makijażu, szczególnie w połączeniu z bronzerem Bahama Mama. 

Makijaż będzie doskonałą opcją na wieczorne wyjście do pabu czy na imprezę. Nie jest zbyt przytłaczający, a jeżeli zamiast czarnej kredki użyjecie beżowej - oko nabierze lekkości. Dobrana kolorystyka powinna pasować do wielu typów urody, a i wybrane przez Was kolory mogą być nieco jaśniejsze. Przy smokey główną i  absolutnie podstawową zasadą jest blendowanie.

makijaz-meet-matte-trimony

Jestem ciekawa jak ten makijaż Wam się podoba? Macie ochotę go u siebie odtworzyć?

Mam nadzieję, że nie przegapiłyście tekstów pozostałych dziewczyn:
Małgosia: www.candykiller.pl
Paulina: www.simplistic.pl
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl
Alicja: www.kotmaale.pl
Klaudyna: www.ekstrawagancko.com

Czytaj dalej ›

Makijaż dla początkujących | co kupić na początek?

makijaz-dla-poczatkujacych

Co kupić na początek przygody z makijażem? Na jakich kosmetykach się uczyć, żeby nie zrobić sobie krzywdy? Po co warto sięgnąć na początku? Zadajecie mi wiele tego typu pytań i pomyślałam, że dobrze byłoby odpowiedzieć na nie w jednym poście, gromadząc wszystkie informacje. Kolejny dzień naszej akcji #makijażowelove, to doskonała okazja, aby to zrobić. Wybór produktów do makijażu jest naprawdę ogromny, więc mam nadzieję, że moje podpowiedzi pomogą Wam w podjęciu decyzji. Zajrzyjcie też do poprzednich tekstów:

makijaz-dla-poczatkujacych

Jakie wybrać kosmetyki do makijażu oczu?


Na początek przygody z makijażem, radze Wam kupić palety o stonowanej kolorystyce. Dlaczego? Już tłumaczę! Moją przygodę z makijażem zaczynałam od paletek Sleek. Był to dobry wybór, ale postawiłam na jaskrawe kolory, więc moja nauka była dość... ekstremalna. Poza tym wybór był zdecydowanie mniejszy, a ja od razu chciałam szaleć. Skończyło się to na kilku makijażowych wpadkach, w których nieumiejętna praca  z kolorowymi cieniami, skończyła się małą katastrofą na oczach. Dlatego sugeruję sięgnąć po palety zachowane w kolorystyce brązów, beży, delikatnego bordo, stonowanych fioletów i ewentualnie szarości. Ponadto jeżeli jesteście początkujące, to proponowałaby nie kupować od razu cieni, które są bardzo mocno napigmentowane. Łatwo jest zrobić nimi plamy i są trudniejsze w rozcieraniu, a tego musicie się przecież nauczyć.


Polecam Wam rozejrzeć się za paletami Makeup Revolution, ponieważ ich wybór jest przeogromny. Najwygodniejsze do ćwiczeń dla początkujących moim zdaniem, będą palety czekoladowe MUR, ponieważ mają fajne kolory, dobry pigment i przystępną cenę. Możecie dobrać kolorystykę do swojej urody, ponieważ aktualnie wybór czekoladek jest naprawdę skory. Ich wadą jest to, że się osypują, ale dziewczyny, cienie z palet tartelette czy tarte in bloom, która kosztuje prawie 300zł, też się osypują. Trzeba nauczyć się z tym pracować. 

Przy nauce makijażu, proponuję sięgnąć również po palety Golden Rose (19,90zł/szt.). Każda z nich ma 5 cieni, a jakość jest porównywalna do tych z Makeup Revolution. W zależności od kompozycji kolorów, pigmentacja jest mniejsza lub większa. Natomiast cena jest znacznie bardziej przystępna, a wybór kompozycji całkiem konkretny. Poza tym, jak na palety w tak niskiej cenie, stopień osypywania się jest przeciętny, więc na pewno sobie z tym poradzicie. 

