aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Niedzielnik | dlaczego warto mieć Instagram, o pułapce social mediów i nieudanej tarcie


Z natury jestem otwarta na ludzi. Lubię z nimi rozmawiać, dzielić się swoim zdaniem i wymieniać opiniami na różne tematy, dyskutować z rumieńcami na twarzy. Nie mam z tym problemu. Kiedyś jednak było inaczej, wciąż zresztą mam czasami trudności w nawiązywaniu nowych znajomości. Choć może się wydawać, że jestem pewna siebie, tak naprawdę w środku toczę ze sobą nieustanne wojny. Podejść czy nie podejść? Przywitać się czy lepiej odpuścić? Jeszcze parę lat temu tę walkę wygrywałaby nieśmiałość i niska samoocena. Od kiedy mam bloga, jeżdżę na eventy i promuję w sieci siebie jako markę - wygrywa ta silniejsza strona mojej osobowości. Czemu o tym mówię?

Bo social media wzmacniają tyłek

Właśnie tak było w moim przypadku. I nie, nie jestem gwiazdeczką Instagramu, która napompowanymi ustami promuje najnowsze pomadki marki drogeryjnej. Nie, nie mam na Facebooku kupionych polubień żeby wszyscy myśleli, że jestem fejmiarą. Nie udaję wiecznie nieszczęśliwej żeby ludzie pisali mi, że jestem super. Bycie w sieci, pokazywanie swojej twarzy i ciała w social mediach nie tylko buduje pewność siebie, ale wzmacnia tyłek i pomaga nabrać dystansu. Zapytacie co z hejtem? A co ma być przepraszam? Czy to nie on zniechęca do działania? Coś Wam powiem. Większość życia byłam gruba. Nie, nie będę tutaj używać wzbudzających pozytywne konotacje określeń pulchna czy puszysta - byłam, jestem - gruba. Ale jakby... Wiem o tym. Mam lustro prawda? To, że pod zdjęciem na Insta czy FB, ktoś podzieli się swoim niesamowitym i wielkim na skalę światową odkryciem (który notabene mało kogo obchodzi), że mam wielki tyłek nie zmieni mojego życia. Nie stanę się supermodelką, nie zapłacę tym komentarzem za prąd, nie umyję nim okien i niestety nie będę mogła go zjeść. Więc co mnie on obchodzi? Właśnie do tego zmierzam. Można kogoś krytykować, można nawet napisać mu chamski, złośliwy komentarz, aby sprawić mu przykrość, ale nie wolno dać się sparaliżować. Pokazywanie siebie w social mediach uczy odporności na debilizm. Bo tak, tylko debile albo po postu dzieci wypisują takie głupoty. I niestety, tylko ludzie, którzy nie poznali jeszcze własnej wartości będą tym załamani. Owszem, też się kiedyś przejmowałam, było mi przykro jak ktoś powiedział na mój temat coś niemiłego. Chociaż nie jestem ze skały i też od wielkiego dzwonu coś mnie urazi, mam twardy (wielki) tyłek. Tej odporności nauczyła mnie działalność w sieci i fakt, że zarówno na blogu, jak na Instagamie czy Facebooku jestem wystawiona na stałą krytykę.

Ale wiecie za co ludzie mnie lubią? Za to, że jestem szczera, że jestem zabawna i dobrze spędza się ze mną czas, jestem lojalną przyjaciółką i można na mnie liczyć. Niejednokrotnie czytałam od obcych ludzi, że jestem bardzo sympatyczna, mam piękne oczy i talent, którego mi zazdroszczą.  Czy to, że nie zmieszczę się w spódnicę XS świadczy o tym, że nie mogę pokazywać się w sieci? Nie. To znaczy, że bardziej niż panienki XS jestem narażona na krytykę i hejt. W związku z tym, muszę być bardziej odporna i nie dać się złapać w pułapkę social mediów. Ale pamiętajcie, hejtować w sieci można za wszystko. Za kościste ramiona, krzywy nos, wielkie czoło, małe uszy i krótkie włosy. Moja historia to tylko przykład, którym chciałam Wam uświadomić, że najważniejsze jest to, aby akceptować siebie - inni nie muszą, a Ci co powinni, już to robią.
Nauczyłam się kochać siebie za to jaka jestem i jakie reprezentuje sobą wartości. Pokazanie się w sieci, skutkowało poznaniem wielu ludzi, którzy musieli zaakceptować mnie taką, jaka jestem. A jestem po prostu sobą i się tego nie wstydzę. 

