aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Szał na blogerskie kosmetyki

          Miałyście kiedyś tak, że po przeczytaniu kilku recenzji, przejrzeniu sporej ilości blogów musiałyście mieć produkt o którym czytałyście? Ja tak miałam i to wiele razy, takiemu zakupowi uległam całkiem niedawno i to po przeczytaniu tylko dwóch opinii. Byłam jednak tak zauroczona, że się skusiłam. Doszłam do wniosku, że blogosfera ma na nas niesamowicie duży wpływ i właśnie o tym chciałabym dzisiaj napisać.


          Jestem przekonana, że wiele blogerek przede wszystkim początkujących też tak miało. Chciałam poruszyć ten temat bo zauważyłam, że jest to bardzo powszechne wśród blogerek, które obserwuję i regularnie czytam, jak i wśród tych które znam osobiście. Nie widzę w tym absolutnie nic złego jeżeli jesteśmy w stanie się opanować. Ja na przykład początkowo miałam z tym duży problem. Tyle cudowności, piękne lakiery, oleje do włosów, które przyspieszają porost, a ja tak chciałam mieć przecież długie włosy, wcierki, naturalne sposoby pielęgnacji (które jednak wymagają kupienia czegoś) i wiele, wiele więcej. Jak można było się temu wszystkiemu oprzeć? Chęć przetestowania wszystkiego na sobie wciąż jest kusząca, ale teraz znacznie dokładniej dobieram kosmetyki, które kupuję.
          Chęć posiadania wszystkiego fajnego o czym piszą blogerki jest kusząca, szczególnie jeżeli te rzeczy pozwalają nam osiągnąć to o czym marzyłyśmy (tutaj mam na myśli długie włosy, albo piękne paznokcie) albo pozwalają przyspieszyć efekty, na które czekamy. Ja totalnie przepadłam na początku i wpadłam w jakiś szał. Jak tylko widziałam gdzieś coś co było na blogach i miało pozytywną recenzję i tyczyło się włosów, albo paznokci musiałam to mieć. Tak naprawdę nie do końca zdawałam sobie sprawę, że przecież mój organizm wcale nie musi lubić wszystkiego, co mu podaję. Aczkolwiek nie mogłam się powstrzymać, wszystko było nowe, fascynujące i ciekawość była silniejsza od rozsądku.
          Wiem, że wiele blogerek tak ma i że wcale tego nie zmienia i wciąż kupują tylko to co blogerki polecą, to co blogerki napiszą uznają jako świętość. Uważam to za totalną głupotę, ponieważ tak jak napisałam nasze włosy czy paznokcie nie muszą lubić tego samego co włosy i paznokcie jakiejś blogerki. Sama na sobie mogę powiedzieć, że lakiery Eveline te 8w1 czy diamentowa na moje paznokcie działały krótkofalowo, ale mocnych i tragicznych efektów jak u niektórych nie miałam (na szczęście), albo uwielbiane przez wszystkie (albo może 90%) kosmetyczne blogerki lakiery Essie mnie totalnie nie przypadły do gustu. O czym to świadczy? O ślepym zapatrzeniu w opinie danego blogera/blogerki. Rozumiem to zafascynowanie i pożądanie wszystkiego co "super ekstra", ale opanujmy się.
          Czasami lepiej poczekać, sprawdzić co nasze włosy/paznokcie lubią i kiedy poznamy ich upodobania polować na te kosmetyki, które będą adekwatne do naszego rodzaju włosów. Dobierać lakiery, odżywki, które dobrze wpływają na naszą płytkę paznokcia, a nie ślepo kupować bo blogerka, którą czytamy pisała że jest dobre. Owszem czasem uda nam się trafić i nie mówię tutaj, żeby nie sugerować się tym co piszą, oczywiście że warto sprawdzać i analizować na sobie, ale wszystko z umiarem! Do wszystkiego dobrze jest podejść z rozsądkiem, a nie z szaleńczą nutą pożądania!

          Niestety nasz rozsądek nie zawsze w takich przypadkach daje o sobie znać i przyznaję się bez bicia, że ja również uległam wielokrotnie szałowi na jakiś kosmetyk. Dla przykładu powiem Wam, że kosmetyki Balea zapanowały u mnie właśnie przez różne blogerki i po kilku mega pozytywnych recenzjach odżywki Oil Repair, wiedziałam że M U S Z Ę ją mieć! I to był strzał w dziesiątkę, podobnie było z serum na porost włosów od Babuszki Agafii, również dobrze podziałało na moje włosy. A ostatnio pod wpływem zachwytu kupiłam serum do rzęs long4lashes, które tak mnie zachwyciło i tak się podnieciła tym jakie daje efekty i to już po 3 tygodniach, że od razu zakupiłam je na allegro (efekty pokażę Wam po miesiącu stosowania).
          Także jak widać, doskonale rozumiem ten cały szał i całkowicie mu się nie dziwię, jednakże dochodzę do wniosku, że warto najpierw poznać swoje potrzeby. Mam za sobą również kilka nietrafionych wydatków, których żałuję (niektóre kosmetyki BingoSpa na przykład) i mam nauczkę, że nie zawsze wszystko warto kupować od razu, już bo u kogoś podziałało.

A jak na Was wpływają blogerskie hity? Też wszystkie musicie je mieć?

- aGwer

Zobacz też:

65 komentarzy :

  1. Przerażające - ale też tak mam!
    Staram się coraz bardziej panować nad sobą w tej kwestii ale czasami ciężko mi idzie. Największy problem mam nie z pielęgnacją a kolorówką. Każda nowa limitka Essence przeprawia mnie o szybsze bicie serca, w ten sam sposób reaguje na nowe Sleeki. A gdy nie daj boże widzę promocję na te paletki to aż wychodzę z siebie by tylko zamówić i mieć..i cieszyć oczy.
    Chociaż z perspektywy czasu, stwierdzam, że teraz mój "kosmetyczny amok" jest trochę mniejszy niż wcześniej. I całe szczęście..dla mnie i DLA PORTFELA..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, z czasem to całe otumanienie mija, ale są momenty kiedy po prostu ta chęć POSIADANIA jest tak silna, że ciężko się opanować...
      Szczególnie jeżeli w portfelu akurat coś tam jeszcze jest.

      Usuń
  2. I ja mam tak samo. To mnie martwi, i to jest straszne. I ma tak każda blogerka kosmetyczna, no nie uwierzę jak ktos mi powie, że tak nie ma.
    No i jest to dość uciążliwe,bo przecież niejedne z tych kosmetyków są drogie, to jeszcze jest ich masa i chcemy mieć WSZYSTKO.
    Staczamy się, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  3. szczerze to na razie nie mam takiego szału,bo mnie zwyczajnie na to wszystko nie stać, staram się wybierać to co jest w miarę moich możliwości finansowych które obecnie są niewielki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez nie, ale na szczescie czesc jest wcale nie taka droga. A jak na czyms mi mega zalezy to odkladam, odkladam az sie uda kupic :)

      Usuń
  4. Też parę razy się nacięłam ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zaś kieruję się ceną i marką - naprawdę rzadko kupuję coś nowego, a jeśli już decyduję się na jakąś nowść dla mnie, to muszę ja sprawdzić wiele wiele razy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podziwiam. Ja tez staram sie i juz zazwyczaj ZAWSZE tak robie. Ale poczatkowo bylo gorzej... ;)

      Usuń
  6. a daj spokój ;) oczywiście masz rację, ja też łapię się na tym, że widzę jakiś kosmetyk na jednym, drugim czy dziesiątym z kolei blogu i w głowie rodzi mi się myśl... a gdyby tak kliknąć kup teraz, albo przejść się do drogerii i tak całkiem przypadkiem ten kosmetyk spadnie z pułki wprost do koszyka, ajć ;)
    ale tak jak napisałaś, umiar, racjonalne myślenie i poznanie swoich potrzeb, z takim podejściem nasz portfel nie ucierpi, a my skorzystamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nie muszę, ale na pewno chciałabym i gdzieś skrycie o nich marzę ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że tak mam :) Ale tylko do pewnego stopnia. jest sporo rzeczy, które mam ochotę kupić właśnie za sprawą blogosfery, ale nie mam kasy/dostępu/potrzeby i wtedy zwyczajnie pasuję. Dość ostrożnie podchodzę do produktów pielęgnacyjnych, zwykle przed zakupem robię dokładny wywiad w necie, bo nie lubię jak póżniej coś mi stoi na półce i się kurzy. Z kolorówką jest inaczej, w 90% po prostu wiem, że coś przypadnie mi do gustu i wtedy kupuję, jeśli jest okazja (albo chęć posiadania mnie przerośnie :)) Ostatnio skusiłam się na parę blogowych hitów (Lovely Snow Dust, Bourjois Heathy Mix, Odżywka Garnier Ultra Doux) z wszystkich jestem bardzo zadowolona :) Zgadzam się, że blogosferze trzeba być ostrożnym, bo można przepaść :> ja jednak czasem mam wrażenie, że niektóre blogerki kupują wszystko na kupę, tylko po to żeby mieć co pokazać na blogu. W rezultacie większość pokazuje w kółko to samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie. Ja czesto mam tak, ze jezeli cos co bym chciala jest drogie, albi trudno dostepne to odkladam kase i probuje jakos to dostac . Ale ten szał ciał na wszystko mi juz minal.
      Zgadzam sie z ostatnia czescia, byle bylo co pokazac.

