aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

7 kosmetyków kolorowych, które się u mnie nie sprawdziły

buble-makijazowe

Rzadko kiedy pokazuję Wam buble lub kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły. Pomyślałam jednak, że co jakiś czas zwrócę Waszą uwagę na buble makijażowe. Jeżeli chodzi o tego typu produkty, to jestem dość wybredna i mam stosunkowo wysokie wymagania. Jestem chora na punkcie palet do oczu i generalnie cieni, więc zawsze mocno zwracam uwagę na ich jakość. W dzisiejszym zestawieniu pokażę Wam coś do makijażu oczu, twarzy i ust. Jeżeli chcecie poznać 7 kosmetyków do makijażu, które się u mnie nie sprawdziły, zapraszam na drugi post w ramach akcji #makijażowelove!

buble-makijazowe

Buble makijażowe

Rzadko kiedy określam kosmetyki mianem bubli. Nie lubię tego stwierdzenia głównie dlatego, że ma ono wydźwięk ogólnikowy, a kosmetyki oceniamy raczej mocno subiektywnie. To, co nie sprawdziło się u mnie, niekoniecznie będzie bublem u kogoś innego. Dlatego staram się unikać takiego określenia. Niestety, w przypadku tych kosmetyków jestem sfrustrowana już od dłuższego czasu, więc po prostu nie mogę nazwać ich inaczej. Są to moje buble, które skreślam z listy i na pewno do nich nie wrócę!

Palety Zoeva - głównie te na 10 cieni. Wiem, że wiele z Was się ze mną nie zgodzi i oczywiście macie do tego prawo. Ponieważ przerobiłam już cztery palety tej marki: Retro Future, Rodeo Belle, En Taupe oraz najnowsza propozycja marki: matte, uważam, że mam prawo być zawiedziona. Każda z tych palet po dłuższym użytkowaniu była dla mnie rozczarowaniem. W każdej z tych palet kolory się zlewają, tracą na intensywności w trakcie rozcierania, mają średnią pigmentację, a za taką cenę oczekuję czegoś więcej. Na pewno nie kupię już żadnej palety tej marki.

Cienie Inglot - nikt mi nie wmówi, że to są cienie dla profesjonalistów. Bardzo mi przykro, ale ilekroć zainteresuje mnie jakiś kolor i lecę do salonu żeby go sprawdzić, zawodzi mnie pigmentacja. Kiedyś o tym wspomniałam i wiele z Was pisało mi, że kolekcja What a spice! ma świetną pigmentację. No więc... nie ma. Albo moje rozumienie dobrze napigmentanych cieni jest po prostu inne. Miałam bardzo dużo cieni Inglot na początku mojej pracy jako wizażystka, próbowałam wielu kolorów w salonach marki i niestety, zawsze były dla mnie wielkim rozczarowaniem. Jestem na nie.

buble-makijazowe


Catrice, Liquid Camouflage - wychwalany na niejednym kanale YT, lubi go też wiele blogerem. Niestety, w moim przypadku się nie sprawdził. Kiedy zastyga znacznie ciemnieje, robi się różowy i nie wygląda ładnie. Odcień 010 jest znacznie za jasny do zakrycia cieni i jednocześnie zbyt różowy, żeby zdziałać cokolwiek sensownego. Na twarzy i niedoskonałościach wygląda bardzo nieestetycznie, zbiera się i warzy. Najlepiej sprawdza się w roli bazy pod cienie i właśnie tak go używam. Niestety, nie sięgnę po kolejne opakowanie.

L'oreal, Volume Milion Lashes, Fatale - jeden z gorszych tuszy do rzęs z jakimi się spotkałam. Pierwsza, cienka warstwa wygląda całkiem ładnie. Niestety, jeżeli tuszu nałożę więcej lub dołożę drugą warstwę - rzęsy wyglądają tragicznie. Są posklejane, tusz zbiera się w brzydkich grudkach, nie rozczesuje rzęs, nie przedłuża i nawet delikatnie nie podkręca. Jestem na nie, bo ten kosmetyk nie nadaje się kompletnie do niczego.

buble-makijazowe

buble-makijazowe

buble-kosmetyczne

NYX, Eyebrow Shaper - kolejny bubel makijażowy, który mocno mnie zirytował. Nie wiem czemu tak bardzo chciałam tę kredkę mieć w swoich zbiorach. Nic nie robi z brwiami. Nie trzyma ich w jednym miejscu, nie pomaga w utrwaleniu włosków i zdecydowanie nie ułatwia makijażu brwi. Mam wręcz wrażenie, że utrudnia pracę z każdym produktem jaki stosowałam. Brwi robią się brudne, produkty zbierają się w różnych miejscach i wszystko wygląda dosłownie jak błoto. Żałuję, że wydałam na nią nawet złotówkę.

Anastasia Beverly Hills, Illuminator - zachwycona i zauroczona wszystkimi opiniami, które krążyły po YouTube i blogach skusiłam się na jeden kolor. Ekscytacja sięgnęła zenitu, kiedy dotarł do mnie kolor Starlight. Niestety już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to będzie wielkie rozczarowanie. Nie widziałam TEGO blasku, który prezentowały inne dziewczyny, nie widziałam TEGO połysku i mokrego efektu na skórze, którego chciałam. Ponadto, rozświetlacz wywołał u mnie uczulenie. W miejscu jego aplikacji, za każdym razem pojawiało się mnóstwo maleńkich krosteczek. Bardzo bym chciała, ale ten rozświetlacz nie jest dla mnie.

Maybelline, Vivid Matte - kolor Rebel Red jest fantastyczny, ale nie bez powodu znalazł się wśród bubli makijażowych. Głęboka, intensywna i jaskrawa czerwień, pięknie prezentuje się na ustach. Niestety, poza fantastycznym kolorem nie ma nic do zaoferowania. Nie jest matowa i nie trzyma się na ustach tak, jak powinna. Owszem, ten lekko połyskujący efekt bardzo mi się podoba, ale nie tego od niej oczekiwałam. Zdarzało mi się użyć ją jeszcze kilka razy od czasu recenzji, ale za każdym razem było tylko gorzej. Bardzo chciałabym sprawdzić inne kolory, ale na pewno się powstrzymam przed zakupem.

buble-makijazowe

Przypuszczam, że w mojej karierze pojawi się jeszcze więcej kosmetyków, które mnie rozczarują. W końcu nie ma produktów idealnych, a każda z nas lubi coś innego. Żywię jednak nadzieję, że częściej będę trafiać na hity, niż buble makijażowe.

Jaki kosmetyki rozczarowały Was w ostatnim czasie?

Nie przegapcie postów u pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji:
Małgosia: www.candykiller.pl

Klaudyna: www.ekstrawagancko.com
Alicja: www.kotmaale.pl
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com
Paulina: www.simplistic.pl

- aGwer

Zobacz też:

89 komentarzy :

  1. Zdarzyło mi się czytać że to cudo od Anastasii to bubel ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam może na jedną lub dwie negatywne recenzje. Reszta to same zachwyty...

      Usuń
  2. Oj szkoda, że kamuflaż z Catrice ci nie przypadł do gustu, jak dla mnie to jeden z moich ulubieńców kosmetycznych ;) ciekawe te wasze wpisy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają! :)
      Niestety, jak kamuflaż ten w słoiczku był super, tak ta wersja jest niestety nie dla mnie :/

      Usuń
  3. Też nie przepadam za cieniami Inglot, natomiast korektor z Catrice super się u mnie sprawdza : ) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę nie wiem nad czym tu się zachwycać...

      Usuń
  4. Naprawdę Kamuflaż w płynie od Catrice to u Ciebie bubel? ; o o kurczę, to chyba jesteś jedyną u której to widzę. Ja go ubóstwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo dziewczyn narzeka na to, że robi się różowy i ciemnieje. Ale zgodzę się, że dwa razy więcej bardzo go chwali :)

      Usuń
  5. A ja lubię paletki Zoeva (zwłaszcza En Taupe) i korektor z Catrice :) No ale wiadomo, że u każdego sprawdza się coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. En Taupe z tej całej czwórki była chyba najfajniejsza, bo kolory był mocno "transferowe" i fajnie uzupełniały inne palety. Ale to jedyna jej zaleta w sumie...

      Usuń
  6. Cienie Inglot faktycznie nie powalają, ale paletki Zoeva bardzo lubię. Nie mam żadnej z Twoich, ale te moje są naprawdę fajne:) Korektor z Catrice lubię i u mnie się sprawdza, ale faktycznie kolor mógłby być ładniejszy. Pomadkę z Maybelline mam, ale nie zdążyłam jeszcze jej przetestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie masz palety Zoeva? Bo doszły mnie też słuchy, że po prostu wybierałam te słabsze :P

      Usuń
  7. A byłam ciekawa tych pomadek Maybelline, ale że kosmetyki te raczej mnie nie przekonują to ciesze się, że się nie skusiłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Maybelline lubię naprawdę dużo kosmetyków, ale ta pomadka się niestety nie sprawdziła :/

      Usuń
  8. jestem trochę zaskoczona pojawieniem się tutaj zoevy , choć zawodza mnie kolorystyką jaka ostatnio wypuszczają ;) u mnie na szczęście Camuflage sprawdza się bez zarzutu, choć są takie dni że wchodzi w załamania bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, jak przyszła do mnie ta paleta, a również byłam zaskoczona słabą jakością :/

      Usuń
  9. Korektorr catrice u mnie się sprawdza. A o cieniach inglota raczej czytałam pozytywy zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i wielokrotnie też dyskutowałam z dziewczynami, które są zachwycone Inglotem. Do mnie niestety jakość tych cieni nie przemawia :(

      Usuń
  10. Niestety jak w każdej marce trafiają się produkty lepsze i gorsze.
    Kolekcja Inglota What a spice jakoś już w sklepie mnie nie zachęciła. A ciemne kolory robiły na skrze takie plamy, że aż mi się odechciało dalszego próbowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie, ale w przypadku większości cieni tej marki :D

      Usuń
  11. Też nie należę do fanek palet Zoeva, ale Inglota akurat bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię pigmenty i cienie sypkie, no i oczywiście duraline. Ale to wszystko...

      Usuń
  12. Cały czas mam ochotę na te pomadki z Maybelline choć już się tyle naczytałam, że nie są wcale matowe itd. że raczej sobie odpuszczę. Mam zamiar z kolei kupić ten korektor z Catrice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sięgnąć raczej po te z theBalm - są mega!

      Usuń
  13. Akurat cienie z Inglota lubię, podobnie jak wosk do brwi w kredce z Nyx, ale tusz Fatale nie sprawdził się u mnie również.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odnośnie Zoevy - mam dwie palety i jedną bardzo lubię (Cocoa Blend), a drugiej nie znoszę (Rose Golden). Cocoa Blend ma naprawdę świetną pigmentację, praca z nią to przyjemność, cienie ładnie między sobą przechodzą, ale się nie zlewają. Rose Golden z kolei jest dla mnie pomyłką, pigmentacja słaba, zlewają się, osypują, metaliczne na powiece są jak satynowe.
    Cienie z Inglota uważam za "w porządku", ale kolekcja What a spice bardzo im się udała, porównywałam sobie pigmentację i komfort pracy z Makeup Geek i moim zdaniem niczym MUG nie ustępuje.
    Korektor z Catrice w odcieniu 010 faktycznie mógłby być jaśniejszy i mniej różowy, ale fantastycznie kryje i pięknie wygląda, u mnie nic się nie warzy ;)

    Jak widać, ile osób tyle opinii. Szkoda, że te produkty Ci się nie sprawdziły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak! Każdemu podoba się co innego, każdy ma też inną skórę więc inne rzeczy się sprawdzają.
      Dla mnie osobiście nie ma porównania między Inglotem, a MUG. Te drugie nie są oczywiście idealne, bo są słabsze i mocniejsze kolory. Ale w porównaniu z Inglotem to niebo, a ziemia.

      Usuń
  15. Inglot w tym zestawieniu rzeczywiście zaskakuje :) Słyszałam właśnie opinie, że niektórym ten korektor z Catrice ciemnieje. U mnie nic takiego nie ma na szczęście miejsca i nawet różowe tony mi nie przeszkadzają. Jak dla mnie ma słabe krycie, ale nie jest zły, szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie żałuję, rzadko kiedy sprawdza się u mnie drogeryjny korektor. Więc w sumie nie byłam zaskoczona ;P

      Usuń
  16. Ja ostatnio kupiłam cienie z Inglota (co prawda 3 ale zawsze to coś) jednak jeszcze ich nie testowałam. Są to cienie z nowej paletki więc zobaczymy jakie będą efekty :) Na ten korektor z Catrice spoglądam bardzo często jednak nie wiem czemu mam straszne zahamowania co do kupna ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam, choć wiem że sporo dziewczyn sobie chwali :)

      Usuń
  17. Stopień oksydacji jest zależny od skóry u każdego będzie inaczej to wyglądać. U mnie wygląda to w miarę dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak :) ale w moim przypadku kolor znacznie się zmienia, wiec podziękuję.

      Usuń
  18. Ja akurat lubię paletki Zoeva, choć mam podobne odczucia co Ty. Rodeo Belle i Matte nie miałam, ale w En Taupe faktycznie te cienie są słabiej napigmentowane niż w np. Caramel Melange i zanikają podczas blendowania. Retro Future też ma kilka słabszych jakościowo cieni, ale ma też kilka fajnych i tylko dla nich ją jeszcze trzymam. Ogólnie moim zdaniem palety Zoeva idealne nie są. Najczęściej sięgam po nie rano, kiedy chcę wykonać szybki i niezbyt skomplikowany makijaż, ale kiedy mam ochotę na coś bardziej "kreatywnego" zazwyczaj sięgam po inne cienie np. Glamshadows.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glamshadows uwielbiam! Są genialne :)

      Usuń
  19. Bardzo żałuję zakupu tej pomadki z Maybelline. Jestem i byłam nią ogromnie rozczarowana. Taki kolor, naprawdę piękny, ale trwałość straszna.
    Paletka z Zoevy - nie wiem, co z nimi jest nie tak, ale powinni się wziąć w garść i zacząć robić porządne cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra z tą pomadką Maybelline, też jestem zawiedziona :(

      Usuń
  20. Zgadzam się w przypadku pomadki Vivid Matte i korektora Catrice, także cieni Inglot :) za to Zoeva muszę trochę obronić. Co prawda nie próbowałam większości paletek które masz oprócz Matte i enTaupe. EnTaupe też mnie rozczarowała trochę ale to już ze względu na kolory bardziej niż pigmentację. Myśle, że pigmentacja jest spoko bo ta paletka była taką przejściowa chyba w zamierzeniu. Za to nigdy nie spotkałam się ze zlewaniem kolorów w Zoeva oprócz totalnego niewypału jakim jest Rose Golden. Uwielbiam ich serie czekoladowa, boska jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym sprawdzić palety z tej serii, naprawdę. Mają dużo pozytywnych opinii, ale nie kupię ich. Więc niestety... raczej się nie dowiem czy ich jakość jest jednak lepsza, czy nie.

      Usuń
    2. ja żałuje zakupu en taupe, naturally yours ujdzie ale cocoa blend jest o wiele lepsza jakościowo i mnie zachwyciła :D

      Usuń
  21. Nie miałam żadnego z wyjątkiem chyba tuszu Loreala. U mnie na razie bez zastrzeżeń. Paletki Zoeva mnie bardzo ciekawiły, ale chyba sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny sobie chwalą, więc może warto spróbować chociaż jedną :)

      Usuń
  22. A tak wszyscy polecali ten korektor z Catrice. Dobrze że się wstrzymałam na razie i go nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że to zrobiłam. Choć jako baza pod cienie nawet daje radę :P

      Usuń
  23. Jedyny produkt który posiadam z tej listy to paleta Zoeva, w moich zbiorach pod imieniem Cocoa Blend. I jest to moja ulubiona ze wszystkich jakie mam :) jest w niej 10 cieni, a do użytku nadaje się 6, pozostała czwórka to ... hmm źle zrobione cienie? Nie wiem jak to możliwe, że jedno opakowanie zawiera pięknie i dobrze napigmentowane kolory, które ładnie się blendują i utrzymują bardzo długo a zarazem te które na oczach wyglądają tanio, robią dziury i ciężko się z nimi pracuje. Reszty kosmetyków nie miałam okazji używać ale będę miała na uwadze Twoją opinię jak się z nimi zetknę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w ogóle dziwi, że w jednej palecie mogą być cienie różnej jakości. Aczkolwiek ja się na tym nie znam, więc ciężko mi się wypowiadać jak jest w przypadku gotowych palet.

