aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

# Woski Organique prosto z pachnącej szuflady!

          Muszę się do czegoś przyznać... W związku z tym, że pracuję głównie w weekendy mój tydzień się lekko odwraca i właściwie weekend mam czwartek piątek. Z racji tego, posty mi się w głowie przesuwają. Nie mniej jednak stwierdziłam, że nie ma co odpuszczać i przekładać tego na następny tydzień i dziś opowiem Wam troszeczkę o woskach Organique, które są jeszcze stosunkową nowością, w ramach serii Pachnącej szuflady.


Woski organique
           Nie muszę Wam mówić, że jestem ogromną fanką zapachów i że u mnie w domu musi zawsze jakoś pachnieć prawda? To dobrze. Odkrywając woski Yankee totalnie przepadłam i moja "kolekcja" wosków regularnie się zwiększa i mam już swoich faworytów, których chciałabym na stałe mieć w domu. Nie zmienia to faktu, że chętnie poznaję zapachowe nowości i inne alternatywy dla pięknego zapachu. Czy woski z Organique są fajną alternatywą czy wręcz przeciwnie? Tego dowiecie się poniżej!

Woski organique
          Jak widzicie woski są znacznie mniejsze niż te, które otrzymujemy od Yankee. Ich waga to 14g i faktycznie w kominku widać, że wosku jest mniej. Woski otrzymujemy w słodkich niewielkich pudełeczkach, a one same owinięte są bardzo szczelnie przezroczystą folią. Dość ciężko się je przez to wyciąga, no ale przecież to o zapach chodzi, a nie o opakowanie. Ja załapałam się na promocję w Organique, gdzie kupiłam 3 woski w cenie dwóch i postawiłam na totalnie owocowe zapachy. Koktajl mango i Liczi, Banan oraz grejpfrut.  Do wypalenia został mi już tylko ten ostatni i po dwóch pierwszych mogę już co nieco powiedzieć na ich temat.

Woski organique

Woski organique

Woski organique
          Jeżeli chodzi o zapachy to są śliczne, naprawdę świeże, przez opakowanie mocno się przebijają i naprawdę kuszą. Niestety jak je wyciągamy i odpalamy to ten zapach nieco słabnie. Co jest dziwne, bo w końcu to właśnie wtedy zapach powinien się uwydatnić. Na szczęście po pewnym czasie rozczarowanie mija i otacza nas piękny, świeży zapach. Może nie jest to ta sama moc i siła co Yankee, ale zapach jest wyczuwalny. Niestety na moim 40 metrowym mieszkanku zapach czuć tylko w pokoju, w którym jest kominek, pozostałe pomieszczenia nie są w żadnym stopniu połechtane zapachem, a szkoda bo ten koktajl jest naprawdę przyjemny. Jeżeli chodzi o trwałość zapachu, to woski Organique również przegrywają z YC, jak tylko zgaśnie podgrzewacz zapach po chwili całkowicie się ulatnia. Absolutnie nie spodziewałam się, że otrzymam taką samą jakość jak moich ulubionych wosków, ale jednak spodziewałam się czegoś troszkę lepszego. Mimo, że zapachy są naprawdę świetne i urzekające, to raczej po raz drugi po te woski nie sięgnę, ponieważ są 1,10 tańsze od Yankee, które mają znacznie więcej zalet i większy wybór zapachów.
          Poniżej takie małe zestawienie rozmiarów wosków jakie aktualnie posiadam, a jeszcze jadą do mnie woski Kringle, które chcę lepiej przetestować (do tej pory miałam jeden i byłam bardzo zadowolona). Największy jak widać to wosk Busy bee, o którym również pojawi się osobny post w ramach pachnącej szuflady.

Woski organique

Woski organique
          Podsumowując te woski t fajna sprawa, można sobie od czasu do czasu odpalić, ale niczym nadzwyczajnym nas nie powalą, nie wciągną nas tak jak Yankee, które póki co powalają system. Tak jak wspomniałam, nie sięgnę już po woki Organique, chyba że wyjdzie jakaś nowa linia zapachów i wymyślą coś naprawdę fajnego, to chętnie sprawdzę. Jednakże na stałe u mnie nie zagoszczą.
          Na dzisiaj to wszystko i tak jak Wam pisałam na FB nad blogiem trwają prace ponieważ przenoszę się na Wordpressa i trochę niestety jest z tym kłopotów, także jakby się coś działo piszcie do mnie na FB. Ale oby już wszystko było ok...
- aGwer

Zobacz też:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też się liczy! A jeżeli Ci się podoba, udostępnij dalej! :)

To nie jest miejsce na Twoją reklamę.

Makijaże krok po kroku