aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Spiced Orange i Midnight Jasmine Yankee Candle

Dawno nie było na blogu nic z cyklu "Prosto z pachnącej szuflady", dlatego dziś postanowiłam opisać Wam dwa skrajnie różne woski, które mogą niektórym z Was przypaść do gustu. Zapachy które dziś Wam pokażę/opiszę są swoimi totalnymi przeciwnościami, dlatego to zestawienie wydało mi się takie interesujące. Przejdźmy jednak do sedna sprawy...

woski-yankee-candle

Generalnie doszłam ostatnio do wniosku, że jeżeli chodzi o otaczające mnie zapachy to wolę jednak delikatne, lekko świeże, albo takie jakieś kwiatowo-owocowe zapachy. Cynamon, czy imbir totalnie nie są w moim stylu albo ewentualnie na coś takiego muszę specjalnie mieć ochotę. Wosk Spiced Orange zamówiłam oczywiście przy okazji zakupów online. Zachwycona wieloma recenzjami sama chciałam poznać cudowny zapach ostrej pomarańczy!

yankee-candle-spiced-range


yankee-candle-spiced-range

Jest to dość ciężki, mocno intensywny zapach, do którego trzeba się przyzwyczaić. Jeżeli lubicie takie mocne zapachy, to jest to wosk dla Was. Czuć w nim pomarańczę owszem, ale najbardziej dominującym zapachem są goździki zmieszane z cynamonem. A mój nos takim zapachom mówi zdecydowane NIE, zresztą mojego TŻ też. Aczkolwiek wiem, że jest wiele fanów tego zapachu z racji tego, że jest to wyjątkowa kompozycja zapachowa, ale takie zapachy trzeba po prostu lubić. Tutaj nie ma "trochę mi się podoba, jest całkiem okej". Przy Spiced Orangejest tylko opcja lubię, albo nie lubię!
Natomiast Nidnight Jasmine totalnie skradł moje serce! Od razu wiedziałam, że ten zapach mi się spodoba z racji tego, że uwielbiam herbatę zieloną z jaśminem i znam doskonale jego zapach. Tutaj jednak zostałam bardzo oczarowana! Nie wiem czy Wam, ale mnie jaśmin pachnie gorzko, ale nie nieprzyjemnie gorzko, tylko tak delikatnie, z minimalną nutką słodkości.

Nidnight-Jasmine

Nidnight-Jasmine

Nidnight-Jasmine

Wosk Midnight Jasmine, to delikatna, orzeźwiająca nuta zapachowa, która pięknie rozpływa się po pomieszczeniu nie drażniąc zmysłów, a rozluźniając je. Poza tym długo utrzymuje się w pomieszczeniu delikatnie słabnąć z czasem, ale wciąż się utrzymując. Jest bardzo przyjemny dla tych, którzy lubią delikatne świeże zapachy, właśnie ten na pewno przypadnie Wam do gustu. Jaśmin o północy jest wyjątkowym zapachem, który warto roztopić w swoim kominku.

Który zapach wybrałybyście dla siebie?

- aGwer

Zobacz też:

26 komentarzy :

  1. Spiced Orange to mój ulubiony zapach <3 Zdecydowanie urywa mi dupę ;)
    Natomiast właśnie z kwiatowymi nie za dobrze żyję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że pomarańcza przypadłaby mi do gustu, lubię takie korzenne zapachy, ale tylko zimą :). W swoim malutkim zbiorze mam Midnight Jasmine i bardzo polubiłam! Chociaż jest bardzo intensywny i na początku bolała mnie trochę głowa, to mimo wszystko zapach jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spiced Orange to zdecydowanie mój typ zapachów :D Nie tylko na zimę ale na cały rok <3 Ten drugi też bym spróbowała, ale może być różnie. I też lubię herbatę z jaśminem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata przywozi taką z Niemiec i jest pycha!

      Usuń
  4. drugi wosk ma dla mnie rewelacyjny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co piszesz to ja zdecydowanie zdecydowałabym się na ten drugi :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten pomarańczowy czeka u mnie w kolejce na zapalenie :P W opakowaniu pachnie całkiem ładnie, zobaczymy jak będzie "w powietrzu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że bez dodatku tych korzennych przypraw byłby znacznie lepszy ;P

      Usuń
  7. Do tej pory czytałam same pozytywne recenzje na temat jaśminowego zapachu.
    Napewno go kupię, bo już powoli świąteczne idą w kąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie bardzo lubię pomarańczowe zapachy dlatego lepszą opcją i dla mnie byłby jaśmin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy podobny gust zapachowy z tego co się orientuję ;)

      Usuń
  9. ja również nie nie przepadam za ciężkimi zapachami... z tych wosków moim ulubieńcem jak narazie jest ananas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ananas u mnie czeka w kolejce, ale numerem 1 jest clean cotton bez dwóch zdań!

      Usuń
  10. Hej! Nominowałam Cię do nagrody Liebster Blog Award - http://allthesnuff.blogspot.com

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale nie biorę udziału w takich nominacjach :)

      Usuń
  11. nie to ja jednak wolałabym ten u góry, bo kwiaty nie za bardzo dla mnie, ale SPRÓBUJĘ! : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pomarańczkę i lubię, jednak na słoik bym się nie zdecydowała, czasami jest dla mnie zbyt ciężki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Jeżeli chodzi o świece to naprawdę musi to być przemyślana decyzja.
      Ja mam dużą clean cotton i blach cherry i jestem mega zadowolona! :)

      Usuń
  13. Nie miałam żadnego z tych wosków i jak na razie oba mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. kurczę no, muszę kiedyś zacząć przygodę z tymi woskami, bo ile można czytać i wyobrażać sobie, jak to pięknie musiało komuś pachnieć ;((

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś mi sę wydaje że mi by nie podpasował :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku