aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

# Kilka słów o rocznicowym pudełku Shiny

          Minęło trochę czasu więc pora podzielić się pierwszymi wrażeniami ze stosowania produktów z najnowszego pudełka Shiny. Produktów było sporo, wiele z nich jest godnych uwagi i warto je poznać. Jak wiecie było to jedno z lepszych pudełek z ostatnich miesięcy i wiele szczęśliwych posiadaczek było usatysfakcjonowanych. Jednakże to nie wszystko co mam dla Was dzisiaj, na końcu posta niespodzianka dla moich kochanych czytelników! :) 

Shinybox

Shinybox

Shinybox

Maseczka kolagenowa Etre Belle - no cóż muszę przyznać, że użyłam jej raz i starczy mi jej jeszcze aż na pół razu! Fakt w końcu to próbka, ale ciężko określić mi działanie maseczki po jednym razie... Ma dość drażniący zapach, taki... ciężki, bardzo słodki i drażniący. Nie radzę nakładać go pod sam nos, bo nie każdy wytrzyma z takim zapachem 15-20min. W każdym razie po spłukaniu skóra była nieziemsko gładka, przyjemna w dotyku i wręcz aksamitna. Nie zauważyłam żadnych zaczerwienień, ani podrażnień, a skóra była wręcz lekko rozświetlona. Nie ukrywam, że chciałabym spróbować tej maseczki w większej wersji i sprawdzić co zrobiłaby z moją twarzą przy regularnym stosowaniu.
Serum TermoOchrona Marion - tak jak pisałam przy pudełeczku, nie będzie to dla mnie produkt pierwszej potrzeby ponieważ ja nie używam prostownicy, lokówki, ani właściwie suszarki. Tą ostatnią zdarza mi się CZASAMI użyć jak się spieszę, choć też staram się to ograniczać. Aczkolwiek serum ma bardzo przyjemny, delikatny zapach, który nie utrzymuje się na włosach zbyt długo, ale chwilę go czuć. Ma wodnistą konsystencję, więc niestety łatwo z nim przesadzić, ale dobrze wydozowana ilość nie obciąża i nie zlepia włosów. Ja użyłam serum podczas suszenia i nie zauważyłam aby moje włosy się spuszyły, czy w jakimś stopniu uszkodziły, ale myślę że jednak przy jednym użyciu ciężko mi stwierdzić czy chronią włosy. Myślę, że serum nada się też świetnie po prostu do ochrony końcówek latem, więc właśnie tak będę je stosować i myślę, że nieźle się sprawdzi w tej roli.

Shinybox

Mosquiterum - czyli spray przeciwko owadom, który dzięki swojemu specyficznemu zapachowi ma je odstraszać. Sprawdziłam go podczas mojego wypadu ze znajomymi, gdzie przez długą część wieczoru siedzieliśmy na dworze i jak komary mnie kochają i uwielbiają tak nie zauważyłam żadnego ukąszenia. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdziłby się w okolicach wody, gdzie tych owadów jest więcej. Na pewno to sprawdzę, bo niestety ale zazwyczaj wracam z takich wypadów cała pokąsana...

Shinybox

gąbka SYIS

Gąbeczka SYIS - czyli produkt wobec, którego miałam najwyższe oczekiwania. Jak tylko go zobaczyłam pomyślałam sobie, że to chyba będzie TO, że w końcu jakaś firma stworzyła gąbeczkę dorównującą oryginalnemu Beauty Blenderowi. Jednakże niestety... Od razu po jej dotknięciu wiedziała, że to nie to. Nie ta struktóra, nie ta miękkość i elastyczność. Gąbeczka SYIS jest znacznie twardsza i mniej elastyczna niż BB. Nie zmienia to faktu, że podkład aplikuje się nią całkiem okej, choć jako posiadaczka oryginału czuję znaczną różnicę. Nie mniej jednak, zrobię wam porównanie, z dokładnymi zdjęciami, bo wiem że wiele z Was poszukuje tańszego zamiennika, w końcu 70 czy 80zł to bardzo duża kwota.

Shinybox

Peeling solny Organique - czyli największe rozczarowanie z całego pudełka. Lubię firmę Organique i lubię poznawać ich kosmetyki bo mają fajne składy, duży wybór w ofercie i ciekawe produkty. Jak zobaczyłam w Shiny peeling od nich bardzo się ucieszyłam i byłam zachwycona, bo fajna firma, fajny peeling, a ja akurat zabierałam się za zakup bo mój mi się skończył. I co? Hmmm... niewiele. Bardzo nie pasuje mi zapach, ponieważ dominuje w nim guarana (wolałabym wersję kokosową), który bardzo mnie drażni. Jeżeli chodzi o właściwości peelingujące to niestety, ale ten kosmetyk należy raczej do tych delikatnych. Fakt, że po zamieszaniu odnalazłam więcej mocniejszych drobinek, ale to i tak nie TO czego oczekuję. Peeling zużyję, ale stosuję go na dekolt, ramiona i delikatnie na biust, ponieważ po spłukaniu skóra jest fajnie nawilżona i miękka, co akurat bardzo mi się podoba. Fanki delikatniejszego zdzierania będą bardzo zadowolone, ponieważ skóra jest bardzo przyjemna po jego użyciu, moja jednak lubi coś mocniejszego ;)

Shinybox

Shinybox

Pomadka peelingująca Sylveco - od kiedy ją mam używam jej praktycznie codziennie! Jest genialna! Uważam, że jest to totalny hit i nieziemsko się cieszę, że do mnie trafiła. Aplikacja jest wygodna, szybka i bezproblemowa. Drobinki nie są za duże, więc nie spadają i nie odpepiają się (jak przy nakładaniu peelingu z Pat&Rub). Drobinki są dość ostre i trzeba masować usta delikatnie. Jeżeli chodzi o zapach to nie jest zbytnio przyjemny i to jedyny minus, aczkolwiek da się go znieść. Jest fajna ponieważ nakładamy sobie pomadkę z drobinkami peelingującymi, delikatnie masując dokonujemy peelingu i pozostawiamy pomadkę na ustach. Z czasem drobinki się rozpuszczają i mamy na ustach jedynie pomadkę ochronną! Dla mnie rewelacja i świetny sposób na pielęgnację ust! Jestem na tak i myślę, że jak ją wykończę to sprawię sobie kolejną, może już będzie jakiś inny zapach? :)

Shinybox

Dezodorant Dove - dezodorant jak dezodorant, ja do tego rodzaju produktów nie przywiązuję zbytniej wagi ponieważ i tak wychodzę z założenia, że niezbyt działają. Kilka godzin pachną i potem znów trzeba je aplikować. W każdym razie zużyję go, bo to produkt który zawsze mam w łazience. Ma przyjemny zapach i taką jakby mokrą konsystencję, faktycznie skóra pod pachą jest po aplikacji jakby posmarowana kremem (w pozytywnym sensie), nawilżona. To w ogóle mój pierwszy dezodorant tej firmy, ale póki co jest na plus, ponieważ jest całkiem przyjemny.

          W pudełku było też sporo próbek Sylveco, ale one będą czekać na swoją kolej ponieważ dość sporo mam takich maluszków w specjalnym koszyczku dla nich przeznaczonym. Na pewno pójdą w obrót przy najbliższej okazji.
          
          A teraz pora na niespodziankę! Wczoraj ruszyła sprzedaż kolejnego pudełka Shiny, w wersji wakacyjnej i mam dla Was kod zniżkowy na -10% na zakup właśnie tego pudełka!!! Przy zamówieniu wystarczy wpisać kod: AGWER10 i zamówić pudełeczko! A możecie to zrobić [ tutaj], ciekawe co nam też przyszykują na wakacje...!
          Ja lecę porządki robić i trochę poćwiczyć, więc dziś dość aktywnie. Miłego dnia kochani! :*

- aGwer

Zobacz też:

19 komentarzy :

  1. Peelingu z Organique używam do twarzy, bo fakt - jest delikatny, a maska z Etre Belle niestety mnie zapchała... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już gdzieś to czytałam, że zapchała. Ale moja cera jest dość odporna na różne rzeczy ;P

      Usuń
  2. ja Sylveco pomadki używam brzozowej, wprawdzie bez funkcji peelingującej, ale i tak jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba najbardziej spodobała mi się pomadka. Ta maska również mnie zaciekawiła. I oczywiście zazdroszczę gąbki bo nie mam żadnej :(.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomadka mnie kusi :) Ciekawa jestem też jak u mnie spisałby się peeling ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomadkę bym chciała :) Peeling też bym wolała kokosowy niż z guaraną no i też wolę mocniejsze. Co do gąbki tego się spodziewałam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bardzo polubiłam tę pomadkę, chociaż nie mam problemów z ustami. Śmieszna jest :D Dezodorant ładnie pachnie, to fakt. Serum do włosów bardzo mi się spodobało, używam często. A jajko niestety jest twarde.. myślałam, że będzie bardziej miękkie. Wolę chyba jednak ebelin, i tańsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O tym sprayu do komarów czytam już kolejną pozytywną opinie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całkowitą opinię wyrobię sobie przy ekstremalnych warunkach, ale póki co jest ok :)

      Usuń
  8. Według mnie całkiem udane pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomadka bardzo ciekawa i spreju ochronnego marion muszę spróbować bo czasem prostuję włosy jak jużnic się nie da z nimi zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz to Ci podeślę, bo ja naprawdę nie będę tego używać. A zanim skończy mi się Indola na końcówki to minie sto lat ;)

      Usuń
  10. Jak dla mnie pudełko świetne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomadkę Sylveco, już mam na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapach pomadki, to akurat kwestia sporna :D Mnie się podoba, bo lubię migdałowy zapach, ale nie gdy jest przesadzony. Ostatnio czytałam u Mentoski porównanie do cukierków Kukułki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest strasznie mdły, jeżeli to migdał to ja kompletnie go nie czuję ;P

      Usuń
  13. Mnie kusiło ze względu na peeling organique właśnie, szkoda, że nie jesteś z niego specjalnie zadowolona ;) Ja też raczej wybieram mocniejsze peelingi, mocno się szoruję, potem nawilżam i moja skóra jest wtedy najlepsza. Po tym peelingu spodziewałam się więcej, ale zniechęciłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam, pudełko jest całkiem spoko chociaż nie jest idealne :D

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku