aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Dlaczego barter jest (i nie jest) spoko? + ankieta

wspolpraca-barterowa

Parę dni temu, na jednej z grup facebookowych, wywołała się dyskusja dotycząca współprac barterowych. Zaczęło się od tego, że firma X wrzuciła ogłoszenie, że poszukuje blogerów do współpracy, oczywiście barterowej. Koleżanka z grupy wyraziła oburzenie w komentarzu, że płacenie blogerowi mąką i makaronem jest nie na miejscu, na co firma uznała ją ze hejterkę, ponieważ innym pasują takie warunki. Wśród nas wywołała się zacięta dyskusja na ten temat, która zainspirowała mnie do napisania tego postu. Wiele dziewczyn z tej grupy napisało do mnie później wiadomości prywatne z pytaniami w tym temacie, a ja chciałabym to rozwinąć. Bo w barterze nie ma tak naprawdę nic złego, jeżeli robimy to z głową.

W ramach wprowadzenia chcę wspomnieć o dość istotnej kwestii. Tak, ja też zaczynałam od barteru. Kiedy zakładałam bloga, zdarzało mi się (i do tej pory się zdarza) dostawać paczki z kosmetykami, które później ZA DARMO recenzowałam na blogu. Z perspektywy czasu żałuję, że się zgadzałam na takie warunki, jakie wtedy obowiązywały. Gdybym teraz zakładała bloga, bogatsza o doświadczenia, które teraz posiadam, stawiałabym zupełnie inne warunki w kwestii barteru i nie godziłabym się, gdyby firma nie wyraziła zgody na moją propozycję. Zacznijmy jednak od początku.

Co to jest barter? To bezgotówkowa transakcja, wymiana równowartościowych dóbr lub usług (na dobra lub usługi), w której obie strony nie są w żaden sposób stratne.
Prawda, że proste? W zrozumieniu barteru ważna jest świadomość dwóch kwestii: nie będzie z tego pieniędzy i obie strony powinny coś na tym zyskać. Wartość włożonej pracy, powinna równać się wartości otrzymanych produktów/usług z korzyścią dla jednej i drugiej strony. W tej współpracy powinna być zachowana równowaga - Ty coś dostajesz i ja coś dostaję, a wartość tych dóbr lub usług jest taka sama (lub bardzo zbliżona).

►  Czego nie robić na Instagramie?
►  5 kroków do lepszych zdjęć na bloga
►  Jak regularnie pisać posty?

wspolpraca-barterowa

DLACZEGO BARTER JEST SPOKO?

Bo jesteś początkującym blogerem i fajnie jest coś dostać za darmo?
Nie i jeżeli tak myślisz, to jest Twój pierwszy błąd. Przede wszystkim jeżeli blog ma być miejscem, na którym w przyszłości chcesz coś zarobić, nie traktuj siebie jako darmowej reklamy. 

Bo możesz ich wykorzystać.
Jeżeli jesteś na początku drogi, potraktuj barter jako reklamę również dla Ciebie. Masz niskie statystyki, mały ruch na blogu, niewielkie zasięgi na FB i wstydzisz się żądać pieniędzy za swoją pracę? To całkiem zrozumiałe, bo nie jesteś atrakcyjna dla reklamodawcy. Więc za jego pomocą, zwiększaj swoją atrakcyjność! Zanim dojdzie do współpracy ustal warunki, dzięki którym zwiększy się rozpoznawalność Twojego bloga. Firma daje Ci produkt, robisz zdjęcia, testujesz, piszesz recenzję/post. W zamian, poza otrzymanym produktem ustal, że firma opublikuje link do Twojego wpisu, wraz z oznaczeniem Twojego bloga na swoim Facebooku, stronie internetowej czy portalu. W ten sposób zyskasz większe statystyki, coraz większą rozpoznawalność Twojego bloga, zwiększysz ruch, polubienia na FB czy nowe obserwacje na bloggerze. Wilk syty i owca cała.

Bo i tak byś to kupiła.
To jest jedyny barter, który ja stosuję. Jeżeli produkt, który mogę otrzymać od firmy w ramach współpracy i tak bym sobie w przyszłości kupiła, zgadzam się na barter (ustalając wcześniej wspomniane warunki podlinkowania/oznaczenia/itd.). Drugim warunkiem jest fakt, że moi czytelnicy będą chcieli o tym poczytać. Sama często kupuję sobie coś, o czym nawet nie piszę na blogu, bo wiem, że ich to nie zainteresuje. To samo dotyczy tego typu współprac - jeżeli i tak bym to kiedyś kupiła, a moi czytelnicy będą tym zainteresowani - barter jest spoko.

Bo produkt jest drogi lub ekskluzywny.
Tutaj kwestia jest dość zawiła, bo z kolei jeżeli dostałam od firmy super nowoczesny odkurzacz, ale nijak on się ma do tematyki mojego bloga, to nieważne  czy kosztowałby on 500zł, czy 8000zł, nie podjęłabym się tej współpracy na zasadzie barteru. Bo jeżeli miałabym zainteresować tym moje czytelniczki, w taki sposób, aby ich nie zanudzić musiałabym wymyślić bardzo fajną kampanię, która byłaby zadowalająca dla  klienta, dla mnie i przede wszystkim dla odbiorców. Zbyt dużo pracy i czasu wymaga przygotowanie czegoś takiego. Jednakże, jeżeli byłoby to produkt ekskluzywny, który wpasowuje się w tematykę mojego bloga jak np. szczoteczka soniczna Foreo, to nie widzę w tym nic złego. Wysoka wartość produktu? Jest. Chciałabym to mieć? Tak. Czytelniczki są zainteresowane? Jak najbardziej. Ponownie: wilk syty i owca cała.

DLACZEGO BARTER NIE JEST SPOKO?

Bo makaronem nie zapłacisz za prąd. 
Firmy często myślą, że blogowanie to zabawa, rozrywka i coś, co nie wymaga zbyt wiele wysiłku. Często (choć już coraz rzadziej!) traktują blogi, jako dodatek do głównej reklamy, uzupełnienie, coś nadprogramowego, za co wcale nie trzeba płacić. Po prostu: darmową reklamę. Błąd! Ja mówię takim zabiegom stanowcze NIE. Dlaczego? Bo makaronem nie zapłacę za prąd, gaz, Internet. Za aparat, programy graficzne i lampy, czy komputer nie zapłaciłam mąką, więc czemu za moją usługę ktoś ma zapłacić produktem? Często o niskiej średniej wartości? Pomijając oczywiście wspominane wcześniej sytuacje.

Bo reklamy są drogie.
Te w blogosferze również. Oczywiście mowa w tym momencie o blogach, które mają już konkretne zasięgi i sporą liczbę unikalnych użytkowników, kilka/kilkanaście tysięcy polubień i są po prostu większe. Nie zmienia to jednak faktu, że za reklamę się płaci. Każdą. Zarówno za mniejszą, jak i tę ogromną. Czasami inwestycja w mniejszego blogera, może przynieść więcej zysku, niż wpakowanie kupy kasy w mało wiarygodnego blogera, który ma ogromną rzeszę sztucznie nabitego ruchu i obserwatorów-duchów. 

Teraz obudzą się pewnie obrońcy małych, początkujących firm i ja się im nie dziwię. Ja też jestem małą początkującą firmą, ale zdaję sobie sprawę, że inwestycja w reklamę, to jedna z najważniejszych inwestycji, więc na pewno się zwróci i to z nawiązką. Poza tym, sama zgodziłam się na współpracę z początkującą firmą, ale wiecie co? Najpierw zapytali mnie o stawkę, później negocjowaliśmy warunki i doszliśmy do porozumienia, w którym obie strony są zadowolone. Nie zawsze musisz proponować miliony, nie zawsze możesz takie kwoty otrzymać lub zaoferować. To, że firma zaproponuje małą stawkę, opowie o sobie, przedstawi sytuację, propozycję, podejmie negocjacje - często zmienia postać rzeczy. Ale to, że firmy oczekują dobrego jakościowo artykułu, z pięknymi zdjęciami i rzetelną opinią za darmo, okrywa na żart i brak szacunku. Ja w takiej sytuacji wysiadam.

Brak barteru to brak współpracy?
No i co z tego? Może warto poczekać aż pojawi się TA oferta, która zmiecie Cię z nóg, albo Ty firmę powalisz na kolana swoim pomysłem? Ja żałuję, że od początku nie zrezygnowałam z barteru, gdybym teraz zaczynała, od razu powiedziałabym NIE. Budowałabym swoją markę, wizerunek i zasięgi, pracowałabym nad pozycją bloga w Google i pracowała na najlepszą jakość. Cały czas to robię, barter podejmuję tylko w wymienionym wyżej wypadku, poza tym interesuje mnie tylko płatna współpraca. Czy to, że zarabiam na swojej pasji i na tym, na czym się znam, oznacza, że się sprzedałam? Jeżeli dla kogoś tygodnie testów, napisanie i zredagowanie szczerego, rzetelnego tekstu, przygotowanie zdjęć i późniejsza obróbka, promocja na SM i monitorowanie efektów, jest sprzedaniem się, to raczej się nie dogadamy. Ja nie widzę nic złego w zarabianiu na pasji.

wspolpraca-barterowa

Oczywiście, możemy sobie pomagać, promować innych twórców za darmo i nie ma w tym absolutnie nic złego! Oby efekty były w obu przypadkach zadowalające. Podkreślę, barter polega na tym, żeby wymienione usługi/dobra miały równomierną wartość i korzyści. Zresztą, że wiele blogerek traktuje prowadzenie bloga jako rozrywkę, zapełnienie czasu wolnego czy hobby. Nie liczą i nawet nie myślą o tym, że mogłyby na tym zarabiać. Chcę zaznaczyć, że to rozumiem i to ich prywatna sprawa. Tak samo jak prywatną sprawą każdej z nas jest to, czy godzimy się na taki, czy inny barter. Chcę Wam tym tekstem uświadomić, że czasem na hobby, rozrywce można zarobić i warto się cenić!

Ufff! Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca. Barter to temat rzeka, można dyskutować i dyskutować, a rozmowy i tak nie będą miały końca. Myślę, że to nie ostatni post w takiej tematyce, ponieważ mierzę się z tym na co dzień, mam sporo przemyśleń.

Koniecznie napiszcie mi jakie jest Wasze zdanie w tym temacie i oczywiście zachęcam do dyskusji, również na Facebooku!

PS. Zmusiła mnie do tego: podziękowania za pomoc w redagowaniu tekstu i wybraniu zdjęć dla: Ala Ma Kota!

- aGwer

Zobacz też:

51 komentarzy :

  1. Ja już tyle razy się na ten temat wypowiadałam głośno, że temat mi się zwyczajnie przejadł. Powiem tylko tyle - o ile ktoś nie uprawia blogerskiej prostytucji i robi wszystko zgodnie z własnym sumieniem to proszę bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze tylko, że niesamowicie wkurza mnie zjawisko nagminnego wykorzystywania - niestety wiele firm podłapało już bakcyla i często propozycje są tak żenujące, że nawet przy opłaceniu danego posta totalną błazenadą jest dla mnie zgadzanie się na coś takiego. Dostaję mnóstwo propozycji, które mnie wręcz śmieszą bo robią z blogera tanią siłę roboczą, ale puszczam to w niepamięć... smuci mnie tylko fakt, gdy widzę nagle wysyp postów związanych z tematyką tej propozycji - wtedy dopiero zaczynam rozumieć, że dopóki nie zmieni się myślenie i podejście dziewczyn dopóty będzie to wszystko trwało.

      Usuń
    2. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Nic się nie zmieni, jeżeli my nie zmienimy podejścia jak i firmy.

      Usuń
  2. Świetne rady dla, nie tylko dla początkujących. Zgadzam się z Tobą w 100%. Szkoda tylko, że tak wielu blogerów sprzedaje się za te przysłowiowe makarony rozpieszczając tym samym firmy, którym się potem w głowach nie mieści, że niektórym trzeba zapłacić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trzeba zacząć, ale barter można naprawdę robić z głową :)

      Usuń
  3. Dobrze wiesz, że mam dokładnie takie samo zdanie jak ty!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą zdecydowanie. Poza tym dla mnie ma wielkie znaczenie podejście firm, która proponuje współpracę. Może jestem przeczulona, ale jak ktoś pisze do mnie z wyższością i pewnością, że rzucę się z zębiskami na jakiś kosmetyk, to się grubo myli. Barter? Spoko, jeśli mam kontakt z firmą na dłużej, jeśli nie oczekują, że opiszę wszystkie kosmetyki na blogu, jeśli nie gonią mnie z terminami, jeśli to kosmetyk, który mnie interesuje i w końcu i tak bym go kiedyś kupiła, to ok, barter jak najbardziej.

    Ale jeśli dostaję maila, że oferują kosmetyk za 20 zł a w zamian mam przygotować recenzję KONIECZNIE w ciągu miesiąca, zrobić zdjęcia na wszystkie media społecznościowe, wspomnieć po 50 razy, że rabat 5% jest na hasło COŚTAMCOŚTAM i jeszcze oczekują, że się zgodzę w podskokach, to mam ochotę im odpisać tylko 'Serio?'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dla mnie też jest bardzo ważne podejście, bo jeżeli z góry "robią łaskę" i mają wygórowane wymagania... No bez przesady.

      Usuń
  5. Świetny post i pomysł z ankietą również - dobrze by było w końcu pokazać ile tak naprawdę na blogach się zarabia. Ja do barteru mam takie podejście jak Ty, musi mi się zwrócić czas poświęcony na przygotowanie recenzji i musi być związany z tematem bloga. Ostatnio zaproponowali mi barter z karmą dla zwierzaków, grzecznie odmówiłam - po co mi pisać o karmie na blogu kosmetycznym ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd wzięli pomysł na taką promocję na blogu kosmetycznym, ale wiadomo co ludziom siedzi w głowie?
      Co do zarobków, to co chcę zrobić będzie BARDZO ogólnikowe i jedynie w pewnym stopniu pozwoli początkującym blogerom, ale myślę, że warto stworzyć coś takiego :)

      Usuń
  6. Świetny tekst, przeczytałam z ciekawością. Czekam na podsumowanie ankiety :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny post. Czekalam na niego i sie nie zawiodlam. Teraz czekam na analize wynikow ankiety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa tej ankiety :)

      Usuń
    2. Trochę mi to zajmie, ale postaram się coś takiego przygotować :)

      Usuń
  8. Z niecierpliwocią czekam na wyniki ankiety)))) A post jest mega ciekawy, bo opisuje rzeczywistość blogosfery!

    OdpowiedzUsuń
  9. Żenujące jest kiedy firmy wysyłają miniaturki i oczekują recenzji.
    Dodam tylko, że do wielu współprac nie dochodzi z blogerkami mieszkającymi za granicą, firmy tłumaczą się faktem, że nie mają funduszy na wysyłkę za granicę. Serio??? Śmiać się czy płakać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbki to już w ogóle śmiech na sali, ale na szczęście dawno się z czymś takim nie spotkałam.

      Usuń
  10. Dobre post dla osób prowadzących blogi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobry, wyważony wpis. Branie barterów jak leci to zresztą bardzo krótkowzroczna strategia - uciekłam z kilku blogów, zobaczywszy tam wpis o jakiejś karmie dla chomików albo piąty czy szósty z rzędu tekst, będący ewidentnie efektem takiej współpracy (z podobnych powodów przestałam śledzić kilka blogerek modowych).
    Podobne wrażenia miałam zresztą obserwując konkursy na wizażu. "Zrób makijaż, wyślij nam profesjonalne, obrobione zdjęcie, opowiadanie o swoim poranku, możesz wygrać jeden z 15 tuszów za 10 zł!". Wiem, tu chodzi przeważnie o anonimowe wizażanki a nie blogerki o wyrobionej marce, ale rozstrzał między oczekiwaniami firmy a tym, co oferuje bywa równie duży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie w tym tkwi problem, że wartość współpracy nie jest po prostu równoważna, albo np. przygotowanie makijażu do konkursu, to ogrom pracy, a wartość nagrody za niska po prostu.

      Usuń
  12. Ja czasami biorę udział w takich konkursach żeby coś przetestować, ale jeśli wiem że rzeczywiście będę tego używać, tak jak napisałaś i wiem że firma nie bedzie wymuszac na mnie napisania samych superlatyw, bo nie znoszę czegoś takiego. Poza tym bardzo ważne jest by to było związane z tematyką bloga. Najbardziej wkurzają mnie niestety nie posty kosmetyczne ale te z makaronami i ciuchami z bangog itp. to już moim zdaniem jest poniżej krytyki, ale to tylko moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy, pouczający wpis. Sama się zastanawiam, gdzie podziały się te wszystkie bartery, może jestem za cienka w uszach, a może nie pcham się wszędzie, bo propozycji nigdy żadnej ne miałam :D Nie, żebym tęskniła, ale widzę czasem wpisy barterowe u blogerek, wydawałoby się, dużo mnie "obrotnych". Inna sprawa to właśnie jakość takiej współpracy. Nie wiem, jaką decyzję sama bym podjęła, ale pewno realną wartość miała bym dla mnie właśnie promocja ze strony firmy. Staram się jakoś zwiększyć zasięg, z marnym skutkiem (jak na razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że wyrobienie zasięgu to sporo pracy i dużo zachodu, ale jeżeli barter mógłby nam pomóc w jego zwiększeniu, to czemu nie! :) Oby to było zrobione po prostu w fajny, uczciwy sposób.

      Usuń
  14. Strzał w dziesiątkę, trza się cenić. Czasami firmy sobie jaja robią, że ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Temat pięknie ujęty :) Ciekawa jestem wyników ankiet ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie ostatnio też jedna znana marka wysłała propozycję "łagodnej formy reklamy", a kiedy odpisałam, że współpraca ze mną odbywa się na moich zasadach i nie jestem zainteresowana to już żadnej odpowiedzi nie dostałam. Widocznie nie byłam już warta zwykłego dziękuję, bo po co jak i tak zysku ze mnie nie będzie? Kiedyś też lekkomyślnie podchodziłam do współprac, ale nie dlatego, że nie było mnie stać na krem za 5 zł. Po prostu dzięki temu czułam się bardziej doceniona. Teraz już umiem powiedzieć nie i coraz częściej mi się to zdarza. Nie dałabym rady przetestować tego wszystkiego na raz, zwłaszcza że sama coś ciągle kupuję. No i oczywiście zawsze są to produkty, po które sama bym sięgnęła lub marka ciesząca się u mnie sympatią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tego też nie rozumiem. Dlaczego nie można odpisać? "Niestety nie mamy budżetu/Nie jesteśmy zainteresowani płatną współpracą"? Często firmy nie odpisują, nawet po przesłaniu oferty. Dla mnie to brak szacunku, bo ja poświęciłam swój czas żeby przygotować ofertę i odpisać na maila...

      Usuń
  17. Temat wałkowany wielokrotnie, no ale niektórym blogerom/blogerom się nie przetłumaczy że barterem za przysłowiowy makaron psują swoją (i nie tylko) pozycję. Jeżeli reklamodawca wie, że dostanie coś za śmieszny barter, to nie będzie chciał zapłacić reklamę na blogach. Raz popełniłem barter i nigdy więcej - szkoda mojego czasu na barter, jaki by on nie był.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja to chyba jakaś inna jestem,pisze ,bo lubię i nie wyobrażam sobie,że mogę brać za to kasę,to tak jakbym upiekła ciasto teściowej(którą lubię ) i policzyła jej za składniki....zresztą większość kupuję sama,a współprace to na palcach jednej ręki mogę policzyć,faktycznie niektóre firmy maja takie wymagania,że odechciewa się odpisywać...nie odpisuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem Twoje porównanie jest nie trafione. Ciasto dla teściowej jak masz ochotę to możesz upiec, sama kupujesz składniki i robisz jej tym przyjemność. A ja pracuję wkładam swój czas i pracę w promocję marki/firmy/produktu, którego sama nie stworzyłam.
      Nikt nie broni Ci nie brać kasy za blogowanie, to całkowicie Twoja sprawa :) Ale ja jestem jedną z tych blogerek, które chcą zarabiać na blogowaniu. Jak nie teraz, to może za parę lat :)

      Usuń
  19. Świetne rady,czekam na post o wycenie, bo w ostatnim tygodniu się nad tym trochę zastanawiałam, co i jak. Od czego to uzależnić i ile wyświetleń to jaka mogłaby być cena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co chcę stworzyć to będzie jedynie schemat, jakiś próg, który może w jakimś stopniu pomoże komuś w przyszłości :)

      Usuń
  20. Bardzo jestem ciekawa ankiety. Co do barteru, nie widze w nim nic zlego, o ile nie jest to jak ktos ladnie okreslil "blogowa prostytucja" lub rozmienianie sie na drobne - tego nie akceptuje. Ponad to czesto wkurza mnie podejscie niektorych (na szczescie znikomej ilosci) firm, najpierw pisza i wyrzucaja swoje "zadania" co do wspolpracy, a na jakakolwiek odmowe lub zmiane warunkow jest obraza i brak odzewu. W tym roku mialam takie sytuacje juz 2 razy Szok, ale sie zdarza - chamstwo i bezczelnosc sa wszedzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak odpowiedzi zdarza się u mnie notorycznie... Szkoda. Bo czasami miałam naprawdę fajne pomysły, a tutaj klops... zero reakcji. Nie wiedzą co tracą ;)

      Usuń
    2. Zawsze mnie wkurza taki brak odpowiedzi! U mnie również zdarza się notorycznie.. Sama zawsze odpisuję, nawet kiedy nie jestem zainteresowana, choćby krótkie: dziękuję, nie zdecyduję się na współpracę. Zajmuje to pół minuty a przynajmniej nie pozostawia niesmaku, że rozmówca nas po prostu olał. Btw, super, że bierzesz się za temat zarobków na blogach Agnieszko! Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :)

      Usuń
  21. Post trochę jak aferka towarzyska, temat nośny wiec co byś nie napisała to i tak się sprzeda, do tego przewałkowany do bólu. Bardziej go odbieram jak promocję Twojego bloga niż rady dla innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że można ten tekst odebrać jako promocję. Ja szczerze mówiąc niewiele czytałam na blogach o barterze, sama wałkuję ten temat wśród blogerek, z którymi się spotykam, ale dyskusja na grupie skłoniła mi do przelania myśli na bloga i wydaje mi się, że całkiem sporo kwestii w nim ujęłam.

      Usuń
    2. To prawda, Aga - bardzo dużo nowej treści wniosłaś w ten artykuł. Bardzo mi się podoba Twój punkt widzenia.

      Usuń
  22. bardzo przydatny post!! strzal w 10

    OdpowiedzUsuń
  23. Kupiłaś mnie tym postem, już włączyłam sobie kilka innych i zabieram się za czytanie :)! Wędrujesz do mojej listy czytelniczej ;)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kupiłaś - dawno nie czytałam artykułu i komentarzy tak długo na jednej stronie :D

      Usuń
  24. Blogowanie zaczęłam prawie 6 lat temu i wtedy jakoś nikt nie myślał o pisaniu za kasę i zarabianiu na swoim blogu. Pieniądze zarabiali tylko ci, którzy naprawdę byli wysoko w statystykach. A dzisiaj każdy bloger cwaniakuje, że chce kasę za reklamę i demonizuje innych, którzy na barter się zgadzają, że niby psują rynek. No come on... Bez przesady, ludzie, zacznijcie podchodzić z trochę większym dystansem do tego blogowania, wtedy naprawdę można czerpać przyjemność z tego, co się robi, a nie siedzieć w statystykach i zastanawiać się co zrobić, żeby cyferki poszły w górę.

    I tak, powiem to głośno, a raczej napiszę wprost - przyjmuję współprace barterowe i nie widzę w tym niczego złego. Oczywiście jest barter i jest barter. Jeśli producent pisze do mnie, że wyśle mi zestaw próbek, na podstawie których mam napisać recenzję albo poprosi o opinię produktu, który w żaden sposób mnie nie interesuje, to zwyczajnie odmawiam i tyle, nie przyjmuję wszystkiego jak leci. Sama pewnie nie kupiłabym tego wszystkiego, a tak to mam możliwość poznania nowych produktów, pokazania ich na blogu, dla mnie to naprawdę fajna sprawa. Nie mówiąc o tym, że jeśli ktoś nam nie płaci za wpis, to nie czujemy się winni, gdy piszemy negatywną recenzję :P. Każdy może się zarzekać, że pisze szczerze bez względu na kasę, ale podświadomie na pewno stara się jednak "dogodzić" producentowi, bo ten w końcu nam za to płaci.

    Pieniądze zarabiam siedząc za biurkiem od ósmej do szesnastej od poniedziałku do piątku. A blog to oderwanie od tego korpoświatka, hobby, pasja, niekoniecznie sposób na zarabianie kasy ;). Taki tryb jest dla mnie najwygodniejszy, najmilszy. W końcu wciąż tu jestem! :) Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna sprawa, każdy z nas ma swoje indywidualne podejście do blogowania. Ja np. czerpię z tego ogromną przyjemność, ale chciałabym z tego kiedyś wyżyć. W związku z czym uważam po prostu, że warto inwestować w bloga, w siebie, w jego promocję.
      Barter ma swoje plusy i minusy, ale tak jak mówisz, nie trzeba brać wszystkiego jak leci, a niestety na blogach kosmetycznych zdarzały się recenzje podpasek, majonezu i innych produktów, tylko dlatego, że to "dary losu".

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy i potrzebny post! Mimo że mój blog jest malutki i o paznokciach, to i tak dostawałam dziwne propozycje, np płynu do higieny intymnej... ;) Zastanawia mnie, jak ktoś z PRu firmy stwierdził, że to ma sens? Mam wrażenie, że tego typu propozycje są rozsyłane zbyt masowo... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Trafiłaś w punkt! Mam bardzo podobne zdanie w tym temacie. Dlaczego to co robimy z pasja i zaangażowaniem nie moze byc jednocześnie czymś więcej. Swietnie to ujęłaś choć fakt to temat rzeka i mozna by było pisać i pisać...

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie też się liczy! A jeżeli Ci się podoba, udostępnij dalej! :)

To nie jest miejsce na Twoją reklamę.

Makijaże krok po kroku