      Usuń
    2. a które cienie to te słabsze? zastanawiałam się nad tą paletką, jeśli to te kolory, które najbardziej wpadły mi w oko to zrezygnuję :)

      Usuń
    3. Jeżeli pytasz o te z posta, to wszystkie są słabe :)

      Usuń
  24. Cienie marki Inglot mam i bardzo lubię. :) Ale chciałam wypróbować ten korektor w płynie Catrice, teraz jednak zastanowię się podwójnie nad jego kupnem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś pojedynczych cieni innych marek?

      Usuń
  25. Jeżeli chodzi o palety Zoeva, to mam trzy - En Taupe, Smoky i Naturally Yours. Dwie ostatnie są zdecydowanie bardziej nasycone, wyraziste od En Taupe. Cienie Inglot też mnie nie porwały, cenię je tylko za wybór kolorów (przynajmniej w "opakowaniu") i możliwość zobaczenia ich na żywo. Kamuflaż Catrice jest dla mnie dużo za ciemny, niestety ;) Jestem zaskoczona, że w tym zestawieniu znalazła się tak "dobra" marka jak ABH! Ja od siebie mogę jeszcze dodać cienie Color Tattoo w popularnych odcieniach Creme de nude i Creme de rose, których nienawidzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja osobiście Creme do Nude bardzo lubię i super mi się sprawdza jako baza. A co do ABH, niestety ja również się zawiodłam, szczególnie za taką cenę.

      Usuń
  26. A wczoraj kupiłam już chyba czwarty korektor Catrice Camouflage :D Wcześniej używałam Maybelline Affinitone, ale kosztuje o połowę więcej a sprawdzał się tak samo jak ten. Co do paletek Zoevy, ciągle się zastanawiam - kupić, czy nie kupić. A jak nie - to co w zamian? Bardzo podoba mi się kolorystyka Cocoa Blend, ale zupełnie nie wiem gdzie szukać czegoś podobnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie chyba Cocoa blend jest najlepsza, sporo dziewczyn ją chwali. Może ta akurat jest sprawdzona :)

      Usuń
  27. Mnie palety Zoeva nie kuszą, zresztą czytałam że cienie potrafią zlewać się na oku...Przerobiłam już to z paletami Naked, więc raz starczy:) Dla mnie cienie Inglota to porażka, u mnie tworzą prześwity na powiekach. Szkoda pieniędzy. Swego czasu nieco ich miałam, te jasne i perłowe miały nikły pigment, a ciemne mega się osypywały. Kupowałam je ładnych kilka lat temu, czytając na wizażu peany na ich temat. Może teraz coś się zmieniło na lepsze, jednak Inglot jako marka już mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie. Wracam tylko po duraline i czasem rzucam okiem na cienie sypkie - nic więcej. Chyba, że coś NAPRAWDĘ mnie zachwyci. Ale wtedy macam najpierw :P

      Usuń
  28. Nie miałam tych trzech ostatnich produktów, ale te pierwsze mam i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze znajdzie się ktoś, kto czegoś nie polubi - w tym wypadku byłam to ja :D

      Usuń
  29. Ja sama rozdałam cienie Inglota mojej siostrze i zostawiłam sobie tylko 4 :) w tym dwa z kolekcji what a spice i przyznam,ze sa bardzo fajne i lubie z nimi makijaze :) korektor z catrice na dluzsza mete rowniez nie byl dla mnie :) nie jest zly ale to chyba jeszcze nie to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sprzedałam wszystkie, poza kilkoma, którym chciałam dać szansę. Niestety... wciąż nic z tego.

      Usuń
  30. U mnie kamuflaż zasycha w zawrotnym tempie, że muszę się spieszyć by go w ogóle wklepać...

    OdpowiedzUsuń
  31. wydawało mi się, że kiedyś na blogu w nowościach zachwalałaś rozświetlacz Anastasia. Szkoda, że jednak się nie sprawdził... Ingloty były moimi pierwszymi cieniami, jednak po latach wyparł je MAC i masa innych, o niebo lepszych cieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wychwalałam. Wyglądał przepięknie na palcu i swachu. Po nałożeniu na policzek okazał się kiepski, a uczulenie zrobiło swoje...

      Usuń
  32. Korektor w płynie z Catrice również się u mnie nie sprawdza, za to uwielbiam ten w słoiczku, który jest dla mnie genialny. Planowałam zakup tej paletki z Zoeva jednak odpuszczę ją sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny chwalą sobie Naturlly Yours i Cocoa Blend, może to będzie lepszy wybór?

      Usuń
  33. Zgadzam się z opinią o cieniach z Inglota. Dla mnie są to średniej jakości cienie. Słaba pigmentacja, sypią się i szybko ścierają. Miałam kilka podejść ale dałam sobie spokój. Moje rozczarowanie jest identyczne jeżeli chodzi o tusz do rzęs. Oprócz wszystkiego co napisałaś, miałam dodatkowo problem z demakijażem. Nie mogłam go w ogóle zmyć :O
    Jak dobrze, że nie jestem "z tym" sama ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że nie zwróciłam uwagi na demakijaż, ale masz rację! Kiedy go używałam, też trudniej było mi go zmyć. Jest okropny!

      Usuń
  34. Te pomadki z Maybelline to jakiś dramat, naprawdę nie wiem jak producent mógł wypuścić ten bubel na rynek!

    OdpowiedzUsuń
  35. Pod korektorem Catrice podpisuję się rękami i nogami, jest po prostu okropny, zużyłam pół opakowania i wyrzuciłam, bo ileż można się męczyć, dodatkowo zrobił mi Saharę z okolicy pod oczami. Mam paletkę Cocoa Blend i lubię, chociaż na mnie te kolory wyglądają średnio, ale nie mogę odmówić przyjemności pracy. Inglot jest okej, chociaż nie powiedziałabym, że to jakaś wybitna półka, zdecydowanie bardziej wolę wydać pieniądze na ich pigmenty, bo to jest OBŁĘD <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja akurat uwielbiam korektor Catrice i zużywam już bodajże czwarte opakowanie :) Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  37. Wcześniej miałaś Zoevę en taupe w zestawieniu top 5 najlepszych paletek. Można wiedzieć, dlaczego zmieniłąś zdanie? Tak nagle jej jakośc się pogorszyła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wynika to z faktu, że poznałam później lepszej jakości cienie i EnTaupe poszła w odstawkę. Poza tym to dość specyficzna paleta. Bardzo długo ją lubiłam, ale po prostu zmieniłam zdanie i znalazłam coś lepszego :)

      Usuń
  38. U mnie korektor catrice jak narazie sie sprawdza, zastanawialam się nad kupnem pomadek od maybelline, ale pewnie zrezygnuję :D Pozdrawiam!
    http://fotmagstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach, jeżeli chodzi o te pomadki Vivid Matte i korektor Catrice -pozbyłam się go ostatnio z ulgą. Myślałam, że tylko że mną jest coś nie tak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest nas więcej :D

      Usuń
  40. Pomadkę Vivid kupiłam w czasie promocji w Rossmannie, ale póki co użyłam raz i nawet nie miałam czasu zwrócić uwagi jak się trzyma na ustach.. osądzę jak będę miała czas się jej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jakie są Twoje wrażenia :)

      Usuń
  41. Kamuflaż z Catrice jest od jakiegoś czasu w nowej wersji kolorystycznej - numerek 005. I w tym kolor jest już zdecydowanie lepszy - bardziej w beż niż w róż ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji wizyty w Naturze zwrócę uwagę, ale ja już jestem mocno uprzedzona :P

      Usuń
  42. U mnie korektor Catrice spisuje się super. Bardzo go lubię. A cienie zoeva miałam na oku kilka razy i szczerze dupy nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie urywa, a szkoda bo pędzle są naprawdę dobrej jakości.

      Usuń
  43. Serio wg ciebie kolekcja What a Spice! Nie ma dobrej pigmantacji? Rozumiem normalne cienie, szczególnie maty, to faktycznie ale w WaS pigment jest MEGA! Na pewno sprawdzałaś te konkretne cienie?

    Korekto z Catrice 010 to najgorszy kolor i u mnie już na dłoni widziałam tę dziwną zmianę koloru. Za to 020 i 005 mają inne to y i tego nie robią.

    Co do Zoevy - najfajniejsze jest Cocoa Blend i mam ochotę na Caramel Melange. I zauważyłam, że ich palety bardzo różnią się jakością/pigmentacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio :) Jak tylko seria weszła do sprzedaży poleciałam do Inglota. Zapytałam o kolekcję i wzięłam się za macanie. TO nie jest dla mnie mega pigment. Niestety, ale dla mnie te cienie są średnie, więc Inglota odpuściłam.
      Co do Zoevy, jak pisałam - miałam jakieś 4 palety więc już raczej więcej nie dam się naciągnąć, bo za każdym razem było wielkie rozczarowanie.

      Usuń
    2. A to dziwne. Dla mnie mają super pigmentację.

      W ogóle to mi się wydawało, że tuszu fatale nie znam, a znam. No i faktycznie najmniej go lubię z tuszy L'Oreal

      Usuń
  44. Ja też nie lubię tego korektora z Catricem zdecydowanie za bardzo ciemnieje, a co do pomadki z Maybelline mam wersje Nude Thrill i bardzo ją lubię, ale trzeba nakładać ją w bardzo małych ilościach, bo lubi nie zastygać do końca i się rozjeżdżać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja próbowałam różne ilości, na konturówkę, na odrobinę konturówki i niestety, wielki zawód :(

      Usuń
  45. Cienie Inglot nie są takie złe. Nie jestem wizażystką ale lubię je za całkiem dobre blendowanie. Świetne sa również ich pigmenty. Umieszczone w tak dużych opakowaniach,że nie sposób ich po prostu zuzyć...
    Palet zoevy również nie lubię. Faktyzcnie wszystko zlewa się w jedną całość

    OdpowiedzUsuń
  46. Zgodzę się z każdym jednym punktem oprócz ABH, której rozświetlaczy nie próbowałam i tej kredki NYXa (bo od 2 lat mam kredkę Catrice i skończyć nie mogę!). I tak sobie myślę ze pewnie ich nie kupię, skoro aż na tyle rzeczy mam podobne odczucia jak Ty :)
    Kompletnie nie rozumiem szału na Zoevę - u mnie też cienie się zlewały, bladły w ciągu dnia, czasem nawet wałkowały na bazie. Cocoa Blend to było jedno wielkie rozczarowanie - a to miała być podobno najlepsza paleta. Nie chciało mi się nawet sięgać po inne.
    Cienie Inglota używałam na potęgę (miałam kilka ulubionych do których ciągle wracałam), póki nie odkryłam MuG. Wtedy Inglot poszedł w odstawkę. Próbowałam się przekonać nową kolekcją What a Spice.. ale co do czego sprzedałam te cienie, bo mi się nie sprawdzały. Te cienie ciężko się rozcierają, kolory są zupełnie inne niż w opakowaniach, pigmentacja jest dobra na swatchach, a i z mieszaniem ich między sobą mam problem. A nie mam siły i ochoty tak się męczyć ;)
    Korektory Catrice zrobiły mi krzywdę pod oczami, przesuszając przeokropnie. Zarówno ten w słoiczku jak i płynny. Nigdy do nich nie wrócę.
    Loreal z serią Volume Million Lashes to też taki bubel youtuba - wszyscy się nimi zachwycają, a u mnie tego tuszu na oczach nie widać w ogóle. Ani So Couture, ani Fatale.
    Pomadkę Maybelline, Vivid Matte kupiłam w kolorze Flush i kolor mi się podobał. Ale ta pomadka to jakiś ewenement, znika w kilka chwil. Nawet jak nie jem i nie piję to znika! To błyszczyki mi tak nie znikają jak to coś ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie też się liczy! A jeżeli Ci się podoba, udostępnij dalej! :)

To nie jest miejsce na Twoją reklamę.

Makijaże krok po kroku