Jeżeli jednak od razu chcecie wejść na głębszą wodę, mam dla Was coś fajnego. Polecam sięgnąć po pojedyncze cienie Nabla lub glamshadows. Pierwsze są średniej piegmentacji, ale pięknie się blendują, dobrze aplikują na skórę i nie robią plam. Są mocniej napigmentowane niż wcześniej wymienione palety, ale myślę, że trudno byłoby zrobić sobie nimi krzywdę. Natomiast te drugie to już wyzwanie dla bardziej odważnych. Cienie Hani mają świetną pigmentację, jednakże jeżeli zdecydujecie się na neutralne kolory i jasne odcienie - spokojnie powinnyście sobie poradzić.

makijaz-dla-poczatkujacych

Jakich kosmetyków używać do twarzy?


Nie będę Wam podpowiadać w kwestii podkładu, ponieważ to jest kwestia bardzo indywidualna. W zależności od tego, czy macie cerę suchą, tłustą czy mieszaną - po taki podkład powinnyście sięgnąć. Mogę Wam jednak polecić kilka suchych produktów do makijażu twarzy, które moim zdaniem sprawdzą się na początku Waszej przygody z makijażem. 

Uważam, że bardzo przyjemną opcją są bronzery z KOBO. Z tego co się orientuję, są dwa dostępne kolory i oba bardzo fajnie wyglądają na skórze. Posiadam Nubian Desert i jest to bardzo chłodny bronzer, którym nie można zrobić sobie krzywdy. Nie robi plam, dobrze się rozciera i na skórze wygląda bardzo naturalnie, choć pigmentacja pozostawia trochę do życzenia. W tym przypadku jest to jednak zdecydowanie zaleta. Drugim bronzerem, który koniecznie powinnyście sprawdzić, jest bronzer Gotham marki Nabla. W tej chwili, jest to najpiękniejszy bronzer jaki wylądował na moich policzkach. Ma bardzo podobną pigmentację do KOBO, ale kolor jest fantastyczny. Neutralny, który w bardzo naturalny sposób podkreśla policzki, a jego satynowe wykończenie dodaje subtelnego, bardzo naturalnego połysku.

Do przypudrowania okolicy pod oczami i strategicznych miejsc, polecam puder KOBO Brightener matt powder. Ładnie rozjaśnia strefę pod oczami, a nałożony w małej ilości wygląda dobrze przez wiele godzin. Nie radzę z nim przesadzać, bo lubi się zbierać w załamaniach. Nadaje się też do stosowania na całą twarz, delikatnie rozjaśnia podkład i trzyma się bez problemu cały dzień.

Absolutnym hitem, który polecam wszystkim, nie tylko początkującym, jest rozświetlacz MySecret Face Illuminator. Ma genialną pimentację i w zależności od sposobu aplikacji, potrafi dostosować się do karnacji. Nakładany pędzlem nada się również dla bladziochów. Nie można zrobić sobie nim krzywdy, bo jest absolutnie Choć swego czasu testowałam tylko dwa kolory, to efekt na skórze bardzo mi się podobał. W dodatku zachęcająca jest niska cena tych produktów.

makijaz-dla-poczatkujacych

makijaz-dla-poczatkujacych

Czym zakryć niedoskonałości?


W kwestii niedoskonałości mogę Wam polecić trzy produkty. Mniej kryjący i jednocześnie lżejszy korektor, to propozycja marki Lirene: be perfect. Wybrałam go ze względu na fakt, że jak na tak lekki produkt, ma bardzo przyzwoite krycie. Niestety aplikator jest mało praktyczny, bo lubi wydobywać zbyt dużą ilość produktu, da się z tym pracować. Korektor nadaje się zarówno pod oczu, ale i na niedoskonałości cery. Drugim korektorem jest mój niekwestionowany ulubieniec: Maybelline, Fit me. To edycja limitowana, dostępna tylko online lub w zagranicznych drogeriach. Jest stosunkowo lekki, ma świetne krycie i trzyma się bez zmian wiele godzin. Trzecim produktem jest kamuflaż Catrice w słoiczku - Camuflage Creme. Sprawdzał się u mnie przez wiele miesięcy, nawet w okolice pod oczami. Chociaż z założenia jest to produkt do kamuflowania niedoskonałości na twarzy, to w połączeniu z lekkim korektorem bardzo fajnie korygował cienie pod oczami. Ponadto dobrze się spisywał podczas dłuższych wyjść czy na wyjazdach. Niezależnie od tego jaki wybierzecie korektor, będzie on świetną bazą pod cienie. Szczególnie jeżeli będzie to korektor zastygający, a po aplikacji dobrze go przypudrujecie. Cienie powinny się trzymać przez wiele godzin bez problemu.

Do aplikacji podkładów i korektora polecam niezawodne gąbeczki Blend it!. Są bardzo wygodne, mięciutkie i pozostawiają na twarzy naturalne wykończenie. Łatwo się je myje, nie pękają i są bardzo przystępne cenowe. To absolutny mus have!

Z czasem będzie Wam łatwiej dobrać odpowiednią kolorystykę do swojej urody. To kwestia wprawy, a im częściej będziecie się malować, tym przyjdzie Wam to łatwiej. Początki zawsze są trudne, ale makijaż to cudowna zabawa, która pozwala stale się doskonalić. Wszystko przyjdzie z czasem, a Wy na pewno będziecie zachwycone swoim postępem.

makijaz-dla-poczatkujacych

A co na usta?


Tutaj podpowiem Wam, że w makijażu dla początkujących, najlepiej sprawdzą się pomadki Golden Rose. Zarówno Velvet Matte jak i Liquid Matte Lipstick czy Vision Lipsticks. Marka ma ogromny wybór kolorów i wykończeń, a ceny są bardzo przystępne więc jestem pewna, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. Podobnie sytuacja wygląda w kwestii konturówek. Absolutnym faworytem w tej kategorii jest również marka Golden Rose. Tanie, miękkie, wygodne w obsłudze i świetnie napigmentowane konturówki to coś, co lubię najbardziej!

Wśród moich produktów znajdują się kosmetyki, które cenię i bardzo lubię. Uważam, że wszystkie przedstawione przeze mnie kosmetyki, będą doskonałą alternatywą dla początkujących. Są proste w obsłudze, niedrogie i nie łatwo z nimi przesadzić czy zrobić sobie krzywdę. Kierowałam się tym, aby przede wszystkim były praktyczne i pozwalały Wam na dokonanie ostatecznego wyboru. Myślę, że będę zagłębiać ten temat i przygotuję zestawienie różnych produktów, które będą adekwatne dla początkujących.

Co byście dodały do mojej listy?


Koniecznie sprawdźcie o czym pisały pozostałe dziewczyny:
Klaudyna: www.ekstrawagancko.com
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com
Paulina: www.simplistic.pl
Małgosia: www.candykiller.pl
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl
Alicja: www.kotmaale.pl

Czytaj dalej ›

Makijaż na YouTubera - co za dużo to nie zdrowo

makijaz-na-youtubera

Trendy w makijażu promowane na wielu kanałach YouTube, szczególnie tych zagranicznych, są wręcz niedorzeczne. 5kg pudru pod oczami (i na twarzy), strzepywanie bakingu kolejną warstwą pudru, przypudrowane podkładem w kompakcie... Konturowanie na mokro, sucho i jeszcze potem na kolorowo. Nie. Dziś przygotowałam dla Was makijaż na YouTubera. Przerysowany i ciężki, który cudownie wygląda w kamerze i na zdjęciach, natomiast na skórze... Niezbyt zachęcająco. Makijaż na YouTubera to już trzeci post z akcji #makijażowelove, zapraszam Was do dwóch poprzednich tekstów i oczywiście na ten dzisiejszy!

makijaz-na-youtubera

Prawda, że ładny makijaż mi wyszedł? Nieskromnie przyznam, że bardzo podoba mi się to nietuzinkowe smokey, a w połączeniem z Heroine, wygląda ekstrawagancko, ale... mało użytkowo. Na zdjęciach prezentuje się właściwie idealnie. Żadnych niedoskonałości, gładka skóra, delikatny kontur i idealne usta. To jednak tylko pozory, które przy bliższych oględzinach demaskują niedoskonałość tak ciężkiego makijażu. 

Starałam się odtworzyć to, co widuję na niektórych kanałach YT. Postawiłam na ilość, choć momentami było mi ciężko, bo zazwyczaj sięgam po zdecydowanie mniejszą ilość produktów. Podkład i korektor przypudrowałam soczyście, zrobiłam baking, przerysowałam brwi i zaszalałam z kolorami. Chciałam żeby to było coś, co żadnej z Was się nie przyda i na pewno nie zdecydujecie się odtworzyć tego na sobie. Do tak mocnego oko bardzo pasują lekkie, subtelne usta. Natomiast do intensywnej, fioletowej pomadki kreska lub lekko rozświetlone oczy. Łączenie kontrastów, zabawa kolorem, to kolejna cecha makijaży z YouTube. Czy to wada, czy zaleta - oceńcie same. To co? Przyjrzyjmy się z bliska temu makijażowi.

makijaz-na-youtubera

makijaz-na-youtubera

Konturowanie twarzy na mokro, wciąż jest bardzo popularne. Osobiście nie robię tego na co dzień, bo zajmuje to zdecydowanie za dużo czasu. Nie bez powodu stosuje się ten zabieg przy sesjach zdjęciowych. Same zresztą widzicie na poniższych zdjęciach, że jako całość ten makijaż wygląda naprawdę ładnie, jednak jak przyjrzymy mu się z bliska... Widać wszystko i jeszcze więcej. Wcale nie mam aż tylu zmarszczek pod oczami, te maleńkie krosteczki są ledwo widoczne, a pory nie są w tak kiepskim stanie. Widać, że podkład osadził się w okół nosa i ust, na nosie i czole wygląda nieestetycznie. Nie jest to wina źle dobranego podkładu czy bazy, a ilości produktu oraz warstw. Nie żałowałam ani pudru, ani podkładu, korektora czy produktów do konturowania...

makijaz-na-youtubera

makijaz-na-youtubera

Ja takiej ilości produktów mówię zdecydowane NIE. Nie podoba mi się to, skóra wygląda nieładnie i moja zasada: mniej znaczy lepiej, sprawdza się znacznie lepiej niż cztery tony kosmetyków na twarzy.

Dziewczyny, kochajcie siebie! Makijaż ma być zabawą i przyjemnością, ma dodawać nam pewności siebie, ale nie powinien nas odmieniać. Tworzenie sobie całkowicie nowej twarzy, to jednocześnie wada i zaleta tej sztuki. Zachowanie zdrowych granic, które łatwo jest przekroczyć w ówczesnym świecie jest trudne, ale możliwe. Szczególnie jeżeli Beauty Guru na całym świecie promują ciężki makijaż, który jedynie w kamerze wygląda flawless. Malując się na co dzień, nie róbcie z siebie gwiazd YouTube czy Instagramu. Wybierajcie kolory, w których czujecie się dobrze i nie przesadzajcie z ilością. Bo po co? Wasza skóra będzie Wam za to wdzięczna!

Naprawdę nie potrzebujemy takiej ilości kosmetyków, aby każdego dnia wyglądać pięknie! 

makijaz-na-youtubera

YouTube to nieograniczone źródło inspiracji, dlatego ten portal ma w sobie taki potencjał. Świat beauty jest nafaszerowany kreatywnymi ludźmi, którzy mogą realizować swoje wizje na swoich kanałach. To cudowne, ale musimy podchodzić do tego z pewną rezerwą i właśnie tego Wam życzę! Minimalizm w codziennym makijażu to podstawa, a szaleć możemy przed wyjściem na imprezę.

Jak Wam się podoba ten makijaż? Dajcie też znać jak Wy odbieracie YouTubowe makijaże i czy stawiacie u siebie na minimalizm czy maksymalne krycie?

Koniecznie sprawdźcie o czym pisały pozostałe dziewczyny:
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com
Paulina: www.simplistic.pl
Małgosia: www.candykiller.pl
Klaudyna: www.ekstrawagancko.com
Alicja: www.kotmaale.pl
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl

Czytaj dalej ›

7 kosmetyków kolorowych, które się u mnie nie sprawdziły

buble-makijazowe

Rzadko kiedy pokazuję Wam buble lub kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły. Pomyślałam jednak, że co jakiś czas zwrócę Waszą uwagę na buble makijażowe. Jeżeli chodzi o tego typu produkty, to jestem dość wybredna i mam stosunkowo wysokie wymagania. Jestem chora na punkcie palet do oczu i generalnie cieni, więc zawsze mocno zwracam uwagę na ich jakość. W dzisiejszym zestawieniu pokażę Wam coś do makijażu oczu, twarzy i ust. Jeżeli chcecie poznać 7 kosmetyków do makijażu, które się u mnie nie sprawdziły, zapraszam na drugi post w ramach akcji #makijażowelove!

