aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

# O dwóch bublach sierpnia

          Jakiś czas temu na wielu blogach czytałam zachwyty nad peelingami tutti frutti od Faromy. Jednak z racji tego, że zawsze mam w zapasie jakiś peeling nie skusiłam się na żadne opakowanie, jednakże sytuacja się zmieniła kiedy zapach peelingów mi się skończył. Właściwie bardzo spontanicznie kupiłam peeling Faromy o cudownie zapowiadającym się zapachu arbuza i melona, no cud miód i orzeszki. Niestety opakowanie było zamknięte więc nie miałam jak powąchać... A szkoda... Z kolei dezodorant Dove z jednego z Shiny okazał się jednym z najgorszych dezodorantów jakie miałam. Dlaczego oba produkty się nie sprawdziły i ja osobiście oceniam je jako buble? O tym w dzisiejszym poście!


          Uwielbiam peelingi, jest to nieodłączny element mojej pielęgnacji, zarówno jeżeli chodzi o ciało jak i o twarzy, czy nawet skórę głowy. Uwielbiam też zapachy arbuzowo melonowe, które wbrew pozorom są trudnymi zapachami, ponieważ często można zrobić z nich chemiczny smród. Właśnie taki smród wydobywa się z tego kuszącego peelingu Faromy. Okropność! Śmierdzi to jak zepsute owoce, posypane chemią, która miesza się z tym zapachem zgnilizny. No nie mogłam tego znieść. Ponadto sam peeling nie należy do mocnych zdzieraków, taki przeciętniak, jakich wiele. Nie dość, że śmierdzi to jeszcze ledwo co peelingował (ja preferuję mocne zdzieraki, co pewnie wiecie). Odradzam, nie polecam. Ja na pewno do niego nie wrócę. Są to jednak moje subiektywne odczucia, więc nie wykluczam, że komuś ten produkt przypasuje.



          Dezodorant Dove ma nam dać 48 godzinną ochronę nie brudząc ubrań, w żadnym kolorze. Przyszedł do mnie w jednym z Shiny Boxów i jako, że nigdy nie używałam dezodorantów tej firmy byłam zaciekawiona i jakże było moje rozczarowanie kiedy okazało się, że jest to produkt, który nie robi absolutnie nic... Pachnie całkiem przyjemnie, ale kilka sekund po aplikacji zapach i cała ochrona wyparowuje, jego jestestwo ulatnia się w przestrzeń i zanika w mgnieniu oka... Porażka, totalna porażka. Nie ma tutaj mowy o 48 godzinnej ochronie, nie ma mowy nawet o dwóch godzinach. Ten produkt po prostu tylko wygląda jak dezodorant, bo mam wrażenie że jest to po prostu coś, co pachnie przez kilkadziesiąt sekund i... to wszystko. Używałam go w mniejsze i większe upały, niestety za każdym razem zachowywał się tak samo. Czyli po prostu znikał...

          Oba produkty są dla mnie strasznie marne i cieszę się, że tylko za jeden z nich zapłaciłam, bo plułabym sobie w brodę, że zapłaciłam za dezodorant, który totalnie się u mnie nie sprawdził... Znacie w ogóle te kosmetyki? Bo moim zdaniem nie warto ich poznać.

PS. W ramach poprawienia humoru, chciałabym abyście rzucili okiem na [ gazetkę Hebe klik ], na której okładce jest moja przepiękna znajoma z podstawówki, która jest aktualnie modelką XL (choć ja tam do XL bym jej nie zaliczyła...) i która jest jedną ze zwyciężczyń konkursu "Bądź piękna z Hebe" :)
- aGwer

Zobacz też:

28 komentarzy :

  1. mam mniejszą wersję peelingu z tutti frutti,ale o zapachu wiśniowym i u mnie fajnie się spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że ich nie miałam w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się antyperspiranty Dove nie sprawdzają już od chyba 10 lat:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja sama z siebie na pewno nie kupię!

      Usuń
  4. Z peelingów Farmony posiadam brzoskwinie i mango bodajże.
    Dla mnie są nie wydajne, ale co do utrzymania się zapachu i nawilżenia jest spoko, ale mógłby ten cukier się tak szybko nie rozpuszczać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kusiły mnie nawet, mam swój ulubiony z Vichy i przy nim zostanę, za Farmoną też nie przepadam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, szkoda, że ten peeling to taka lipa, mam go gdzieś w szafce ale jeszcze nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam kilka niepochlebnych opinii o faromie arbuzowo-melonowej musie jak również peelingu, co się zaś tyczy dove to nie lubię jakoś tej marki...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dove to nie jest również moja bajka - ani antyperspiranty, ani żele pod prysznic, ani szampony - nic się u mnie nie sprawdziło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak sobie teraz myślę, to u mnie też nie!

      Usuń
  9. Z Tutti Frutti miałam jedynie płyn do kąpieli i był dobry, ale żadnych peelingów ani maseł nie próbowałam. Nie lubię sztucznych smrodków, więc go nie kupię. Lubię naturalne zapachy, dlatego teraz zachwycam się peelingiem Planeta Organica z masłem shea. Kocham też peeling Bielenda Professional arbuzowy i winogronowy <3 A Dove...cóż, nie lubię w ogóle tej firmy. Żele są zachwalane, a dla mnie każdy pachnie identycznie- mydłem. Czy to ze śliwką, czy z pistacją czy z granatem to jeden i ten sam smród mydła. Jedyne co znosiłam z Dove to szampony i odżywki, bo dobrze wpływały na moje włosy

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa zapachu tego peelingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję powąchać to polecam, szczególnie przed zakupem...

      Usuń
  11. A znam oba wymienione osobniki jeden wylądował w śmietniku drugi leży w łazience i jest bo jest. Modelka XL? Jakoś tego nie zauważyłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?! Ma wspaniałą figurę!! :)

      Usuń
  12. Ja mam Dove Oryginal, ale ten się u mnie dobrze spisuje. Też lubię mocne zdzieraki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dove dezodorantów nigdy nie lubiłam:P a Twoja koleżankę miałam przyjemność kiedyś malować do sesji zdjęciowej, tez bym jej nie zaliczyła do XL :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja nie dawno gdzieś czytałam same świetne opinie o tych produktach Tutti Frutti,tylko nie pamiętam o które dokładnie chodziło ... Szkoda,że się u Ciebie nie sprawdziły :/ Ja też nie dawno pisałam u siebie o bublach,więc w wolnej chwili zapraszam na blog :)

    OdpowiedzUsuń
  15. peelingu nie używałam, ale masło do ciała o tym samym zapachu bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wczoraj zastanawiałm się nad kupnem tuti fruti dorze że tego niezrobiłam:DD

    OdpowiedzUsuń
  17. ja ostatnio kupiłam peeling z Farmony ale wersję brzoskwinia-mango, dziś będzie miała swój debiut i mam nadzieję, że spiszę się lepiej niż Twoja, bo inaczej będę zła :D
    ja dezodorantów w spray'u jakoś w ogóle unikam bo mam wrażenie, że są mniej skuteczne niż te w sztyfcie czy kulce.

    OdpowiedzUsuń
  18. dove to najgorsze antyperspiranty jakie miałam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dove też mam z mojego jedynego pudełka Shiny Box, ciekawe jak się będzie sprawdzał. A tego zapachu Tutti-Frutti właśnie zawsze się obawiałam i chyba słusznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nic z tej dwójki nie miałam, Dove mnie nie kusi, a do peelingu używam obecnie rękawicę Kessę, która jest moim numerem 1 :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku