aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Ulubieńcy września 2015

          Wrzesień był dla mnie miesiącem obfitującym w sporo działań związanych z moim zawodem. Prężnie brałam udział w sesjach zdjęciowych, ale miałam okazję być również w Poznaniu i to dwukrotnie. Choć wrzesień nie był tak intensywny jak miesiąc poprzedni, to nie mogłam narzekać na brak zajęć. Lubię takie miesiące, bo czas szybko leci, a energii na nowe działania wciąż przybywa. Nie zapomniałam oczywiście o kosmetykach i kilka z nich szczególnie przypadło mi do gustu właśnie we wrześniu.


          W ulubieńcach miesiąca poza kolorówką znalazło się miejsce na coś do włosów, jak i (co rzadko się u mnie zdarza) zapach! Bardzo lubię tego typu posty i nie wiem czemu w tym miesiącu pojawił się tak późno. Pewnie wynika to z tego, że zaczytuję się w ulubieńcach u innych i potem ciężko zabrać mi się za moich. Ale z ręką na sercu muszę przyznać, że wszystkie produkty z wrześniowych ulubieńców są wyjątkowe i genialnie się u mnie sprawdziły. Dlaczego? Wszystkie informacje znajdują się w dzisiejszym poście.



          Ponieważ włosy to jeden z moich ulubionych tematów, więc właśnie od nich zacznę. Muszę wspomnieć o dwóch produktach, które zrewolucjonizowały pielęgnację moich włosów. Pierwszym z nich i tym, który używam dłużej jest bananowa maska Kallos. Nie dość, że przepięknie pachnie, nawet po wyschnięciu włosów, to sprawia, że są gładkie, lśniące i bardzo miękkie. W dodatku są świetnie nawilżone i nie plączą się tak jak potrafią. Drugi ulubieniec września to dla mnie totalna nowość. Olej lniany zakupiłam tak naprawdę niedawno i okazał się rewelacyjny dla moich nisko porowatych, średnio cienkich włosów. Dlaczego? Bo niesamowicie je nawilża, wygładza i dzięki niemu moje włosy osiągają efekt tafli. W dodatku mam wrażenie, że przy regularnym stosowaniu są znacznie bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne, jakby bardziej elastyczne i zmniejsza się ich wypadanie.


          Kolejną kwestią jest oczywiście kolorówka, czyli najulubieńsza część ze wszystkich! Zacznę od lakieru do paznokci, których ostatnio jest tutaj coraz mniej. China Glaze, Pink of me to bardzo przyjemny, delikatny, ciepły róż. Mało pasujący do coraz gorszej pogody za oknem, ale nawiązywał przez ostatnią chwilę do wiosennych przebłysków. Wśród ulubieńców września ponownie pojawił się korektor z Maybelline, Instant anti-age [KLIK]. Jestem pewna, że pojawi się jeszcze nie jednokrotnie, bo póki co jest to najlepszy korektor jaki używałam. Zakrywa dosłownie wszystko, zarówno delikatne jak i mocne zasinienia, jest lekki i jednocześnie mocno kryjący. Również we wrześniu poznałam jedną z lepszych baz pod cienie, czyli Maybelline color tattoo w odcieniu Creme de Rose [KLIK], z matowej serii. Choć ja za color tattoo nie przepadam, to jednak wersja matowa jest tak genialna, że pobija nawet paint pota z MAC cosmetics (przynajmniej ten kolor z ulubieńców).


             Nie mogę nie wspomnieć o pomadkach, które od chwili kiedy je kupiłam skradły moje serce. Mowa tutaj oczywiście o Velvet Teddy, oraz przepiękną, mocno jesienną Rebel. Z bliska oba kolory na pewno pokażę niebawem, w zestawieniu najlepszych pomadek na jesień, więc wspomnę jedynie, że oba kolory są wyjątkowe. Velvet Teddy urocza, delikatna ale jednocześnie na swój sposób intensywna, zaś Rebel, to bardzo mocna, ciepła śliwka, kolor nie do powtórzenia. Wśród produktów makijażowych, nie mogę zapomnieć o mgiełce z Urban Decay, która była zakupem spontanicznym, a okazała się jednym z ulubionych kroków w makijażu. All nighter sprawia, że makijaż traci swoją pudrowość i wygląda bardzo naturalnie [KLIK]. Lubie efekt delikatnie mokrej skóry, który pozostawia i dodatkowo ani nie obciąża, ani nie rozmywa makijażu.


          Na zakończenie muszę powiedzieć jeszcze kilka słów o perfumach Si, Giorgio Armani [KLIK], które wciąż otulają mnie swoim mocnym, kobiecym i delikatnie świeżym, choć dość ciężkim zapachem. Aktualnie zastąpiłam je innymi perfumami, bo chciałabym się jeszcze trochę nacieszyć tym pięknym zapachem w zimie, a niestety już sporo ich ubyło.

          Tak prezentują się moi ulubieńcy września. Wszystkie produkty są godne uwagi, świetnej jakości, więc jeżeli jeszcze ich nie znasz, koniecznie musisz to zmienić! Chętnie dowiem się, czy znasz jakiś produkt, z tych które dziś pokazałam.

A jacy są Twoi wrześniowi ulubieńcy?

- aGwer

Zobacz też:

38 komentarzy :

  1. Przypomniałaś mi o Si! Chyba też zaatakuję je na tę zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bananową maskę i olejek lniany muszę wypróbować koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz włosy nisko porowate, tak jak ja, powinnaś być zadowolona :)

      Usuń
  3. Maski nie miałam, ale dziewczyny ją chwalą za to szminka Rebel jest nieziemska <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz na Multiwitaminową się czaję!

      Usuń
  4. Nie miałam nic z Twoich ulubieńców, ale tą maskę bananową bardzo chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ją lubię, za działanie przede wszystkim, ale dodatkowo za zapach! :D

      Usuń
  5. Muszę koniecznie wypróbować tą maskę bananową :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kallos banana robił spustoszenie na mojej głowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli? Jaki miałaś efekt na włosach?

      Usuń
  7. Chciałabym przetestować tą maskę z Kallosa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy jest gdzieś stacjonarnie, ja zamawiałam online.

      Usuń
  8. Rebel ma boski kolor! A co do Si- uwielbiam ten zapach i czaję się na niego od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Rebel jest boska. Si zresztą też :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Wiem, że bananek cieszy się dobrą opinią. Czyli coś w nim jest! :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak! Nie mogłam im się oprzeć :)

      Usuń
  11. Perfumy są cudowne, a maskę Kallos też bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że bananowy Kallos robi furorę - fajnie, bo jest świetny!

      Usuń
  12. Uwielbiam tą maskę do włosów i u mnie też sprawdza się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę teraz dorwać wersję Multiwitaminową, ponoć jest jeszcze lepsza!

      Usuń
  13. Mam olej lniany a z kallosa to maskę algową;) podoba mi się ten lakier;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się sprawdza ta maska? Też jestem jej ciekawa.

      Usuń
  14. Tym razem nie byłam opóźniona z wrześniowymi ulubieńcami :D Moim największym ulubieńcem września była chyba paleta Face Sculptor od Isadory ;) Lubię zapach Kallosa bananowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z denkiem jestem opóźniona jeszcze :P

      Usuń
  15. Uwielbiam korektor Instant Anti-Age i cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego nie został wprowadzony do polskich drogerii. Kremowe, matowe cienie Maybelline muszę koniecznie wypróbować, mój paint pot w odcieniu Painterly powoli się kończy, więc z przyjemnością poznam polecanego przez Ciebie zastępce :) Rebel to cudowny odcień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w końcu wejdzie bo ten korektor jest naprawdę, NAPRAWDĘ genialny.
      Jeżeli używasz Painterly i pasuje Ci ten kolor, to Creme de Rose jest prawie identyczny i gwarantuje Ci, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  16. Mam tego kallosa, ale jakoś się nie lubimy ;/ Pomadki z maca kuszą ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Część z tych kosmetyków dobrze znam i lubię używać :)
    Póki co natomiast poluję na jakiś dobry krem bb, bo jakoś nie mogę znaleźć dla siebie nic odpowiedniego. Może uda się gdzieś w internecie, bo zwykłe drogerie przekopałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja Kallosy mam zamiar przetestować wszystkie, chociaż jest ich od groma ;)
    Olej lniany też się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała wszystkie, ale te maski są tak wielkie, że to trochę potrwa :D

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku