Hit do brwi: cienie z Golden Rose | 102, 106


cienie-do-brwi-golden-rose

          Moim ulubionym sposobem na wypełnienie brwi, jest makijaż wykonany cieniami. Jest to najszybsza, najbardziej efektowna i generalnie najprostsza forma wykonania makijażu brwi. W dodatku, mamy aktualnie tak ogromny wybór produktów, pędzli i narzędzi, że każda z nas bez problemu może znaleźć coś dla siebie. Firmy prześcigają się w produkowaniu kosmetyków, które mają spełniać nasze wymagania. Firma Golden Rose już jakiś czas temu wypuściła na rynek Eyebrow Powder, czyli po polsku cienie do makijażu brwi. Z dzisiejszego posta dowiecie się, czy w ogóle warto zawracać sobie nimi głowę.

  Jak malować brwi? 
  7 produktów do brwi, które musisz mieć 
  Przegląd drogeryjnych żeli do brwi

cienie-do-brwi-golden-rose

cienie-do-brwi-golden-rose

          Cienie do brwi Golden Rose (9,90zł/szt.) dostępne są na wszystkich wyspach firmy oraz na ich stronie internetowej. Z doświadczenia wiem, że można je też dostać w mniejszych, prywatnych drogeriach stacjonarnych. W związku z tym, na dostępność tych produktów, podobnie jak na cenę, raczej nie możemy sobie ponarzekać. Okazuje się jednak, że nie bardzo sobie dzisiaj ponarzekamy, bo są to bardzo dobre cienie w przystępnej cenie. Golden Rose to znana i doceniana firma na rynku polskim, a ostatnio zachwyca nas jakością wypuszczanych produktów. Cienie do brwi, nie są co prawda produktem z ostatniej chwili, ale wciąż wzbudzają zadowolenie. A dlaczego?
są bardzo dobrze napigmentowane,
prawie wcale się nie osypują,
są niesamowicie wydajne,
- dostępne są w 7 kolorach  do wyboru,
pozwalają na dowolną intensyfikację brwi,
- można ich używać również na mokro,
- mają przyjemną miękką konsystencję,
- nadają się również do makijażu oczu,
- mają lepszą trwałość niż kredki,

cienie-do-brwi-golden-rose

cienie-do-brwi-golden-rose

          Prasowane cienie, zamknięte w okrągłych pojemniczkach i z maleńkim ściętym pędzelkiem (średniej jakości) wyglądają uroczo. Sam pędzelek raczej na niewiele się zda, ale sam produkt jest rewelacyjny. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest numer 106, bo to chłodny, lekko brudny brąz i pięknie wygląda na brwiach. Numer 102 to chłodny odcień beżu zmieszanego z szarością, który idealnie sprawdzi się przy jasnych włosach, dla blondynki. Myślę, że każda z nas znajdzie jakiś kolor dla siebie, a jeżeli nie - zawsze można zmieszać dwa, a naszego portfela to raczej nie zaboli.
          Jeżeli szukacie dobrego, niedrogiego produktu do makijażu brwi i chcecie aby Wasze brwi wyglądały dobrze za każdym razem, koniecznie musicie zwrócić uwagę na te produkty.

Jakie produkty do makijażu brwi używacie na co dzień?

Chcecie wygrać pędzle Zoeva? Chodźcie na super konkurs!







Czytaj dalej!

Sleek Highlighting Palette, Solstice | hit YouTube

sleek-solstice

          Cały czas z główych trendów makijażowych, nie znika mocne rozświetlenie i efekt zdrowej, promienistej skóry. W gazetach, telewizji i na największych kanałach urodowych YouTube, dziewczyny wciąż stawiają na blask! Kiedy Nikkie Tutorials pokazała u siebie paletkę rozświetlaczy Sleek Solstice, a później zachwycał się nią MannyMUA, wiedziałam, że będę musiała Wam ją pokazać z bliska. Wszystkie doskonale wiemy, że tych produktów nigdy za wiele, a strobing sam się przecież nie zrobi. Sleek Highlighting Palette, Solstice (45,99zł) to jedna z piękniejszych propozycji jakie widziałam ostatnio na rynku. 


sleek-solstice

sleek-solstice

          Jeżeli nie macie w swojej kosmetyczce jeszcze żadnego rozświetlacza, a chcecie osiągnąć rozświetlenie niczym gwiazdy Youtube, nie możecie pominąć bohaterki dzisiejszego posta. Ale zanim przybliżę Wam jej przepiękną zawartość muszę wspomnieć o cudnym opakowaniu! Choć nie jestem fanką złota, muszę przyznać, że paleta wygląda niezwykle elegancko! Złote, błyszczące, plastikowe opakowanie wygląda zmysłowo i pięknie prezentuje się na toaletce. Niestety, ślady palców na takim opakowaniu są nieuniknione.
           Paleta rozświetlaczy Sleek Solstice, to połączenie trzech rodzajów produktów rozświetlających. Jeden z kolorów, to wersja kremowa, którą można używać bezpośrednio na podkład, dwa z nich to wypiekane, mocno napigmentowane rozświetlacze i jeden prasowany z masą mieniących się drobinek. Odcienie zachowane są w stonowanych, naturalnych barwach, które nadają się również do bardzo bladej skóry. Podczas nabierania osypują się bardzo delikatnie i pigment jaki pozostawiają na skórze jest naprawdę boski! 

sleek-solstice

sleek-solstice

ECLIPTIC - kremowy rozświetlacz o idealnym, szampańskim odcieniu. Na twarzy wygląda bosko, daje efekt naturalnie mokrej skóry, co na zdjęciach wygląda fenomenalnie. Nie ma w sobie absolutnie żadnych drobinek. Może służyć jako baza pod pozostałe rozświetlacze i w tej roli sprawdza się genialnie!
HEMISPHERE - wypiekany rozświetlacz zachowany w kolorze bardzo chłodnego różu. Chociaż kolor na skórze jest bardzo delikatny, to bardzo dobrze odbija światło i daje efekt mocnego, intensywnego rozświetlenia.
SUBSOLAR - prasowany rozświetlacz w żółtym odcieniu, który ma tak mocno zmielone drobinki, że właściwie ich nie widać. Zero brokatu, zero tandetnego efektu. Piękny, płynny i podobnie jak poprzednik, na skórze wygląda rewelacyjnie, choć daje minimalnie subtelniejszy efekt na skórze.
EQUINOX - mój drugi ulubieniec z całej palety, cieplejsza, delikatnie bardziej złota wersja Mary Lou Manizer. Daje olśniewający efekt na policzkach, jednocześnie nadając im zdrowego blasku. W połączeniu z Eliptic, daje niesamowicie mocny, ale bardzo twarzowy efekt.
Producent sugeruje następujące zastosowanie palety:
Na łuk brwiowy, w celu uniesienia brwi, nałóż rozświetlacz Ecliptic.
Aby rozświetlić kości policzkowe i nadać im subtelnego blasku użyj Hemisphere.
Subsolar użyj na grzbiet i czubek nosa, aby go wysmuklić i wydłużyć.
Dla uzyskania efektu powiększenia ust użyj Equinox na łuk kupidyna.
          Ja oczywiście radzę Wam stosować kolory całkowicie dowolnie. Fenomenalnie spisują się również w roli cieni do powiek, także nie krępujcie się kombinować! Jak wspomniałam wcześniej, Ecliptic przepięknie wygląda na podkładzie i podbija intensywność innych rozświetlaczy. Delikatnie różowy Hemisphere cudownie wygląda w połączeniu z różem do policzków i nadaje się dla bladolicych. Subsoar i Equinox to połączenie elegancji i kobiecości.

sleek-solstice

          Jak na produkty marki Sleek przystało, nie możemy tutaj narzekać na trwałość. Rozświetlacze wyglądają na skórze idealnie od momentu nałożenia, do zmycia makijażu. Stosowane solo, lubią delikatnie przygasnąć pod koniec noszenia, ale nałożone na bazę w postaci Ecliptic pozostają w stanie perfekcyjnym.
        Nie trudno zgadnąć, że jestem w palecie absolutnie zakochana. Podoba mi się design opakowania oraz oczywiście zawartość i choć pędzelek ma kiepską jakość, to nakłada produkty poprawnie. Do firmy mam ogromny sentyment, bo to na ich paletach uczyłam się w domu malować, więc chętnie sięgnęłam po ich paletę rozświetlaczy Solstice. Wszystkie kolory wyglądają bosko i uważam, że za taką cenę Sleek oferuje nam naprawdę genialny produkt!

Paletkę Sleek Solstice możecie dostać na www.ladymakeup.pl

Koniecznie dajcie znać, który kolor z palety podoba Wam się najbardziej i czy w Waszej kosmetyczce też nie może zabraknąć rozświetlacza?





Czytaj dalej!

Nowe odcienie Semilac w kolekcji Unique | swatche

semilac-kolekcja-unique

          Niedawno do kolekcji Unique, marka Semilac wprowadziła 9 nowych odcieni. Fiolety, róż i czerwień oraz oliwki z zielenią, a ja dzisiaj chciałam Wam pokazać cztery z nich. Ponieważ jestem ogromną fanką fioletów, a czerwień każda z nas powinna mieć w swoich paznokciowych zbiorach, zdecydowałam się właśnie na takie kolory. Niekoniecznie kojarzą mi się z latem, ale nie zmienia to faktu, że są naprawdę ładne i warto zobaczyć je z bliska. To co? Macie ochotę poznać Red Magnat, Lila Story, Purple King i Violet In The Dark?

semilac-kolekcja-unique

semilac-kolekcja-unique

          Poza czterema wcześniej wspomnianymi kolorami, marka wprowadziła jeszcze 5 odcieni: 152 Fuchsia Miracle (intensywna, metaliczna fuksja), 148 Night Euphoria (soczysty brąz z bordem), 129 Olive Garden (oliwkowa zieleń), 150 Hunter Queen (odcień zgaszonej zieleni), 151 Army Green (ciemny, lekko butelkowy khaki). Cała kolekcja jak zwykle jest bardzo ciekawa, a nowe kolory na pewno spodobają się nie jednej z Was.
          Moim osobistym faworytem wśród nowych kolorów jest odcień Lila Story i coś czuję, że nieprędko sięgnę po coś innego. Jednakże wszystkie cztery kolory są godne uwagi, choć w moim odczuciu bardziej będą pasować jesienią. Kolekcja Unique licząca do tej pory jedynie 8 kolorów, wzbogacona o 9 tworzy teraz bardzo ciekawą propozycję. Koniecznie musicie poznać inne kolory z serii Unique na stronie Semilac.

semilac-unique

semilac-unique

semilac-unique

semilac-unique

Red Magnat - intensywna, ciepła czerwień, w której zatopione są malusieńkie, odbijające światło na pomarańczowo drobinki. Miałam nadzieję, że to będzie głęboka, klasyczna czerwień, ale niestety okazała się czerwienią zmieszaną odrobinę z pomarańczą. Kolor w pierwszej warstwie jest transparentny, ale już po trzech cienkich warstwach zapewnia pełne krycie.
Violet In The Dark - chłodny odcień głębokiego fioletu, który podobnie jak Red Magnat ma zatopiony shimmer, bardzo drobno zmielony. Drobinki są koloru niebieskiego, co pięknie wygląda szczególnie w intensywnym świetle. Podobnie jak Red Magnat kryje po trzech cienkich warstwach.
Purple King - intensywny, ciemny i bardzo dobrze napigmentowany głęboki kolor. Bardzo ciemny i ciężki fiolet, idealny kolor na jesienną, deszczową pogodę. Niesamowita pigmentacja, która zapewnia pełne krycie już po pierwszej warstwie. 
Lila Story - delikatny, liliowy kolor zmieszany z błękitem. Ma kremowe wykończenie i doskonałe krycie, już po pierwszej warstwie możemy się cieszyć stu procentowym kolorem. Piękny, delikatny, ale jednocześnie intensywny i bardzo kobiecy odcień.

semilac-kolekcja-unique

semilac-kolekcja-unique

          Jak zwykle w przypadku lakierów Semilac nosi się je bardzo przyjemnie, a kolory wyglądają na paznokciach naprawdę dobrze. Na pewno już niedługo pokażę Wam z bliska lakier Lilac Story, bo coś czuję, że ta czerwień z fioletem szybko zniknie z moich paznokci, choć efekt jest bardzo elegancki! Wśród nowych 9 kolorów nie znalazłam dla siebie nic wśród zieleni, ale za to wybrana przeze mnie czwórka całkowicie trafia w mój gust.

Wszystkie lakiery możecie kupić w sklepie online Semilac.

Który kolor podoba Wam się najbardziej?





Czytaj dalej!

Beauty festival z beGLOSSY

beglossy-blog

         Lipcowe pudełeczko beGLOSSY urzekło mnie swoim wyglądem zewnętrznym! Wiem, że liczy się wnętrze, ale co z tego, skoro ja uwielbiam takie akcenty kolorystyczne? Lipiec to miesiąc festiwali, mam wrażenie, że co chwilę czytam o jakimś muzycznym wydarzeniu, okraszonym słowem "festiwal". Może faktycznie tak jest, ale ponieważ ja nie śledzę tego tematu, to nie wiem. W każdym razie beGLOSSY nawiązało do motywu festiwalowego w swoim pudełku. Festiwal piękna zaproponowany przez firmę kusił od kiedy pojawiły się zapowiedzi produktów będących w środku... Chcecie razem ze mną zajrzeć do pudełeczka Beauty Festival?

beglossy-blog

beglossy-blog

Catrice, 18 Bloody Mary To Go - świetna nazwa dla lakieru do paznokci, ale niestety produkt dla mnie nie trafiony. Od dawna używam lakierów hybrydowych i wiem, że coraz więcej kobiet decyduje się na tego typu manicure. Kolor jest bardzo ładny, więc jeżeli któraś z Was sięga jeszcze po tradycyjne lakiery, to na pewno Wam się spodoba. Cena: 10,49zł/szt.
Clean hands, antybakteryjny żel do rąk - który posiada w składzie kompleks nawilżający, usuwa 99,9% bakterii bez użycia wody i śmierdzi jak nie wiem co. Szkoda, bo takie żele to moja codzienność, więc gdyby nie jego zapach chętnie bym po niego sięgała. A tak, będę musiała się męczyć podczas jego stosowania. Chociaż jak wiadomo, w tym wypadku chodzi o praktyczne zastosowanie. Gdyby tylko miał przyjemny zapach, byłoby super! Cena: 3,29zł/szt.
EUBOS, krem do rąk i balsam do stóp - próbki, których wielkość jest idealna na wyjazd! Na pewno zabiorę je ze sobą do Danii, więc to był strzał w dziesiątkę! Oba kremy mają silnie regenerować i nawilżać skórę, balsam do stóp ma również eliminować zrogowaciały naskórek. Cena: od 25-29zł/szt.

beglossy-blog

beglossy-blog

Efektima, masło do ciała - a właściwie olejek z masła shea, produkt, który kiedyś trafił do mnie w pudełku Shiny i podobnie jak wtedy, tak i teraz nie wiem co mam z nim zrobić. Sięgam teraz po delikatniejsze balsamy, ale może skuszę się na nie zimą, bo może świetnie nadawać się do nawilżania skóry, chociaż taka ilość starczy raczej na dwie, maks trzy aplikacje. Cena: 15,99zł/szt.
YASUMI, krem do twarzy - z kwasem laktobionowym Lactobiobic Acid Crem, czyli specjalistyczny krem nawilżający, przeznaczony do cery wrażliwej, naczynkowej, a nawet z trądzikiem różowatym. Ja mam cerę naczynkową, więc w moim przypadku to hit tego pudełka. Mam nadzieję, że faktycznie wpłynie na moją cerę i wzmocni naczynka. Bardzo lubię firmę Yasumi, więc mam nadzieję, że i tym razem będę zadowolona! Cena: 125zł/50ml
Aussie, Suchy szampon - w pudełku można było trafić na jeden z trzech rodzajów, mnie przypadła wersja Fresh. Do marki Aussie zrażona jestem od katastrofy z szamponem i odżywką do włosów, ale jestem bardzo ciekawa jak suchy szampon poradzi sobie z moimi ciemnymi włosami. Jeżeli czas mi pozwoli, porównam go do słynnego Batiste, a myślę, że Was to zainteresuje. Cena: 16,99zł/szt.

beglossy-blog

            W lipcowym beGLOSSY znalazła się jeszcze słodka babeczka do kąpieli, która wygląda jak prawdziwy muffin. Kuszący umilacz kąpieli i chociaż nie mam wanny, już ja wymyślę dla niej jakieś zastosowanie. Wygląda niezwykle apetycznie!
          Poprzednie pudełko mocno mnie rozczarowało, dlatego wersja lipcowa miała postawioną poprzeczkę dość wysoko. Muszę jednak przyznać, że produkty, które znalazły się w boxie Beuty festival są bardzo interesujące i jak spojrzałam na to ogólnikowo, (prawie) wszystkie zdołam przetestować. Krem YASUMI jest dla mnie wisienką na torcie, a suchy szampon to mój niezbędnik, więc propozycja Aussie jest niezwykle kusząca. Niewypałem jest dla mnie lakier, ale jak wiadomo - nie można dogodzić wszystkim. Muszę przyznać, że po dokładniejszych oględzinach, pudełko przypadło mi do gustu. Chociaż... na festiwal mogłabym zabrać jedynie suchy szampon!

Jak Wam się podoba lipcowe pudełko beGLOSSY?





Czytaj dalej!