buble-makijazowe

Buble makijażowe

Rzadko kiedy określam kosmetyki mianem bubli. Nie lubię tego stwierdzenia głównie dlatego, że ma ono wydźwięk ogólnikowy, a kosmetyki oceniamy raczej mocno subiektywnie. To, co nie sprawdziło się u mnie, niekoniecznie będzie bublem u kogoś innego. Dlatego staram się unikać takiego określenia. Niestety, w przypadku tych kosmetyków jestem sfrustrowana już od dłuższego czasu, więc po prostu nie mogę nazwać ich inaczej. Są to moje buble, które skreślam z listy i na pewno do nich nie wrócę!

Palety Zoeva - głównie te na 10 cieni. Wiem, że wiele z Was się ze mną nie zgodzi i oczywiście macie do tego prawo. Ponieważ przerobiłam już cztery palety tej marki: Retro Future, Rodeo Belle, En Taupe oraz najnowsza propozycja marki: matte, uważam, że mam prawo być zawiedziona. Każda z tych palet po dłuższym użytkowaniu była dla mnie rozczarowaniem. W każdej z tych palet kolory się zlewają, tracą na intensywności w trakcie rozcierania, mają średnią pigmentację, a za taką cenę oczekuję czegoś więcej. Na pewno nie kupię już żadnej palety tej marki.

Cienie Inglot - nikt mi nie wmówi, że to są cienie dla profesjonalistów. Bardzo mi przykro, ale ilekroć zainteresuje mnie jakiś kolor i lecę do salonu żeby go sprawdzić, zawodzi mnie pigmentacja. Kiedyś o tym wspomniałam i wiele z Was pisało mi, że kolekcja What a spice! ma świetną pigmentację. No więc... nie ma. Albo moje rozumienie dobrze napigmentanych cieni jest po prostu inne. Miałam bardzo dużo cieni Inglot na początku mojej pracy jako wizażystka, próbowałam wielu kolorów w salonach marki i niestety, zawsze były dla mnie wielkim rozczarowaniem. Jestem na nie.

buble-makijazowe


Catrice, Liquid Camouflage - wychwalany na niejednym kanale YT, lubi go też wiele blogerem. Niestety, w moim przypadku się nie sprawdził. Kiedy zastyga znacznie ciemnieje, robi się różowy i nie wygląda ładnie. Odcień 010 jest znacznie za jasny do zakrycia cieni i jednocześnie zbyt różowy, żeby zdziałać cokolwiek sensownego. Na twarzy i niedoskonałościach wygląda bardzo nieestetycznie, zbiera się i warzy. Najlepiej sprawdza się w roli bazy pod cienie i właśnie tak go używam. Niestety, nie sięgnę po kolejne opakowanie.

L'oreal, Volume Milion Lashes, Fatale - jeden z gorszych tuszy do rzęs z jakimi się spotkałam. Pierwsza, cienka warstwa wygląda całkiem ładnie. Niestety, jeżeli tuszu nałożę więcej lub dołożę drugą warstwę - rzęsy wyglądają tragicznie. Są posklejane, tusz zbiera się w brzydkich grudkach, nie rozczesuje rzęs, nie przedłuża i nawet delikatnie nie podkręca. Jestem na nie, bo ten kosmetyk nie nadaje się kompletnie do niczego.

buble-makijazowe

buble-makijazowe

buble-kosmetyczne

NYX, Eyebrow Shaper - kolejny bubel makijażowy, który mocno mnie zirytował. Nie wiem czemu tak bardzo chciałam tę kredkę mieć w swoich zbiorach. Nic nie robi z brwiami. Nie trzyma ich w jednym miejscu, nie pomaga w utrwaleniu włosków i zdecydowanie nie ułatwia makijażu brwi. Mam wręcz wrażenie, że utrudnia pracę z każdym produktem jaki stosowałam. Brwi robią się brudne, produkty zbierają się w różnych miejscach i wszystko wygląda dosłownie jak błoto. Żałuję, że wydałam na nią nawet złotówkę.

Anastasia Beverly Hills, Illuminator - zachwycona i zauroczona wszystkimi opiniami, które krążyły po YouTube i blogach skusiłam się na jeden kolor. Ekscytacja sięgnęła zenitu, kiedy dotarł do mnie kolor Starlight. Niestety już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to będzie wielkie rozczarowanie. Nie widziałam TEGO blasku, który prezentowały inne dziewczyny, nie widziałam TEGO połysku i mokrego efektu na skórze, którego chciałam. Ponadto, rozświetlacz wywołał u mnie uczulenie. W miejscu jego aplikacji, za każdym razem pojawiało się mnóstwo maleńkich krosteczek. Bardzo bym chciała, ale ten rozświetlacz nie jest dla mnie.

Maybelline, Vivid Matte - kolor Rebel Red jest fantastyczny, ale nie bez powodu znalazł się wśród bubli makijażowych. Głęboka, intensywna i jaskrawa czerwień, pięknie prezentuje się na ustach. Niestety, poza fantastycznym kolorem nie ma nic do zaoferowania. Nie jest matowa i nie trzyma się na ustach tak, jak powinna. Owszem, ten lekko połyskujący efekt bardzo mi się podoba, ale nie tego od niej oczekiwałam. Zdarzało mi się użyć ją jeszcze kilka razy od czasu recenzji, ale za każdym razem było tylko gorzej. Bardzo chciałabym sprawdzić inne kolory, ale na pewno się powstrzymam przed zakupem.

buble-makijazowe

Przypuszczam, że w mojej karierze pojawi się jeszcze więcej kosmetyków, które mnie rozczarują. W końcu nie ma produktów idealnych, a każda z nas lubi coś innego. Żywię jednak nadzieję, że częściej będę trafiać na hity, niż buble makijażowe.

Jaki kosmetyki rozczarowały Was w ostatnim czasie?

Nie przegapcie postów u pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji:
Małgosia: www.candykiller.pl

Klaudyna: www.ekstrawagancko.com
Alicja: www.kotmaale.pl
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com
Paulina: www.simplistic.pl

Czytaj dalej ›

Makijaż kosmetykami Nabla | krok po kroku

kosmetyki-nabla

Makijaż kosmetykami Nabla, to pierwszy post z naszej kolejnej akcji! Tym razem wraz z sześcioma innymi blogerkami zajmiemy się makijażem. Poznacie masę trików, nowych produktów i na pewno wśród naszych postów znajdziecie coś dla siebie. Mam nadzieję, że tak jak poprzednio i tym razem będziecie towarzyszyć nam w trakcie tego tygodnia. Ja otwieram naszą akcję makijażem, który wykonałam kosmetykami Nabla. Podzielę się też z Wami tym, co myślę o tych produktach, więc ostrzegam, że to będzie długi post! Zapraszam Was na pierwszy tekst z serii #makijażowelove!

kosmetyki-nabla

Kosmetyki Nabla, to stosunkowo świeża nowość wśród marek makijażowych na naszym rynku. W sieci nie było jeszcze o nich zbyt głośno, a powinno! Muszę Wam powiedzieć, że jestem zachwycona jakością kosmetyków tej marki. Nie sądziłam, że zrobią na mnie tak duże wrażenie. Zarówno cienie, produkty do konturowania oraz róże możemy kupić w formie wkładów do palet magnetycznych, które marka również oferuje. Dzięki temu mamy możliwość stworzenia własnej palety. Cienie kosztują od 32,90zł do 42,90zł, pudry do konturowania i róże od 42,90zł do 56,90zł. Tańsze są oczywiście wkłady i ja taką formę lubię najbardziej. Palety magnetyczne, które bez dwóch zdań dorównują kultowym Z palette, dostępne są w kilku rozmiarach i to w całkiem przystępnej cenie. Wszystkie produkty marki dostaniecie na www.mintishop.pl

nabla-gotham

nabla-gotham

kosmetyki-nabla

Do wykonania dzisiejszego makijażu zdecydowałam się na siedem cieni, które pięknie się ze sobą komponują. Wybrałam: Luna, Desire, Daphne N°2, Fohrenheit, Pressure, Caamelot i Nocturne. Wszystkie odcienie są bardzo dobrze napigmentowane, ale osoby mniej wprawione nie powinny sobie zrobić nimi krzywdy. Zauważyłam, że cienie połyskujące, takie jak Luna czy Desire, najlepiej nakładać zmoczonym pędzelkiem lub na lepką bazę. Wtedy otrzymamy największą intensywność połysku. Każdy cień delikatnie się osypuje, ale nie jest to nic z czym nie można sobie poradzić.

Do konturowania twarzy wykorzystałam bronzer o nazwie GothamJest to mój absolutny hit tego miesiąca i chyba najpiękniejszy bronzer jaki miałam przyjemność używać. Wydaje się dość chłodny, ale na twarzy delikatnie się ociepla, więc staje się neutralny. Na skórze wygląda bardzo naturalnie, pięknie podkreślając policzki. W połączeniu z różem Regal Mauve, tworzą bardzo zgrany duet na co dzień. Róż po który sięgnęłam, to stosunkowo jasny, jagodowy odcień. Nieco inny od tych, po które zazwyczaj sięgam, ale bardzo podoba mi się fakt, że ma satynowe, lekko połyskujące wykończenie.

Makijaż dopełniła subtelna pomadka o bardzo naturalnym kolorze. Odcień Closer, to troszkę jaśniejsza wersja moich ust, delikatnie przybrudzona brzoskwinia. Stonowany, elegancki kolor do codziennego stosowania. Lekka, ale bogata w pigmentację formuła bardzo ładnie sunie po ustach, pozostawiając je lekko matowe. 

kosmetyki-nabla



1. Brew uzupełniłam kredką Nabla, Brow Divine w odcieniu Mercury. Miękko sunie bo skórze i pozostawia ładny kolor.
2. W załamaniu powieki rozcieram cień Fohrenheit delikatnie muskając skórę pędzelkiem, głównie w zewnętrznej części.
3. Tym samym cieniem pogłębiam zewnętrzny kącik powieki i zwiększam intensywność w załamaniu aby wzmocnić efekt.
4. Palcem wklepuję cień Daphne N°2, na granicy z kolorem Fohrenheit, aby uzyskać płynne przejścia między dwoma kolorami.
5. Jasno brzoskwiniowy, ciepły odcień Desire wklepuję mokrym płaskim pędzelkiem, aby kolor mocno połyskiwał.
6. Wewnętrzny kącik rozświetlam jasnym, perłowym cieniem Luna. Robię to za pomocą mokrego pędzelka typu pencil brush.
7. Na zewnętrzną część dolnej powieki, nakładam ciemno turkusowy cień w kremie, Aurora który stanowi kontrast w makijażu. 
8. Tym samym kremowym cieniem rysuję kreskę na górnej powiece i całość gruntuję cieniem Pressure aby kolor był trwały.
9. Ocieplam dolną powiekę cieniem Fohrenheit i rozcieram go na granicy Pressure, aby całość była spójna z górną powieką.
10. Na linię wodną nakładam cielistą kredkę, a kącik uzupełniam cieniem Desire.
11. Tuszuję rzęsy, przyklejam sztuczne - model Alice, ze sminko.pl i makijaż gotowy!

kosmetyki-nabla

Moja dzisiejsza propozycja, to czysta zabawa kolorem i kontrastem. Bardzo podoba mi się zestawienie turkusu, z ciepłymi brzoskwiniami i brudną czerwienią. Spokojnie wyszłabym w nim na miasto, niekoniecznie na imprezę. Bardzo podoba mi się też fakt, że kolor pomadki koresponduje z makijażem oczu sprawiając, że całość jest spójna. 

Kosmetyki Nabla wywołały u mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chętnie będę po nie sięgać nie tylko na co dzień, ale też na większe wyjścia. Przyjemnie się nimi pracuje, a bronzer to zdecydowanie moja nowa miłość. Chętnie sprawdzę więcej produktów i inne kolory, bo zapowiadają się fantastycznie.

Nie przegapcie postów u pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji:
Alicja: www.kotmaale.pl
Małgosia: www.candykiller.pl


Koniecznie napiszcie czy podoba Wam się moja propozycja i czy też lubicie czasem pobawić się kolorami?

Czytaj dalej ›

Makijaże krok po kroku