aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

7 najfajniejszych prezentów dla blogera

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

Już jutro Mikołajki, a Ty zastanawiasz się jaki jest najfajniejszy prezent dla blogera? Dziś pierwszy dzień, drugiej blogerskiej akcji, którą organizujemy wspólnie z Ala Ma Kota. Tym razem wraz z Alą i sześcioma dziewczynami przygotowałyśmy #winterweek. Od dziś przez 7 dni codziennie będą pojawiać się posty o tematyce ogólnoświątecznej. Z okazji pierwszego posta z serii, pokażę Wam aż siedem prezentów dla blogera, które powinny się sprawdzić. Jeżeli któraś z Waszych znajomych, przyjaciółek czy kolega, chłopak albo przyjaciel prowadzi bloga, właściwie niezależnie od tematyki, to te prezenty powinny być strzałem w dziesiątkę!


najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

Starałam się żeby przygotowane przeze mnie propozycje prezentów były stosunkowo neutralne lub takie, które da się dopasować do zainteresowań adresata. Wszystkie opcje mogą się sprawdzić zarówno dla niej jak i dla niego, w zależności jaki konkretnie produkty wybierzecie na koniec. Jeżeli jeszcze nie macie pomysłów, a chcecie znaleźć najfajniejszy prezent dla blogera, zajrzyjcie do listy!

KSIĄŻKI BLOGERÓW/YOUTUBERÓW - powstało ich już tak dużo, że prawie każda dziedzina jest już obstawiona. Książki wydało już wielu blogerów kulinarnych, lifestylowych, czy urodowych (Anwen, Jadłonomia, Jason Hunt). Wśród Youtuberów (Red Lipstick Monster, Kotarski, Martin, Katosu) polskich jak i zagranicznych, dostępnych jest mnóstwo pozycji. W tym przypadku sprawdzą się również książki o blogowaniu, social mediach czy narzędziach monitorujących ruch strony (np. o Google Analytics). Świetną opcją jest również gadżet sygnowany imieniem lub zaprojektowany przez ulubionego internetowego twórcę. Znajdzie się coś dla każdego blogera!

POWERBANK - ponieważ mój aktualnie zdechł, sama poszukuję fajnego modelu. To gadżet, który przyda się każdemu blogerowi. Podczas wyjazdów, dłuższych eventów czy po prostu do codziennego stosowania. Nie zawsze jest możliwość zabrać ze sobą ładowarki i nie ukrywajmy, nie wszędzie jeszcze są kontakty dostępne do użytku klienta. Powerbank doskonale uzupełni zbiór blogerskich gadżetów (pewnie już i tak całkiem spory), a ten jest wyjątkowo przydatny.

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

INSTABOOK - czyli Instagram w formie książki! Jeżeli osoba, którą chcecie obdarować prowadzi Instagram, na pewno bardzo ucieszy się z takiego prezentu!  Doskonała pamiątka, wspomnienia zamknięte w ładnej, niewielkiej książeczce która przepięknie będzie wyglądać na półce. Instabook jest bardzo dobry jakościowo, wykonany z dbałością o każdy detal. Prezentuje się bardzo ładnie. Co ciekawe, wcale nie trzeba mieć aplikacji Instagram, żeby móc skomponować taką książkę. Wystarczy dodać ulubione zdjęcia z komputera i gotowe! A ja mam jeszcze dla Was 15% rabatu. Wystarczy, że przy składaniu zamówienia na dowolny Instabook na stronie www.printu.pl/instabook/ użyjecie kodu "agwerblog ".

DODATKI DO ZDJĘĆ - ponieważ sama choruję na piękne zdjęcia, kolekcja moich dodatków regularnie się powiększa (co chyba widać...). Jeżeli czytacie bloga swojej koleżanki, to wiecie mniej więcej po jakie akcesoria sięga, może warto jej dokupić coś, co jej się przyda? Jakiś ładny kosz? Zbiór kolorowy teł? Może tackę, ozdobny talerzyk, czy estetyczny koc? Elegancką deskę do krojenia? Cottonballs? Oczywiście wszystko zależy od tematyki bloga, ale jestem pewna, że znajdziecie coś fajnego! Aktualnie wybór dodatków jest naprawdę spory, a czy nie byłby to najfajniejszy prezent?

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

KARTA PODARUNKOWA - najlepiej do ulubionego sklepu, a już chyba w większości jest możliwość zakupienia karty podarunkowej. Myślę, że to fajna opcja na prezent dla blogera, bo przecież sam wybierze sobie to, na co ma ochotę. Inspiracji możecie szukać w empiku, Home&You, TKMaxxie, Douglasie czy Sephorze. Wybór kart podarunkowych, podobnie jak w przypadku dodatków, powinniście dopasować do tematyki bloga lub zainteresowań jego autora. Jestem przekonana, że taki prezent będzie się cieszył dużym powodzeniem!

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

najfajniejsze-prezenty-dla-blogera

GADŻECIARSKI KUBEK - najlepiej taki, który trzyma ciepło 24h lub zmienia kolory podczas nalewania wody i świeci na kolorowo podczas picia. I najlepiej żeby był transformersem. Nie, nie przesadzajmy... Żartowałam! Chociaż kubków nigdy za wiele, kubki to najlepszy prezent dla blogera, szczególnie z napisem "keep calm and read my blog" (mój niestety się zbił!). Polecam rozejrzeć się za szklankami firmy bodum, kubki w kształcie lub z motywem kotów, obiektywu czy termiczne, ale tylko tej dobrej jakości, też powinny zdać egzamin. Uniwersalny pomysł, ale zawsze na czasie.

PLANNER LUB NOTES - myślę, że każdy bloger potrzebuje miejsca do zapisywania swoich pomysłów. Może ma już cztery notesy, ale co z tego? Zawsze możesz kupić planner, który pomoże mu ogarnąć ten twórczy chaos i będzie mógł wtedy skorzystać z mojego tekstu o organizacji czasu pracy nad blogiem. Ponadto jeżeli trafisz coś naprawdę ciekawego, na pewno wykorzysta to do zdjęć na bloga, a to zawsze jest jakieś rozwiązanie!

Jako blogerka, powiem Wam, że dla mnie osobiście doskonałym prezentem byłyby warsztaty fotograficzne. Mówię tutaj bardzo subiektywnie, ale to dlatego, że sama chętnie bym z takich skorzystała. Jeżeli jesteście ze Szczecina i interesujecie się szeroko pojętą fotografią, mogę Wam polecić szkolenia www.szkoleniafoto.pl. Przystępne ceny, wykwalifikowana kadra i mega przyjacielska atmosfera. Oczywiście, pamiętajmy o tym, że każdy jest inny, ma odmienny gust i podobają nam się różne rzeczy. Właśnie dlatego skupiłam się na uniwersalnych propozycjach, które w większości przypadkach powinny się sprawdzić.

Blogerki, jaki chciałybyście dostać prezent w tym roku?

Koniecznie zajrzyjcie na blogu pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji:

Alicja: www.kotmaale.pl
Paulina: www.paulinablog.pl 
Olga: www.apieceofally.pl
Klaudyna: www.ekstrawagancko.blogspot.com
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl
Agnieszka: www.whitepraline.pl
Czytaj dalej ›

Jak domyć pędzle po podkładzie? | Najlepszy pędzel do aplikacji.

Jak-domyc-pedzle-po-podkladzie

Sposób nakładania podkładu jest w dużej mierze zależny od naszych preferencji. To czy wybierzemy gąbeczkę, pędzel czy po prostu palce, to kwestia indywidualna. Jeżeli jednak, podobnie jak ja, lubicie aplikować podkład pędzlem, dziś powiem Wam kilka słów o najlepszym modelu, który odmienił moją pracę. Stosuję go zarówno do nakładania produktów na siebie jak i na klientki, a efekt jest nieskazitelny. Dowiecie się też, jak domyć każdy pędzel po aplikacji podkładu lub korektora. Szybko, sprawnie i efektywnie - bez zbędnego marnowania czasu, czyli tak, jak lubię. 

Jak-domyc-pedzle-po-podkladzie

Jak-domyc-pedzle-po-podkladzie

Sigma F80 (99,90zł), to chyba jeden z najsłynniejszych pędzli tej marki. Zachwycona bardzo pozytywnym feedbackiem, bardzo chciałam sprawdzić czy faktycznie jest taki genialny. Dlaczego uważam, że to najlepszy pędzel do aplikacji podkładu? Aktualnie w mojej kolekcji są dwa tego typu pędzle, a to chyba o czymś świadczy. Mięciutkie, ścięte na płasko, ale bardzo mocno zbite włosie sprawia, że podkład za jego pomocą nakłada się szybko, a efekt na skórze jest bardzo przyjemny. Nie robi smug, nie pozostawia śladów, bardzo dobrze wprowadza produkt w skórę. Sprawdza się też przy rozcieraniu konturowania na mokro, nie wchłania większej ilości podkładu, niż to bywa w takiego typu pędzlach. Nie dziwię się, że ten produkt wzbudza tak wiele pozytywnych emocji. Moja wersja ze skuwką rose gold, całkowicie mnie w sobie rozkochała, a to nie jedyna dostępna opcja!

Pędzel nie należy do najtańszych, ale jeżeli mam być szczera, nie znalazłam jeszcze modelu, który dawałby taki efekt jak Sigma F80. Mam kilka ulubionych modeli z niższej półki i po nie również często sięgam. Jednak, to właśnie ten model Sigmy sprawdza się u mnie najlepiej i daje najbardziej naturalny efekt na skórze. Warto w niego zainwestować, bo jestem pewna, że będzie służył wiele lat i moim zdaniem to najlepszy pędzel do podkładu, jaki do tej pory używałam.
  
Jak-domyc-pedzle-po-podkladzie

JAK DOMYĆ PĘDZLE PO PODKŁADZIE?

Mam na to jedno słowo: olej. Bardzo długo męczyłam się z domyciem pędzli za pomocą specjalnych płynów, przeznaczonych do ich czyszczenia. Nie zawsze radziły sobie z kremowymi kosmetykami, czasem niektóre pędzle musiałam myć kilkukrotnie, żeby pozbyć się resztek produktu (a jak wiemy, włosiu to nie służy). Od kiedy odkryłam oleje, jestem w stanie domyć każdy, nawet mocno zabrudzony pędzel, niezależnie od tego co nim nakładałam.

✮ Jakich olei używać?

Tak naprawdę, możecie używać wszystkich olejów, których używacie również w pielęgnacji. Sugeruję wybierać te, które nie polubiły się z Waszą cera lub z włosami. Nie wyrzucicie nielubianego oleju, więc nic tak naprawdę się nie zmarnuje. Osobiście sprawdzałam olej kokosowy, lniany oraz oliwę z oliwek. Pierwszy i ostatni sprawdziły się doskonale, lniany przez swoją gęstość wymagał więcej czasu, ale również spełniał swoje zadanie.

✮ Mój sposób na domycie pędzli po podkładzie

Dwa lata temu, pisałam Wam o mojej rutynie mycia pędzli, trochę się w tej kwestii zmieniło i do mojej rutyny dołączyły oleje. Przede wszystkim zanim przejdę do ostatecznego czyszczenia, każdy pędzel spryskuję specjalnym płynem do mycia i dezynfekcji. Kiedy zmyję wierzchnią warstwę produktów sięgam po olej. Polewam nim każdy pędzel dokładnie i dość obficie. Chcę aby każdy z nich przez chwilę się w nim kąpał. W tym czasie olej rozpuszcza korektor, podkład, kremowy cień, nawet w głębszych warstwach włosia, przez co mam pewność, że wszystko będzie dokładnie domyte. Kiedy dosłownie przez minutę, dwie pędzle poleżą w oleju zaczynam je szorować o ręcznik papierowy pozbywając się całego zabrudzenia. Proces ten powtarzam kilkukrotnie, aby mieć pewność, że wszystko doczyściłam. Ostatnim krokiem jest ponowne oczyszczenie pędzla płynem, aby go zdezynfekować i domyć ewentualne resztki.

Bardzo często poza tym robię pędzlom kąpiel w szamponie dla dzieci i odżywce. Pomagam sobie wtedy płytką do czyszczenia pędzli z Rossmanna, a wcześniej dość dobrze służyło mi jajeczko BrushEgg. Nie zmienia to jednak faktu, że przed kąpielą domywam pędzle z kremowych produktów za pomocą oleju.

Jak-domyc-pedzle-po-podkladzie

Ten sposób się sprawdza, ponieważ większość podkładów opiera się na olejach, a ja wiemy: olej rozpuszcza olej. Ta metoda jest niezawodna również przy produktach kremowych, które nie mają w składzie olejów. Nie stosowałabym jednak tego przy pędzlach do cieni, pudru czy innych suchych produktów. Jeżeli miałyście problem z domyciem pędzli po podkładzie, mam nadzieję, że teraz sobie z tym poradzicie!

Pędzle Sigma oraz Nanshy, znajdziecie w asortymencie sklepu www.ladymakeup.pl

Czy to nie jest banalnie proste? Zdradźcie mi jak Wy domywacie mocno zabrudzone pędzle?

Przypominam Wam, że na blogu trwa konkurs, w którym możecie wygrać kurację Vitapil (suplement + lotion). Wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe, które jest banalnie proste! Wszystkie szczegóły znajdują się TUTAJ i tam również zostawiajcie swoje zgłoszenia!





Czytaj dalej ›

Kuracja Vitapil + KONKURS! | Aktualizacja włosów listopad 2016

kuracja-vitapil

Jesień w tym roku dała moim włosom w kość. Nigdy wcześniej nie zauważyłam tak nadmiernego wypadania jak aktualnie. Zawsze w jakimś stopniu moje włosy odczuwały zmianę pór roku, ale nigdy tak intensywnie. Przyznam szczerze, że nieco się przestraszyłam. W związku z tym, bardzo się cieszę, że na pomoc przyszła mi firma NUTROPHARMA, producent preparatów Vitapil. Od kilku dni łykam suplement tej firmy i wcieram lotion w skórę głowy. Wcześniej stosowałam kilka tego typu suplementów, ale nigdy nie widziałam spektakularnych efektów. Po miesiącu podzielę się z Wami wrażeniami na blogu i mam nadzieję, że tym razem będę zadowolona. Ponadto, mam też dzisiaj dla Was konkurs. Więcej informacji na ten temat, na końcu postu.

kuracja-witapil

Listopad nie był dla moich włosów łaskawy. Duże zmiany temperatur, mróz, mocny wiatr. Wszystkie te czynniki negatywnie wpłynęły na stan moich włosów i skóry głowy, a ja nie jestem niestety fanką noszenia czapek. Ponadto, ze względu na brak ciepłej wody, pielęgnację włosów przez większość listopada sprawdziłam do minimum. Wszelkie wcierki, maski czy oleje poszły w odstawkę. Natomiast od prawie dwóch tygodni staram się je wzmocnić i dodatkowo odżywić wracając do starych nawyków pielęgnacyjnych. Do moich rytuałów dołączyła kuracja Vitapil, czyli dwa produkty marki, które pokrótce Wam dziś przybliżę.

Suplement diety Vitapil, to produkt którego głównym zadaniem jest wzmocnienie włosów i nadanie im lśniącego, zdrowego wyglądu. Tabletki zawierają aż 16 składników aktywnych w tym biotynę, która odżywia i wzmacnia włosy oraz bambus, który stymuluje szybszy wzrost. Zbilansowany skład suplementu, bogaty w witaminy i minerały ma pozytywnie wpływać na włosy i skórę głowy. Zawarty w składzie krzem sprzyja nadaniu włosom blasku i uodpornia je na czynniki zewnętrzne oraz uszkodzenia mechaniczne. Pozostałe składniki wpływają na stan włosów, wzmacniając je i odżywiając od środka. Na szczęście wystarczy jedna tabletka dziennie do posiłku.

Profesjonalny Lotion Vitapil, to mówiąc w skrócie: wcierka, która przede wszystkim ma zapobiegać wypadaniu włosów i stymulować porost nowych. Jako ogromna zwolenniczka wcierek i ofiara jesiennego przesilenia, pokładam w nim naprawdę duże nadzieje. Lotion, jest stworzony ze specjalnie wyselekcjonowanych roślinnych składników aktywnych i substancji odżywczych. Jego regularne stosowanie powinno pozytywnie wpłynąć na stan skóry głowy, strukturę włosów i nadmierne wypadanie. Ma delikatny, skład przez co bez obaw można go stosować codziennie. Aplikator jest bardzo wygodny, a zapach przyjemnie otula. Ostateczną recenzję przeczytacie za ok. miesiąc od początku stosowania kuracji. Już teraz powiem, że to pierwsza wcierka, stosowana na wilgotne włosy, która po wysuszeniu nie pozostawia ich obciążonych! Nadaje im odrobiny objętości, za co ogromny plus!

kuracja-vitapil

kuracja-vitapil

Moje włosy mają aktualnie 59 centymetrów długości i nie ukrywam, jestem bardzo ciekawa jaki przyrost będzie pod koniec kuracji. Nie sugerujcie się tym, że włosy są lekko rozczapierzone. Zdjęcie było zrobione po myciu włosów szamponem oczyszczającym i po odżywce bez silikonów. Końcówki również są przed zabezpieczeniem serum, nie są zniszczone. Znam stan swoich włosów i poza tym, że aktualnie nadmiernie wypadają, nie zauważyłam przesuszenia, ani mocno zniszczonych końców. Nie zmienia to jednak faktu, że przydałoby im się wewnętrzne odżywienie. Mam nadzieję, że kuracja Vitapil przyniesie zadowalające efekty!

kuracja-vitapil

Poza tym, że ja mam przyjemność poznać z bliska produkty Vitapil, mam też dla Was małą niespodziankę w postaci szybkiego przedświątecznego konkursu!

Do wygrania są aż trzy zestawy produktów:
- Vitapil Profesjonalny Lotion, który zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów
- Suplement diety w tabletkach Vitapil


Zasady konkursu:
1) Bądź publicznym obserwatorem bloga www.agwerblog.pl [klik] (wystarczy mieć gmaila).
2) W komentarzu pod tym postem umieść swoje zgłoszenie i odpowiedz na pytanie konkursowe "Jakie są Twoje rytuały pielęgnacyjne dla włosów? Podziel się swoimi trikami!"
3)  Konkurs trwa od 30.11 do 10.12 do godziny 23:59.
4) Komisja konkursowa wybierze trzy najciekawsze odpowiedzi w
 przeciągu 10 dni od zakończenia konkursu. Wyniki zostaną opublikowane na blogu www.agwerblog.pl. 
5) Pełny regulamin konkursu dostępny jest tutaj.

Powodzenia! 

Czytaj dalej ›

Lakiery nude Semilac | przegląd i swatche

lakiery-nude-semilac

Wciąż macie problem z odnalezieniem idealnego lakiery nude? Semilac ma niesamowicie duży wybór, a ja pokażę Wam dziś aż 11 kolorów nude, na które warto zwrócić uwagę. Od stosunkowo niedawna jestem ogromną fanką lakierów w takich odcieniach na co dzień i od święta. Fajnie, że za każdym razem mogę sięgnąć po inny kolor. Wybór jest naprawdę spory. Kiedyś sięgałam tylko po jaskrawe, ostre kolory najczęściej były to rożne wariacje błękitu. Od kilku miesięcy bardzo ciągnie mnie do eleganckich, kobiecych, delikatnych paznokci. Wśród lakierów nude Semilac, znajdziemy kremowe, beżowe, szare nudziaki oraz odcienie wpadające w róż i nie tylko. 11 kolorów, które W am tutaj znajdziecie, powinny zaspokoić niejedną lakieromaniaczkę.

➧➧➧ Najpiękniejszy fiolet od Semilac
➧➧➧ Sweterkowe paznokcie krok po kroku

lakiery-nude-semilac

lakiery-nude-semilac

Nude wcale nie jest nudne. Ogromny wybór wszelakich odcieni, pozwala dobrać kolor do każdej karnacji. Alabastrowa, bardzo jasna skóra najlepiej wygląda w ekstremalnie jasnych, pół transparentnych bardzo naturalnych kolorach wpadających w róż. Lakiery w kolorze skóry, również powinny się w tym przypadku sprawdzić. Posiadaczkom oliwkowej karnacji polecam zwrócić uwagę na mocniejsze, całkowicie kryjące odcienie nude, które są po prostu bardziej intensywne.

Nie ukrywajmy, dużą rolę w dobrze lakieru odgrywa nasz nastrój, pogoda z oknem czy po prostu ochota na dany kolor. Osobiście kolor lakieru dopasowuje do pory roku, latem źle się czuję w ciepłych brązach czy głębokim winie, po które chętnie sięgam jesienią. Na szczęście wybór jest tak ogromny, że nawet najbardziej wybredne z Was powinny znaleźć coś dla siebie. Lakiery nude Semilac, które znajdziecie poniżej, to must have każdej nudziakomaniaczki. Każdy z nich wygląda przepięknie, ale więcej o kolorach przeczytacie poniżej.

lakiery-nude-semilac

005 Berry Nude - Rozbielona, przygaszona i brudna czerwień. Kolor nieco mocniejszy, ale wciąż zachowany w bezpiecznych granicach. Kolor całkowicie kryjący przy dwóch cienkich warstwach.
140 Little Stone - Typowy kolor taupe, szary brąz zmieszany z chłodnym beżem. Jest bardzo chłodny i mocno wpada w szarość. Mocne krycie nawet po jednej warstwie.
138 Perfect Nude - Klasyczny, ciepły beż. Bardzo bezpieczny kolor na większe wyjścia, ale również do szkoły czy pracy. Najlepsze krycie osiąga przy trzech cieniutkich warstwach.
136 Creamy Muffin - Chłodny, wpadający lekko w róż, beż o domieszkach delikatnej brzoskwini. Niezwykle dobrze wygląda przy oliwkowej skórze. Kryje przy dwóch cienkich warstwach.
004 Classic Nude - Ciemniejsza, bardziej intensywna i z większą domieszką różu wersja Creamy Muffin. Bardzo gustowny nudziak, który pełne krycie osiąga nawet przy jednej wartwie.
057 Nude Beige Rose - Cielisty beż zmieszany z odrobiną chłodnego fioletu, na paznokciach wygląda bardzo dziewczęco i delikatnie. Pełne krycie to dwie cienkie warstwy.
135 Frappe  - Mówiąc krótko, to idealny chłodny beż. Wygląda doskonale, elegancko i bardzo kobieco, klasyk wśród lakierów nude. Kryje po dwóch warstwach.
157 Little Rosie - Maksymalnie rozbielony róż, zmieszany z odrobiną fioletowej nuty. Bardzo dziewczęcy, będzie idealny na lato. Najlepsze krycie osiąga przy dwóch cienkich warstwach.
162 Creamy Cookie - Ciepłe ecru, ciepły odpowiednik Biscuit. Delikatny, wpadający w żółte tony jeden z moich ulubieńców kolekcji My Story. Do pełnego krycia wymaga dwóch warstw.
032 Biscuit - Hybrydowa wersja Essie, Fiji, która nie bez powodu stała się klasykiem. Mocno rozbielony, delikatny róż. Pełne krycie najlepiej osiąga przy trzech cienkich warstwach.
051 French Beige Nude - Pół transparentny, idealny do podkreślenia frencha. Przepięknie wygląda na paznokciach przedłużonych hardi milk. Najlepiej się prezentuje po trzech cienkich warstwach.

lakiery-nude-semilac

lakiery-nude-semilac

Na mojej liście jest jeszcze kilka innych lakierów nude, które chciałabym sprawdzić, ale te 11 kolorów doskonale wpisuje się w moją stylistykę na różne okazje. Do moich absolutnych ulubieńców należy oczywiście klasyczne Frappe, Biscuit, Creamy Cookie i Little Stone. Tymi kolorami operuję najchętniej, choć jesienią częściej sięgam po ten ostatni. Natomiast na ślub, bardzo chętnie pomalowałabym paznokcie lakierem Biscuit, który uzyskał już miano ślubnego klasyka wśród lakierów Semilac. Nudziaki, to zawsze bezpieczny wybór jeżeli nie wiecie na co się zdecydować. Sprawdzają się na każdą okazję i do każdej stylizacji. Jednym słowem: są niezawodne.


Jestem bardzo ciekawa, które kolory z mojego dzisiejszego zestawienia spodobały Wam się najbardziej. Ja najchętniej zmieniałabym kolory codziennie. Aktualnie króluje u mnie mocna czerń, ale na pewno niedługo sięgnę po jeden kolor z dzisiejszej jedenastki.

Wszystkie lakiery znajdziecie na stronie producenta.

Macie swój ulubiony kolor lakieru nude od Semilac? Chętnie je sprawdzę!

Czytaj dalej ›

Najlepsze palety Makeup Revolution | do makijażu dziennego

palety-czekoladowe-makeup-revolution

Palety Makeup Revolution opanowały już chyba cały internet. Przez moje ręce i pędzle, przewinęło się sporo palet tej marki i dziś pokażę Wam czwórkę, która znalazła się w gronie moich ulubionych. Wybierając najlepsze palety Makeup Revolution do dzisiejszego zestawienia, sugerowałam się przygotowaniem makijażu dziennego. Nie wykluczyłam jednak innych możliwości przedstawionych dzisiaj palet. Jeżeli macie więc ochotę poznać moje cztery palety TOP, które z ręką na sercu mogę Wam polecić, zapraszam do lektury!


palety-czekoladowe-makeup-revolution

Palety czekoladowe z Makeup Revolution to klasyk, który na pewno zna nie jedna z Was. Nie bez powodu aż dwie, z całej gromadki znalazły się w dzisiejszym zestawieniu. Mam w posiadaniu trzy czekoladowe palety z MUR i bardzo chętnie położyłabym łapki na resztę. Jeżeli znacie palety tej firmy, na pewno wiecie jakiej jakości się spodziewać. Nadmienię jednak, że w większości przypadków opakowanie nie jest najwyższych lotów, ale cienie w środku są świetnej jakości, zważywszy na niską cenę. Radziłabym jednak chronić je przed wypadkami, jeżeli nie chcecie uszkodzić zawartości. Swatche do palet, znajdziecie w podlinkowanych postach, bo prawie wszystkie znalazły swoje miejsce na blogu. W ramach wstępu, to już wszystko. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie palet, nie krępujcie się zadać ich w komentarzach.

blog-kosmetyczny

palety-czekoladowe-makeup-revolution

New-trals vs. Neutrals - doczekała się już swojej recenzji na aGwerblog i nawet makijażu krok po kroku, który dla Was przygotowałam. Z dzisiejszej czwórki, jest to najbardziej jesienna, ciepła i kolorowa paleta. Kolory skomponowane są w taki sposób, aby stworzyć z nich ciepły i lekki makijaż na co dzień, ale nie ogranicza nas przy wykonaniu mocniejszego oka. New-trals vs. Neutrals, to idealna propozycja na dzień, szczególnie jesienią. Jeżeli lubicie ciepłe makijaże, brzoswkinie, pomarańcze i rozbielone czerwienie, ta paletka będzie idealnym rozwiązaniem. Koniecznie zajrzyjcie do tutorialu i pełnej recenzji palety, tam znajdą się również swatche. Cena: ok. 35zł.
Dla kogo? Zielono i niebieskookie będą zachwycone tą propozycją. Świetna opcja dla osób, które lubią zabawę kolorem.

palety-czekoladowe-makeup-revolution

palety-czekoladowe-makeup-revolution

Naked Chocolate - propozycja do kobiet, które preferują bardzo lekkie, delikatnie zaznaczone oko. Kolory w Naked Chocolate, pozwalają na podkreślenie każdej tęczówki. Paleta jest doskonałym rozwiązaniem, jeżeli nie wiecie co wybrać, nie macie zbyt dużych umiejętności. Nie zrobicie sobie nią krzywdy, chociaż pigmentacja jest niczego sobie. Najbardziej kuszące jest w niej to, że kolory są lekkie, niezbyt intensywne i stosunkowo neutralne. Brązy, beże, nawet odrobinę złota i bordo, to połączenie dające dużo możliwości. Cena: ok 32zł.
Dla kogo? Przede wszystkim dla początkujących, bez wprawy w makijażu, albo właśnie uczą się malować.

palety-czekoladowe-makeup-revolution

Death by Chocolate - to już lepsza alternatywa dla osób, które lubią podkreślić oko w ciągu dnia. Spokojnie możemy zrobić nią coś lekkiego i delikatnego. Jasne beże, rozbielone i średnie brązy dają ogromne możliwości. Natomiast czerń i ciemny brąz dają duże pole do popisu przy mocniejszym makijażu oka. Nie bójcie się używać takich kolorów. Dobrze rozblendowane i nałożone w odpowiednich miejscach np. delikatna kreseczka wzdłuż linii rzęs, mogą dać fantastyczny rezultat bez ciężkiego makijażu oka. Ta paleta łączy w sobie chłodne i ciepłe odcienie, więc bez obaw można z nią eksperymentować i tworzyć niebanalne looki. Cena: ok. 32zł.
Dla kogo? Dla osób, które lubią mocniej podkreślone oko, mają już jakieś pojęcie o makijażu.

palety-czekoladowe-makeup-revolution

blog-kosmetyczny

Fortune Favours The Brave - mój najnowszy nabytek. Zakochałam się w niej od pierwszego użycia użycia i absolutnie mnie nie dziwi zamieszanie w okół tej palety. Połączenie kolorów i wykończeń w tej palecie jest niesamowite. Nie jest idealna, bo pigmentacja niektórych cieni nie jest powalająca. Uważam, że dla fanek fioletów, brązów i jasnych róży będzie idealną propozycją na co dzień, a i wieczorne oko można nią zmalować. Maty oraz jasne kolory są fantastyczne. Choć do mnie nie trafiają te wypiekane propozycje z drobinkami, to na pewno znajdą się zwolenniczki tych kolorów. Świetne połączenie kolorystyczne i duży wybór sprawia, że paleta jest bardzo kusząca. Cena: ok. 50zł.
Dla kogo? Głównie dla fanek kolorów na oczach i osób, które lubią eksperymentować z makijażem.

Mam nadzieję, że wśród mojej czwórki znalazłyście swojego faworyta albo chociaż ułatwiłam Wam wybór przed zakupem. Sama swego czasu miałam zagwozdkę co wybrać, bo firma co rusz wypuszcza jakieś nowości. Ogromny wybór i fajna jakość, za stosunkowo niską cenę to coś, co lubię! Wiedziałyście, że szafy MUR pojawiły się w drogeriach Hebe?

Jakie są Wasze ulubione palety Makeup Revolution?

Pamiętajcie, że na blogu trwa konkurs, w którym do wygrania jest najnowsza paleta Urban Decay Naked Ultimate Basics! Kliknijcie w post konkursowy lub zdjęcie poniżej.


Czytaj dalej ›

Vichy Slow Age | młodość w butelce

blog-kosmetyczny

Moja mama od lat mi powtarzała, że jestem za młoda żeby używać kosmetyków przeciwstarzeniowych, takich jak np. Vichy Slow Age. Ja z kolei od lat próbuję ją przekonać, że im wcześniej, tym lepiej. Z tego powodu od dłuższego czasu, staram się zapobiegać powstawaniu nowych zmarszczek i wzmacniam skórę na wszelkie możliwe sposoby. Jednym z kroków jakie wprowadziłam do mojej pielęgnacji, jest koncentrat Slow Age z Vichy. Serum opóźnia efekty starzenia się skóry, na każdym etapie ich powstawania, niezależnie od wieku. W związku z tym, argument mojej mamy, że jestem za młoda, przestaje być aktualny. Vichy Slow Age działa w każdym wieku. Dziś podzielę się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami ze stosowania! 

vichy-slow-age

vichy-slow-age


VICHY, SLOW AGE - jędrna skóra w buteleczce

Vichy Slow Age, to wynik dziewięcioletnich badań nad procesami starzenia się skóry. Udało się zidentyfikować mikroprocesy starzenia, które zachodzą pod wpływem wielu czynników zewnętrznych takich jak zmęczenie, stres, promienie UV, bakterie oraz tryb życia. W laboratorium Vichy została opracowana technologia, która opóźnia pojawianie się oznak starzenia niezależnie od naszego wieku. Slow Age wpływa na skórę przy pierwszych, delikatnych załamaniach skóry, lekkich przebarwień, po ciemniejsze zmiany, głębokie zmarszczki i dużą utratę sprężystości. 

Wyciąg z korzenia Bajkaliny o działaniu oksydacyjnym + Pochodna probiotyku Bifidus. Wpływają na wzmocnienie, ujędrnienie i nawilżenie skóry nadając jej zdrowy, młodzieńczy blask.
Serum zaleca się stosować rano na całą twarz, omijając okolicę oczu. Daje natychmiastowe nawilżenie, dodaje blasku, a skóra od razu staje się miękka i jedwabista. Nadaje się również do skóry wrażliwej, a jego formuła jest niezwykle lekka i bardzo szybko się wchłania. Posiada filtr SPF 25, nie posiada parabenów i pachnie fenomenalnie.

vichy-slow-age

vichy-slow-age

Pierwsze wrażenia ze stosowania

Slow Age, to produkt zamknięty w bardzo przyjemnej dla oka buteleczce. Połączenie bieli z miętą i odcieniami turkusu trafia prosto w moje serce. Pompka aplikująca serum, jest bardzo wygodna. Produkt, który się przez nią wydobywa ma konsystencję lekkiego kremu. Początkowo byłam bardzo zaskoczona, bo spodziewałam się lekkiego, płynnego serum. Jednakże ta formuła jest niezwykle leciutka, wchłania się jeszcze w trakcie aplikacji i ma absolutnie fantastyczny zapach. Kojarzy mi się z drogimi perfumami, których używamy na eleganckie wyjścia. Po prostu piękny!

Stosuję ten koncentrat już od jakiegoś czasu i jestem mile zaskoczona jego działaniem. Nie spotkałam się jeszcze z produktem, który od razu po aplikacji pozostawiał skórę napiętą, miękką i rozświetloną jednocześnie. W przypadku Slow Age właśnie tak jest. Uczucie po zastosowaniu serum jest bardzo przyjemne. Skóra jest miękka, ma więcej sprężystości i jest wyraźnie napięta. Nie dość, że serum wchłania się błyskawicznie, nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, to jest doskonałe pod makijaż. Przy codziennym stosowaniu, nie zauważyłam aby podrażniało, zapychało, albo wywoływało jakieś uczulenie. Dodatkowa ochrona przed promieniami UV, niezbędna również zimą, dodaje temu kosmetykowi atrakcyjności.

vichy-slow-age

Mam wrażenie, że podczas regularnego stosowania skóra zyska sprężystości, będzie bardziej elastyczna i promienna. Zauważyłam, że znacznie poprawiło się nawilżenie moich policzków. Nigdy nie miałam z tym większych problemów, ale skóra jest w lepszej kondycji. Bardzo podoba mi się dość nieoczywista konsystencja. Krem, ale jednak serum bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze.

vichy-slow-age

Aktualnie jest to stały uczestnik mojej porannej pielęgnacji i nie prędko będę chciała zamienić go na coś innego. Bardzo odpowiadają mi jego właściwości, zapach, konsystencja oraz nietuzinkowe działanie na moją skórę. Jeżeli podobnie jak ja, chcecie zadbać o swoją cerę już teraz i nie czekać na ostatnią chwilę. Koniecznie weźcie pod uwagę propozycję marki Vichy.

Jakie są Wasze ulubione sposoby na walkę z upływającym czasem?

Czytaj dalej ›

Makijaże krok po kroku