I niszczą człowieka

Trochę zawiało hipokryzją prawda? Niekoniecznie. Po prostu każdy medal ma dwie strony. A jeżeli ktoś ma słabą psychikę i nie jest odporny na chamstwo i hejt. łatwo może się po prostu załamać. Na to nie ma sposobu. Wszystko zależy od tego jakim jest się człowiekiem. Moja rada jest taka, aby przestać ciągle patrzeć na siebie krytycznym okiem. I kto to mówi? Sama jestem wobec siebie bardzo krytyczna, ale to wynika raczej z ambicji niż niskiego poczucia własnej wartości. Trzeba po prostu przestać się przejmować tym, co piszą obcy ludzie, którzy nie mają pojęcia o tym, kim jesteśmy naprawdę! Jeżeli ktoś pisze o Was coś złego, nie bierzcie tego do siebie i nie pozwólcie mu na to. Usuwajcie komentarze, nie wdawajcie się w dyskusje. Blog, Facebook (mam tutaj na myśli Fanpage) i Instagram to WASZE miejsca w sieci i możecie nimi zarządzać jak chcecie. Najważniejsze jest to, aby szanować siebie. Wtedy inni też będą to robić. Nie dajcie się zwariować, bo social media naprawdę nie są dla słabych. Nie dajcie się złapać w pułapkę, pamiętajcie o granicach i o tym, że wszystko zależy od Was samych.

Nie zrozumcie mnie źle. Osobiście uważam, że zarówno Instagram jak i Facebook, to genialne miejsca do nawiązywania nowych znajomości, promowania, sprzedaży i budowania własnego biznesu. To źródło wiedzy, kontaktów  i inspiracji. Ale trzeba robić to z głową żeby nie dać się złapać w pułapkę i nie zapominać o rzeczywistości. Mam nadzieję, że ten temat zwróci Waszą uwagę i powiecie mi jak Waszym zdaniem wygląda sytuacja z pozytywną i negatywną stroną social mediów? Skoro jedna polecam uważać, to....


Post udostępniony przez a G w e r b l o g (@agwer_blog)

Dlaczego warto mieć Instagram?

Mimo wszystko? Odłóżmy teraz na bok wszystko to, o czym pisałam wcześniej. Skupmy się na pozytywach i argumentach przemawiających na korzyść mojej ulubionej aplikacji. Instagram istnieje w sieci od 2010 roku i od tamtej pory podbija serca użytkowników na całym świecie. To jedna z najbardziej angażujących platform, a ja lubię ją przede wszystkim za to, że jest niesamowitym źródłem inspiracji. Owszem powiela pewne stereotypy, jest ograniczona i momentami bywa przewidywalna, ale ma w sobie coś, dzięki czemu codziennie tam zaglądam. Jestem pewna, że Wy też.
  • Uczy - i nie mam tu na myśli porad, które można tam znaleźć (choć pewnie tak jest), ale o to, że chęć rozwijania konta motywuje nas do tego, aby tworzyć lepsze zdjęcia. Dzięki temu, rozwijamy swoje umiejętności fotograficzne i nie dość, że nasze konto staje się coraz ładniejsze, my nabieramy nowych doświadczeń i uczymy się swojego aparatu. Jeżeli dobrze poszukamy, Instagram może być ogromnym źródłem wiedzy.
  • Inspiruje - o tym już wspomniałam, ale nie mogę tego nie podkreślić. Mnóstwo niesamowitych ludzi tworzy swoje konta na Instagramie i warto ich poznać. Inspirować się i poznawać ich warsztat, uczyć się od najlepszych. Póki inspirowanie się nie ma charakteru kopiowania, tylko motywuje do samokształcenia - polecam zajrzeć na Insta!
  • Łączy - przeglądając zdjęcia i różne konta, trafiamy na takie, które przyciągają naszą uwagę. W ten sposób odkryłam kilka niesamowitych osób, które stale obserwuję, komentuje i wchodzę w interakcję, a nawet kupuję od nich produkty. Instagram pozwala na to, by poznawać nowych ludzi, nawiązywać znajomości i budować relację ze innymi twórcami.
  • Poszerza horyzonty - oglądając piękne zdjęcia i poznając nowych ludzi, łatwiej jest otworzyć oczy na wiele spraw. Ja na przykład niejednokrotnie miałam ochotę zacząć gotować widząc pięknie podane potrawy, choć kucharz ze mnie żaden.
  • Daje możliwości - np. małym firmom wypromowania swoich produktów. Niejednokrotnie widziałam jak dziewczyny, które robią produkty handmade, biżuterie czy dziergają cuda budują swoją społeczność i zaczynają sprzedawać. Tak sam jak makijażystki, pokazują prace i zdobywają klientów. Instagram miejsce na promocje swoich usług.
Instagram daje ogromne pole do popisu, a zalet znalazłabym pewnie więcej. Jednak poza tym, ma też sporo wad, o których pewnie napiszę innym razem. Uważam, że social media trzeba robić z głową, z dystansem i pewną dozą pewności siebie.

Cukiernik ze mnie żaden, czyli nieudana tarta

Ale za to jaka smaczna! Na rozładowanie atmosfery muszę Wam opowiedzieć historię jednej tarty. Zaczęło się od tego, że półtorej roku temu postanowiłam zrobić przepyszną, instafriendly tartę. Zrobiłam i to nawet dwie, przy czym ta druga była znacznie smaczniejsza od pierwszej. Rok 2017 nie okazał się dla mnie łaskawy i moje kwietniowe ambicje na smaczną, chrupiącą i pięknie wyglądającą tartę legły w gruzach... Nie dość, że się rozpada, to zrobiłam za niskie brzegi, więc się wylewa i okazuje się, że winogrona, to nienajlepszy dodatek do budyniu. No ale co kto lubi, ja nie będę nikogo oceniać. Tym bardziej nie siebie! Po co w ogóle o tym pisze? Bo tak jak Wam opowiadałam w ➥ ostatnim niedzielniku, nie lubię siedzieć w kuchni. Czasem jednak nachodzi mnie na coś pysznego, mam ochotę się pobawić i poeksperymentować. Jak widać... moje eksperymenty rozpadają się w drodze do ust. Ale się nie zniechęcam, tartę chcę umieć robić na wiele sposobów, więc będę ćwiczyć. Może podzielę się z Wami moją przygodą w następnych niedzielnikach? Aha! Jeżeli macie sprawdzony przepis na tartę, koniecznie zostawcie link, bo... znalazłam kilka i ten który wybrałam okazał się, jak widać, średni.

Mała dawka inspiracji

Jak co tydzień, podsyłam Wam coś ciekawego. Niestety z braku czasu nie miałam okazji poszperać w sieci, ale za tydzień obiecuję poprawę! Chciałabym Wam podesłać ważny artykuł dotyczący blogów, który popełniła Żurnalistka. Dotyczy on certyfikatów SSL ➥ link do artykułu. Pozostając w moim ulubionym temacie, nie mogę nie podlinkować Wam świetnego tekstu, który powstał we współpracy z niesamowitymi blogerkami! W poście ➥ jak robić ładne zdjęcia? znajdziecie masę informacji i trików, którymi podzieliło się z Wami i ze mną, pięć niesamowitych blogerek!

Na zakończenie zapraszam Was tym razem nie na bloga, a konto na Instagramie. Jeżeli są wśród moich czytelniczek zagorzałe czytelniczki, nie powinnyście przegapić profilu ➥ Ebookoholic, która notabene też prowadzi bloga. Karolina jest pozytywnie zakręcona na punkcie książek, a jej Instagram po prostu zachwyca - zostawcie jej serduszko od siebie, bo zasłużyła!

Dzisiejszy niedzielnik miał być dłuższy, chciałam sobie do Was trochę pogadać. Jak zwykle wyszło inaczej. Myślę jednak, że poruszony przeze mnie temat jest ważny i warto się nad nim chwilę zastanowić. Social media są fajne, to świetne oderwanie od codzienności, sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy, nawiązanie kontaktów, ale... róbmy to z rozsądkiem, dystansem do siebie i innych.

Macie swoje ulubione konta na Instagramie? Zostawcie namiary w komentarzach!

PS. Pamiętajcie o ➥ ankiecie!

- aGwer

Zobacz też:

35 komentarzy :

  1. Ja chyba do tej pory nie poczułam siły social media w praktyce, ale pewnie wynika to z tego, że po prostu brakuje mi czasu na faktyczne i poprawne promowanie, a z drugiej strony jeszcze ani razu nie spotkałam się z hejtem, więc mnie to w żaden sposób nie uodporniło. Mimo wszystko uważam, że Internet w żadnym stopniu nie powinien definiować nas jako człowieka i nigdy w życiu nie pozwoliłabym sobie na to, aby brać na poważnie głupie komentarze (których notabene jeszcze nie uświadczyłam, na szczęście). Osobiście nie miałam okazji Cię poznać, ale po tym co prezentujesz w sieci, ciężko mi sobie wyobrazić osobę, której nie da się nie lubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kiedy prowadzę tego bloga może pojawiło się 5 komentarzy pseudo hejterskich. Myślę, że jeżeli masz zdrowe podejście do siebie to już jesteś odporna na ten hejt :)
      :*

      Usuń
  2. Jestem ogromną fanką konstruktywnej krytyki ale 'hejterom' współczuję. Takie zachowania nie biorą się same z siebie i wychodzę z założenia, że ci ludzie muszą być po prostu bardzo nieszczęśliwi.

    A Istagram jest fajny i żałuję że odkryłam go dopiero rok temu :D Jakoś tak nie mogłam się do niego zebrać bo wiedziałam, że moje zdjęcia będą dalekie od pięknych, estetycznych standardów ale... sprawia mi to radość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że konstruktywna krytyka jest dobra. Pozwala się rozwijać, ale hejt raczej ma zranić niż nam pomóc :/

      Usuń
  3. Ja się z hejtem u mnie nie spotkałam, ale pewnie jestem za malutka, wydaje mi się że to częściej na tych dużych sobie używają.
    Jeśli chodzi o tartę, to podeślę Ci linka do bloga, który jest moją największą inspiracją i kopalnią przepisów (ale ja tylko piekę, nie lubię gotować). A Dorotę na Instagramie (@mojewypiekicom) też warto obserwować, od każdego zdjęcia aż ślinka cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zapomniałam o linku :) http://www.mojewypieki.com/kategoria/kruche2/tarty-i-tartaletki

      Usuń
    2. Dzięki wielkie! Widzę, że sporo z Was poleca tę stronę - wypróbuję! :)

      Usuń
  4. U mnie wszystko zaczęło się od Instagrama - w pewnym momencie postanowiłam założyć konto gdzie bede opisywac kosmetyki, ktorych i tak uzywam. Wtedy nie spodziewałam się, że ktoś naprawdę będzie liczył się z moim zdaniem i czekał aż opiszę jakiś produkt :) poszłam za ciosem i załozyłam bloga, ktory wymaga duzo wiecej czasu i dyscypliny. Choć dopiero zaczynam to.. lubię to! :) Social media na pewno nauczyły mnie tego, że ludzie nie zawsze słuchają (czytają) i nie zawsze trzeba sie nimi przejmować. a Tobie zazdroszczę takiego świetnego podejścia, ja wychodzę z założenia że osądzać mnie mogą tylko osoby, które mnie poznały. Opinia innych jest dla mnie nieistotna, bo co z tego że ktoś stwierdzi że jestem taka i siaka, skoro ja o tej osobie wcale nie myślę :)a co do tarty.. fajne przepisy sa na mojewypieki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zauważyłam, że sporo dziewczyn zaczyna od Instagramu. Zawsze to jakaś opcja. Blog to sporo pracy, ale powodzenia! :)

      Usuń
  5. Hejty zawsze były i zawsze będą - mam wrażenie, że to w naszej naturze, ale nie naszej jako polaków a ogólnie ludzi. Całe życie przejmowałam się opiniami, ale dopiero praca w tech supporcie nauczyła mnie aby mieć twardą d*pę - dosłownie tyle razy ile słyszałam epitety na swój temat to nigdy nikt nie słyszał, już pomijam to, ze będąc kobietą w tech support musiałam walczyć o swoją pozycję. Ale też wierzę w to, że kiedyś ta sytuacja się na kimś odbije - dlatego w pracy daje nauczkę od razu olewając maile danego klienta tak długo jak się da. I fakt - nauczyłam się, że jak gdzieś są oceny obsługi to warto dać te 5 gwiazdek, bo w niektórych firmach wypłata jest od nich uzależniona. Instagram to ciekawe miejsce, ale ma i swoje wady. Oj z tartami nie pomogę - robię na oko, ale jamie oliver powinien mieć na swojej stronie dobre przepisy i moje wypieki to też strona, której co nie próbowałam to wyszło wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wiekiem i z doświadczeniem nabieramy mądrości, która pomaga nam docenić siebie ale i nabrać odporności na głupotę innych. Nie mniej jednak, trzeba też szanować siebie na wzajem, wystarczy znaleźć złoty środek :)

      Usuń
  6. fajny i pouczający wpis.Masz ogromny dystans do siebie samej i do świata. Wypracowałaś to na zasadzie prob, błędów i doświadczeń....pozazdrościć .Ale dzięki temu życie jest łatwiejsze o mniej skomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, im więcej doświadczeń - twardsza pupa :)

      Usuń
  7. dobry tekst i zgadzam sie z tym twardym tylkiem :) tez sie tego nauczylam i chyba az za bardzo bo malo co mnie rusza obecnie :P
    Ale ja spotkałam się z hejtem raz ale mega zabawnie :) bralam udzial w konkursie makijazowym i wygralam i dowiedzialam sie ze powinnam nagrode oddac i z niej zrezygnowac bo to nie fair ze wizazystka wygrala, ale ja sie pytam...czy ja sie urodzilam z pedzlami w rece czy wsadzilam w to mnostwo lat praktyk, które same nie przyszly? taki ubaw wtedy mialam choc laska dreczyla dlugo i mnie i organizatorke az sie odechcialo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są strasznie pazerni. To co, makijażystki nie mogą brać udziału w konkursach makijażowych? Trochę bez sensu...

      Usuń
  8. Muszę się z Tobą zgodzić, cały ten nasz świat blogów, insta i wszystkich podobnych uczy mieć twardy tyłek. Mnie nauczył pewności siebie i doceniania tego, co sama stworzyłam. Daje kopa do działania i ciągłego udoskonalania się w tym co robimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale nie każdy podejdzie do tego tak jak my. Więc albo trzeba mieć twardy tyłek, albo się go nauczyć. Ewentualnie pójść gdzieś indziej :P

      Usuń
  9. Podoba mi się twoje podejście do samej siebie. Większość ludzi szamota się w tym by być 'idealnym' zamiast być najlepszą wersją siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest tak, że kocham swoje boczki (a właściwie boki :D), ale nauczyła się akceptować to jaka jestem. Nie ukrywam, że mam dni pod tytułem "boże, ale jestem gruba i brzydka", ale póki jestem zdrowa - a jestem - cieszę się życiem. Staram się dbać o siebie, lepiej odżywiać i pracować nad sobą, ale wszystko małymi kroczkami :)

      Usuń
  10. Uwielbiam tarty <3 na słodko i na słono... i piec i jeść, zwłaszcza jeść. Moją ulubioną jest jogurtowa z owocami (maliny, wszystkie drobne leśne, truskawki) z mojewypieki, choć przepis na samo ciasto brałam z czegoś innego, chyba z ksiązki kucharskiej Lidla. Za każdym razem wychodzi idealna. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jakąś książkę kucharską Lidla, może znajdę przepis! :)

      Usuń
  11. O losie! Jakbym czytała o sobie - w kwestii nieśmiałości czy hejtu. Niesamowite, ile nas łączy!
    P.S. Dzięki za polecenie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się, że w internecie jest masa fajnych ludzi! :)

      Usuń
  12. Bycie większym daje czasem po dupie :P. Wydaje mi się że przez to że hejt mnie spotykał bardziej w życiu prywatnym to mam w tym internetowym jestem na to wszystko odporna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kiedyś pod jednym postem u kogoś napisałam, że ta osoba jest piękna z cellulitem czy tam z kg czy co jeszcze i że nie rozumiem tego fejmu na bycie fit i w ogóle ... no i mi się oberwało, za to, że tego nie popieram bo powinnam być za Chodakowską czy jeszcze inną ... bo to co się teraz dzieje i praktycznie stawanie na głowie by być fit i krytykowanie osób z dodotkowymi kg jest chore ot co .

    Ja będę robić pierwszą tartę ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Instagram to obecnie chyba moja ulubiona aplikacja. Początkowo założyłam konto głównie ze względu na bloga, ale im dłużej z niej korzystam, tym więcej możliwości odkrywam. Instagram przede wszystkim daje mi ogromną dawkę inspiracji, a także pozwala odkrywać nowe ciekawe osoby.
    A tarta wygląda naprawdę pysznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Social media uczę się codziennie. Widzę jak się zmieniają :)
    A co do wygląduto ja mam czuć się dobrze w mojej skórze, nie kto inny. A często jest tak,że otoczenie wie lepiej niż my, co dla nas dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja uwielbiam Instagram właśnie jako ogromne źródło indpiracji! A jeśli ktoś się cieszy po kupieniu obserwacji, że ma ładną liczbę, to już jego sprawa ;) Facebooka natomiast nadal do końca nie rozgryzłam w przypadku fanpage'a ;/ Co do głupich komentarzy - ja na szczęście nie uświadczyłam, ale tak jak piszesz, jeśli zna się swoją wartość to nawet nie zawraca się sobie nimi głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Eeeej tarta wygląda bardzo ładnie, a jeśli do tego smakuje to nie ma co jej odbierać uroku :)
    Co do Insta - długo się wzbraniałam, twierdziłam, że bez sensu, że po co mi itd. Niestety mam wrażenie, że wiele osób preferuje pismo obrazkowe - wrzucam post na bloga, w którym dokładnie wszystko opisuję, a dostaję pytanie i komentarze, które nijak mają się do treści. Czasami stwierdzam, że wystarczyłyby same obrazki ;) Insta faktycznie uczy mnie dopasowania w zdjęciach, a ponadto pozwala śledzić wiele fajnych profili. Sama się cieszę, że dałam się przekonać.
    Co do samoakceptacji... całe życie nasłuchałam się że jestem gruba. Najśmieszniejsze jest to, że Ci co tak mi dokuczali są teraz grubsi ode mnie :P Niech żyje sprawiedliwość :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Pokochałam Cię za te wszystkie słowa <3 :D Poważnie, nie ma w tym tekście nic, z czym nie mogłabym się zgodzić. Osobiście nigdy nie przywiązywałam uwagi do tego jak ktoś wygląda (już prędzej skreślam ludzi po guście muzycznym :D) za to ogromną uwagę zwracam na to, czy z daną osobą da się o czymś porozmawiać, co sobą reprezentuje, czy - mówiąc kolokwialnie- po prostu jest w porządku. Bo o to w obecnych czasach jest, wbrew pozorom, naprawdę ciężko..

    OdpowiedzUsuń
  19. W sieci tak naprawdę nikt nie jest anonimowy i coraz częściej widzę, że osoby, które spotykają się z hejtem, decydują się z nim walczyć. Takim znanym przykładem jest Filip Chajzer.

    Co do Instagrama - to chyba moje ulubione social media, inspiruje i ma wpływ na poprawianie swoich umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się, że każdy, kto czynnie działa w social media, jest narażony na hejt, niezależnie od rozmiaru. Nie zgodzę się, że dziewczyna XS dostanie mniej negatywnych komentarzy niż ta w większym rozmiarze, z bardzo prostego powodu - hejter przyczepi się do wszystkiego dla zaspokojenia swojej potrzeby wylania nienawiści. Zrobi to niezależnie od tego czy ma się wielki tyłek czy atletyczną figurę, bo zawsze znajdzie sobie powód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, masz 100% racji :) To był tylko przykład, który miałam pod ręką :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku