aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Czy powinnam zamknąć bloga?

blogosfera

Wyobraź sobie, że masz możliwość zrealizować swoje największe marzenie. Nie wiesz na 100%, czy Ci się uda, jest mnóstwo trudności i niesamowita konkurencja, ale poświęcasz temu bardzo dużą część siebie, aby dojść do celu. Wkładasz w to swój czas, swoją pracę, pieniądze, z nadzieją, że pewnego dnia los się do Ciebie uśmiechnie i Twoje marzenie się spełni. Wyobraź sobie, że w pewnym momencie pojawia się ktoś, kto brutalnie wyrywa Ci z rąk całą Twoją pracę, akurat kiedy Ty sięgałaś po pierwszą kartkę swojej nowej historii. I co? Zadowolona?

➥ Dlaczego barter jest (i nie jest) spoko?
➥ 5 kroków do lepszych zdjęć na bloga

Niektóre z Was pewnie uznają, że dramatyzuję, wyolbrzymiam lub po prostu się czepiam, ale z tego właśnie słynę, a nadszedł ten moment, kiedy nie chcę już pozostawać bierna. Napiszę co myślę, ponieważ wiem, że wiele moich czytelniczek ceni mnie również za szczerość. Może niektóre z Was przestaną mnie czytać, usuną z fejsa, przestaną obserwować - trudno, jakoś to przeżyje, a na moim miejscu na pewno pojawi się inna blogerka, którą pokochacie.

Jak łyse konie 

W blogosferze siedzę już naprawdę długo: pierwszego bloga założyłam w 2003 roku. 13 lat, to całkiem sporo jak na dwudziestosześciolatkę; właściwie połowa mojego życia. Pod moimi palcami przewinęło się multum blogów. Niektóre anonimowe, niektóre bardziej prywatne, a jeszcze inne całkowicie odmienne od całej reszty. Ten blog powinien więc rosnąć w siłę, powinnam gromadzić setki tysięcy fanów. Ale widocznie wciąż robię coś nie tak, wciąż się uczę i popełniam błędy. Albo nie mam pleców*.

W pustostanie frustracji 

Kiedy wkładasz mnóstwo pracy, czasu i pieniędzy w tworzenie czegoś, to bardzo chciałabyś aby odnosiło to jakiś skutek. W przypadku blogów liczysz, że docenią Cię przede wszystkim Twoi czytelnicy. Będą pisać komentarze, wiadomości, czy po prostu wspierać Twoje działania. Chciałabyś, aby pisały do Ciebie firmy, proponowały współprace, dawały #darylosu. Blogosfera jednak wygląda zupełnie inaczej. Kiedyś myślałam, że wystarczy bardzo się starać, pisać dobre teksty, pracować nad zdjęciami, starać się zadowolić czytelnika, aby blog wzbudzał zainteresowanie czytelników lub firm potencjalnie zainteresowanych komercyjną współpracą, nie tylko tych dających rzeczy "za darmo". Okazało się to w pewnej części kłamstwem. Możesz się starać, poświęcać i robić naprawdę bardzo dużo, a nic z tego nie będzie. Dlaczego?

*Bo nie masz pleców 

Jeżeli nie masz znajomości, to możesz pożegnać się z tym, że będą traktować Cię poważnie. Nie będziesz mieć fajnych współprac, ani zaproszeń na eventy, nie będziesz dostawać dedykowanych prezentów i propozycji płatnej współpracy. Nie będą Cię udostępniać, linkować polecać - chyba, że im zapłacisz, albo zaoferujesz coś w zamian. Nie wmówicie mi, że to działa inaczej, bo na jakiej podstawie osoba, która ma 10 000 lików na FB, ma udostępniać kogoś kto ma 500 jeżeli go nie zna? Nie mówimy teraz o wyjątkach, ale o większości. Początki są trudne, szczególnie jeżeli nie znasz kogoś, kto już w tym siedzi. Bo skąd panna, która założyła bloga miesiąc temu ma 50 obserwacji na blogu, a 5,000 lików na FB i 3500 na Instagramie? Albo kupiła, albo udostępniła ją koleżanka, która ma znacznie większe zasięgi.

Wygląd się (nie) liczy 

Znasz ten stereotyp wmawiany wszystkim kobietom przez całe życie, że wygląd się nie liczy? Bardzo długo byłam przekonana, że w blogosferze jest całkowicie odwrotnie. Im ładniejszą i bardziej dopracowaną masz stronę, tym lepiej dla Ciebie oraz Twoich czytelników. Im Ty masz ładniejszą buzię, robisz piękniejsze zdjęcia, a Twoje selfie biją na głowię, tym zdobędziesz większą popularność. Oczywiście jest w tym jakaś prawidłowość, ale po raz kolejny okazuje się, że nie do końca. Niedopracowane, brzydkie blogi, gdzie zdjęcia są robione tosterem, mają często najlepsze współprace z wysoko półkowymi markami (nie mówię tylko o tych kosmetycznych), bo kupiły sobie 10,000 lików na FB, albo mają koleżanki w branży. Dostają oferty płatnych współprac, są zapraszane na prestiżowe spotkania, chociaż ich blogi pozostawiają wiele do życzenia (nie mówię teraz o urodzie autorek, bo w tym wypadku jest to sprawa drugorzędna).

Jakość na drugim planie 

Od jakiegoś czasu zaczęła też przerażać mnie jakość niektórych blogów, która jest niewspółmierna do ich wielkości. Nie rozumiem, jak blogerka, która współpracuje ze światowymi markami, może doprowadzać do tego, że post będzie zawierał 3 średniej jakości zdjęcia i 3 zdania opisujące produkt? Na to lecą firmy? Tego oczekują agencje? Kiepskie jakości tekstów, brzydkich zdjęć i byle jakich blogów? To może wszystkie wrzucajmy poruszone, ciemne zdjęcia okraszone odrobiną tekstu i czekajmy na fejm? Przeraża mnie, że osoby, które są dla młodego pokolenia - które nie ukrywajmy, głównie siedzi w sieci - jakimś wzorem, reprezentują sobą tak niską jakość. 

Kupieni ludzie 

A właściwie fejkowe konta. Naprawdę? Zadam to pytanie ponownie: Naprawdę?! Można upaść tak nisko, żeby kupować sobie lajki albo obserwacje na Instagramie? Po co? Przecież to są puste konta, które tylko zmieniają cyferki. Wydaje mi się, że niektóre blogerki nie widzą, że jak jednego dnia mają 1000 lików, a drugiego 5000, to ktoś im uwierzy, że to prawdziwi ludzie. Najlepsze jest to, że FB mówi 5000, a zaangażowanie pod postami mówi zupełnie co innego. Dla mnie jest to po prostu żałosne.

blogosfera

Nie, nie piszę tego dlatego, że komuś zazdroszczę, albo boli mnie dupa. Chociaż nie! Boli mnie dupa i niektórym zazdroszczę. Nie tego, że ich fanpage są większe od mojego, mają lepsze współprace, albo zarabiają na blogu więcej, niż ja. Boli mnie i zazdroszczę im tego, że mają to gdzieś, nie starają się, nie wkładają w to prawie żadnego wysiłku, a mają na wyciągnięcie to, na co ja muszę pracować miesiącami. Ale co z tego? Kogo to obchodzi? Ja wiem, ile pracy wkładam w prowadzenie bloga, wiem ile w niego zainwestowałam, jakie mam plany i co chciałabym osiągnąć. Nie kupiłam sobie lajków, nie zapłaciłam za obserwatorów na Instagramie. Ogromną satysfakcje daje kiedy, to firma napisze do mnie, kiedy agencja postawi właśnie na mojego bloga. Ogromną radość daje każda cyferka w górę, bo nikt nie wmówi mi, że statystyki i liczby się nie liczą. Wiem, że jesteście ze mną bo tego chcecie, bo Wam się podoba i nie niczym Was sobie nie kupiłam. Mogę się starać ile wlezie, ale co z tego, skoro nie mam kilkunastu tysięcy na Fejsie, a na Insta pożal się boże 2000 obserwatorów. Dla firm, czy wielkich koncernów kosmetycznych nie mam nic do zaoferowania.

Szkoda tylko, że to ja wiele godzin poświęcam na pisanie tekstów, robienie i obrabianie zdjęć, testowanie produktów, planowanie postów, robienie zakupów związanych z blogiem, czy postami. To ja spędzam wiele godzin przed komputerem i zastanawiam się nad każdym napisanym słowem. Nie mam pleców, koleżanek, czy kolegów, którzy załatwią mi współpracę z najpowszechniejszymi markami w Polsce. Nie chodzę na eventy, bo nie mieszkam w Warszawie i nikt mnie nie polecił. Wszystkie współprace jakie mam i miałam na blogu wypracowałam sama, nie musiałam udawać, podlizywać się, czy kombinować. Byłam szczera i jeżeli chciałam uzyskać jakiś kontakt, po prostu zadawałam pytanie. Nigdy nie ukrywałam, że udaje mi się zarabiać na blogu. Nie są to kolosalne kwoty, ale każdą współpracę traktuję poważnie i na najwyższym poziomie, szkoda tylko, że niektórzy mają gorsze podejście od mojego, a trzepią znacznie większy hajs.
Frustruje mnie to, że blogosfera, szczególnie ta kosmetyczna, zaczęła być zamkniętym kręgiem wzajemnej adoracji, do którego bardzo trudno się załapać. 
Wiem, jak działa wybieranie blogerów do kampanii, czym się firmy kierują przy doborze blogów do współpracy. Moja głowa nie może pojąć, dlaczego blogi, które wyglądają tragicznie, mają kupionych ludzi stoją przed blogerkami, które wkładają w tworzenie swojej strony pracę, czas i pieniądze (w sprzęt, produkty, oświetlenie - nie w kupowanie ludzi). Nie żebym nie znała świetnych blogów, które w bardzo szybkim czasie mocno się wybiły - szanuję je, czytam, podziwiam i życzę powodzenia.

Kocham blogować, kocham to co robię bo przynosi mi to ogromną radość, niesamowitą satysfakcję i gdyby nie blog, byłabym w zupełnie innym miejscu, niż aktualnie jestem. Jak wspomniałam, chciałam z siebie to wyrzucić bo już od jakiegoś czasu zbierałam się do napisania tego tekstu. Nikogo nie chcę tutaj atakować, do nikogo nie uderzam personalnie, po prostu zaobserwowałam kilka rzeczy i myślę, że warto o tym pomyśleć.

Nie planuję kupić sobie fanów na FB czy obserwacji na Instagramie. Nie mam zamiaru o nic się prosić, podlizywać innym blogerkom, wkupować w łaski, żeby dostać kontakt do jakiejś firmy. Jeżeli chcę coś zdobyć, nawiązać jakąś współpracę to pytam, szukam i sama składam ofertę. Raz powiedzą tak, raz powiedzą nie, ale mam tę satysfakcję, że na wszystkie liczby jakie posiadam, pracowałam SAMA, bez niczyjej pomocy i bez wydania złotówki.

Nie zrozumcie mnie źle, blogowanie jest naprawdę fajne i nawet pisałam na ten temat tekst: Dlaczego fajnie być blogerem   [KLIK], ale do wszystkiego trzeba podejść z rozumem, również do blogowania. A jeżeli chcecie wiedzieć, co robi bloger jak nie bloguje koniecznie przeczytajcie ten tekst: [KLIK], bo wbrew pozorom - nie samym blogiem... bloger żyje! 

Nie mam kupionych like'ów ani obserwacji, nie mam znajomości, czy w związku z tym powinnam zamknąć bloga?

PS. Jeżeli tekst Wam się podoba, to udostępniajcie! Niech temat dotrze do największej liczby ludzi!

- aGwer

Zobacz też:

189 komentarzy :

  1. Ja też wielu rzeczy nie rozumiem. Szczególnie niesprawiedliwości, która przejawia się NAWET w blogoswerze. Zakładając bloga sądziłam, że będę mogła poczuć się w końcu sprawiedliwie - skoro w "normalnym" życiu się nie da. Trzymam za Ciebie kciuki, bo widać, że wkładasz w to dużo pracy. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie, że nie. Nie zamykaj bloga, ja swój prowadzę od prawie roku i uwierz jak widzę swoje statystyki to się tym nie przejmuję, naprawdę mnie liczby nie kręcą, mam 2 współprace i to tyle, kosmetyki, które recenzuję przeważnie kupuję. Ale fakt przebicie jest znikome jeśli mamy do czynienia ze znanymi blogerkami, u których liczby szaleją, ja o dziennym wejściu na bloga w ilości kilku tys to mogę pomarzyć :D
    justyna-testuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie przejmuję jako tako statystykami, ale mam wysokie ambicje i chciałabym żeby były jeszcze większe - nie widzę w tym nic złego, o ile robi się to z rozsądkiem :)

      Usuń
  3. nie - jeśli pytasz, odpowiadam. po 5 latach pisania własnego bloga uważam, że warto się starać, warto robić dobre foty i dobrze pisać, warto! Nie wiem, jak kupuje się fanów i obserwatorów, bo po co mi puste lajki. Wiele osób to docenia, a problemem może być to, że świat kręci się w Wawie i dla wielu firm to determinuje współpracę/ Dziś nie wystarczy napisać posta z rzetelną recenzją... Wymagania rosną. Jesteś jedną może z 5 osób, której blog polecam, Aga... zawsze kiedy PRowiem mnie o to pyta. Zawsze. Jeśli poziom frustracji jest u Ciebie tak wysoki, jak piszesz - zamknij, po co ma Cię to trawić, ale ja będę bardzo tęskniła!...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie nie! Jest grono stałych czytelniczek, które Cię czytają. Osobiście lubię czytać twoje posty. :) Jednak rozumiem tę frustrację. Masz ku temu powody... Ale działaj dalej i nie poddawaj się! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli traktuje się bloga z nastawieniem jako coś co ma zarabiać, to nigdy się to nie wydarzy. Kreowanie swojej marki ma znaczenie, ale musi być to pociągnięte za pasją. Wtedy nie zwraca się uwagi na takie szczegóły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładając tego bloga w życiu nie zakładałam, że w ogóle coś na nim zarobię. Ale kiedy pojawiły się takie możliwości to z nich skorzystałam i wciąż korzystam. Nie widzę nic złego w poprawianiu jakości strony, żeby MIĘDZY INNYMI móc na niej zarobić :)

      Usuń
  6. Nie zamykaj bloga! Może nie komentuję tak często jak powinnam :p ale zaglądam i podziwiam :)
    A pod tekstem podpisuję się rękoma i nogami :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie napisałaś! Ja co prawda też jestem blogerką mój blog niedługo skończy 2 lata a mam zaledwie 100 obserwacji i koło 500 like'ów. Jestem ze sfery kosmetycznej, sama wydaję pieniądze na produkty, sama robię design, sama piszę i NIE ZARABIAM i mnie też boli to jak te wszystkie gówniary po 24 h od otworzenia bloga mają 400 obserwacji a po miesiącu 1000, jestem ciekawa czy firmy zdają sobie sprawę z tego że tracą pieniądze na takie pustostany.
    Dlatego chciałabym przyznać Ci 100 % rację i brawo za posta!

    http://www.pattlavanda.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie będę ukrywać, że zarabiam. Nie są to kwoty, za które się utrzymam, ale są miesiące kiedy kwoty są całkiem przyjemne. Fajnie byłoby kiedyś z tego żyć ;)

      Usuń
  8. Kochana, właśnie jestem w trakcie pisania od kilku dni tego tekstu, może nie dokładnie takiego jak Twój, ale takiego dość brutalnego, przez który wiem, że zerwie ze mną "kontakt" kilka osób, jakie w blogosferze poznałam... Dlaczego? A właśnie dlatego, co napisałaś- dziewczyny, które nie potrafią się pomalować, które zamieszczają zdawkowe informacje na temat produktu, które zrobią 3 zdjęcia na krzyż mają milion współprac, oczywiście z najbardziej prestiżowymi markami. Dlaczego? Plecki ;). Wszędzie lizodupstwo, wszystkie produkty super, ekstra, taaa, do sprzedaży na allegro, czy gdzieś indziej. To jest śmieszne, ale z drugiej strony żałosne, bo wiele osób to łyka i uznaje za autorytety. I powiem Ci Aguś więcej- nie wszyscy są jednak na to ślepi. Gadałam z kilkoma dziewczynami o tym, z tym, że one tak tylko po cichu, nie chcą zepsuć swojej wypracowanej pozycji. Średniej, gdzieś w tłumie, ale jednak stałej.
    Rób swoje, nie oglądaj się na innych! Rób to choćby dla grupki osób, która tu wchodzi i coś czerpie z tego, co tu zostawiasz, dla samej siebie, bo to przecież super historia, super możliwości. Nie poddawaj się, ale też nie udawaj, że problem nie istnieje. Istnieje, coraz większy. Za to Cię cenię!
    Wiesz, sama prowadziłam wiele blogów, już od podstawówki. Jednak były to głównie blogi fotograficzne. Przecież to moja młodzieńcza pasja... I dopóki sama nie poprosiłam, nie napisałam- nikt mnie nie docenił. Kiedy wzięłam wszystko w swoje dłonie, zaczęły napływać propozycje, udostępnienia, pochwały, jakieś "zdjęcia dnia". I tak trzeba robić, mieć twardy pancerzyk, ale nie oglądać się zbyt długo na innych. Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej bym tego nie ujęła. Słowa wyjęłaś mi z ust. Zgadzam się absolutnie ze wszystkim co piszesz. Ja też prowadzę blog 4 lata i to co obserwuję doprowadza mnie niekiedy do szału. Dziś dobra treść nie potrafi bronić się sama i jest to bardzo smutne - niestety prawdziwe. Nie pozostaje nam nic innego jak wspomniany przez Ciebie pancerz i nadzieja, że jednak wszystko to obroci się w dobrym kierunku i wygra jakość... Nie jakieś cholerne machlojki.

      Usuń
    2. Wierzę, że damy radę! Podobno dobro zawsze zwycięża, haha :D!

      Usuń
    3. Nadstawny drugi policzek, a co! :D

      Usuń
    4. Justyna, napisz koniecznie! Jestem bardzo Ciekawa co Ty myślisz na ten temat :) I chętnie Cię podlinkuję! Albo i udostępnię! :)

      Usuń
  9. I jeszcze dodam jedno - prawda jest taka, że to blogerki same nakręcił ten schemat. Znacie taką grupę prostytutek? Kiedyś bardzo głośno wypowiedziałam się na temat takiego zjawiska - to te które biorą wszystko, nieważne czy jest to papier toaletowy czy nowa kostka mydła - biorą i podniecają się nad wszystkim tym co wpada w ramach "nowej współpracy" - zatrważające i smutne zjawisko, które normalne i rzetelne osoby chcące osiągnąć sukces i budować swoją własną blogową markę wrzuca do jednego wora z takimi właśnie jak ja to nazywam prostytutkami - to one budują środowisko taniej reklamy. A marki na to idą - idą i będą szły bo skoro kogoś zadowala nowa para rajstop i robi im reklamę to po co starać się i budować relacje z kimś innym kto mógłby oczekiwać więcej z szacunku do własnej osoby? Takie oblicze dzisiejszej blogosfery. Trzymać się swojej roboty - na przekór temu co się wyprawia dookoła i przede wszystkim zachować indywidualizm - taka jest moja recepta na to by nie zwariować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, co mnie najmocniej bawi? Znam taką jedną, a może i nawet takie dwie, które CODZIENNIE DODAJĄ WPIS z nowym kosmetykiem pielęgnacyjnym... Zwykle do buzi.
      Oczywiście wierzę, że wiesz, jakie jest przesłanie tego zdania.

      Usuń
    2. Hahha można? Można :D widocznie marne z nas blogerki :D

      Usuń
    3. Ja też kiedyś pisałam posty codziennie. Co prawda może codziennie nie były to recenzje, ale siedziałam często nocami i pisałam posty na zapas, żeby móc je jeszcze potem zredagować. Myślę, że da się to zrobić dobrze, chociaż faktycznie... codziennie recenzja kremu? No miło...

      Usuń
    4. Jeżeli ktoś ma faktycznie pomysły i fajnie je realizuje to może pisać i codziennie - ja sama piszę bardzo często :) ważne jest żeby się trzymać założeń i mierzyć siły na zamiary - już nawet nie chodzi o to czy ktoś codziennie pisze o innym kremie bo wiadomo, że to ma tyle wspólnego z prawdą co śniegu za oknem... Ale jak ktoś przykładowo codziennie dodaje totalnie bezsensowny post na dwa trzy zdania to też coś tu jest nie halo...A są i takie wierzcie mi :)

      Usuń
    5. Oczywiście, że są! Są też takie co piszą raz na tydzień i dodają 2 zdjęcia i 3 zdania...

      Usuń
    6. Dokładnie- jeśli jest pomysł i rzetelność, można i codziennie dodawać, ale codziennie kremik? Taaa, na pewno :D.

      Usuń
    7. @Okiem Justyny - przybij 5! Też się zastanawiam jak to możliwe, że ktoś co chwilę wrzuca recenzje z kremami do twarzy.

      Usuń
    8. Widocznie można i tak! :P

      Usuń
    9. Oj tam. My się po prostu nie znamy na "prawdziwym" blogowaniu :P

      Usuń
    10. Chyba masz rację! :)

      Usuń
    11. @COSMETICS FREAK Odbijam piątkę! :D Wrzucać, wrzucać, ale nie widzieć w tym niczego złego? Bo ja bym nie mogła z ludzi idiotów robić...

      Usuń
    12. Oj myślałam że tylko mnie gryzie, że dziewczyny aspirujące na znane blogerki testują płyny do kibla i mycia szyb haha, nie wierzę w to co widzę coraz częściej! Dla mnie to jest przejaw jakiegoś dziwnego aspektu, którego nie rozumiem..chęć pochwalenia się z resztą świata "ja to mam za darmo bo napiszę o tym jakie jest cudowne i wspaniałe, a Ty musisz sobie to kupić w normalnej cenie". No proszę! Ja prowadzę obecnie trzeciego bloga, mam bardzo małą ilość obserwujących ale nigdy przenigdy nie miałam w namyśle nawiązywać współpracy z marką od toalet czy proszków do pieczenia. Jestem cierpliwa, poza tym uwielbiam czytelników którzy są ze mną i mnie wspierają. Blogosfera powinna być czymś co się kocha, jedną wielką rodziną a nie jakimś wyścigiem szczurów..dramat. Nóż w kieszeni mi się otwiera jak widzę te bloga z 50 współpracami, które są nic nie warte, a oleju w głowie to to w ogóle nie ma..

      Usuń
    13. Ale wiecie co? Dzięki tej akcji mam teraz możliwość poznania wielu wartościowych bloggerek, fajna sprawa :D!

      Usuń
    14. Justyna - zawsze do usług! :)

      Usuń
    15. Magda - nic dodać nic ująć :)

      Usuń
    16. Magda jak Ty to pięknie ujęłaś :)

      Usuń
  10. Świetny post :* Będę zaglądać częściej.
    Również prowadzę bloga o tematyce fitness między innymi. Tak więc zapraszam. Jeśli interesowała by cię wspólna obserwacja to napisz w komentarzu :*
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie o tym mówiłam kilka komentarzy niżej... ;/ Brak słów.

      Usuń
    2. Hahahaha, koleżanka wygrała Internety :D. Właśnie stąd się biorą te milyjony polubień, hahaha.

      Usuń
  11. W bardzo dużej mierze się zgadzam. Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że laska pisze od kilku miesięcy, ma bardzo niewiele odsłon i prawie 500 obserwatorów. Albo bloga od miesiąca, kilkunastu obserwatorów i 10 współprac, i to z dużymi firmami.Blog graficznie kiepski, zdjęcia słabe... No jakoś nie mogę uwierzyć, że to spadło z nieba. Niestety, masz rację, teraz dobry content sam się nie broni :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że teraz nie jest tak, jak było jeszcze parę lat temu.

      Usuń
    2. Evelinn i mnie to dziwiło rok temu, a potem przestało, jak doszłam do podobnych wniosków co aGwer...

      Usuń
  12. Frustruje mnie to, że blogosfera, szczególnie ta kosmetyczna, zaczęła być zamkniętym kręgiem wzajemnej adoracji, do którego bardzo trudno się załapać.
    dlatego ja się poddałam, chciałam wrócić, bo tęsknie za pisaniem, ale tak dużo w blogosferze zakłamania, że odechciało mi się wszystkiego.
    i wcale Ci się nie dziwie, Twoje przemyślenia są odzwierciedleniem moich ;)


    hahaha padłam:
    ΛΝGΞLΛ23 MARCA 2016 17:03
    Świetny post :* Będę zaglądać częściej.
    Również prowadzę bloga o tematyce fitness między innymi. Tak więc zapraszam. Jeśli interesowała by cię wspólna obserwacja to napisz w komentarzu :*
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    <3 nie ma to jak przeczytać posta i wystawić komentarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo z tymi zamkniętymi kręgami to też trafiłaś w sama sedno.

      Usuń
    2. @Hushaaabye, te zamknięte kręgi już dawno chodziły mi po głowie. Szkoda, że nie każdy ma jaja żeby to przyznać.

      Usuń
    3. Wiem co masz na myśli - widzę to od dawna i nawet nie wiesz jakie to frustrujace.

      Usuń
    4. Oj myślę, że wiem :P

      Usuń
  13. ... za szczerość - oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  14. Eh Aga. Co ja mam Ci powiedzieć? Że tyle razy juz myślałam dokładnie to samo? Że zastanawiałam się milion razy czy by nie rzucić tego wszystkiego w diabły... bo nie jestem ze stolicy :( co mi po długim i merytorycznym wpisie z dobrymi (może nie perfekcyjnymi, ale oddającymi kolory itp) zdjęciami? Bloguję od 6 lat, kiedyś było inaczej. Przyjaźniej. Ja zawsze linkowałam do znajomych koleżanek, polecałam itp. Przestałam chyba trochę dlatego że baaaaaardzo rzadko zdarzało się, ze mnie ktoď polecił.. a to takie miłe przecież. .. eh dużo strun poruszyłaś tym wpisem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o to chodziło. Może do niektórych coś w końcu dotrze i może jakaś firma przeczyta ten wpis i się zastanowi, na jakie blogi powinna postawić.

      Usuń
    2. Ja czasami mam wrażenie, że Szczecin to już w ogóle jest koniec świata. Nie zazdroszczę, nie żałuję, bo i tak nie miałabym teraz czasu jeździć na spotkania do Stolicy, ale zaproszenie dostałam tylko raz. Nie uważam siebie za jakieś super guru i mega popularną blogerkę, ale zapraszanie non stop tych samych twarzy na eventy jest słabe. Czasem mam wrażenie, że firmy idą na łatwiznę, zamiast zaprosić kogoś kto naprawdę się zna np. własnie na makijażu.

      Usuń
    3. O no to mieszkamy blisko siebie - tutaj to kompletnie się nic nie dzieje :)

      Usuń
    4. Nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie. Przecież nie mamy wypisanego na stronie głównej gdzie mieszkamy. Pozdrawa ze Śląska, na którym również nic się nie dzieje jeżeli chodzi o blogosferę urodową ☺

      Usuń
    5. Ja już wielokrotnie jeździłam do Warszawy czy to na eventy, spotkania czy kursy, szkolenia. Dostawałam też zaproszenia z których korzystałam lub nie. Cała Polska stoi przed nami otworem - trzeba tylko chcieć.
      @COSMETICS FREAK masz rację, Szczecin to blogowe zadupie, ale nic z tym nie zrobimy ;)

      Usuń
  15. Z Twojego postu trochę wynika, że najważniejsza jest ilość polubień, współprace i zarabianie kasy. A moim zdaniem jeśli blogowanie to Twoja prawdziwa pasja, to nie powinnaś się zastanawiać nad tym, ile kto ma like'ów, tylko robić swoje. Po co zazdrościć i się porównywać? Świata nie zmienisz i albo się z tym pogodzisz, albo wpadniesz w bezsensowną frustrację, a wtedy lepiej po prostu bloga zamknąć, bo nie będzie Ci przynosił jakiejś wielkiej satysfakcji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej chodziło mi o zwrócenie uwagi na to, że liczby się liczą. Niekoniecznie dla nas blogerów (choć uważam, że jeżeli jakiś bloger mówi, że liczby się nie liczą - to kłamie) w takim stopniu jak dla firm, ale jednak. Ja to robię, bo to kocham (co napisałam), ale coraz większe liczby i większe zainteresowanie daje ogromną satysfakcję :)

      Usuń
    2. A ja się niezgodę, bo świat zmienia się na lepsze właśnie dzięki ludziom, którzy się "nie godzą" i to cholernie ważne, aby było takich ludzi jak najwięcej i aby krzyczeli jak najgłośniej. Człowiek nie ma nad wieloma rzeczami żadnej kontroli, ale istnieje też milion takich w których można wiele zdziałać, wystarczy się odezwać ;) Bierne tolerowanie złych rzeczy/sytuacji, jest niczym przyzwolenie, aby miały one miejsce.

      Usuń
  16. Myślę, że stali czytelnicy są więcej warci niż nie wiadomo ilu kupionych. Najważniejsze to mieć satysfakcję z tego co się robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Wydaje mi się że blog daje tez dużo samej prowadzacej go osobie. Bo dzięki niemu się uczysz, zdobywasz wiedze, poznajesz wiele i sama dochodzisz do wnioskow. Satysfakcja jest ważna dlatego że dzięki niej masz sile dalej tworzyc. Satysfakcje jedni czerpia z darmowych probek a inni z 1 komentarza w ktorym ktos Ci szczerze podziekowal.

      Usuń
    2. Oczywiście, że stały czytelnik to wartościowy czytelnik! :) Największą satysfakcję i tak daje reakcja własnie czytelników :)

      Usuń
  17. Ten temat nie dotyka tylko kosmetycznej blogosfery, ale myślę, że każdej. Ja akurat prowadzę bloga o zdrowym stylu życia i widzę dokładnie to samo. Chociaż tutaj jest trochę łatwiej, bo "prawdziwych" followersów możesz też zdobyć pokazując goły tyłek albo biust. Oczywiście wypracowane w pocie czoła na siłowni!
    Jeśli chodzi o współprace, to nie jest to mój główny cel, chociaż miło jest zobaczyć Nike czy Reebok w tytule wiadomości ;) Ale z tego, co zdążyłam zaobserwować, to agencje często celują w naprawdę małych blogerów, którzy za parę spodenek albo bilet na targi zrobią JAKĄŚ recenzję czy napiszą JAKĄŚ relację. Będzie nazwa marki, będzie link, a reszta się nie liczy ;) Lecą na ilość, a nie na jakość, starając się przy tym jak najbardziej skurczyć wydatki. A ja głupia zawsze myślałam, że chodzi o zasięg i zaangażowanie czytelników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że nie tylko kosmetycznej, wspomniałam o tym, ale że siedzę właśnie w tej grupie, to najwięcej dostrzegam.
      Masz rację lecą na ilość, nie na jakość - a szkoda.

      Usuń
  18. Twój tekst świetnie pokazał jak to wszystko wygląda. Ja do blogowania wracałam wiele razy i porównanie mam duże - to co było kiedy miałam 12-14 lat, a to co się dzieje teraz to dwa inne światy - kiedyś ludzie wspierali się, a teraz jest wysyp komentarzy typu obs za obs i kliknij na siłę we wszystkie 1908930243920 linków w postach. Kiedyś ludzie byli bardziej otwarci i szło zawrzeć jakieś przyjaźnie, a teraz - jasne, można poznać wiele miłych i serdecznych osób, ale to wszystko jest bardziej skomplikowane. No cóż świat wokół się zmienia, ludzie się zmieniają i nie da się tego cofnąć czy zatrzymać.
    A co do zamknięcia bloga - jeśli masz do tego pasję i chęci, aby pisać to nie ma sensu, a jeśli masz czegoś dość, czujesz przesyt to lepiej zrobić sobie przerwę, bo później można przeżyć miłe zaskoczenie, że ludzie, którzy byli stałymi czytelnikami będą tęsknić za nowymi postami :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakaż to prawda... Poniekąd miałam podobne odczucia do Ciebie, co zaprowadziło mnie do zaniechania pisania postów na blogu. Teraz wróciłam, ale musiałam odpocząć i przemyśleć kilka spraw. Jeśli nawet mam pisać dla dwóch, czy trzech osób - ale wiem, że one szczerze napiszą co myślą, to WARTO! Kiedyś myślałam, że mając mniej obserwujących jestem gorsza, ale dzisiaj myślę zupełnie inaczej. Nic na siłę, a Twój blog jest świetny, Ty jesteś bardzo poukładaną i mądrą dziewczyną i szkoda by było przestać pisać... Miej w nosie to wszystko, rób swoje, bo wychodzi Ci to genialnie. Niestety ludzi interesownych, usilnie próbujących się wybić i żerować na czyjejś pracy jest zbyt wiele... ale jeśli nie możemy nic na to poradzić to po prostu musimy nauczyć się nie zwracać na to uwagi, choć to trudne.

    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst miał wrócić uwagę na problemy, które, jak się okazuje, widzi wiele dziewczyn. Ale niestety, jako jedna mała blogerka niczego nie zmienię.
      Ale dziękuję za miłe słowa! :)

      Usuń
  20. Mam dokładnie takie same przemyślenia i nie raz o tym wspominałam koleżance po fachu Klaudii She Wolf. Miałam nawet chwile załamania i myślałam, że tym wszystkim pi*** tak o. Przemyślałam jednak sprawę i czuje się dumna z tego, ze to moje miejsce w sieci. To ja tworze mojego blog, nie pisze postów typowo pod optymalizacje i chwytliwe tematy. To mój świat, to moje ulubione zajęcie, moja odskocznia od dnia codziennego. Poznałam faje dziewczyny, znalazłam blogową przyjaźń, mam z kim pogadać o kosmetykach, a jeśli ktoś docenia moja działalność to bardzo mi miło i już.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cóż - na blogu jak w życiu. Nie ma sprawiedliwości.

    Z moich obserwacji wynika, że faktycznie na sukces wcale nie składają się interesujące teksty i ładne zdjęcia - to ma, tak jak mówisz, najmniejsze znaczenie. Za to do uczciwego sukcesu potrzebna jest duża regularność, opisywanie nowości, różnorodność, bycie baaardzo uprzejmym dla innych, pokazywanie własnej twarzy w korzystny sposób, żeby budować zaufanie i nawiązywanie przyjaźni blogowych. I niekoniecznie nazywam to kontaktami, tylko właśnie czymś w rodzaju koleżeństwa, z którego rodzą się kontakty. Po prostu bycie uprzejmym i dobrym człowiekiem nawet dla wrednych ludzi popłaca. To przecież zasada, która obowiązuje w codziennym życiu. Wiąże się to niestety z ograniczeniem krytyki na temat testowanych produktów, bo złe opinie na ich temat mogłyby odpychać firmy współpracujące. Ale z drugiej strony - jeśli zależy nam na uczciwych czytelnikach, czy nie lepiej właśnie pokazać swoją ostrą stronę i zjechać z góry do dołu szampon otrzymany za darmo? Czy wtedy ludzie nam bardziej zaufają? Wybór należy do blogera i nie jest łatwy.

    A kupowanie lajków? Skoro za lajki są współprace i kasa, ludzie zrobią za to wszystko. 15 lat temu blogi były pamiętnikami i nikomu by do głowy nie przyszło, żeby na tym zarabiać. Dziś to nikogo nie dziwi, takie są czasy i trzeba za tym nadążać. Prawdziwe życie przeniosło się na łącza i obowiązują te same, nieubłagane i ostre zasady. Jeśli nie umiesz się od nich dopasować - odpadasz. Tak jak w życiu.


    A co do zamknięcia bloga... Wszystko zależy od tego, po co pisze się bloga. Jeśli dla sukcesu i sławy - trzeba ulegać trendom i wpływom, być takim, jakimi chce nas widzieć świat. Oszukiwać tak samo jak inni, kręcić i mącić. Jeśli dla pasji - nie przejmować się niczym i pisać dla samej siebie i niewielkiego grona.

    Moim zdaniem nie powinnaś się przejmować, bo masz pięknego, profesjonalnego bloga, na którym pokazujesz prawdziwą pasję i cudowne zdjęcia. Masz swoich czytelników, którzy cenią Cię za rzetelność. Po co Ci grono bałwochwalczych pajaców? :) Bądź po prostu sobą i się nie przejmuj. Ciężka praca zostanie Ci kiedyś wynagrodzona, nawet jeśli zależy Ci na sławie i współpracach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tego się trzymam. Jeszcze mnie kiedyś docenią, zobaczą jaka tkwi we mnie siła!
      Dziękuję :*

      Usuń
  22. Świetny tekst! Równie trafione komentarze. Mogłabym się podpisać pod większością stwierdzeń.
    Czasami zastanawiam się, dokąd to wszystko zmierza?

    OdpowiedzUsuń
  23. Mimo tego, że rzadko komentuję, często tutaj do Ciebie zaglądam. Ja bloga mam od ponad roku i też wydawało mi się, że trzeba się starać na zdjęciami, tekstem (nadal to robię i ciągle doskonalę), ale też nie mogę pojąć tych blogów, które nic sobą nie reprezentują, a mają tysiące obserwatorów. Ja na szczęście bloguję z radością i z pasją, więc wiele rzeczy olewam, choć nic mnie tak nie wkurza jak "wzajemna obserwacja". Pozdrawiam i oczywiście udostępniam ten tekst na fb:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bloguję z radością, to jedna z największych frajd jakie mam w życiu. Oby trwało to w ten sposób, jak najdłużej.

      Usuń
  24. Nie mogę się z Tobą nie zgodzić, bo to co piszesz jest prawdą. Niestety. :( Sama prowadzę bloga od ponad 2 lat i obserwatorów jakoś dużo nie mam, a ze współpracami też dość ciężko, ale każda nowa osoba, każdy komentarz sprawiają, że czuję, iż warto pisać. :) Chociaż naprawdę bardzo mnie wkurza, gdy blogi duuużooo gorszej jakości niż moje zdobywają uznanie/obserwatorów/współprace. Jakiś czas temu nawet zgłosiłam się na spotkanie blogerek w moim mieście i nie zostałam na nie wybrana, bo okazało się, że wezmą w nim udział "wybrańcy". A tymi wybrańcami okazali się właśnie krewni i znajomi królika, których blogi nie są najwyższych lotów. Taki tam smuteczek... Myślę jednak, że jeśli dobre blogerki będą dobrze pisać to kiedyś firmy przejrzą na oczy, a czytelnicy będą to doceniać. Rzadko komentuję Twoje wpisy, ale czytam każdy, więc jeśli chodzi o odpowiedź na Twoje pytanie: nie powinnaś przestawać pisać. Widać, że sprawia Ci to przyjemność, a mnie - Twojemu czytelnikowi - również. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co Ci chodzi tym spotkaniem. Chociaż sama już raczej nie bawię się w takie rzeczy, to mi też byłoby przykro na Twoim miejscu.
      Dzięki za miłe słowa! :)

      Usuń
  25. Jeśli lubisz to co robisz to rób to dalej.
    Przynajmniej masz sumienie czyste - bo na to co masz zapracowałaś, a nie musiałaś tego "kupować".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. a masz dużo, nie zależnie od tego co sama czujesz na ten temat.

      Usuń
  26. W blogosferze kosmetycznej siedzę już długo i z całym przekonaniem stwierdzam, że idzie to wszystko w stronę, która mi nie odpowiada. Dla mnie najważniejsza jest własna wiarygodność i pozostanie sobą. Mogłabym mieć z pewnością dziesięć razy tyle folowersów na insta, gdybym tylko pokazywała idealne zdjęcia, piękne wnętrza, zawsze pozowane i wymuskane (najlepiej robione wcześniej lustrzanką). A o ile więcej osób, gdybym pokazała swoje dziecko (obserwacje poczynione w sferze parentingowej)! Mam swoje zasady, swoje granice prywatności i wrzucam zdjęcia spontanicznie. Chce pokazać prawdziwą siebie a nie wykreowaną. No i dlatego mam tylko 1400 osób, a nie 15k. Życie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak się składa, że kilka miesięcy temu, przeżywałam to samo. Ba! w pracy któr ą podjełam zostałam wysmiana za to, że jestem blogerka i coś we mnie pękło. Byłam wtedy w trakcie przenosin bloga na Wordpress (wszystko skonfigurowałam sama). Dodatkowo nauczyłam się obsługi Wordpressa. I zakochałam sie w nim po uszy do tego stopnia, że zajmuję się tworzeniem stron i grafika komputerowa wyparła zainteresowanie branżą kosmetyczną. Przestałam pisać mojego czteroletniego bloga o kosmetykach, choć wciąż istnieje on w Internecie tylko pod inna nazwą niż wcześniej bo wykupiłam nawet dla niego domenę. Zmieniłam blog Testuję, recenzuję, polecam na blog Kosmetyczny Detektyw wierząc, że zmiany będą na lepsze. I wiesz co? Mój pierwotny blog wcale nie był fajny. Layout zmianiałam kilkanaście razzy aż w końcu zaczełam uczyć się grafiki. Jednak żałuję bo te zmiany spowodowały, że przesłałam pisać, straciłam czytelników, a też robiłam wszystko by dorównać innym blogerkom.
    Podzielam Twoje zdanie i niestety z przykrością stwierdzam, że nie ma dla mnie miejsca w kosmetycznej blogosferze... Codziennie zastanawiam się czy warto mi jeszcze do niej wracać. A na moim komputerze mam sporo zdjęć wykonanych na zapas na nowe notki, które nie ujrzały światła dziennego przez moją frustrację (taką jak Twoja i to jak odbierają blogerów obcy ludzie z zewnątrz, którzy uważają, że blogerki tylko siedzą na d... i nic nie robią...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że odnalazłaś swoją pasję. Ja też poniekąd dzięki blogowaniu odnalazłam swoją :)

      Usuń
  28. Uwierz mi kochana ale mam takie same odczucia ! I tak samo jak ty chciałam zamknąć bloga. Niestety nie łatwo być docenionym a tym bardziej boli nas to gdy się staramy. Mojego bloga prowadzę prawie 7 lat i naprawdę przykro mi się robi jak widzę że niektóre blogi potrafią ,,wyprzedzić mnie" po zaledwie kilku miesiącach. Tak jak i ty nie mam łatwo ale postanowiłam się nie poddawać. Dlaczego ? Bo wieżę że w końcu się uda coś osiągnąć, grunt to być sobą ! Pomaga mi pisanie postów na zapas ( zresztą przy małym dziecku inaczej nie da rady) zawsze gdy łapie mnie blogowy krysys i mam ochotę ciepnąć laptopem w kąt... Odpoczynek dużo daje ! Jeśli Cię pocieszy twój blog jest 100 razy lepszy od mojego i mi nic innego nie zostaje jak brać przykład !

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja wychodzę z założenia, że jeśli mam chociaż jednego czytelnika to dla tego jednego czytelnika pisać warto. Blog prowadzę ponad rok, od kilku miesięcy bardziej na poważnie, zaczęłam się starać, właśnie ze zdjęciami pracować i cóż, krok po kroku przybywa mi osób i współprac. Ale wiem, że to jest ciężka sprawa. A wiesz, wydaje mi się, że to wszystko przez Youtube ;) youtuberki urodowe są popularne, ludziom w dzisiejszych czasach nie chce się czytać, wolą słuchać. Blogosfera kiedyś zniknie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ludzie przerzucają się na YT, to widać gołym okiem...

      Usuń
    2. Jestem pterodaktylem bo YT oglądam może 3-4 razy w miesiącu, a blogi czytam codziennie :D

      Usuń
    3. Ja lubię YT, sama czasem coś zdarza mi się nakręcić. Poziom jest jednak teraz tak wysoki, że ciężko jest się wybić. Ale uważam, że najfajniejsze jest połączenie YT z blogowaniem :)
      @Fancy - ja tam nie uważam, że blogosfera kiedyś zniknie. Myślę, że jeszcze wiele przed nią!

      Usuń
    4. Marta przybij piątkę! Słowo pisane zawsze ma u mnie pierwszeńatwo :)

      Usuń
  30. Aga serio ? Przecież jeszcze miesiąc temu byłaś z siebie dumna, że znalazlaś się w złotej pięćdziesiątce, w rankingu blogów. W ciągu roku z brązu na złoto. Czyż się nie mylę ? I to właśnie dzięki statystykom i obserwatorom, bo to one są potrzebne! Jedyne czego nam potrzeba to dużo ciepliwości i pasji. Nie oglądaj się na innych i rób po prostu swoje ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalej jestem dumna! To się absolutnie nie zmieniło! Właśnie takie rzeczy motywują najbardziej!

      Usuń
    2. No to Aga już nie rozumiem o co tak naprawdę chodzi... Czujesz żal/pretensje/zazdrość/smutek o co ? Co chciałabyś tak naprawdę osiągnąć ? Mieć lepsze statystyki ? Więcej obserwatorów na Facebooku blogu instalowanie ? Więcej współprac ? Płatnych współprac ? Lepiej płatnych współprac ? Współprac z markami z wysokiej polki ? Zaproszeń na eventy ? Przyjęcia do grona znanych blogerek urodowych, które blogi wytrwale prowadzą od 5-6 lat - ten sam blog ? Masz aktywnych czytelników, których jest bardzo dużo ! Piszesz, ze innym coś łatwo przychodzi, ze nie poświęcają czemuś tyle czasu ile Ty. A skąd o tym wiesz ? Nie skupiaj sie na ocenianiu innych. Szkoda na to czasu...

      Usuń
    3. Nie oceniam innych, ale z wieloma blogerkami rozmawiam, mam stały kontakt i wiem jak mniej więcej to wygląda u jednych, a u drugich. Chodziło mi raczej tutaj o zwrócenie uwagi na pewne zależności, a nie na użalaniu się nad sobą, bo generalnie nie narzekam :D
      Ale tak oczywiście, chciałabym więcej płatnych współprac najlepiej jeszcze lepiej płatnych i nie widzę w tym nic złego, że chciałabym aby blogowanie było moją pracą :)

      Usuń
    4. Ja również nie. Chyba nie ma nic piękniejszego od zarabiania na swojej pasji i utrzymywania się z tego. Po prostu chciałam się dowiedzieć jaki jest Twój cel blogowania, bo tego nie odnalazłam w poście ☺

      Usuń
    5. Bo umyślnie tego nie napisałam. Tak naprawdę nie chodziło tutaj o pieniądze, liczby i sławę. Chodziło mi o to, aby uświadomić ludziom, że blogosfera jest tak wielka jak tylko możemy sobie to wyobrazić i 5 topowych blogerów, w jakiejkolwiek dziedzinie, to nie koniec świata! Poza tym, chciałabym zwrócić uwagę na to, że blogerzy oszukują kupując sobie liczby. Okazuje się, że to dość duży problem ^^

      Usuń
  31. Nie mam nic do dodania, doskonale wszystko ujęłaś! Ja prowadzę bloga już 4 lata, od tygodnia leci 5 i chociaż mam stosunkowo niewielu obserwatorów jak na taki okres (bo też zauważyłam, że coraz mniej ludzi subuje blogerki, gdyż chyba przerzucają się na YouTube), to nawet nie przyszło mi do głowy, by kupować lajki, czy obserwatorów :/ Na prawdę trzeba nie mieć odrobiny godności, by chwytać się takich sposobów na uzyskanie "fejmu". Szkoda tylko, że marki nie doceniają blogów tworzonych z pasji, a jedynie dla popularności. Mam jednak nadzieję, że to się w końcu kiedyś zmieni...

    OdpowiedzUsuń
  32. Hmmm, mam mieszane uczucia co do Twojego posta. Za niecały miesiąc mój blog będzie obchodził pierwsze urodziny. Oberwuje go prawie 400 osób (+ ponad 300 przez Google+, nie wiem ile z tego się pokrywa). W pierwszym miesiącu na pewno zebrałam więcej niż 50 obserwatorów. Ale nigdzie ich nie kupiłam. Odwiedzałam wszystkie możliwe napotkane blogi i komentowałam je. Nigdy nie wymieniałam się obserwacjami, nigdy też nikogo nie prosiłam o zaobserwowanie. Po prostu dzięki temu, że zostawiałam swój ślad u innych, mieli oni okazję dowiedzieć się o moim istnieniu. I takie "reklamowanie się" zajmuje naprawdę mnóstwo czasu, w pierwszych miesiącach robiłam to dzień w dzień po kilka godzin, wciąż wyszukując nowe blogi. Na insta od wakacji zebrałam ok. 170 obserwatorów, to chyba dość malutko. Też nigdy nie wymieniałam się obserwacjami, jeśli ktoś chce, to zostaje, nie to nie. Masz prawie 1600 obserwatorów, według mnie to naprawdę dobry wynik. Prawda jest taka, że prawdziwą popularność łatwiej jest zrobić na YT niż prowadząc bloga. Wiele znanych youtuberek prowadzi blogi, a ich statystyki są o tysiące niższe niż na yt. Wiem, że masz swój kanał, więc powodzenia :) Jeżeli chodzi o różne wydarzenia... to jednak wymaga zaangażowania :) Jeżeli chcesz być jak najwięksi, musisz ich naśladować. A znane osoby jeżdżą czasem przez całą Polskę na różne wydarzenia. W zeszłym roku udało mi się załapać na Meet Beauty, też na początku średnio mi się to widziało, bo nie bardzo lubię się ruszać z domu. Ale pojechałam i było super, w tym roku znów zostałam zaproszona. Co do jakości, to masz rację. Jest cała masa blogów nastawionych tylko na zysk, nawet jeśli tym zyskiem jest dostanie saszetki przypraw (recenzowanej na blogu kosmetycznym). Nie rozumiem tego i to smutne, bo ja jak dotąd prawie wszystkie propozycje współpracy odrzuciłam przez to, że albo warunki mi nie odpowiadały, albo to w ogóle nie była tematyka bloga. W końcu trzeba mieć jakiś szacunek do swoich czytelników i pisać o tym, o czym samemu chciałoby się czytać... Też wydałam trochę pieniędzy na bloga (może nie miliony, ale dla osoby uczącej się, niepracującej, to sporo) i jak dotąd zwróciło mi się to jedynie w kosmetykach, które dostałam na MB oraz wygranych w konkursach, o których bym się nie dowiedziała, gdyby nie blog. Ale mam zamiar iść dalej i, szczerze mówiąc, nie liczę na kokosy. Bardziej chciałabym iść w wizaż zawodowo, a blog byłby tylko fajnym dodatkiem, w pewnym sensie portfolio, a jednocześnie tylko dopełniałby mój budżet (lub kosmetyczkę) :) Powodzenia w dalszej pracy, nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda złotówka wydana na bloga to inwestycja w przyszłość, więc na pewno kiedyś Ci się to zwróci. Jak sama napisałaś, albo do portfela, albo do kosmetyczki. Wszystko jednak zależy od tego, jaki masz cel :)

      Usuń
  33. Z reguły nie czytam postów typu "co mnie denerwuje w blogosferze" itp. bo uważam, że każdy ma prawo prowadzić go jak chce i to od jego czytelników zależy czy chcą to czytać czy nie. Kliknęłam jednak do Ciebie i widzę zupełnie inne przesłanie posta, z którym w bardzo dużej mierze zgadzam się i rozumiem. Ja swojego pierwszego bloga założyłam w 2008 roku. Gdy wróciłam do blogowania nawet nie wiedziałam, ze istnieje coś takiego jak współpraca. Nie umiałam się w tym odnaleźć. Stale pracowałam nad jakością bloga, nigdy nie ściemniałam i nie robiłam sztucznej reklamy produktom, którym się ona nie należała. Rozumiem Twoje sfrustrowanie bo ja też miałam takie momenty mimo iż mój blog jest zdecydowanie mniej ciekawy niż Twój. Boli jednak to, gdy człowiek stara się i daje z siebie wszystko, a ktoś inny wstawi jedną fotkę z opisem "lubię ten produkt bo ma ładne opakowanie i drogo wygląda na półce", a pod tym tysiące zachwytów czytelników. Co jeszcze mnie wkurza? Wytykanie współprac. W naszym kraju jest jakieś głupie i dziwne przekonanie, że jeśli ktoś dostał coś za darmo ( guzik prawda, że za darmo zapraszam te osoby na kilkugodzinne robienie zdjęć, obrabianie, pisanie, same testy itd. tak tak jak najbardziej za darmo ) albo mu za to zapłacili to na pewno się zeszmacił i nie napisał prawdy. Wszyscy wiemy, że kłamstwo ma krótkie nogi i bardzo łatwo wychwycić sztuczne zachwyty. Nie zazdroszczę jakoś wybitnie innym i naprawdę szczerze kibicuję wielu blogerkom, które są doceniane przez firmy i to zasłużenie. Są faktycznie jednak takie blogi, które zdobyły dziką popularność nie wiadomo czemu i czasami ręce opadają gdy czyta się właśnie recenzje 5 kremów do twarzy z rzędu. Sama miałam okresy, że notki wstawiałam codziennie, ale dotyczyły one różnych produktów, a także makijaży czy manicure. Zdarza mi się może dwa razy w tygodniu napisać o szamponie czy żelu pod prysznic, ale z reguły wynika to z faktu, że zapomniałam o danym produkcie napisać 3 miesiące wcześniej i wisiał mi w roboczych post z nieobrobionymi zdjęciami :)
    Chaotycznie to wszystko napisałam, ale krótko mówiąc trzymam za Ciebie kciuki i nie poddawaj się :) Czasami wystarczy odrobina przerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też rozwala jak ktoś mówi, że coś dostałam "za darmo". Moim znajomym, którzy na dźwięk zdania "jestem blogerką kosmetyczną" (jakkolwiek śmiesznie to brzmi), krzyczeli "O to dostajesz rzeczy za darmo" już wyperswadowałam takie myślenie. Każdy post to mnóstwo pracy, czasu i wysiłku. To nie jest ZA DARMO.
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
    2. Haha skąd ja to znam! Ja powiedziałam koleżance w pracy, że mam bloga to jej pierwsze zdanie brzmiało "o,to dostajesz rzeczy za darmo" :/ Skąd to się wzięło w ogóle?? Każda recenzja zajmuje mnóstwo czasu i zaangażowania, nie wspomnę o tygodniach testów i notkach. To jest za darmo?

      Usuń
  34. Kochana Agwer :)
    Trafiłam na Twojego bloga z forum GHD. Nie ważne jaki tam mam nick, tu chodzi o Ciebie. ;)
    Jeżeli tylko blogowanie już nie sprawia Ci takiej radości jak kiedyś a powoduje frustracje to może warto odpuścić, chociaż na chwilę... Pozwoli to z dystansu spojrzeć na to co się robi. Jeśli nie będziesz mogła bez tego żyć to już doskonale będziesz wiedziała co robić.
    Pamiętaj, ze na forum zawsze podziwiamy Twoją wprawną rękę <3
    Do tej pory nie komentowałam, bo jakoś nigdy nie komentuję, ale wiedz, że jest właśnie takie spore grono anonimowych czytelników. Trzymam kciuki :)
    K>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za przemiły komentarz! :*

      Co do forum, no muszę tam wrócić bo coś ostatnio zaniedbałam to miejsce, a szkoda!

      Usuń
  35. Tak to jest jak dla niektórych liczy się ilość a nie jakość. Smutne...

    A Ty rób to, co sprawia Ci przyjemność i nie oglądaj się na innych. Prędzej czy później ludzie docenią włożoną pracę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jesteś wspaniałą osobą. Z niecierpliwością czekam na każdy Twój wpis. Teraz mnasz zapewne doła ale nie ma się co łamać, nastaną lepsze czasy i będziesz się śmiała z tego wpisu :) a konkretnie z pytania jakie zadałaś w tytule :) Pozdrawiam CIę gorąco i głowa do góry :)


    Zapraszam do mnie :) obserwuje i zapraszam do obserwacji :)
    vademecumpiekna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak to może się nie złamałam, ale pewne emocje sięgnęły ostatnio zenitu. Stąd ten tekst! :)
      Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  37. Każdy kij ma dwa końce niestety , bardzo często spotykam takie blogi jak opisujesz setki obserwatorów, zdjecia byle jakie, koszmarny tekst a blog wszędzie jest chwalony i polecany? Niby za co? Za wszystkie 'xd, loffki czy jeden komentarz na temat produktu?'

    Trochę to smieszne jest - moze mój blog idealny nie jest ale jest mój i sama na niego pracuje, zadnych plecow nie mam i jestem dumna ze swoja prace tam wkladam a nie czyjas i ze sie nie sprzedalam ze tak powiem ;)

    Obserwatorów nie kupilam i nawet nie wiem jak tos ie robi na IG jest ich okolo 490 na FB 800 z groszem ale prawda jest taka ze na FB czy na blogu wiekszosc komentuje a ta pozostala reszta jest z powodu konkursow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, liczby nie odzwierciedlają rzeczywistości w 100%, ale niestety nie wszyscy o tym wiedzą...

      Usuń
  38. Popieram całą sobą i jeszcze mocniej, lepiej bym tego nie ujęła. Szczególnie te "plecy" jak napisałaś. To jest coś, czego pojąć nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam to samo! Staram się od ponad roku i nadal nic.. widocznie tak musi być ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To długotrwały proces, nie zniechęcaj się tak szybko :)

      Usuń
  40. Podzielam Twoje zdanie - jeśli ktoś liczy tylko na szybki zysk, nie angażując się w to, nie wkładając ani grama serca, nie czując tego co robi, bo wszystko jest robione na szybko i byle jak to ma prawo irytować nas ten fakt - chcemy jak najlepiej, staramy się, a nic z tego nie wychodzi....

    Masz dokładnie taki sam telefon jak mój, nawet z tym samym pokrowcem :)

    OdpowiedzUsuń
  41. A to niestety już nie tylko jeden problem. Są jeszcze i osoby, które zamiast wspierać się nawzajem, potrafią niszczyć innych - zaczynają od drobnych słów i oskarżeń a kiedy ktoś im się sprzeciwi, to nawet sądem grożą! Ot co, tak ostatnio wygląda blogosfera. Dobrze, że jednak ma się jeszcze ludzi, do których na blog miło zajrzeć. Ostatnio bardzo okroiłam listę czytelniczą, bo widzę, co się dzieje po innych kątach. Człowiek się tylko denerwuje, że spędza godziny nad swoim tekstem, gdy kilku zdaniowa recenzja na innym blogu nagle uzyskuje 302742 komentarzy. Szkoda tylko, że wszystkie takie same i równie sztuczne, co sama autorka bloga.

    Także głowa do góry, możemy z tym walczyć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też powinnam dokładnie przejrzeć listę czytelniczą... Bo do niektórych nie warto zaglądać.

      Usuń
  42. Ja jestem początkującą blogerką, dopiero co zaczynam.. Niestety ze strony znajomych jest to przeważnie wyśmiewanie.. Robię to dla siebie, tworzę mini pamiętnik. Ktoś to przeczyta? Super! Nie rozumiem jak można krytykować osoby, które chcą zmienić coś w swoim życiu.. Przepraszam, że odbiegłam od tematu. Co do tego co napisałaś jest to absolutna prawda.. Ludzie oszaleli na punkcie liczb.. Im więcej obserwatorów(część kupiona) tym lepiej, przykre, ale prawdziwe.. Pozdrawiam Aurelia :) http://bestdayever4.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moim znajomym właściwie o blogu nie powiedziałam. Zaczęłam udostępniać teksty na FB i samo się rozeszło. Początkowo nie było żadnego odzewu, teraz piszą, pytają o rady, chwalą - także daj im trochę czasu, jeszcze Ci pozazdroszczą ;)

      Usuń
    2. No u mnie się również zaczęło przez udostępnianie, dosyć szybko się to rozniosło.. Mam nadzieję, że kiedyś będzie tak jak piszesz - że pozazdroszczą ! :) Trzymam kciuki za Twojego bloga :*

      Usuń
  43. Niestety jest w tym ogrom prawdy. Dokładnie takie samo zdanie mam i zastanawiam się do czego blogosfera i sam marketing dąży. Czy liczą się tylko liczby, statystyki, a nie treść i przekaz? Wdałam się kiedyś w dość mało przyjemną dyskusję z pewną firmą, która najpierw zaproponowała mi współpracę, a później zaczęła mieć do mnie pretensje, że mam za mało lików na FB, że mam za mało obserwatorów na Instagramie... No serio? Nie wytrzymałam wtedy i napisałam im co myślę. Jak można się domyślić - kontakt się całkowicie urwał i nie otrzymałam nawet odpowiedzi. Sama nie jestem perfekcjonistką, do ideału mi daleko, ale staram się dbać o szczegóły na blogu, staram się o estetykę, wygląd, zdjęcia. Nadal się uczę - jestem przecież dopiero po dwuletniej praktyce blogowej, wiele lat przede mną aby opanować tę sztukę do perfekcji. Codziennie zastanawiam się co powinnam zrobić, aby jakkolwiek się wybić. Fakt, że nie mam "ciśnienia" na to, bo przede wszystkim dzielę się swoją pasją i to jest dla mnie najważniejsze, ale nie ukrywajmy, że każda z nas chciałaby coś osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ciepła z Ciebie osoba, mądra i bardzo zrównoważona. Rób to co robisz, bo dzięki takim osobom jak Ty, blogosfera pomimo wszelkich możliwych minusów, bywa piękna.

    OdpowiedzUsuń
  45. witaj, jestem tu po raz pierwszy i od razu widzę mocny i szczery tekst. Nie będę się ani dużo rozpisywać, bo w 100% podzielam Twoje zdanie i nic odkrywczego bym nie napisała. Kiedyś pisałam blogi ale to były blogi typowej sweet 13 latki, później pisałam bloga o sporcie (siłownia, fitness sylwetkowe itp. Miałam na koncie nawet kilka artykułów do portalu sportowego) nie dawno założyłam nowego bloga w sumie to dwa jeden bardziej osobisty o życiu a drugi współprowadzę z przyjaciółką o kosmetykach, poradach itp. I powiem to głośno nie rozumiem k**** tej niesprawiedliwości, ale podchodzę do tego zupełnie tak jak Ty. Nigdy nie zniżę się do tego stopnia aby kupować fanów i like . Takie procedury to brak szacunku do prawdziwych fanów, a przedewszystkim brak szacunku do samej siebie. Po za tym jaka to satysfakcja mieć sztuczną publiczność ? Żadna.Przepraszam, jednak się rozpisałam. Pozdrawiam i nie usuwaj bloga, chcę zostać tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dlatego właśnie się zastanawiam jak to jest, że osoba ma kilkadziesiąt tysięcy lajków na FB, tyle samo obserwatorów na blogu, instagramie, a jak przyglądam się ilości komentarzy pod postem to do 10 max...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze wynika to z tego, ze ktoś kupił lajki. Warto zagłębić sie jak funkcjonuje Facebook, statystyki itd. Facebook od dawna tnie zasięgi, i posty z rożnych powodów zamiast dotrzeć do tych kilkunastu tysięcy docierają do kilkuset. Poza tym ludzie coraz rzadziej komentują, stad często takie wyniki...

      Usuń
    2. Masz rację, oczywiście że FB tnie zasięgi. Ale nie aż tak że osoba która na 10 000 likow, ma 20 polubien pod postem.... Bo jednak to nie tak działa. Studiuję podyplomowe kierunek Social Media, znam się trochę na zasadach działania FB i wiem, że są sposoby na podbicie zasięgów, więc nie chce mi się wierzyć że przytoczony przeze mnie przykład nie ma kupionych ludzi.

      Usuń
    3. Nie znam przytoczonego konkretnego przykładu... ale nie znam żadnego profilu, w którym ilość polubień strony jest równoznaczna z polubieniami postów czy też komentarzami. Wiadomo, że to nigdy tak nie działa.Poza tym pisząc 'kupieni ludzie' masz tylko na myśli kupione na allegro polubienia strony czy tez czytelnikow zdobytych za pomocą reklamy, konkursów itd ?

      Usuń
    4. To był niekonkretne przykład 10 000 lików i 20 polubień pod postem. Mam na myśli kupionych ludzi na allegro czy innych portalach. Płatna reklama, czy konkurs to co innego, niż kupowanie 500 fejkowych kont żeby wzrosły cyferki na fejsie.

      Usuń
    5. A ja się nie zgodzę z Tobą Agwer. Choćby taka Alinarose ma 70 tysięcy osób na fb a przy niektórych postach ma 15-30 lajków. Blondhaircare ma 15 tys. a ma koło 20-30 lajków pod postami, a Anwen ma ponad 100K fanów i dużo postów ma małą ilość lajków w stosunku do ilości polubień strony. Podobnie jest z Beauty Icon. I nie sądzę, że dziewczyny kupiły sobie fanów, mogły co najwyżej podpromować swoją stronę, albo konkretny post. Prawda jest taka, że najczęściej lajkowane są posty, które wywołują w fanach emocje, a nie każdy potrafi zachęcić do kliknięcia "Lubię to!". Poza tym takimi postami są dowcipy, śmieszne obrazki, głupie filmiki. Myślę, że najważniejsza jest konwersja, czyli np. ilu fanów przejdzie do udostępnionego wpisu. A to czy ktoś kupił fanów, czy nie możesz udowodnić, gdy zobaczysz profil fanów danego fanpage'a. No i pewność możesz mieć że fani są kupieni, gdy przy tych 10 tysiącach lajków posty mają z reguły 2 lajki na krzyż. 20 polubień pod postem zdarza się nawet u popularnych blogerek, więc dla mnie to nic dziwnego. Nawet Ty przy niektórych masz 1-5 lajków, więc przeliczając na te 10K to byś miała właśnie po 20 polubień posta. Facebook tnie zasięgi, a ludzie już tak chętnie nie lajkują.

      Usuń
  47. nie wiem czy sama lepiej napisałabym to co Ty, zgadzam się ze wszystkim i tak naprawdę ciąży mi to tak jak Tobie, i od dłuższego czasu zastanawiam się, czy jest sens dalej blogować. Nie mam tak bogatego doświadczenia jak Ty, ale znam blogi, które wyglądają tragicznie, zdjęcia mają bardzo słabe, recenzje pisane chyba w pośpiechu i byle jak bo z błędami ortograficznymi i stylistycznymi, a mają mnóstwo obserwatorów, like'ów itp itd. a współprace z naprawdę cenionymi markami. I co poniektóre uważając się za blogerki kosmetyczne testują dzbanki, filtry i inne "kosmetyczne" rzeczy..... Gdzie w tym sens i pasja? Też jakiś czas temu doszłam do wniosku że nie liczy się design bloga, styl pisania, tylko cyferki i bardzo dobre plecy w blogosferze :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dostałam ostatnio propozycję otrzymania urządzenia za pomocą którego można zrobić wodę gazowaną. Okej wszystko fajnie, JAKOŚ dałoby się to wpleść w tematykę, ale serio? Dla mnie bez przesady. Odmówiłam.

      Usuń
  48. Z przyjemnością się podpiszę pod tym postem. Całą swoją frustrację wylałam wyżej, pod Waszą dyskusją :) Jak dla mnie takie blogerki można nazwać tylko ścierwem, dosłownie. Nie lubię przebierać w słowach jak mnie coś mocno kłuje w tyłek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha no to jesteś lepsza niż ja :D jak ja określiłam je prostytutkami to myślałam, że mnie hejt zaleje :)

      Usuń
  49. Nie można się poddawać, czy zamykać bloga. To tak jakby dać tym byle jakim blogerom zielone światło. Blogosfera, aż roi się od śmieciowych i nic nie wartcy stron. Głęboko wierzę, że Twoja, moja i wielu innych ambitnych i wartościowych blogerów kiedyś się wybije. Nie za czyjeś pieniądze czy znajomości, a ciężką pracą i zaangażowaniem. Prędzej czy później ludzie poznają się na, kogo warto wspierać i czytać. Przynajmniej takie mam nadzieje. Blogowanie to przede wszystkim pasja do tego co się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  50. aGwer ja chyba komentuje u Ciebie pierwszy raz ale muszę. Niestety dotknęłaś bardzo śliskiego gruntu, wiele osób się z Tobą zgadza a wśród nich także ja. Doceniają Cię czytelnicy, Twoją pracę, Twoje doświadczenie, to, że się rozwijasz, robisz ładne zdjęcia, konkursy itp. Ale nie doceniają Cię i pewnie nie docenią (sorry za szczerość) firmy, bo nie masz pleców, nie kumplujesz się z kim trzeba, nie jesteś na odpowiedniej liście mailingowe lub po prostu "dobra koleżanka" zadba o to byś gdzieś tam się nie dostała, a jednocześnie masz za dużo dumy i szacunku do siebie "by się prosić". Niestety szara rzeczywistość, jak masz twardy tyłek będziesz pisać dalej- na nas czytelników i dla własnej satysfakcji. Trzymam kciuki by tak było:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysia, lepiej bym tego nie ujęła.

      Usuń
    2. Pleców ? Już tyle razy to słowo sie tu przewinęło. Serio trzeba mieć plecy, żeby firma sie do Ciebie odezwała ? Ktoś pisze do topowej blogerki czy może kogoś polecić do współpracy ? Może jestem naiwna, ale wydaje mi się, że blog musi mieć coś ciekawego do zaoferowania, wyjątkowego, żeby dana firma sie nim zainteresowała. Moim zdaniem jak blogerka pokazuje kosmetyki wibo, Makeup revolution nie może oczekiwać, ze odezwie sie do niej z propozycja Dior czy Chanel �� oczywiście, ze firmy patrzą na cyferki. Na tym to polega. Nie bez powodu blogerki modowe otrzymują rownież kosmetyki selektywne. Maja lepsze 'cyferki' niż niejedna blogerka urodowa... Natomiast nie ma co obwiniać o to inne blogerki. Firma ma swój pomysł na promocje, sprzedaż i liczy sie zysk. Żadna nowość.

      Usuń
    3. Tak. Między innymi firmy pytają topowe blogerki o polecenie innych, potencjalnych blogów do współpracy.
      Jasne, że liczą się cyferki, ale jaki zysk będzie miała firma z kupionych fejkowych kont i polubien? Raczej żaden.

      Usuń
    4. A jakie to są te 'topowe blogerki' ? Bo sama się znajdujesz w top50 ☺ hmm ? Nie wiem jaki, trzeba zapytac konkretnej firmy ☺

      Usuń
    5. Wystarczy się rozejrzeć po kosmetycznej blogosferze i będziesz wiedziała jakie to są te topowe blogerki :) Nie trudno się zorientować.

      Usuń
    6. Dziewczyny prawda jest taka, że żadna "topowa" blogerka czy "dobra" koleżanka nie poleci Waszego bloga, jeśli będzie czuła w Was konkurencję, ale to w każdej dziedzinie życia działa.
      @loveliness tu nie do końca się z Tobą zgodzę. Fakt dla firm liczą się cyferki czyli zysk, jeśli "szafiarki" je przynoszą to i dostają kosmetyki, co akurat dla mnie jest zrozumiałe. Firmy nie działają non- profit, muszą zarabiać. Ale są też blogerki, za którymi nie stoją ani statystyki, ani obserwatorzy a blog nie broni się nawet ładnym dezjanem czy zdjęciami a współprac ma bez liku. I pewnie o ten dysonans aGwer chodzi:)

      Usuń
  51. Cześć. Właśnie zostaję Twoją bardzo wierną czytelniczką.
    Mam ochotę Ci polać i uściskać, w końcu ktoś to głośno napisał.

    OdpowiedzUsuń
  52. Agnieszko ja śledzę twojego bloga od lat :) i może nie zawsze piszę ale jestem :). Podpisuję się pod tym postem całym sercem i często mam bardzo podobne odczucia. Też się staram też coś ciągle ulepszam ( i wiem ze jest duży postęp bo ostatnio zerknęłam na swoje pierwsze wpisy :D) poświęcam temu mnóstwo czasu, czasem kosztem innych rzeczy, bo lubię to co robię i wkładam w to serce. Nie twierdzę, ze robię to super dobrze bo jeszcze dużo przede mną. Czasem jak ty jestem zniechęcona i rozgoryczona kiedy widzę sytuacje które opisujesz, ale z drugiej strony ostatnio doszłam do wniosku, no trudno - robię swoje i koniec! Nie ma chyba innego wyjścia :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Zgadzam się z Twoim tekstem. Mam blog od roku i bardzo ciężko było mi rozwinac skrzydła. Na wszystko prą iwalam sama i wkładałam własne pieniądze na kosmetyki do testowania itd. Nie mam pleców i generalnie czasem mam wrażenie z e niektóre blogerki czują się lepsze od innych , może to tylko złudzenie. Nie wiedziałam że kupowane są liki, to już skrajna głupota :/ nie zamykaj bloga bardzo Lubie na niego zaglądać, jest piękny i zawiera dużo przydatnych informacji. Szkoda by było poza tym żebyś zamknęła coś nad czym tyle pracowałaś, rób to co robisz przede wszystkim dla siebie !

    OdpowiedzUsuń
  54. Hej, czuje dokładnie to co ty. Moze nie mam najpiękniejszych zdjęć i drogich kosmetyków, bo mnie na nie nie stac, tak zwyczajnie, ale wkladam duzo wysilku w każdego napisanego posta i często sie zastanawiam czemu nikt tego nie chce czytac, czasem jestem bardzo dimna z tego co napisze i uwazam, ze to jest dobre, a tutaj nic, ani jeden komentarz, nic. A spojrze na bloga gdzie zdjecia sa duzo goesze od moich, nieczytelna czcionka i wszystko jakies bez ladu i skladu, a tam 100 razy wiecej obserwacji i duzo komentarzy, nie wiem czemu tak jest, ale przez to trace motywacje do pisania...

    OdpowiedzUsuń
  55. Ale przecież robisz to dla siebie, prawda? Twój blog, Twoja praca i Twoja pasja. Wiadomo, że takie rzeczy bolą, ale niestety takie jest życie - i wirtualne, i to realne. Zawsze trzeba przepychać się łokciami, ale uwierz mi, że coś wypracowane trudem jest bardziej satysfakcjonujące, niż coś, co dostałaś ot tak.
    Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  56. nie będę oryginalna mówiąc, że świetnie napisane! trafiłaś w punkt. mnie przy tej okazji zastanawia inny aspekt - działania i poziom działów marketingu polskich firm kosmetycznych... na palcach jednej ręki mogłabym policzyć firmy, które działania marketingowe mają na poziomie a reszta to straszne badziewie robione totalnie na czuja bez przemyślenia. dlatego też jeśli firma patrzy na blogerkę/blogera tylko przez pryzmat "lajków", to to właśnie nakręca chorą sytuację :/

    OdpowiedzUsuń
  57. Mogłaby się podpisać pod tym postem nogami i rękami. Bloga prowadzę od 5 lat, uwielbiam to, i chociaż nie podoba mi się to co obecnie się tu dzieje nie porzucę go.
    Jednak boli trochę patrzenie na ten zamknięty krąg który zgarnia wszystko i tu liczby wcale nie są najważniejsze, najważniejsze są znajomości. Przestałam czytać kilka topowych blogerek, bo dla mnie nie są już wiarygodne nie dają nic od siebie, lecą już tylko na zdobytej wcześniej "popularności" a ich posty wyglądają jak rekalma w gazecie prezentacja nowości i zachwalanie jakie są wspaniałe.
    Dziwi mnie też to, że firmy nie otwierają się na nowe blogi tylko idą na łatwiznę. Cóż życie...

    OdpowiedzUsuń
  58. A mnie przeraża, że swiat blogowania jest taki dostępny. Niestety jest teraz tendencja,ze blog zakłada prawie kazdyBo są portale typu streetcom,testmetoo i wiele osób zakłada blog i fanpage byle by tylko dostać jak najwięcej punktów A jakoś takich stron? Tragedia I tym samym słowo blogerka traci na wartości

    OdpowiedzUsuń
  59. Uwielbiam Cię! Każdy Twój post !
    ;D

    sama dopiero zaczynam.. ;d więc wiem dokładnie o co chodzi; )

    OdpowiedzUsuń
  60. w porównaniu do innych blogerek to bloga mam bardzo krótko, ale prawda, że od kiedy go założyłam zauważyłam też te "ciemniejsze" strony, których nie wiedziałam przez kilka lat gdy tylko blogi czytałam :) wydaje mi się, że ładnie to wszystko opisałaś i nic więcej dodawać nie trzeba. Każdy działa według własnego sumienia :)

    OdpowiedzUsuń
  61. O! No aż cię zaobserwuję :D
    Absolutnie zgadzam się z tym, że współprace nie są 'za darmo' - głupie jest takie myślenie. To jest jak praca zlecona. Mnie takie coś trochę stresuje, bo wiadomo, jakiś przyzwoity termin publikacji by się przydał.
    Jest kilka rzeczy, które mnie drażni w blogowaniu; na razie zmilczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Daj spokój - robisz to dla siebie. Zobacz ile osób ci przytakuje i mówi, żebyś była silna i żebyś nie porzucała bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  63. O tak, własnie... już długo myślałam o tym, ze właśnie blogosfera stała się miejscem wzajemnej adoracji. Wszystko to jakieś fałszywe. I faktycznie, od razu widać czy ktoś ma kupione lajki, gdyż nie ma niewspółmierną do nich niską aktywność na stronie.

    OdpowiedzUsuń
  64. Dlaczego nie jesteś oryginalna i nie pracujesz swojego planu pracy 13 lat to długi okres wieżę że sama coś zrobisz,nieczekaj aż manna z nieba skapnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekam aż cokolwiek mi skądkolwiek skapnie. Na wszystko pracuję, nie wiem skąd mniemanie, że nie mam żadnego planu :)

      Usuń
  65. Ciekawe spojrzenie na ten problem, ale jeszcze ciekawsze są komentarze. Powiem tyle - nie zamykaj bloga. Skoro lubisz to, co robisz, to dlaczego przez takie coś miałabyś rezygnować z przyjemności?

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie zamykaj! Proszę, jesteś naprawdę fajną, szczerą blogerką, której można zaufać w kwestii swojej opinii. Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  67. Przepraszam, ale chyba jestem jedyną osobą, która się z Tobą nie zgadza..Może nie do końca, ale jednak. Bloga prowadzę 3 lata na maja i udało mi się współpracować z 61 firmami. Ok, może było parę firm, które nie wpisują się w jego tematykę, ale maksymalnie może 5? Nie więcej. Wiem, że masz ładne zdjęcia, ciekawą treść i stosujesz dużo taktycznych chwytów żeby przyciągnąć czytelnika (sama się bawię w marketing i nawet w tym pracuję), ale są też lepsi od Ciebie i ode mnie też żeby nie było, do których po prostu wolą się firmy odezwać, bo ta osoba przyniesie im większy zysk. Nie mówię o osobach, które kupują lajki i inne pierdoły tylko o dziewczynach, które zapracowały na to same. Przez 3 lata nie zarobiłam na żadnej współpracy ANI ZŁOTÓWKI (chodzi mi o firmy kosmetyczne, nie Reach Blogger)i ani mi przez myśl nie przeszło żeby coś zamykać! Dodam, że jeszcze mam kanał na YT, gdzie obróbka filmu nieraz trwa 5h. Na wszystko poświęcam czas, ale nie doszukuję się w tym zarobku, bo wiem, że konkurencja jest tak duża, że naprawdę ciężko się wybić. Ok, może kiedyś miałam parcie na szkło, ale teraz mi przeszło. Są dni, kiedy mój profil na blogu odwiedza 100 osób i co? Mam się załamać? Przeważnie piszę codziennie, rzadko co dwa dni, a statystyki stoją w miejscu. Moim zdaniem nie ma się co załamywać i zastanawiać, że ktoś jest lepszy ode mnie. Pomalutku, małymi krokami do celu! Jeżeli chodzi o mnie, to nie chciałabym żebyś zamykała bloga, bo mimo tego, że nie komentuję, czytam każdy post i oglądam zdjęcia bo są naprawdę inspirujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi jednak o osoby, które kupują sobie "liczby", a nie te, które na nie pracują. I oczywiście, że masz rację mówiąc, że są lepsze blogerki ode mnie i absolutnie tego nie neguję, podziwiam je i wiernie śledzę od dawna :) Tutaj chodziło tak naprawdę o to, że NIE zawsze cyfry odpowiadają rzeczywistości, a blogerki, które to kupują dla swojego ego/satysfakcji po prostu okłamują i czytelników i firmy. A chyba nie o to jednak chodzi...

      Usuń
    2. A to z tym się zgodzę w 100%... Ale mówię Ci, jesteś DOBRA w tym co robisz i naprawdę RÓB to dalej! Nie daj satysfakcji innym!

      Usuń
  68. No właśnie...poruszałam ostatnio podobny temat z innymi blogerkami.
    Mój blog ma przeszło rok. Dopracowuję każdy szczegół - pracuję nad treścią, zdjęciami (i ich obróbką) a także ogólnym wyglądem bloga. Post, który dodam jest edytowany kilka razy zanim nie będzie wyglądał tak, jak powinien. Mimo tego obserwatorów przybywa w niewielkiej ilości, jeśli w ogóle. Podobnie ma się kwestia wyświetleń bloga.
    Często zdarza mi się trafiać na blogi prowadzone niechlujnie, gdzie zdjęcia są nieostre, poucinane, ciemne i widać przebijającą niską jakość. Mimo to oglądalność rośnie, statystyki skaczą a od propozycji współpracy autor nie może się opędzić.
    I też mnie to smuci...Po prostu. Nie wiem jak mogłabym polepszyć mojego bloga aby zechciał być oglądany przez więcej osób. Pytanie czy w ogóle mam na to szanse, bo niestety...Pleców nie mam żadnych poza swoimi ;)

    OdpowiedzUsuń
  69. Skomentuję Ci w końcu, bo wiadomo - miałam to zrobić wcześniej.
    Prawda jest jednak taka, że moją opinię znasz. Nie raz już na ten temat rozmawiałyśmy.
    Powiem też co nieco na temat współprac. Nie zawsze jest tak, jak napisały dziewczyny. Ogromną przyjemnością było dla mnie, gdy Shiseido odezwało się do mnie samo. To naprawdę napędza i doje wiatru w skrzydła, ponieważ dowiadujesz się wtedy, że ktoś to docenia. Mimo wszystko, takich przypadków można ze świecą szukać - sama o tym wiesz. Większość niestety wygląda tak, że to Ty musisz walczyć o kontakty i nawet, jeśli go zdobędziesz i napiszesz do marki, to okazuje się, że "nie spełniasz bardzo restrykcyjnych wymogów". Za to blogerka z kilkoma obserwacjami na krzyż, paskudnym designem strony i zdjęciami, które są robione sznurówką, okazuje się być osobą, która znakomicie pasuje.
    Nie, markom nie zależy na dobrych zdjęciach. Nie, markom nie zależy na Twoich zasięgach, rzetelności, interesujących dla czytelników. Nie, dla firm istotne jest niestety to, czy jesteś koleżanką pani manager lub panią z gazety, która przecież jest najważniejszym medium w Polsce. Nie wspominając, że marki bardzo często dzielą blogerki, z którymi współpracują na lepsze i gorsze. Spokojnie, jeszcze kiedyś przejrzą na oczy i wtedy to Ty będziesz dyktować warunki.
    Pamiętaj Aga, pomału, małymi kroczkami do celu. Wtedy przyniesie on nam znacznie więcej satysfakcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  70. Kochana oczywiście, że nie !!! Bardzo podoba mi się twój blog. I naprawdę bardzo cenię świetne Wizażystki, a ty należysz do tego grona! Chciałabym kiedyś osiągnąć tyle co Tobie udało własnymi rączkami, bez pleców jak to się mówi!
    Ja prowadzę swojego bloga dopiero od pół roku i raczkuję, że tak powiem. Na razie prowadzę bloga jako hobby, ale z czasem rozwinę swoje skrzydła :) Wszystko planuję małymi kroczkami. Mieszkam w Irlandii i pracuję na pełny etat jako menagerka a także kelnerka w maleńkiej restauracji. Choć bardziej kręci mnie Wizaż itp... I przyznam, że nawet gdybym starała się tutaj o jakieś współprace z polskimi kosmetykami, nie da rady, ponieważ nie mieszkam obecnie w Pl. Nawet nie mogę dołączyć do listy polskich blogerek, bo serwer nie wykrywa mojego IP. Otrzymałam dwie propozycje współpracy z irlandzkimi kosmetykami, a bardziej balsamami,kremami,peelingami i nie przyjęłam je, bo jednak planuję powrót do Polski a bloga prowadzę tylko w języku polskim, dlatego wolę się skupić na późniejszych ewentualnych współpracach z polskimi firmami. Jestem cierpliwą osobą a przed powrotem zamierzam zrobić sobie tutaj pełny kurs z Wizażu, potem na paznokietki, zostać mobilną Wizażystką a co jeszcze będzie dalej, czas pokaże. I nie przejmuję się, że mam na razie mało obserwatorów. Cieszę się, że prowadzę Beauty Bloga! Jest on dla mnie także odskocznią od życia codziennego. W wolnym czasie staram się ulepszać bloga i uczę się na własnych błędach.
    Kochana, niech nigdy więcej nie przychodzi ci taki pomysł do głowy!!!
    Jesteś świetna, nie przejmuj się innymi ala blogerkami, bo wiemy jak to naprawdę z nimi jest!
    Rób po prostu dalej to, co kochasz robić!!! Pozdrawiam cieplutko oraz Wesołych Świąt Wielkanocnych życzę ***

    OdpowiedzUsuń
  71. cybaaaaas oszalala ze zamkniesz! ja zgody nie wyrazam i koniec :D

    aaaa ja już nie raz rozmawialam z Kasia, żę to warszafka i z nią się nie wygra...ciągle te same osoby mają te same współprace wysokopołkowe mimo, że np na makijażu znają się tyle co ja na muzyce operowej;)
    Niestety tak się dziwnie porobiło, ale może uda nam się to przełamać wkońcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Ciągle te same twarze. Szkoda, bo czasami można odnaleźć w blogosferze cudowne perełki! :)

      Usuń
  72. to prawda z tymi kupionymi fanami dla mnie to jak kupowanie sobie przyjaciol, taka złudna banka mydlana. Towarzystwo wzajemnej adoracji istnieje to fakt czesto te osoby pisza bardzo rzadko a maja mnostwo fanow nie wiem jakim cudem

    OdpowiedzUsuń
  73. Święta prawda w tym co piszesz!!Sama odświeżyłam bloga i zmieniłam nazwę,robię to co lubię,to część mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie do końca zgodzę się z Twoim wpisem ;) w dzisiejszych czasach ogromna większość osób prowadzących/zakładających blogi liczy przede wszystkim na te osławione "współprace z wielkimi markami", zapominając przy tym, że dziewczyny które zakładały blogi kilka lat temu w większości nawet nie myślały o tym, że na blogowaniu można zarobić! Dziś każda chce być super znaną blogerką nie mając tego czegoś co przyciągnie większą liczbę czytelników. Żeby nie było, sama niedawno założyłam bloga o wszystkim i o niczym ale traktuję go jako odskocznię, dodatek, motywator do samorozwoju lub jak to pewnie ktoś inny by nazwał - po prostu hobby ;) Słabe jest to, że w dzisiejszych czasach wszystko jest robione dla kasy. Z drugiej strony jeżeli ktoś traktuje blog jako biznes a nie potrafi sprawić aby ten biznes był rentowny, no to cóż, powinien pewnie taki interes zamknąć. Myślenie, że ktoś ma lepiej bo ma znajomości jest dosyć naiwne bo tak właśnie wygląda życie, nie tylko w internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście masz absolutną rację. I całkowicie się z Tobą zgadzam.
      Nie zmienia to jednak faktu, że chciałabym aby trochę się zmieniło. Zarówno w blogosferze, jak i w życiu ;)

      Usuń
  75. Jestem początkującą blogerką (dosłownie, bo zaczęłam 2 dni temu i też jestem ze Szczecina :)) i czytam i jestem trochę wystraszona. Przeczytałam dziesiątki postów na temat początków blogowania w tym kosmetycznym światku, jak to jest i wgl i wszędzie właściwie powtarzało się jedno - że dobra treść i dobre zdjęcia obronią się same. Trochę mnie to podniosło na duchu, bo wiem sama po sobie, że piszę chyba nie najgorzej (nie jest to mój 1 blog) a z fotografią miałam trochę wspólnego przez jakiś czas. Więc powinno być odrobinę łatwiej. Aż tu nagle trafiam na twój post i oto co się dowiaduje: że zamknięte towarzystwo, że część wybiła się na kimś, że nie zawsze treść obroni się sama itd. Może to moja naiwność ale nie sądziłam, że tutaj (między blogerkami) też aż w takim stopniu to istnieje. Zdawałam sobie całkowitą sprawę z tego, że w TV, że na YT to tylko kontakty i kontakty, ale trochę jestem zaskoczona, że tutaj bardzo podobnie. Mam nadzieję, że będę mieć takie szczęście i że moja praca odniesie jakis minimalny skutek. A co do Ciebie Agwer. Prześledziłam ostatnio Twojego bloga, jest mega profesjonalny i rozumiem twoją frustrację. Nie raz natknęłam się na blogi które nic sobą nie reprezentowały a obserwacji tysiące. Mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać, bo szkoda byłoby stracić taką blogerkę :) Powodzenia i pracuj tak dalej :) Ja jeszcze trochę wierzę, w to że jak któraś z dziewczyn wyżej napisała: dobro zwycięży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że nasza praca się kiedyś opłaci. Dosłownie i w przenośni :) Życzę Ci powodzenia, Twój blog wygląda bardzo obiecująco więc będę trzymać za Ciebie kciuki!! :)

      Usuń
    2. Dziękuję, miło usłyszeć takie słowa :))))

      Usuń
  76. Bardzo dobry text. Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga bo jest naprawdę świetny. Tez wiele razy się zastanawiałam nad tym. Jak kiedyś usłyszałam od znajomej, że krąg blogowania jest zamknięty i niejedna blogerka potrafi zniszczyć współprace drugiej to byłam w szoku. Nie miałam świadomości, że to wszytko tak działa. Sama pamiętam jak początki były ciężkie. Ile pracy i kasy zupełnie jak ty wkładam w blogowanie. Z tym, że daje mi to ogromną satysfakcje jeśli ktoś z tego korzysta. Pisanie tekstów przychodziło mi z trudem mam umysł bardziej matematyczny teraz jest trochę lepiej choć nie do końca tak jak bym chciała. A tego światka blogosfery nie do końca jestem w stanie zrozumieć. To okrutne ile ludzie mają w sobie zawiści.

    OdpowiedzUsuń
  77. Blogerki, ktore cos osiagnely czesto sa takie zamkniete. Bloguje od kilku miesiecy, ale zauwazylam cos takiego, ze takie blogi tylko biora, chodzi glownie o komentarze. I maja czesto gdzies kogos kto dopiero zaczyna. Sa zamkniete tylko w swoim kregu. Z reszta na FB jest tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  78. Mam nadzieję, że zostaniesz - lubię do Ciebie zaglądać, i tu, i na instagramie, i na snapchacie (fb jest dla mnie ogólnie nieprzyjazny jakoś).
    Tę zamkniętą paczkę da się odczuć szczególnie na początku, kiedy próbujesz się "wbić" w blogowanie. Sama piszę dwa lata, bardziej lub mniej regularnie. Dziewczyn, które zaglądają regularnie i zostawiają po sobie ślad jest tak naprawdę kilka, ale to właśnie one są najważniejsze, bo przyszły same, bo im się podoba. Do tego koleżanka z pracy, która co jakiś czas rzuci "pokazałabyś coś w końcu na blogu bo cisza", i mam już dla kogo tworzyć, mam swój motor. :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Ale serio Cię to wszystko obchodzi? Ci fałszywi ludzie z fałszywymi like'ami i z brakiem jakiegokolwiek szacunku do siebie? Naprawdę? Jestem tu, bo lubię to, co robisz, szanuję to, że jesteś autentyczna i żywię ogromną nadzieję, że zjawisko kupna fejkowych lajków nie znaczy dla Ciebie tak dużo, bo przecież najważniejsza jest pasja, a Ty ją wkładasz w to, co tu robisz. Najważniejszy jest przecież szacunek do samego siebie, a na blogach, które opisujesz, jest to chyba najmniej istotna rzecz. Łatwo powiedzieć: nie przejmuj się tym, ale uwierz, że masz więcej niż te laski z tysiącami lajków.

    OdpowiedzUsuń
  80. Bardzo ciekawy tekst i komentarze. Ufff, przeczytałam wszystko. Nic nie wiedziałam o "plecach", czasem zdarza się, że ktoś poleci mojego bloga co jest niezmiernie miłe, bo wiem, że zrobił to z własnej woli. To jest cenne! Sama staram się polecać na blogu i fb, nie mam z tym problemu, ale nie oczekuję wzajemnej adoracji. Kurde, ja to chyba nieżyciowa jestem! W całym moim blogowym "życiu" dwa razy tylko napisałam pierwsza z pytaniem o współpracę, o wiele bardziej satysfakcjonuje mnie, jeśli to firma się zgłasza, a jest tak coraz częściej. Jeśli warunki mi nie odpowiadają - negocjuję, jeśli nadal jestem traktowana jak darmowa siła robocza - grzecznie dziękuję, trzeba się szanować. Czasem mnie dziwiły blogi, o których piszesz, ale przestały - po prostu tam nie zaglądam, robię swoje. Dzięki blogowaniu poznałam mnóstwo świetnych dziewczyn, z którymi spotkam się na MB. Co mi po cyferkach??
    Nie frustruj się, róbmy swoje. A Twojego bloga bardzo lubię i często zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  81. Zgadzam się z Tobą, też się często nad tym zastanawiam, ale prawda zawsze wychodzi. To bardzo miłe, kiedy napisze jakaś firma, ale uwierz że nie wszyscy mają plecy. Co z tego, że kiepski blog ma fajną współpracę, jak jest kiepski merytorycznie i niewiele osób tam zagląda. Twój czytam, choć nie zawsze zdążę skomentować. :) Nie powinnaś rezygnować, każdy ma czasem jakąś złą passę, ale to minie, po deszczu zawsze wychodzi słońce. :)

    OdpowiedzUsuń
  82. W listopadzie kończy mi się domena i nie mam zamiaru jej przedłużać. Bloga zamykam, choć nie usuwam. Skupię się na YT, choć też nie wiem jak długo, bo zaczyna mnie poważnie irytować kolesiostwo, wchodzenie w dupę, fałsz, fala głupoty, która zalewa internet,ale się sprzedaje. Niby życie, ale w tej sferze czuję się niedoceniona... Nie będę robić z siebie słodkiej laluni, pierdzielić kacapoły i wdzięczyć się jak dzika do obiektywu, grać w grę czy zbijać suby jak Sexmasterka... Nie jestem taka. Przyszłam na YT z pewnym pomysłem, np. seria Pod Lupą, ale nie cieszy się takim powodzeniem jak gadanie o d. Maryny... Albo popularna blogerka dodała filmik z ombre wykonanym lakierami hybrydowymi. Temat oklepany jak cholera, u innych blogerek są lepsze filmiki w tym temacie, ale i tak pojawią się komentarze typu "łeee ile można o tym samym? ", "jest tego pełno na YT...nudy..."itp., ale u popularnej blogerki będą ochy i achy jakby odkryła Amerykę! Są sytuacje gdzie się odechciewa. Zauważyłam też zjawisko bardzo popularne u mniej znanych blogerek, czyli hejt na tzw.wizji. Typu: bo tamte blogerki robią to źle, nie to co ja, albo sprzedały się, ja nigdy bym się nie sprzedała. Ufff... fala frystracji przeszła pod moimi palcami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie musiałaś to z siebie wyrzucić. Na YT idzie Ci bardzo dobrze i tego się trzymaj!

      Usuń
  83. Kurcze, dobrze napisane, zauważam ostatnio różne dziwności, ale żeby kupować lajki polubienia?? kurcze że w konkursach to słyszałam, ale na blogach, przerażające i uważam bez sensu, po co puste konta, duchy? wiem, że ważne są liczby do współprac, ale bez przesady....
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Fajnie,że odważyłaś się na napisanie tego posta. Również dostrzegam pewne absurdy popularności niektórych blogów z branży kosmetycznej.Szczerze mówiąc, to mam to gdzieś. Nie interesuje mnie wyścig szczurów. Robię to dla własnej satysfakcji a nie dla cyferek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Mnie wkurzyły blogi mamusiek... Wrzuca taka na Fb link, że o problemie który ostatnio miała. Czytam ciekawa, bo sama mam małe dziecko. A tu pach (chciałam napisać inne słowo, ale się powstrzymałam),moje dziecko źle sypiało a teraz ma piękne sny, dzięki pościeli XYZ... serio? Aż tak chamska reklama?
    Albo wrzuca tekst "idziemy na spacer, jest zimno. Brr. Dajcie dużo lajków, żeby po powrocie było mi ciepło" i milion serduszek po tekście.
    Wiem, może jestem czepialska, ale jako młoda matka oczekiwałam czegoś innego. Dlatego przestałam obserwować wszystkie blogi matek. Czasem coś wyskoczy w proponowanych. Niestety ja się zaparłam i unikam.
    Cieszę się, że trafiłam do Ciebie 😊
    Pisz dalej, ja lubię osoby które idą pod prąd, bo sama też idę swoim kierunkiem i nie pcham się gdzieś "bo to modne" 💪👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obracam się kompletnie w strefie parentingowych blogów, choć pewnie w pewnym momencie i znajdę tutaj na to miejsce, ale doskonale Cię rozumiem. Można sprzedać SIEBIE, ale można też jedynie sprzedać miejsce reklamowe, a to jest znaczna różnica.

      Cieszę się, że trafiłaś i że zostaniesz mam nadzieję na dłużej :)

      Usuń
  86. Zostałam 😉 chociaż nie wszędzie zostawiam ślad w postaci komentarza ☺ mam nadzieję, że nie pogniewasz się o to 😊
    Trzymaj się 😀

    OdpowiedzUsuń
  87. W sumie w kilku zdaniach wypowiedziałam się na swoim fanpage, ale myślę że to miejsce jest najlepsze do tego. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga - dość przypadkowo, a wcześniej go nie znałam. Myślę, że ten wpis jest skierowany nie tylko do czytelników, ale nas bloggerów. Myślę, że to mała refleksja dla tych, którzy mają dwa tysiące więcej lików ode mnie na fanpage, czy obserwatorów na blogu, a ich jakość bloga i tekstów jest poniżej przeciętnej. Od jakiegoś czasu takie witryny przestałam obserwować. W sferze blogosfery roi się i mnoży od takich blogów, od wpisów sponsorowanych, gdzie właściwie na tym tylko blog się opiera. Kiedyś zazdrościłam takim dziewczynom. Mam też takie z którymi równo zaczynałam blog, ba! Zaczęły nawet później ode mnie, a mają znacznie więcej obserwatorów mimo jak to określiłaś zdjęć robionych tosterem, a teksty pisane o kalkulatorze (według mnie). Drażnią mnie takie blogi. Kiedyś im zazdrościłam, a dziś cieszę się, że nie wlazłam w to bagno. Bagno w którym masz tygodniowo kilka przymusowych recenzji, opinii. Kupuję to co chcę i reklamuję to co mi i tylko i wyłącznie mi się podoba. Choć na swoim blogu już jakiś czas odeszłam od recenzji. W jakimś stopniu się pojawiają choćby w denkach ale stawiam na lifestyle. Mam nadzieję, że firmy w końcu zobaczą blogi, które są warte uwagi. Choć nigdy nie zrozumiem dlaczego te tosterowe mają lepszą rację bycia niż choćby mój! :-) Buziaki i pozostaję tutaj na dłużej. Mam nadzieję, że kontynuacja tego wpisu się pojawi za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chyba nigdy tego nie zrozumie, bo wciąż mam nadzieję, że plecy i znajomości to nie wszystko, a jakość obroni się sama. Jednak coraz częściej myślę, że może niekoniecznie...

      Usuń
  88. Witaj! Moja sostra podlinkowala Cie na fejsie i z ciekawosci weszlam na Twoj blog. Tekst trafil w sedno. Wreszcie ktos zobrazowal temat jaki jest. Ja nie rozumiem blogow , gdzie daja ktos do wpisu 15 zdjec np. w jakims ubraniu albo w ogole nie do tematu wpisu a tam 3 zdania tekstu. DLA MNIE BLOG TO NIE POTRFOLIO modelki, a zywy teskt i to po tekscie stwierdzam, czy jest to osoba na poziomie. Niestety blogi sie zmienily moim zdaniem. Kiedys czytalam i czytam nadal blogi ale juz pod innym katem, a mianowicie pod katem tresci, analizuje go. Wiele blogow czytam od lat i je analizuje. Lacznie z czytelnikami tych blogow co sie udzielaja w komentarzach. Aby zwrocic uwage kto kogo do siebie pryzciaga. I niestety zaobserwowany trend jest pryerazajacy w mojej opinii, bo sa dwa kierunku blogow, ale te, ktore maja zero tesktow i same zdjecia a najwiecej selfie po obrobce w programie. Albo drugie teksty tzw. sponsorowane, gdzie widac , ze prawie kazdy wpis powstaje w zasadzie ze wspolpracy. Osobiscie wspolpracom nie mam nic do zarzucenia, ale jesli ktos robi wpis z fotkami i ani slwoa nie powie o wspolpracy, to juz dla mnie szczyt nieuczciwosci wobec czytelnikow, a madrzy obserwatorzy( a co gorsza co drugi wpis to wspolpraca, nic od siebie!), ktorzy obserwuja bloga od lat od razu to zauwaza. Druga kwestia zawuazylam, ze konstruktywna krytyka nie ma miejsca. Moim zdaniem jeszcze przed wprowadzeniem demokracji czlowiek mial wiecej swobody mysli i wyrazania opinii anizeli teraz. Teraz nie ma mowy o konstruktywnej krytyce, bo to od razu hejt. Tylko lajkowac mozna! Ja prowadze bloga ale dla przyjemnosci, pisze kiedy mam czas ale i rzetelnie pryzgotowuje sie do tekstow i ciagle sie ucze. Fotografia w zylach mi nie plynie, ale staram sie skupiac na tekstach , bo blog to glownie tekst a instagram to zdjecia i zero tekstu, dlatego tam jestem aktywna mniej, jak nie w ogole. Podobnio i YOU TUBE sie zmienil. Moim zdaniem to juz dobrze wszystkim znane "telezakupy mango". Kiedys ludzie narzekali, ze w telewizji nie ma nic edukacyjnego, ze w internecie swiadomie wybieramy tresci. Nie zgodze sie z tym, bo yt stal sie teraz telewizja z dawnym programem "telezakupy mango". Zarowno blogosfera jak i vlogosfera zmienily sie przez lata. A glowna przyczyna tego jest, ze social media staly sie dla wielu zdrodlem dochodow. I kazdy chce sprobowac. I dzis jak sama napisalas licza sie lajki, wyglad ale prawdziwie dobra merytoryka tekstu zanika. A idac dalej to i wiarygodnosc tresci pozostawiaja wiele do zyczenia. Spodobalas mi sie, bo myslimy podobnie, dlatego chetnie Cie zaobserwuje i polece Cie na fejsie. Bo Twoj tekst wyjealas mi z ust! Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia! A z bloga nie rezygnuj, bo widze, ze potrafisz sie wypowiadac trafnie pod katem merytorycznym! :-) Pozdrawiam i milego wieczoru! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za Twój komentarz :) W wielu kwestiach się z Tobą zgadzam. Social media to teraz siła, która pozwala ludziom na łatwy, szybki zarobek i chcą to wykorzystać. Nie widzę w tym nic złego dopóki wciąż pozostajemy w tym wszystkim sobą. Zatracić się w tym wszystkim jest niestety niezwykle łatwo.

      Usuń
  89. Chciałam sie rozpisać... ale Ty tak to pięknie napisałaś ze napisze tylko tylko. Zgadzam sie z 100%. Podpisuje sie po tym! Pozdrawiam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  90. świetny post ;) daje dużo do myślenia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku