aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Rimmel Nude Collection by Kate | swatche

Rimmel-Nude-Collection

Rimmel Nude Collection, została zaprojektowana przy współpracy z modelką Kate Moss. Nude Collection, to sześc pomadek zachowanych w kolorystyce nude. Z tym, że jedna z nich to bezbarwny balsam do ust, natomiast najciemniejszy odcień dostępny jest tylko online. W ramach czwartego postu z serii #winterweek pokażę Wam pozostałe cztery kolory z tej kolekcji Rimmel. Jeżeli są wśród Was fanki delikatnych nudziakowych ust, powinnyście zainteresować się tymi pomadkami. 


Rimmel-Nude-Collection

Rimmel-Nude-Collection

Makijaż ust w wersji Nude Collection

Pomadki Rimmel Nude Collection, to szminki z serii Lasting finish, cechujące się dobrą pigmentacją, kremową konsystencją i przedłużoną trwałością. To moja ulubiona seria pomadek Rimmel, choć zazwyczaj i tak sięgam po matowe pomadki w płynie. Dużym plusem lasting finish jest fakt, że poza kolorem na ustach, pozostawiają je nawilżone i dodatkowo odżywione. Niestety, nie gwarantują wielogodzinnej trwałości i zdecydowanie wymagają poprawek. 

To, co wyróżnia serię Nude Collection, to oczywiście kolory. Całkowicie neutralne, delikatne i subtelne - perfekcyjne na co dzień, albo do czarnego, mocnego smokey. Podobnie jak inne pomadki Rimmel, są naprawdę mocno kremowe, kolor dobrze pokrywa usta, choć z najjaśniejszym kolorem trzeba się nieco pobawić. Jednak w większości przypadków aplikacja jest bezproblemowa i bardzo przyjemna. Lekko suną po ustach pozostawiając na nich satynową warstwę koloru. Radzę jednak podczas większych wyjść mieć je przy sobie, bo wymagają poprawek stosunkowo szybko. Ze względu na neutralne odcienie, zjadają się bardzo estetycznie.

Rimmel-Nude-Collection

Rimmel-Nude-Collection

Rimmel-Nude-Collection

Rimmel-Nude-Collection

Kolekcja skusiła mnie obietnicą perfekcyjnych ust nude, jednak przyznam szczerze, że kolory lekko mnie rozczarowały. Są właściwie nijakie, choć numerek 42 i 45 bardzo przypadły mi do gustu, nie zmienia to faktu, że nie wyróżniają się niczym szczególnym. Wydaje mi się, że nie są niezastąpione. Albo ja jestem za bardzo wymagająca, albo one faktycznie nie są zbyt powalające. Fajnie, że Rimmel wypuścił kolekcję samych nudziaków. Szkoda, że brak jej w polskich szafach marki. Przypuszczam, że wiele z Was znajdzie wśród tych kolorów coś dla siebie, ale... czegoś mi w nich brakuje. Może gdyby miały całkowicie matowe wykończenie to bardziej by mi się spodobały?



Żałuję, że pomadki nie mają lepszej trwałości, bo byłby świetną alternatywą dla makijaży ślubnych lub wieczorowych. Wszystkie szminki kupowałam w Danii, za jedną sztukę zapłaciłam ok 65 koron, czyli coś w granicach 35zł. Choć pomadki nie są najgorsze uważam, że w tej cenie spokojnie można znaleźć coś lepszego. Chociażby matowe pomadki z Golden Rose.

Miałyście okazje sprawdzić pomadki Nude Collection marki Rimmel?

Koniecznie zajrzyjcie do postów z serii #winterweek u reszty dziewczyn:


- aGwer

Zobacz też:

22 komentarze :

  1. Jeny... przepiękna jest ta kolekcja. Dlaczego masz zacofany kraj nie wprowadza takich cudów? :((

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne opakowania, ale kolory na ustach wychodzą bardzo podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. 45 chyba najbardziej mi się podoba :) Ale cała kolekcja jest śliczna ;) Mimo tego, że nie powalają, ja może na jedną bym się skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprzednia kolekcja Kate bardzo mnie urzekła, ale w tej kolory zupełnie nie moje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam kolor 45 i nosiłam go całe lato :) Teraz mi jakoś średnio leży, jesienią i zimą wybieram mocne i ciemne odcienie. Kupiony online w jednej z drogerii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam na tą kolekcję i się nie doczekam jej u nas chyba. Numer 45 jest na prawdę ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale perfekcyjne kolory. Aż sama mam ochotę jutro zakupić wszystkie odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bardzo lubię takie kolory, chociaż faktycznie... W macie mogłyby wyglądać lepiej. Mam jedną pomadkę rimmela właśnie z serii ze współpracy z Kate Moss i... Golden Rose, jeżeli chodzi o trwałość zdecydowanie (moim zdaniem) wygrywa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam nudziaki, ale sama nie wiem czy w tak jasnych kolorach dobrze bym się czuła. Jedyną, która w 100% mi się podoba jest 43 - cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie również kolory 42 i 45 wygrywają ale nie powalają na kolana. 40 wygląda dla mnie jak brzoskwiniowy korektor nałożony w większej ilości ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo delikatne wszystkie, ale wyglądają naprawdę ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz rację, odcienie 42 i 45 są naprawdę bardzo ładne. Opakowania również są bardzo estetyczne, ale może to tylko Twoje piękne zdjęcia. Niestety nie jestem wielką fanką pomadek tej marki, bo kiedyś bardzo się przejechałam na tej serii Kate. Na moich ustach wyglądała strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę obejrzeć 45 na żywo, czuję się skuszona! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. 42 i 45 widzialabym rowniez u siebie, jaka szkoda, ze nie ma ich w PL :(

    OdpowiedzUsuń
  15. ja już zauważyłam, że kolekcje 'okołonudowe' są dla mnie zazwyczaj zbyt jasne. Tak było z ostatnią z Maca, chłopak chciał mi zrobić niespodziankę, finalnie skończyło się na zwrocie w Macu i wyborze czegoś ze standardowej kolekcji :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale cukiereczki! 40 dla mnie zdecydowanie zbyt jasny, ale 43 chętnie bym przygarnęła! Pięknie wygląda <3

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie też się liczy! A jeżeli Ci się podoba, udostępnij dalej! :)

To nie jest miejsce na Twoją reklamę.

Makijaże krok po kroku