aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

NARS Laguna i 3 powody, dla których radzę go unikać

nars-laguna

Bronzer Laguna marki NARS, to chyba jeden z najsłynniejszych produktów tej firmy i jeden z najbardziej popularnych bronzerów na świecie. Zachwyca. wywołuje szybsze bicie serca i wzbudza intensywne uczucie pożądania. Zresztą róże, o stosownych nazwach, wzbudzają podobne emocje. Ja jestem zakochana w Deep Throat i nie bez powodu, to najlepszy róż na świecie. Nie będę ukrywać, że miałam bliskie spotkanie z bronzerem Laguna i nasz związek był bardzo burzliwy. Nie udało mi się dojść z nim do porozumienia i choć bardzo bym chciała, starałam się i robiłam co w mojej mocy, bronzer Laguna okazał się wielkim rozczarowaniem.
➥ Co kupić na początek przygody z makijażem?

nars-laguna

Mechaniczna pomarańcza

Ja rozumiem, że każda z nas ma inny gust i oczywiście to szanuję. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam bronzer Laguna byłam w szoku, bo nie spodziewałam się tak ciepłego odcienia. Słyszałam, że ponoć na policzkach nie jest już taki ciepły, że ponoć te połyskujące drobinki są niewidoczne i ponoć jest taki świetny, że och i ach kupuj!  Ale ile czasu już zajmuję się wizażem, nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, kiedy pomarańczowy bronzer to dobry bronzer.  Laguny nie mogę zaliczyć do grona chłodnych kolorów, ani nawet do tych neutralnych. To ciepła, brzydka pomarańczka, która w większości przypadków będzie wyglądać tragicznie. 
Ja jestem stosunkowo blada, ale jednocześnie oliwkowa i u mnie ten kolor, wygląda po prostu źle. Chociaż bronzer rozprowadza się stosunkowo dobrze, nie robi plam i blenduje się bezproblemowo, czuję się jakbym cofnęła się dwadzieścia lat wstecz do dnia, kiedy po raz pierwszy podebrałam mamie bronzer w kulkach z Avonu. Nie. Po prostu N I E. Jeżeli nie macie neutralnej urody, to zakup tego bronzera nie jest najlepszym pomysłem.

Cardio (nie) zawsze jest spoko

Bo przecież niekoniecznie potrzebujemy ćwiczyć nadgarstek. Może się czepiam, może jestem wybredna albo po prostu może mam wysokie wymagania wobec produktu o pojemności 8 gram, który kosztuje prawie 200zł. Nie mam ochoty męczyć się, aby uzyskać zadowalający jakikolwiek efekt. Pigmentacja produktu w takiej cenie, powinna być na takim poziomie, aby można było szybko i sprawnie wykonać codzienny makijaż. Niestety pigmentacja pozostawia wiele do życzenia i ja nie jestem nią usatysfakcjonowana. Nie jest źle, bo znam słabsze bronzery, ale jeżeli wydaję taką kwotę, nie chciałabym codziennie przeprowadzać cardio mojego nadgarstka i machać zawzięcie, aby na policzku w ogóle było widać bronzer.

Jeżeli nie widać różnicy, po co przepłacać?

To zasada, którą się w życiu kieruję i Wam też polecam. Nie jara mnie logo Chanel czy YSL na małej czarnej torebce, która kosztuje kilka tysięcy. Mogę kupić bardzo podobną, a czasem nawet ładniejszą za 1/3 ceny, niekoniecznie w lumpeksie. Ja wolę płacić za jakość, której pewnikiem nie zawsze jest sama marka. Często kupuję drogie produkty, ale nie boję się powiedzieć, że chociaż zapłaciłam dużo, coś się u mnie nie sprawdza. Niestety tak właśnie jest w przypadku bronzera NARS w odcieniu Laguna. Nie podoba mi się efekt na skórze, jestem rozczarowana średnią pigmentacją, a trwałość pozostawia wiele do życzenia. Nie mogę nie wspomnieć, że ten puder bronzujący ma piękne, satynowe wykończenie i gdyby nie kolor, na policzku prezentowałby się naprawdę ładnie. Na szczęście na rynku jest masa dobrej jakości bronzerów, które bez problemu mogą służyć do użytku codziennego. 

nars-laguna

nars-laguna

Chociaż dawałam mu kilka szans, próbowaliśmy się dotrzeć, używałam go przy okazji kilku makijaży t... niestety. Dla mnie to kupa wyrzuconych pieniędzy i produkt, który z łatwością można zastąpić czymś lepszym, tańszym i w zdecydowanie ładniejszym kolorze. Oczywiście, jeżeli bardzo macie ochotę na ten bronzer, to na pewno sprawdzi się w roli produktu, który posłuży Wam do ocieplenia, dodania skórze opalenizny. Dla mnie nawet w tej roli jest zbyt pomarańczowy. Subiektywnie mówiąc, nie polecam. Ale tak jak wspomniałam, każdy ma inny gust i nie będę oceniać nikogo komu podobają się pomarańczowe policzki. To nie moja wina, że nie ma gustu :P

Jest jakiś kosmetyk z wysokiej półki, który okazał się u Was niewypałem?

- aGwer

Zobacz też:

28 komentarzy :

  1. Na zdjęciach zdaje się wyglądać wcale nie tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się aby oddać na zdjęciach rzeczywisty kolor. Mnie niestety kompletnie nie odpowiada.

      Usuń
  2. Tez nie podoba mi sie to, ze trzeba uwaNie dobierac pedzel, bo wieloma sie nie da go nabrac. I do tego ten poranny aerobik nadgarstka.. ale kolor zly nie jest, pomarancowy na mnie z pewnoscia nie ma. MusE przyznac, ze do bahama mamy mu daleko jezeli chodzi o jakosc...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jara mnie logo Chanel czy YSL na małej czarnej torebce, którą mogę kupić za 1/3 ceny, niekoniecznie w lumpeksie. Ja wolę płacić za jakość, której pewnikiem nie zawsze jest sama marka
    Ja chyba jakaś tępa jestem, ale nie łapię sensu tego zdania. Czy możesz mi wyjaśnić, o co ci chodziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo wiem jak.
      Chodziło mi o to, że wolę zapłacić za jakość, a nie znaczek na opakowaniu.

      Już jest to zrozumiałe? :)

      Usuń
  4. Właśnie szykuje wpis na temat drogich kosmetyków nie wartych swojej ceny - o dziwo, mam kilka takich produktów. Oj, powiało od niego cegłą! Przypomina mi te drogeryjne bronzery, które można było dostać jeszcze kilka lat temu.. :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie o tym samym pomyślałam. Pierwsze bronzery w Rossmannie wyglądały bardzo podobnie :D

      Usuń
  5. Rzeczywiście dość pomarańczowy. Kompletnie nie moja bajka ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. ostatnio sie nad nim zastanawialam ale bardziej i tak przemawia do mnie paleta do konturowania od kat von d :) wiecej kolorow, ktore super sprawdza sie tez do makijazu oka:D

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie taką granicą ciepła i zimna jest bahama mama TheBalm i Honolulu z LL, wszystko cieplejsze raczej nie lubi się ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili, po tych doświadczeniach i wieeeelu bronzerach Bahama Mama też jest dla mnie ciepła. Może mniej niż starsze bronzery, ale wciąż wpada w ciepłe tony. Co notabene jest zaprzeczeniem tego, co pisałam kilka lat temu. Wybór wtedy nie był niestety taki powalający.

      Usuń
  8. Bardzo przydatny wpis! Czy mogłabyś proszę polecić jakiś neutralny ocieplacz do twarzy, taki bardziej do pozbycia się bladości niż do konturowania? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nabla Gotham albo MAC Harmony :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję! :) Mam Nablę Gotham ale jakoś mam w głowie że z nią trzeba się troszkę namachać żeby nałożyć na większą powierzchnię więc nie używam na co dzień, może trzeba zacząć :D

      Usuń
  9. Faktycznie mocno pomarańczowy jest... ja już się nauczyłam, żeby do tych wychwalanych pod niebiosa kosmetyków podchodzić z dystansem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, chociaż bez dwóch zdań róż Deep Throat to najlepszy róż ever!

      Usuń
  10. Na zdjęciach prezentuje sie ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zuzylam cale opakowanie tego bronzera i dla mnie jest najlepszy na swiecie, tyle ze ja mam neutralny odcien cery. I odkupie go napewno, bo na mnie on nie jest pomaranczowy a pojecie jakieś o makijazu mam i sama bym nie wyszla z pomaranczowym polikiem. Wspomniany przez Ciebie gdzies w komentarzu wyzej Macowy Harmony na mnie wygladal jak brudna plama, bo sobie go testowalam kilka razy po tym jak sie dowiedzialam ze dziewczyny go zachwalaja jako super wybor dla kazdego. Dla mnie to by byl beznadziejny wybor 😂

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kocham bronzer Bahama Mama- dla mnie ideał. Mam też chłodny odcień z Inglota i bardzo go lubię :) U mnie najgorzej jest z pielęgnacją, cerę mam mieszaną ale czasem się przesusza. Kupiłam krem, który miał być super a mam teraz na twarzy jesień średniowiecza :( Może Ty masz jakiś sprawdzony krem pod makijaż ?

    OdpowiedzUsuń
  13. uu faktycznie niezła pomarańczka. Ja właściwie lubię dość ciepłe odcienie, ale ten wydaje mi się za bardzo wpadający w niemalże czerwień.

    OdpowiedzUsuń
  14. ale ja nie lubie pomaranczowych bronzerow! wyglada to na kazdym zle.. niezaleznie od karnacji :D

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany, a taką miałam ochotę na ten bronzer. Teraz jeszcze trzy razy się zastanowię, nim najdzie mnie ochota na jego zakup.

    OdpowiedzUsuń
  16. Laguny zupełnie nie kupuje, dla mnie wygląda jak jakiś tani kosmetyk. Zdecydowanie lepiej prezentuje się Hoola z Benefitu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Faktycznie na zdjęciu nie wygląda to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  18. W opakowaniu i na swatchu wydaje się ok, ale na policzku już nie. Też właśnie słyszałam, ze to trochę taka pomarańczka i kompletnie mnie do tego bronzera nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na bladych karnacjach on faktycznie wygląda dosyć pomarańczowo, ja tylko latem używam go solo, kiedy złapię już trochę słońca. Przez większość roku nakładam go na chłodniejszy puder do konturowania - wtedy ładnie ociepla skórę. Nie jest to dla mnie bubel, bo można sobie z nim poradzić, ale wolę Hoolę albo Beached bronzer od Urban Decay - ten w kolorze Bronzed świetnie imituje opaleniznę i nigdy nie miałam z nim pomarańczowych policzków.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na Twojej twarzy wygląda strasznie. Taki efekt dawał u mnie kiedyś bronzer z Catrice, równie intensywna pomarańczka.
    Co do kosmetyków z wyższej półki, które się u mnie nie sprawdziły, to ja mam nawet całą markę, która krok po kroku mnie rozczarowuje - Tarte. Cienie się osypują, dziwnie blendują. Sławny rozświetlacz z palety Swamp Queen to masa podłego brokatu, którego nie jestem w stanie przenieść na policzki w ładny sposób, a bronzer z tego zestawu jest jeszcze cieplejszy niż Laguna. Z pomadek przecieka dziwny olej, a słynny podkład 12-hour Full Coverage Foundation póki co wydaje mi się być komedogenny, ale to jeszcze sprawdzam.

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie pomarańczką okazała się być słynna Bahama Mama :P

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie też się liczy! A jeżeli Ci się podoba, udostępnij dalej! :)

To nie jest miejsce na Twoją reklamę.

Makijaże krok po kroku