      Usuń
  9. Też często kupuję hity blogosfery, ale najczęśćiej swoje zakupy planuję i czytam dużo recenzji. Wiele z tych hitów stało się moimi ulubieńcami, więc może nie jest aż tak źle ;) Na bardzo drogie kosmetyki się nie rzucam, chociaż choruję od jakiegoś czasu na MAC-a, ale niestety mam ograniczony budżet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja TERAZ też tak mam, ale początkowo było zupełnie inaczej ;P

      Usuń
  10. ja też często łapię się na tym, że kupuję to co polecają koleżanki na blogach - głównie kolorówkę bo do pielęgnacji podchodzę indywidualnie i staram się mocno nie eksperymentować. Ale niech któraś pokaże jakąś ładną pomadkę czy cień to lecę i kupuję :) o tam akurat pomadek cieni i lakierów do paznokci nigdy wiele!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra uwaga. Pielęgnacja to dość indywidualna sprawa i tutaj niekoniecznie powinnyśmy sugerować się innymi, chyba że chodzi o włosy. Wiadomo, że co włos to inna potrzeba, ale z nimi mniej bałabym się ryzykować niż np. ze skórą twarzy.
      Ale cienie, pomadki, lakiery, tusze? Czasami oczy mi wyłażą z zachwytu!

      Usuń
  11. Czasami kupuję to, co polecają na blogach (jeszcze 2 miesiące temu miałam szał na zakupy, a ostatnio mam odwyk :D ). Bez sensu ślepo kupować produkty, bo komuś się sprawdziły, a my tak naprawdę tego nie potrzebujemy. Nie kupię rosyjskich kosmetyków lub lakierów Essie, bo ich nie potrzebuję. Mam masę kosmetyków, które muszę zużyć najpierw. Trzeba się w końcu opamiętać ;)
    Dodam jeszcze, że mnie nudzą posty, w których po raz 10 widzę recenzję jakiegoś kosmetyku. Po prostu tam nie wchodzę, a niestety większość blogerek, które obserwuję, serwuje takie wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o czytanie recenzji, ja mam podobnie i jak widzę już setną recenzję tego samego to odpuszczam, ale jeżeli jest akurat o jakimś kosmetyku, którego poszukuję albo planuję zakup to nie omieszkam zajrzeć ;)

      Usuń
  12. Mam tak samo. Od dawna kusi mnie olejek Khadi ponieważ zależy mi na jak najszybszym poroście a pije skrzypo - pokrzywe ale niestety Cp mi się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też tak mam, ale często w sklepie popatrzę, powącham, wezmę próbkę i stwierdzam, że jednak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trafny post :) Ale, jak sama piszesz, trzeba poznać własne potrzeby. A żeby je poznać, trzeba najpierw wypróbować różne kosmetyki, a więc też na coś się naciąć. Myślę, że do tego trzeba dojrzeć, nigdy nie jest tak że WSZYSTKO co poleca dany bloger/ka będzie dla nas równie dobre. Jeżeli o mnie chodzi, myślę, że na początku lepiej kierować się recenzjami blogerów czy np. na wizażu, niż kupować pierwszą lepszą rzecz w drogerii, bo kosmetyków wszelkich jest teraz od cholery. Opinia blogera to zawsze jakiś początek, drogowskaz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację! Ale na początku można od tego zgłupieć ;P

      Usuń
  15. Oj i ja nie raz kupuję coś polecanego, ale najczęściej z kolorówki. Z pielęgnacji to właśnie się trochę zawiodłam na kosmetykach BingoSpa, chyba, że trafiłam akurat na jakieś buble. Jeszcze z rok temu zamówiłam sobie jakieś 5 produktów i żadnego z nich nie zużyłam do końca, bo mi kompletnie nie podpasowały :/ Teraz jest szał na paletkę cieni z Lovely i chcę ją mieć... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będziesz mogła ją wygrać w rozdaniu, które na dniach się u mnie pojawi ;P

      a co do BingoSpa, ja miałam akcję "Miesiąc z BingoSpa", ale tak się z nimi ciągnę, że podsumowanie zrobię chyba dopiero po pół roku... bez rewelacji.

      Usuń
  16. Sama chyba tak mam :) stety albo i niestety.... kurcze chyba ten post jest w stanie coś u mnie zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam swoją listę zakupową ( nawet sporą), ale mam zasadę, że nie dubluję produktów, ani nie kupuję niczego na zapas. I gra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też mam swoją listę, którą powolutku realizuję. Ale czasami są te nieprzewidziane wydatki, które no... CHCĘ :D

      Usuń
  18. Mam nadzieje, ze ja tak bardzo nie wpadne w taki szal, co prawda kieruje się opiniami innych ale jednak znam umiar ;) Na początku to głowniei kierowałam się opiniami z wizażu, teraz to czytam duzo duzo wiecej ;D
    A co do ulegania wplywa to czekam na recenzje odzywki do rzes ;D tak bardzo chcialabym miec dlugasna firanke na oczach haha ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuracja ma trwać pół roku, ale pierwszą aktualizację chcę zrobić po miesiącu. Jestem ciekawa czy będą efekty takie jak się spodziewam... ;)

      Usuń
    2. No mnie tez to ciekawi wlasnie, skoro ma trwac pol roku to po miesiacu ciekawe jak to bedzie sie prezentowac ;D oh trzeba czekac na efekty ;D

      Usuń
    3. Zdjęcia PRZED zrobione, także efekt będziemy oceniać już w lutym :D

      Usuń
    4. tak jest! w takim razie oczekuje i trzymam kciuki za powalające efekty!:D

      Usuń
    5. Dzięki!
      I powiem Ci, że mam tylko nadzieję że nie ulegnę efektowi Placebo bo mega się jaram tą odżywką ;P

      Usuń
  19. Szczerze? Też tak miałam. Ale po kupieniu paru rzeczy które okazały się bublem, stwierdziłam że t bez sensu całkiem. Czasem gdy nie które dziewczyny pisały o bublach kupowałam i był to strzał w dziesiątkę. Bo niekoniecznie coś innym nie służy a nam tak. Każda z nas jest inna. I każdej z nas inne kosmetyki służą. Ile kobiet tyle firm kosmetycznych i bubli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOKŁADNIE!
      Wiadomo, że wszystko metodą prób i błędów, ale czasami taki zakup w amoku nie do końca trafiony może zaboleć, czy to portfel, czy to organizm.

      Usuń
  20. Ja często tak mam jeśli na blogach naczytam się o nowościach. Ostatnio jednak staram się panować i wybierać tylko te kosmetyki które odpowiadają moim potrzebom. Zwykle się udaje ale czasami dam się jeszcze ponieść :)

    OdpowiedzUsuń
  21. to prawda..tak jest ale masz całkowitą rację, kazda z nas jest inna i nie kazdy produkt dziala na nas tak samo...mnie np, revitalash uczulił :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja czytałam że ta odżywka jest raczej kiepska a droga jak cholera i do tego nie dość że uczula (nie jesteś jedyna) to jeszcze opiera się na hormonach... po odstawieniu niby rzęsy wracają do normy, albo gorzej...

      Usuń
  22. Ja cały czas muszę się opierać pokusie kupienia czegoś nowego o czym przeczytałam na blogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kilka razy się nacięłam na kosmetyki polecane przez inne dziewczyny (ale i znalazłam wiele fajnych produktów o których bym nie wiedziała gdyby nie blogi czy YT), jednak teraz podchodzę do tych wszystkich kosmetyków z dystansem, mogę się rozejrzeć za jakimś produktem, ale już nie ciągnie mnie do kupna tego wszystkiego, zestarzałam się chyba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie, po prostu doszłaś do tego momentu co ja. Wszystko z umiarem i nie wszystko jest dla mnie ;)

      Usuń
  24. Ja przystopowałam z kupowaniem bloggerskich hitów, ale wciąż mają one na mnie duży wpływ. Dzięki blogom używam wielu świetnych kosmetyków, ale nigdy nie ufam bezgranicznie opiniom innych - jak powiedziałaś nie wszystko jest dla każdego!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Blogi mają na moje wybory kosmetyczne ogromny wpływ, choć staram się zbytnio nie podniecać czytanymi recenzjami :). Warto też nie polegać na jednej recenzji, nawet ulubionej blogerki i sprawdzać opinie także w innych miejscach sieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ja często sugeruję się opiniami konkretnych blogerek których oceny/opinie/recenzję spowodowały zakup kosmetyków, które u mnie się sprawdziły :)

      Usuń
  26. Ja też miałam szał na kosmetyki z blogów jak zaczynałam, czyli ponad 2 lata temu... Ale byłam wtedy jakby nie patrzeć młodsza, nie miałam własnej kasy, chyba że odłożone kilka groszy i w sumie i tak na wiele z nich się nie pokusiłam. Prawdę mówiąc z takich blogerskich zachcianek to nie spotkałam się za bardzo z bublami, które by mi rozczarowały.

    OdpowiedzUsuń
  27. teraz już mniej, ale na początku miałam tak jak odkrywałam blogi kosmetyczne... zachcianki typu naked 2 (w czasie kiedy królowała jeszcze dwójka, a nie trójka) czy meteoryty guerlain, bo ponoć dają tak rewelacyjny efekt... i oglądając te cudowności człowiek jest już w stanie wydać te 2 stówy, a potem (dzięki Bogu) przychodzi otrzeźwienie i wtedy mówię sobie "lepiej najpierw zacznij regularnie stosować acnederm, bo po nim twoja skóra będzie lepiej wyglądać niż po wszystkich meteorytach świata" :D Ale obiecałam sobie że jeśli uda mi się schudnąć 5 kilo, to z czymś zaszaleję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowita motywacja! Sama powinnam sobie coś takiego postawić! Każde 5kg mniej mogę kupić sobie coś fajnego z wyższej półki... Muszę to przemyśleć!

      Usuń
  28. Wspaniale to opisałaś :) Ja zazwyczaj zapisuję sobie na listę daną rzecz i CZĘSTO, ale niestety NIE ZAWSZE sprawdzam jeszcze opinię na wizażu. Zdarzyło mi się kupić coś właśnie w takim owczym pędzie i nie zawsze to było dla mnie dobre, więc staram się też czytać inne opinie i wtedy decyduję.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jakoś tak nie mam,że "OOOOO MUSZE MIEEEEĆ" skoro wiem,że mi się nie nada,wiem,że nie mogę,albo kosztuje więcej niżeli sobie mogę pozwolić-nie kupuję. Jakoś nie kupuję,bo inne blogerki mają. Jokoś to dla mnie bez sensu. Jeżeli coś potrzebuję,to czytam opinię,kupuję i sama sprawdzam,a potem sama opinię według mojego punktu widzenia wystawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "MUSZĘ TO MIEĆ" tylko wtedy kiedy jest to coś co ma mi pomóc osiągnąć to co chcę, czyli przyspiesza porost włosów, "uzdrawia" paznokcie lub pięknie je ozdabia itd. Ale jak jest to coś czego kompletnie nie potrzebuję to się wstrzymuję ;)

      Usuń
  30. Owczy pęd!:D
    Jestem początkującą włoso/paznokcio/tuturutu-maniaczką, z każdym kolejnym postem na każdym kolejnym blogu mam coraz większy kosmetyczny mętlik w głowie ;) Na szczęście nie czuję ogromnej potrzeby posiadania wszystkiego, ale jakaś część takiego zachowania we mnie drzemie. Rozwiązuję to robiąc sobie listę must have i rozplanowuję zakupy w czasie biorąc pod uwagę priorytet danego produktu (w zależności czy mi się spodobał, czy takiego potrzebuję itp.)

    Bardzo przydatny wpis, dziękuję:)
    pookrecone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja miałam tak na początku, kiedy nawet jeszcze nie prowadziłam bloga, musiałam to mieć i już! A teraz? Teraz mam dużo odżywek, olei i innych kosmetyków z czego kilka jest mi niepotrzebna albo się u mnie nie sprawdziła.
    Od kilku miesięcy nie kupuję już wszystkiego, czytam opinie na wizażu, zastanawiam się kilka razy albo czekam aż skończę np. odżywkę, to wtedy dopiero kupuję.
    Dobrze, że mi już ten szał przeminął ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Prawda jest przecież taka, że gdybyśmy wszystkie miały takie same potrzeby to wystarczyłyby jeden szampon, jedna odżywka i jeden krem na rynku. A każda z nas ma inne potrzeby. U mnie część blogerskich cudeniek niestety nie działa.. Tylko o ile rozświetlające perełki Essence za 11 zł mogę sobie kupić, przetestować i bez specjalnego żalu wyrzucić, o tyle jak mam chętkę na krem La Mer to będę się zastanawiać miljiony razy, nawet jak już uzbieram tę drakońską kwotę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bo my kobitki tak już mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Blogerski pęd :) też miałam tak jak tylko czytałam blogi, a nie prowadziłam jeszcze swojego, ostatnio jednak jak widzę post po poście jakiś określony kosmetyk to czasami przechodzi mi na niego ochota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ukrywać, że też czasem tak mam choć znacznie rzadziej niż to że jednak bym chciaaała!

      Usuń
  35. To prawda, że zdarzają się takie produkty, które pierwszy raz widzę na jakimś blogu i bardzo chciałabym mieć, jednak zwykle u mnie działa to tak, że jeśli jest to np masło do ciała a ja w szafie mam już trzy to nie ma takiej opcji żebym kupiła, choć wciąż będę o tym gadać, że chciałabym mieć. Ewentualnie jak te trzy masła mi się skończą :) U mnie tak to działa. Trzeba umieć zachować umiar. Często zdarza mi się za to zwyczajnie kierować opinią dziewczyn kiedy czegoś szukam, lub zapamiętuje co w przyszłości warto kupić :) Fajna notka .

    Ps. Przyznam się, że gdybym miała duuuużo pieniążków to pewnie kupowałabym więcej tzw "zachcianek" a tak..nauczyłam się kupować to co uznam potrzebne :) a zachcianki tylko raz na ruski rok.

    OdpowiedzUsuń
  36. Na początku prowadzenia bloga bardzo sugerowałam się innymi opiniami przy kupowaniu kosmetyków. Właściwie wyszło mi to na dobre, bo wspaniałych (dla mnie) np. szamponów Alterra, Babydream czy zwykłych Elixirów od Wibo nie kupiłabym nigdy, chyba, że przez przypadek.

    Teraz jednak w kwestii pielęgnacji pozostaję ostrożna. Zawsze sprawdzam np. jaki rodzaj włosów, cery, paznokci ma autorka i wtedy ewentualnie biorę pod uwagę jej zdanie.

    Aktualnie zrobiłam sobie "listę życzeń" i każdy kosmetyk, który chciałabym mieć wpisuję na nią. Tam sobie czekają 2-3 miesiące. W większości wypadków te moje zachcianki nie wytrzymują, ostatecznie stwierdzam, że były bezsensowne. Essie, rosyjskie kosmetyki, Pat&Rub i inne, a nawet TT bardzo szybko odpadły. Całe szczęście, bo gdybym je kupiła to teraz plułabym sobie w brodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz ja na początku mocno się zachłysnęłam tym wszystkim. Ale teraz tez mam taką listę i staram się ją weryfikowac i ewntualnie spełniać :)

      Usuń
  37. Kiedy szukam czegoś na rozwiązanie konkretnego problemu to sugeruję się recenzjami na blogach. Ale rzadko jestem w takiej sytuacji. Częściej lubię wyszukiwac produkty, o których niewiele osób pisało, z ciekawości i chęci odkrycia nieznanej perełki. Staram się być odporna na kuszenie blogowe, ale nie zawsze się udaje. Zazwyczaj tez, będąc na zakupach, przy danym produkcie przypominam sobie jakie miał opinie na blogach i w zależności od tego go kupuję lub nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz teraz robie podobnie. Albo jak cos gdzies poczytam i mnie kusi to sprawdzam w wielu miejscach i dopiero potem podejmuje decyzje ;)

      Usuń
  38. Ja sobie chyba też zrobie tak a listę must have, bo jak na razie to chciałabym mieć wszystko :D choć z dawką rozsądku, bo staram się kupować dużo i często ale tylko te kosmetyki, ktore maja dobrze opinie. staram sie nie kupować bubli, chyba ze trafie przez przypadek na nie :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku