aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Makijaż kosmetykami Nabla | krok po kroku

kosmetyki-nabla

Makijaż kosmetykami Nabla, to pierwszy post z naszej kolejnej akcji! Tym razem wraz z sześcioma innymi blogerkami zajmiemy się makijażem. Poznacie masę trików, nowych produktów i na pewno wśród naszych postów znajdziecie coś dla siebie. Mam nadzieję, że tak jak poprzednio i tym razem będziecie towarzyszyć nam w trakcie tego tygodnia. Ja otwieram naszą akcję makijażem, który wykonałam kosmetykami Nabla. Podzielę się też z Wami tym, co myślę o tych produktach, więc ostrzegam, że to będzie długi post! Zapraszam Was na pierwszy tekst z serii #makijażowelove!

kosmetyki-nabla

Kosmetyki Nabla, to stosunkowo świeża nowość wśród marek makijażowych na naszym rynku. W sieci nie było jeszcze o nich zbyt głośno, a powinno! Muszę Wam powiedzieć, że jestem zachwycona jakością kosmetyków tej marki. Nie sądziłam, że zrobią na mnie tak duże wrażenie. Zarówno cienie, produkty do konturowania oraz róże możemy kupić w formie wkładów do palet magnetycznych, które marka również oferuje. Dzięki temu mamy możliwość stworzenia własnej palety. Cienie kosztują od 32,90zł do 42,90zł, pudry do konturowania i róże od 42,90zł do 56,90zł. Tańsze są oczywiście wkłady i ja taką formę lubię najbardziej. Palety magnetyczne, które bez dwóch zdań dorównują kultowym Z palette, dostępne są w kilku rozmiarach i to w całkiem przystępnej cenie. Wszystkie produkty marki dostaniecie na www.mintishop.pl

nabla-gotham

nabla-gotham

kosmetyki-nabla

Do wykonania dzisiejszego makijażu zdecydowałam się na siedem cieni, które pięknie się ze sobą komponują. Wybrałam: Luna, Desire, Daphne N°2, Fohrenheit, Pressure, Caamelot i Nocturne. Wszystkie odcienie są bardzo dobrze napigmentowane, ale osoby mniej wprawione nie powinny sobie zrobić nimi krzywdy. Zauważyłam, że cienie połyskujące, takie jak Luna czy Desire, najlepiej nakładać zmoczonym pędzelkiem lub na lepką bazę. Wtedy otrzymamy największą intensywność połysku. Każdy cień delikatnie się osypuje, ale nie jest to nic z czym nie można sobie poradzić.

Do konturowania twarzy wykorzystałam bronzer o nazwie GothamJest to mój absolutny hit tego miesiąca i chyba najpiękniejszy bronzer jaki miałam przyjemność używać. Wydaje się dość chłodny, ale na twarzy delikatnie się ociepla, więc staje się neutralny. Na skórze wygląda bardzo naturalnie, pięknie podkreślając policzki. W połączeniu z różem Regal Mauve, tworzą bardzo zgrany duet na co dzień. Róż po który sięgnęłam, to stosunkowo jasny, jagodowy odcień. Nieco inny od tych, po które zazwyczaj sięgam, ale bardzo podoba mi się fakt, że ma satynowe, lekko połyskujące wykończenie.

Makijaż dopełniła subtelna pomadka o bardzo naturalnym kolorze. Odcień Closer, to troszkę jaśniejsza wersja moich ust, delikatnie przybrudzona brzoskwinia. Stonowany, elegancki kolor do codziennego stosowania. Lekka, ale bogata w pigmentację formuła bardzo ładnie sunie po ustach, pozostawiając je lekko matowe. 

kosmetyki-nabla


1. Brew uzupełniłam kredką Nabla, Brow Divine w odcieniu Mercury. Miękko sunie bo skórze i pozostawia ładny kolor.
2. W załamaniu powieki rozcieram cień Fohrenheit delikatnie muskając skórę pędzelkiem, głównie w zewnętrznej części.
3. Tym samym cieniem pogłębiam zewnętrzny kącik powieki i zwiększam intensywność w załamaniu aby wzmocnić efekt.
4. Palcem wklepuję cień Daphne N°2, na granicy z kolorem Fohrenheit, aby uzyskać płynne przejścia między dwoma kolorami.
5. Jasno brzoskwiniowy, ciepły odcień Desire wklepuję mokrym płaskim pędzelkiem, aby kolor mocno połyskiwał.
6. Wewnętrzny kącik rozświetlam jasnym, perłowym cieniem Luna. Robię to za pomocą mokrego pędzelka typu pencil brush.
7. Na zewnętrzną część dolnej powieki, nakładam ciemno turkusowy cień w kremie, Aurora który stanowi kontrast w makijażu. 
8. Tym samym kremowym cieniem rysuję kreskę na górnej powiece i całość gruntuję cieniem Pressure aby kolor był trwały.
9. Ocieplam dolną powiekę cieniem Fohrenheit i rozcieram go na granicy Pressure, aby całość była spójna z górną powieką.
10. Na linię wodną nakładam cielistą kredkę, a kącik uzupełniam cieniem Desire.
11. Tuszuję rzęsy, przyklejam sztuczne - model Alice, ze sminko.pl i makijaż gotowy!

kosmetyki-nabla

Moja dzisiejsza propozycja, to czysta zabawa kolorem i kontrastem. Bardzo podoba mi się zestawienie turkusu, z ciepłymi brzoskwiniami i brudną czerwienią. Spokojnie wyszłabym w nim na miasto, niekoniecznie na imprezę. Bardzo podoba mi się też fakt, że kolor pomadki koresponduje z makijażem oczu sprawiając, że całość jest spójna. 

Kosmetyki Nabla wywołały u mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chętnie będę po nie sięgać nie tylko na co dzień, ale też na większe wyjścia. Przyjemnie się nimi pracuje, a bronzer to zdecydowanie moja nowa miłość. Chętnie sprawdzę więcej produktów i inne kolory, bo zapowiadają się fantastycznie.

Nie przegapcie postów u pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji:
Alicja: www.kotmaale.pl
Małgosia: www.candykiller.pl


Koniecznie napiszcie czy podoba Wam się moja propozycja i czy też lubicie czasem pobawić się kolorami?

Czytaj dalej ›

Paleta Too Faced, Sweet Peach

paleta-too-faced-sweet-peach

Na paletę Too Faced, Sweet Peach polowałam już od ponad roku. Próbowałam zdobyć ją za granicą, nie udało mi się jej kupić kiedy pierwszy raz pojawiła się w Polsce. Nie mogłam jej przegapić kiedy znów stała się dostępna stacjonarnie w moim mieście. To jedna z tych palet, bez których nie mogłam się po prostu obejść od momentu premiery. Jako fanka pozostałych dwóch czekoladowych palet Too Faced, wiedziałam jakiej jakości się mogę spodziewać. Zdradzę Wam, że i tym razem się nie zawiodłam.

paleta-too-faced-sweet-peach

paleta-too-faced-sweet-peach

Czy warto kupić paletę Too Faced, Sweet Peach?


Zanim odpowiem Wam na to pytanie, pragnę nieco przybliżyć Wam kilka istotnych kwestii. Kiedy oceniam jakąś paletę albo cienie, czy inne produkty do makijażu, zwracam uwagę na kilka bardzo ważnych aspektów. Sprawdzam pigmentację, wygodę pracy, trwałość, intensywność koloru po aplikacji, jak zachowują się na powiece i oczywiście jak ma się cena do jakości. Jednak dla mnie, najważniejsze są trzy elementy: pigmentacja, trwałość i wygoda użytkowania. Reszta jest po prostu kwestią istotną, ale jednak poboczną.

W przypadku palety Too Faced Sweet Peach (189zł/szt.), mamy do czynienia ze wszystkimi aspektami jednocześnie. Kolorystyka palety jest fantastyczna, nie da się temu zaprzeczyć. Pigmentacja jest na bardzo wysokim poziomie, trwałość i wygoda pracy również. Lubię fakt, że te cienie nie zlewają się po roztarciu, nie tracą intensywności w ciągu dnia i bardzo dobrze wyglądają przez wiele godzin. Dobrze przyklejają się do każdej bazy ale też i do korektora. Pracuje się z nimi naprawdę przyjemnie, choć lekko się osypują. Zdecydowanie warto kupić tę paletę, ale niestety nie jest pozbawiona wad.

Jak do jasnych i perłowych cieni, absolutnie nie ma się do czego przyczepić, tak w przypadku kilku ciemniejszych kolorów nie jest idealnie. Ciemny fiolet Delectable i granat z shimmerem Talk Derby To Me mają średnią pigmentacje w porównaniu do reszty. Poza tym kolory tracą przy aplikacji na skórę, nie wyglądają tak ładnie jak reszta. Jeżeli jeszcze na coś mam zwrócić uwagę, to Charmed, I'm Sure mógłby mieć troszkę lepszy pigment. Chociaż z założenia podobnie jak Georgia są to cienie typowo transferowe, więc nie są tak intensywne, co właściwie przemawia na korzyść palety. Brakuje mi w niej ciemnego brązu, którym można byłoby przyciemniać makijaż.

paleta-too-faced-sweet-peach

paleta-too-faced-sweet-peach

U kogo sprawdzi się paleta Too Faced Sweet Peach?


Niebieskookie powinny być nią po prostu zachwycone. Brzoskwinie, pomarańcze, ciepłe kolory cudownie podkreślają niebieską tęczówkę. Ponadto posiadaczki zielonych i szarych oczu, też powinny być zadowolone. W przypadku brązowych tęczówek, paleta również się sprawdzi, ale raczej sugerowałabym sięgnąć po coś, co ma lepszej jakości fiolet i więcej granatów. Jeżeli stawiacie na lżejsze, rozświetlające makijaże na co dzień, Sweet Peach również powinna się sprawdzić.

Jeżeli szukacie palety z dobrej jakości cieniami, a stawiacie na wyższą półkę - Too Faced Sweet Peach będzie ideałem. Kolory są piękne, cudownie wyglądają na oczach, a pigmentacja zadowoli zarówno profesjonalistki, jak i osoby, które nie zajmują się makijażem na co dzień. Wiem, że ta propozycja marki wzbudza zainteresowanie wielu z Was i uważam, że nie bez powodu zrobiła furorę.

paleta-too-faced-sweet-peach

Too Faced od zawsze stawia na jakość. W tym przypadku Osobiście jestem zakochana w tej palecie, sięgam po nią bardzo często i bardzo podoba mi się kompozycja kolorów. Ostatnio mam małą obsesję na punkcie ciepłych odcieni, więc Sweet Peach idealnie wpisuje się w moje aktualne upodobania. Dodatkowo, przypadł mi do gustu jej zapach. Może nie jest to prawdziwa, soczysta brzoskwinia, to zawsze umila wykonywanie makijażu.

Po jakie kolory sięgacie na co dzień najczęściej? Preferujecie ciepłe czy chłodne odcienie?

Czytaj dalej ›

Nowości kosmetyczne | Too Faced, Zoeva, theBalm

nowosci-kosmetyczne

Bycie blogerką nie sprzyja minimalizmowi kosmetycznemu, ciężko mi realizować moje postanowienie noworoczne. Szczególnie jeżeli piszę o makijażu i... kosmetykach. Tym oto sposobem, w styczniu przybyło mi trochę kolorówki i pielęgnacji.  Wśród nowości kosmetycznych stycznia, znajdzie się kilka perełek, po które na pewno będę sięgać niejednokrotnie. Tym razem trafiłam też na produkt, który już od samego początku niestety okazał się ogromnym rozczarowaniem. Jeżeli macie ochotę zobaczyć z bliska produkty, które trafiły do mnie w styczniu, zajrzyjcie do dzisiejszego postu.

nowosci-kosmetyczne

nowosci-kosmetyczne

Dłonie i paznokcie

Pielęgnacja dłoni i ust zimą, jest dla mnie zawsze bardzo istotna. Jak w przypadku ust znalazłam już swój produkt nr 1 (lano-maść z Ziaji), tak wciąż poszukuję idealnego krem do dłoni. Z pomocą przyszła mi drogeria mintishop, od której otrzymałam kremy marki YOPE. Bardzo przypominają wizualnie i w konsystencji kremy z the Body Shop, ale faktycznie nawilżają bardzo dobrze. Zakochałam się w zapachu miętowej herbaty i to właśnie po ten krem sięgam teraz najczęściej.

Niedawno marka Semilac wypuściła na rynek iście iskrzącą kolekcję DanceFlow. Wśród nowości znalazło się dziewięć nowych kolorów, inspirowanych tańcem. Do mnie trafiły trzy z nich oraz nowy matowy top. Ten ostatni sprawdza się u mnie rewelacyjnie i od kiedy go mam, używam go przy każdym manicure. Jego możliwości mogłyście zobaczyć ➥ tutaj.

nowosci-kosmetyczne

nowosci-kosmetyczne

Makijaż oczu

Tutaj niestety pojawiła się ogromna miłość i wielkie rozczarowanie. Zacznę od tej pierwszej, czyli palety Too Faced, Sweet Peach. Nie skłamię jeżeli powiem, że ja na tę paletę polowałam ponad rok. Zanim jeszcze pojawiła się w Polsce próbowałam ją zdobyć we Francji, ale niestety było to niemożliwe. Kiedy po raz drugi pojawiła się w Szczecińskiej Sephorze, musiała trafić w moje ręce. Jak zwykle Too Faced, oferuje dobrą pigmentację, genialną trwałość i piękne kolory. Już niebawem na blogu pojawi się recenzja tej palety, a ja przygotowałam za jej pomocą ➥ makijaż Walentynkowy

Wielkim rozczarowaniem okazała się najnowsza paleta Zoevy: matte. Słaba pigmentacja, zanikanie koloru podczas blendowania, to jej główne wady. Jestem zawiedziona tym, że firma tworząca świetne pędzle i akcesoria do makijażu, produkuje tak średniej klasy paletę. Właściwie powinnam napisać palety, bo wszystkie jakie miałam (Retro Future, Rodeo Belle, En Taupe) miały ten sam problem. Zanikały i stapiały się w jedną plamę podczas rozcierania. Coś takiego nie ma miejsca w przypadku palet ➥ Nude albo Warm Spectrum.  Chciałabym żeby paleta matte okazała się hitem, niestety to była ostatnia paleta cieni tej firmy jaką kupiłam. 

nowosci-kosmetyczne

nowosci-kosmetyczne

nowosci-kosmetyczne

nowosci-kosmetyczne

Makijaż twarzy i ust

Poza paletą matte, w szeregach Zoevy znalazła się cała kolekcja do makijażu brwi. Zoeva brow spectrum, to paleta do brwi, kredki i żele utrwalające. Wszystkie produkty dokładnie pokazywałam Wam już jakiś czas temu. Wciąż pozostaję przy swoim zdaniu, że kredki zrobią furorę, natomiast paleta bez problemu sprawdzi się również do makijażu oczu. Kredka rozświetlająca to mój hit przy dziennym makijażu, jedynie żele nie wzbudziły moich zachwytów.

Ogromny zachwyt i miłość wywołały u mnie z kolei ➥ gąbeczki Blend it!. Każdy nałożony za ich pomocą podkład wygląda lepiej, są bardziej odporne na uszkodzenia niż oryginalny BB, a ich cena jest niezwykle zachęcająca. Nawet podkład Urban Decay All Nighter, którego musiałam dokupić drugi kolor nie wygląda na twarzy tak ciężko. Choć nie podoba mi się fakt, że muszę mieszać odcień 3.0 z 0.5 i wciąż nie do końca podoba mi się efekt na skórze, to  cały czas szukam na niego sposobu. Gąbeczki blend it! oraz baza nawilżająco rozświetlająca z Golden Rose sprawiają, że wygląda lżej, ale to chyba jeszcze nie to, czego oczekuję od tego podkładu.

Jako ogromna fanka produktów theBalm, bardzo chciałam przetestować najnowszą paletę do konturowania tej marki.Highlite 'n Con Tour, to produkt dla początkujących. Nie jest ekstremalnie napigmentowana, więc nie zrobicie sobie nią krzywdy. Na moje wymagania pigment jest trochę za słaby, ale poza tym ładnie wygląda na skórze i wszystko dobrze się trzyma. Paleta mnie nie oczarowała, w przeciwieństwie do kolejnej matowej pomadki w płynie Meet Matt(e) Hughes w odcieniu Dedicated. Intensywna, głęboka malina, doskonała do lekkiego oka lub na wieczorne wyjście. Nie zjada się tak subtelnie jak odcień Charming czy Commited z tej serii, ale na ustach wygląda oszałamiająco!

nowosci-kosmetyczne

Pielęgnacja włosów

W końcu też przybyło mi coś do włosów! Miałam wrażenie, że ostatnio ciągle tylko kolorówka i kolorówka. Ileż można! Nie, nie dajcie się nabrać. Kolorówki nigdy dość! Przybyło mi kilka produktów do pielęgnacji włosów i większość z nich to dla mnie totalna nowość. Bed Head, Small talk zrewolucjonizował codzienność moich włosów. Co to jest? To odżywka bez spłukiwania, która zwiększa objętość włosów i faktycznie to robi. Póki co testowałam ją zaledwie parę razy i najlepszy efekt daje przy wysuszeniu włosów, ale i podczas naturalnego schnięcia widoczny jest efekt uniesienia. Jestem na tak i to bardzo!

Tigi, S-factor to seria dla włosów pozbawionych witalności. Nie znam tych produktów, a obietnica nabłyszczenia i wygładzenia, to coś co lubię. Jeszcze ich nie używałam, ale pachną fantastycznie. Mocno owocowo, słodko i bardzo rześko. Coś czuję, że zamiast używać ulubieńca z Yves Rocher, sięgnę teraz po ten zestaw. Znacie może te produkty?

Nie będę Was zanudzać szamponem Yves Rocher Volume, bo pojawiła się już jego ➥ recenzja i wiecie, że go uwielbiam. Odżywka z granatem Alterry, to też produkt, do którego wracam od lat i na pewno nie raz widziałyście go na moim blogu. Bardzo lubię oba te produkty, sprawdzają się w mojej pielęgnacji świetnie i na pewno będę do nich wracać.

O czym chciałybyście poczytać w pierwszej kolejności?

Czytaj dalej ›

Romantyczne paznokcie | elegancja z Chiodo Hot red

chiodo-hot-red-102

Otaczająca aura różowych serduszek, czerwonych pocałunków i przesadnej słodkości panuje już od kilku tygodni. Choć walentynkowa aura różu, czerwieni i słodkich serduszek jest przyjemna, to ja już chyba z tego po prostu wyrosłam. Pomyślałam sobie jednak, że to fajna okazja żeby zrobić sobie romantyczne paznokcie. Zdecydowanie za rzadko sięgam po czerwienie, a co dopiero róże na paznokciach, więc... Połączyłam oba! Wyszło z tego coś mocno kobiecego, wręcz dziewczęcego i bardzo romantycznego. Ponadto, to początek mojej przygody z lakierami Chiodo, więc jeżeli chcecie poznać bliżej moje pierwsze wrażenia, zapraszam na dzisiejszy post!

chiodo-hot-red-102

Lakiery hybrydowe Chiodo

Moja przygoda z lakierami hybrydowymi, jak pewnie w przypadku większości z Was, zaczęła się od lakierów Semilac. Marka Chiodo przykuła moją uwagę podczas przeglądania Instagramu, czy innych blogów. Opinie były bardzo podzielone, a ja od samego początku zachwycałam się dostępnymi kolorami. Kiedy dostałam możliwość sprawdzenia marki od środka, nie wahałam się ani chwili. Szczególnie, że i Wy zaczęłyście pytać i polecać mi tę markę. To dopiero mój drugi manicure jaki nimi przygotowałam, więc jeszcze nie powiem Wam o nich zbyt dużo, ale bez obaw - jeszcze nie raz pokażę Wam je z bliska na blogu. Nie mogę się już doczekać sprawdzenia innych kolorów!

Firma Chiodo oferuje dwie linie lakierów: PRO i PRO soft. Te pierwsze charakteryzują się mocniejszą pigmentacją, lepszym kryciem i tym, że trudniej je ściągnąć. Przeznaczone są głównie do użytku profesjonalnego w salonach. Natomiast linia PRO soft skierowana jest do kobiet, które robią sobie hybrydy w domowym zaciszu. Ich pigmentacja jest nieco mniejsza i są dużo łatwiejsze do usunięcia. Moim zdaniem to doskonałe zagranie marki, ponieważ osoby mniej umiejętne również sobie z nimi poradzą. Co więcej, wybór kolorów jest przeogromny, więc każda z nas znajdzie coś dla siebie. 

chiodo-hot-red

chiodo-hot-red

Chiodo Hot red, 102

To przepiękna głęboka, malinowa czerwień. Bardzo kobieca, dłonie wyglądają w niej bardzo elegancko i przyciągają wzrok. Przyznam szczerze, że zakochałam się w tym kolorze od pierwszej aplikacji, bardzo chętnie będę do niego wracać. Lakier należy do linii soft, ale jego pigmentacji nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Pełne krycie osiąga po dwóch cienkich warstwach, a po nałożeniu topa nabiera pięknego połysku.

Chiodo Fairytale Pink, 088

Wyjątkowy, bardzo dziewczęcy lekki, jasny róż. Cudownie wygląda w wersji z połyskiem, ale i pokryty matowym topem robi furorę. Pierwszy lakier z serii PRO, który używałam. Muszę Wam powiedzieć, że pigmentacja faktycznie jest znacznie większa. Przy dokładnej aplikacji już jedna warstwa daje całkowicie pełne krycie. Czuć, że lakier jest nieco gęstszy, niż w wersji soft, ale różnica jest bardzo znikoma i nie sądzę aby to w czymkolwiek przeszkadzało.


Chiodo Light Cream, 163 

Bardzo subtelny, nienachalny nude wpadający w chłodny beż. Ciężko opisać ten kolor, ale nadaje dłoniom delikatności i subtelności. Podobnie jak hot red, to również jest lakier z linii sotf, ale tutaj krycie jest już znacznie mniejsze. Do pełnego krycia potrzebowałam trzech cienkich warstw i mam wrażenie, że lakier jest najrzadszy z całej trójki. Myślę, że będzie to jeden z moich ulubionych nudziaków, bo nie jest zbyt ciepły i idealnie pasuje do mojej skóry.

chiodo-hot-red

chiodo-hot-red

Ściąganie poprzedniego manicure nie sprawiło mi większych problemów. Poza faktem, że poharatałam sobie skórki nowym, zbyt ostrym pilniczkiem, lakiery zeszły bez problemu. Podpowiem Wam, że przy lakierach PRO, znacznie łatwiej ściągnąć kolor ścierając go pilnikiem. Dopiero późniejsze ściągnięcie za pomocą acetonu lub removera przychodzi bez problemu.

Z tego romantycznego manicure najbardziej podoba mi się Hot red. Uwielbiam taki odcień czerwieni, która jest nieoczywista, ale bardzo elegancka. Kolor jest bardzo soczysty, głęboki i wręcz uwodzicielski. W połączeniu z lekkim różem Fairytale Pink prezentuje się naprawdę wyjątkowo. Do wykonania dzisiejszego mani posłużyłam się lakierami Chiodo, ale skorzystałam z top MAT total od Semilac, który ostatnio skradł moje serce.

Jakie macie plany na walentynki? 

Czytaj dalej ›

Ulubieńcy stycznia | Makeup For Ever, Zoeva, theBalm

ulubiency-kosmetyczni

Użyję klasyka i powiem: nie mogę uwierzyć, że mamy już luty! Mam wrażenie, że ulubieńcy stycznia powinni się pojawić dopiero za kilka tygodni. A tu taka niespodzianka! Przyznam się szczerze, że tym razem nie będzie zbyt wielu produktów, bo w styczniu testowałam masę nowości i dwa kosmetyki od razu zyskały moją sympatię. Sięgnęłam też po kilka sprawdzonych produktów, które od dawna mnie nie zawiodły. Jeżeli macie ochotę poznać 5 kosmetyków, które pokochałam w styczniu, serdecznie zapraszam na dzisiejszy tekst.

ulubiency-kosmetyczni

ulubiency-kosmetyczni

Zadbane usta zimą

Ziaja, Lano-maść - to właśnie do tej maści sięgałam przez ostatnie tygodnie. Co prawda jest to produkt na sutki, do stosowania podczas karmienia piersią, ale doskonale wpływają na spierzhcnięte usta. Moje wargi zawsze odczuwają zimową temperaturę. Suche, popękane i szorstkie usta to u mnie standard, jak tylko robi się zimno. Lano-maść je uratowała i co najlepsze, działa praktycznie natychmiastowo. Nałożona w dużej ilości na noc sprawia, że następnego dnia możemy cieszyć się miękkimi, dobrze nawilżonymi ustami. Jest bardzo gęsta i klejąca, ale jeżeli podobnie jak ja, borykacie się z takim problemem, powinnyście sprawić sobie lano-maść. Kosztuje ok. 12zł i możecie ją dostać w punktach Ziaji w swoim mieście.

the Balm, Meet Matt(e) Hughes - o tych matowych pomadkach opowiadałam nie raz. TheBalm wypuściło na rynek jedne z lepszych matowych pomadek w płynie, a moja kolekcja wciąż rośnie. Niedawno do mojej małej gromadki (Charming i Commited) dołączył odcień Dedicated, czyli głęboka soczysta malina. Wróciłam ostatnio do pierwszego odcienia w mojej kolekcji: Charming, ale chętnie sięgałam po pozostałe dwa kolory. Pomadki mają lekką, przyjemną formułę z delikatnym podmuchem mięty, nie wysuszają i na ustach wyglądają bardzo ładnie. Dostępne są na minti i kosztują ok 56zł, w zależności od promocji.

ulubiency-kosmetyczni

ulubiency-kosmetyczni

Twarz, brwi i paznokcie

MUFE, Step 1 - wróciłam do niej po wykończeniu kolejnej miniaturki POREfessional marki Benefit. Lubię efekt jaki daje na skórze, jak wygładza i wypełnia pory. Dodatkowo daje efekt zmatowienia, ale nie płaskiego, intensywnego matu, dzięki czemu nałożony na nią podkład wygląda bardzo ładnie. Ponieważ w okolicach nosa, mam dość mocno otwarte pory, ratowałam się nią podczas większych wyjść. Baza nie przesusza i współgra właściwie z każdym podkładem. Jej pełną recenzję podlinkowałam wyżej.

Zoeva, Graphic brows - kolor Briste,  sprawdził się u mnie rewelacyjnie. Kredki do brwi, to totalna nowość wśród kosmetyków Zoevy. Nowa kolekcja do brwi bije na kolana sporo produktów innych marek. Aktualnie zachwycam się jednak kredkami, a kolor Briste jest idealną propozycją dla szatynek. Kolor jest bardzo neutralny, ani za ciepły, ani za chłodny. Jest wygodna w obsłudze, ma świetną szczoteczkę i jest doskonałą opcją na wyjazdy. Jestem na tak!

Semilac, top MAT total - nie sądziłam, że tak spodoba mi się matowe wykończenie paznokci. Bardzo podoba mi się gładkość i welurowy efekt, który daje ten top dzięki czemu paznokcie wyglądają naprawdę wyjątkowo. Każdy kolor nabiera charakteru i sprawia, że nawet codzienny manicure wygląda nietuzinkowo.

ulubiency-kosmetyczni

Mówiłam, że będzie dziś szybko, zwięźle i na temat? Cieszę się, że po raz kolejny znalazłam kilka produktów, które spełniają swoją rolę w 100%. Na pewno do każdego z nich wrócę chętnie i nie raz będą pojawiać się na blogu, ale i wśród produktów, które używam na co dzień.

Dziewczyny, co Wam się sprawdziło w minionym miesiącu?

Czytaj dalej ›

Makijaż walentynkowy | Too Faced, Sweet Peach

makijaz-walentynkowy

Moim zdaniem makijaż walentynkowy powinien przede wszystkim być romantyczny. Nie szalałabym z czarnym smokey albo czerwonymi ustami. W końcu tego dnia powinnyśmy uwieść naszych ukochanych swoim subtelnym, kobiecym urokiem. Moją propozycję przygotowałam całkowicie za pomocą paletki Sweet Peach od marki Too faced. Myślę, że każda z Was bez problemu będzie mogła go odtworzyć, bo jest banalnie prosty. Poza tym... Nagrałam go również na YouTube!

makijaz-walentynkowy

makijaz-walentynkowy

Starałam się, aby ten makijaż walentynkowy był stosunkowo neutralny i pasował do każdej tęczówki. Brzoskwinia, fiolet i intensywne rzęsy będą pasować zielonym, niebieskim oraz brązowym oczom. W przypadku tych ostatnich, możecie fiolet zamienić na granat i efekt powinien być jeszcze bardziej intensywny. Nie musicie też używać dokładnie tych samych produkty co ja, jeżeli macie w swoich zbiorach podobne kolory, śmiało możecie po nie sięgnąć. Ja do tego makijażu użyłam:

TWARZ:
Golden Rose, Baza rozświetlająco-nawilżającaUrban Decay, All Nighter Foundation 0.5 + 3.0MAC, Mineralize NC20Puder RCMA
Bronzer i róż z palety theBalm, Highlite 'n Con Tour
My Secret, Face Illuminator

BRWI:Zoeva, Graphic Brows BistreZoeva, Graphic Brow Fix, Arsenic

Oczy:Catrice, HD liquid camouflageToo Faced, Sweet Peach: Georgia, Candied Peach, Pure, Summer Yum, Charmed I'm Sure, Delectable, White PeachL'oreal, Volume milion lashes, So CoutureHouse of lashes, Pixie Luxe 

USTA:Inglot, konturówka 74Too Faced, Melte Peony





Klikając na miniaturkę powyżej, przeniesiecie się bezpośrednio do filmu, a ja zostawiam Wam też link do kanału. Jeżeli makijaż Wam się spodobał, zostawcie subskrypcje i kciuka do góry. Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba moja propozycja makijażu walentynkowego!

Czytaj dalej ›

Makijaże krok po kroku