aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

5 kosmetyków, których nigdy więcej nie kupię

buble-kosmetyczne

Rzadko kiedy trafiam na buble kosmetyczne. Naprawdę! Może dlatego, że jestem blogerką z krwi i kości, i zanim coś kupię czytam blogi. Ewentualnie po lekturze jakiejś recenzji dopisuję do listy kosmetyk, który chcę nabyć. Inaczej nie podejmuję decyzji zakupowych. Przynajmniej nie tych kosmetycznych. Jeżeli nie mam czasu na czytanie długich recenzji pytam znajomych albo Was i dopiero wtedy kupuję. Od dawna staram się dokonywać mądrych decyzji, nie gromadzić nadmiaru kosmetyków (TAK, JASNE! A te 247 pomadek?!). Dzięki temu, że zawsze przed zakupem sprawdzam opinię, właściwie nie zdarzają mi się wpadki. Niestety ostatnio nadziałam się na kilka produktów, które się u mnie totalnie nie sprawdziły lub po prostu bardzo mnie rozczarowały.
➥ Kosmetyki kolorowe, które się u mnie nie sprawdziły

buble-kosmetyczne

YOPE, Naturalny krem do rąk 

Pewnie się dziwicie, że się tutaj pojawił, skoro jakiś czas temu go chwaliłam. Niestety ale na zachwytach nad zapachem i (co się później okazało krótkotrwałym) nawilżeniem, się skończyło. Po dłuższej przerwie okazało się, że krem działa tylko doraźnie i mimo przyjemnie miękkiej skóry zaraz po aplikacji, to uczucie szybko mija. Nie daje długotrwałego nawilżenia i po kilkudniowej przerwie w używaniu musiałam stosować go w dużych ilościach, aby skóra doszła do siebie. Odniosłam też wrażenie, że po kilku miesiącach regularnego stosowania zamiast pozytywnie wpłynąć na stan skóry, trochę mi ją wysuszył. Poza tym, ja nie cierpię kremów do rąk w takich opakowaniach. Za każdym razem zawartość w zdecydowanie za dużej ilości wypływa na zewnątrz, zastyga i jest nieestetyczne. Zapach jest naprawdę w porządku, wchłanianie i uczucie nawilżenia po zastosowaniu też. Niestety, na dłuższą metę, ten krem się u mnie nie sprawdził.

Nivea, Balsam pod prysznic

Mam problem z regularnym stosowaniem balsamów i wcale się tego nie wstydzę! W poszukiwaniu rozwiązania dla leniwych trafiłam na propozycję marki Nivea. Niestety jest to pierwszy produkt tego typu jaki stosowałam i na pewno nigdy więcej go nie kupię. Przynajmniej nie ten z Nivea, który absolutnie NIC nie robi z moją skórą. No, może poza pozostawieniem na niej warstwy, która ani się nie klei, ani się nie wchłania. Stosuję go już długo, bo ponad miesiąc (wydajności nie można mu odmówić), ale nie zanotowałam nawilżenia, bardziej elastycznej skóry, czy nawet większej miękkości. Jestem zawiedziona i mam nadzieję, że mój zamiennik z Balea spisze się lepiej.
➥ Co warto kupić z Balea?

Lirene, ultra-nawilżający płyn micelarny z Morską Algą

Zdaję sobie sprawę z tego, że płyn micelarny, to delikatniejszy produkt do demakijażu. Niekoniecznie powinien radzić sobie z cięższym makijażem. Jednakże, jeżeli na samym środku etykiety widzę napis "usuwa makijaż wodoodporny", to mam już wobec niego zdecydowanie wyższe wymagania. Ten płyn nie radzi sobie ze zwykłymi cieniami i podkładem, a co dopiero z produktem wodoodpornym. Jest bardzo delikatny i średnio się spisuje przy zmywaniu nawet codziennego makijażu. Poza tym zdarzało się kilkakrotnie, że szczypał nie w oczy. Może się sprawdzić do oczyszczania twarzy po przebudzeniu i zaraz przed snem, ale demakijaż to niestety totalna klapa.

Batiste, XXL plumping powder

Ten produkt czekał na ujawnienie bardzo długo. Zaraz po zrobieniu tych zdjęć wylądował w śmietniku. Jako osoba, która cierpi na permanentny przyklap szukam różnych sposób na uniesienie włosów u nasady. Jednym z polecanych przez wiele dziewczyn produktów, był właśnie proszek Batste. Jako wielka fanka  suchych szamponów tej marki, nie mogłam go nie spróbować. Niestety okazało się, że to produkt, który nadmiernie skleja włosy i dzięki temu sklejeniu trochę unosi. Ja wiem, że taki proszek usztywnia, utrwala włosy i może je lekko sklejać. LEKKO. Przy nim miałam wrażenie, że moje włosy są oklejone czymś sztywnym i nieprzyjemnym, czego później nie dało się z włosów wyczesać. Nie polecam, a sama żyję z wiecznie przyklapniętymi włosami.

Real Techniques, Brush Celansing Gel

Kupiłam go w TKMaxx oczywiście z myślą o czyszczeniu pędzli. Jedyną rzeczą, która mi się w tym produkcie podobała, to żelowa konsystencja. Cała reszta była bardzo słaba. Zapach mocno chemiczny z domieszką cytrusów (choć początkowo nawet mi się podobał), bardzo słabo się pienił, a z domywaniem pędzli radził sobie kiepsko. Nie mogę powiedzieć, że ich nie domywał, ale przy pędzlach do podkładu albo korektora nie było mowy o dokładnym czyszczeniu. Ja po kilku próbach się poddałam i zużyłam go jedynie do mycia pędzli po sypkich produktach i to w jasnych kolorach. Nie udało mi się domyć różowego, czerwonego, czarnego ani nawet ciemno brązowego cienia. Po prostu ten żel sobie z tym nie radził. Tyle dobrego, że nie wysuszył włosia, ani nie wpłynął negatywnie na jego stan. Zużyłam go do końca, bo nie lubię marnować produktów, ale szczerze odradzam, bo kompletnie nic nie robi.

buble-kosmetyczne

Te produkty okazały się dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Wiele osób je chwaliło i polecało, ale niestety dla mnie to są kompletne buble. Pamiętajcie, że u Was mogą się sprawdzić, ja nigdy więcej ich nie kupię i będę omijać szerokim łukiem. Wam zresztą też radzę, ale ostateczna decyzja należy do Was!

Co Wam się ostatnio nie sprawdziło?

- aGwer

Zobacz też:

66 komentarzy :

  1. Miałam ten płyn do demakijażu z Lirene i sprawdzał się u mnie bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety nie, ale je większość kosmetyków używam wodoodpornych i może dlatego nie dawał rady.

      Usuń
  2. Ja kupiłam płyn micelarny Lirene z olejkiem rycynowym i na początku go polubiłam. Teraz mam mieszane uczucia i nie używam go praktycznie wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ten płyn właśnie bardzo polubiłam! Wręcz było mi smutno jak się skończył. Fajnie wszystko domywał i nie pozostawiał lepkiej warstwy, nie szczypał i nie podrażniał. Jak wykończę moje zapasy, to może do niego wrócę :)

      Usuń
    2. ten z olejkiem domywa też wodoodporny? szukam właśnie czegoś co nie podrażnia oczu a ładnie domywa wodoodporny makijaż

      Usuń
    3. Wiesz, a nie stosuję na co dzień wodoodpornych produktów, ale podkład domywał bardzo dobrze. Wydaje mi się, że z innymi produktami też powinien zadziałać.

      Usuń
  3. Mało kto chwali te kremy do rąk z Yope :D Chyba tylko mydełka są hitem u większości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, sporo dziewczyn je chwaliło. Ale masz rację, głośniej jest o mydełkach :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie polecam z tej linii balsamy. Krem (zielona herbata) też otrzymałam w prezencie i mam co do niego taki sam zarzut jak piszesz. Balsamy to totalnie inna bajka :)

      Ola

      Usuń
    3. Też mam wrażenie, że dużo osób chwaliło kremy Yope.. Bo ja też w tej mniejszości, której nie oczarowały ;)

      Usuń
  4. Bywa i tak ,ze znane marki nas rozczarowują....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, tak samo jak te mniej znane. Tak naprawdę to normalne, trudno jest zadowolić wszystkich :)

      Usuń
  5. Naprawdę 247 pomadek? ;D
    Właściwie oprócz okresu zimowego, kiedy muszę używać kremu do rak, nie stosuje żadnych kosmetyków z kategorii do których naleza powyższe. Balsamo-zele mnie nie przekonują podobnie jak proszki na objętość włosów (chociaż dawno, dawno temu miałam jakiś z Got2be i był ok), zamiast nich, jeśli muszę, wolę użyć pudru Babydream albo po prostu glinki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mam nadzieję, że nie mam aż 247 pomadek... Boję się je policzyć :D

      Usuń
  6. jak znajdziesz cos cudownego do ciala to daj znac bo tez nie lubie sie balsamowac grrr....uwielbiam za to kule do kapieli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam, ale nie mam wanny więc ciężko z nich korzystać na co dzień :P

      Usuń
  7. Ja kocham te kremy do rak Jope :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubiłam, ale niestety na dłuższą metę się u mnie nie sprawdzają.

      Usuń
  8. Ani jednego nie testowałam, ale już wiem chociaż czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przynajmniej unikniesz rozczarowania :P

      Usuń
  9. U mnie tak działały te mydła Yope, przesuszyły mi straszliwie dłonie i od tej pory omijam tą markę :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a mydła się u mnie fajnie sprawdzały. Wykończyłam dwa i bardzo je lubiłam :) Co człowiek to inne preferencje.

      Usuń
  10. No niestety, nie zawsze to co się sprawdza u innych sprawdzi się i u nas. Tak już bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ale uważam, że warto mówić o tych rzeczach, które się u nas nie sprawdzają :)

      Usuń
  11. Bale wlasnie u mnie sie sprawdzila, zycze Ci tego samego. Tez mam problem z balsamowaniem ciala <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam jej póki co dwa razy i jest okej, ale też bez szału. Zobaczymy jak podziała na dłuższą metę :)

      Usuń
  12. Kremem YOPE mnie zaskoczyłaś... ale w sumie to dla mnie lepiej bo miałam go kupić i teraz sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, ja też byłam zaskoczona :/

      Usuń
  13. Ja akurat z tym kremem z Yope sie bardzo polubiłam :) moze to też kwestia tego, że akurat moje dłonie wymagające nie są. Reszty nie znam o dzięki Tobie na pewno po nie nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moje też nie są wymagające. Nigdy nie były, więc tym bardziej jestem w szoku, że tak kiepsko te kremy się u mnie spisały.

      Usuń
  14. Ten płyn micelarny Lirene też się u mnie nie sprawdził. Słabo zmywa makijaż i szczypał w oczy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też przeszkadzało mi to szczypanie :(

      Usuń
  15. Nie miałam żadnego z nich, także nie wiem jak by to było z nimi u mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu pasuje co innego, może akurat u Ciebie by się sprawdziły :)

      Usuń
  16. Akurat żadnego z tych kosmetyków nie miałam. Może to i lepiej ;). Ale o kremie z Yope myślałam i to o tej wersji zapachowej ;). Inne jakoś mnie mocno nie kusiły, ale herbata już tak. Opakowanie wygląda ładnie, ale pewnie jest niepraktyczne i tak jak piszesz, zawartość może wypływać na zewnątrz co wygląda nieestetycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nie jest kwestia wyglądu nawet, ale to jest bardzo irytujące na początku. Niestety, dzieje się tak co najmniej do połowy opakowania.

      Usuń
  17. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale zamierzałam (i chyba nadal zamierzam) wypróbować krem Yope. Nie mam wymagających dłoni, więc nawet niewielkie nawilżenie powinno się u mnie sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dłonie też nigdy nie wymagały wielkiej uwagi. Lekki krem spokojnie wystarczał, więc.. radzę sięgnąć po coś innego ;)

      Usuń
  18. Miałam ostatnio ochotę kupić ten krem do rąk, niestety odpuszczę sobie. Dobrze, że czytam te blogi, też dzięki temu udaje mi się unikać wpadek :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kremu nie miałam okazji jeszcze na szczęście kupować, ale kusiły mnie strasznie, tak samo mam chęć na nowe ich żele ;p ale poczekam na opinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet nie wiedziałam, że wypuścili jakieś żele :P

      Usuń
  20. Yope mnie zaskoczyło, ale też nie lubię takich tubek. Ich mydło kocham, jest cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropne są! Wszystko wylatuje, oblepia się i weź sobie z tym później poradź...

      Usuń
  21. Miałam podobny produkt do tego z z Nivea tylko że z Isany. Po jego stosowaniu doszłam do wniosku, że stosownie takich balsamów nie ma sensu. Nawilżenie jest niewielkie, a woda przy spłukiwaniu balsamu i tak przesusza. Może gdyby nawilżenie bylo mocniejsze byloby lepiej... A dodatkowo wanna robi się śliska od olejków. Szkoda, bo to dużo szybszy sposób niż balsamowanie "na sucho" 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Isana ma w asortymencie coś takiego. Rzucę okiem i ciekawa jestem jak spisał by się u mnie :)

      Usuń
  22. Płyn Lirene u mnie także się nie spisał. Mój makijaż jedynie rozmazywał i nie był w stanie go usunąć, a dodatkowo strasznie szczypał w oczy ;/
    Jestem zaskoczona, że widzę tutaj krem Yope, bo zazwyczaj trafiam na pozytywne opinie na ich temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Masz racje, rozmywał makijaż i to wszystko. To było bardzo frustrujące.

      Usuń
  23. Ja również nie podzielam zachwytów nad kremami do rąk marki Yope. Ogólnie cała marka Yope nie zachwyciła mnie swoimi produktami. Podobnie jak u Ciebie krem do rąk wysuszył mi dłonie, nie zauważyłam żadnej poprawy oraz nawilżenia skóry. Może po zastosowaniu dawał chwilowe nawilżenie na kilka minut i to wszystko - natomiast ja pracując w pomieszczeniu klimatyzowanym naprawdę potrzebuję sporej dawki nawilżenia. Miałam też inne produkty marki Yope - mydło do rąk oraz balsam do ciała i dłoni. Mydło Yope oddałam mojemu chłopakowi, ponieważ u mnie po dwóch użyciach spowodował, że skóra na dłoniach tak się wysuszyłam, że w połączeniu z balsamem czy kremem do rąk zaczęła pękać. Krem natomiast powędrował do mojej mamy, która używa go raz na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mydła lubię, ładnie pachną i dobrze się pienią. Aczkolwiek znam tańsze produkty tego typu ;P

      Usuń
  24. Jak dobrze, że napisałaś o tym kremie! Miałam w planach jego zakup, ale skutecznie mnie do tego zniechęciłaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie by się sprawdził, dla mnie to porażka niestety :(

      Usuń
  25. Dobrze wiedzieć! Nie znam Twoich anty-ulubieńców ale raczej nie mam ochoty poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, przynajmniej się nie nadziejesz na bubla ;P

      Usuń
  26. Nie miałam tych kosmetyków. Dobrze wiedzieć, że niezbyt dobrze się sprawdzają. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tym kremem do rąk z Yope miałam tak samo. Zapach piękny ale samo działanie było po prostu kiepskie ;(i na pewno nie kupię go już ponownie bo cena też nie zależy do najniższych jak za krem do rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja w ogóle szukam teraz czegoś naprawdę mocno nawilżającego, ale póki co... nic nie znalazłam.

      Usuń
  28. Mam takie samo zdanie co do kremu Yope, nie wiem skąd te wszystkie zachwyty nad nimi..

    OdpowiedzUsuń
  29. Miałam ochotę na krem do rąk Yope, ale już chyba sobie odpuszczę. Nie szukam krótkotrwałego nawilżenia. Nie miałam balsamu pod prysznic Nivea, ale mam właśnie Balea po raz pierwszy i odnoszę wrażenie, że nic nie robi :< Mam nadzieję, że u Ciebie sprawdzi się lepiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że Balea radzi sobie lepiej. Chociaż wiadomo, że najlepsze efekty dają zwykłe klasyczne balsamy.

      Usuń
  30. Z micelarów u mnie niestety sprawdza się tylko i wyłącznie Sensibo H2O Biodermy - wszystkie inne szczypią mnie z oczy;/ Więc pewnie miałabym takie same, jak nie gorsze odczucia jak Ty wobec Lirene niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to szczęście, że póki co mało co mnie szczypie w oczy. Mam nadzieję, że się to nie zmieni! :)

      Usuń
  31. Płyn z Lirene używałam, ale jakoś nie powalił mnie na kolana :) jeśli chodzi o balsam pod prysznic lubiłam go zabierać na wyjazdy, może aż tak bardzo nie nawilżał, ale podczas zmiany wody jednak delikatnie koił moją skórę i nie miałam tego okropnego uczucia jakby moja skóra się kurczyła :) ale to produkt na pewno nie na co dzień. Jeśli szukasz dobrego nawilżenia polecam balsamy Palmer's, o bardzo treściwej konsystencji. Są ze mną od dłuższego czasu. Odkąd choruję na niedoczynność tarczycy moja skóra momentami jest w strasznej kondycji mimo ciągłej pielęgnacji, ale balsamy tej marki bardzo polubiły się z moją skórą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam balsam Palmers i jak wykończę to, co od czaaaaasu do czasu używam teraz, na pewno po niego sięgnę :)

      Usuń
  32. Podzielam Twoją opinię co do balsamu pod prysznic Nivea. Też jestem leniwa pod względem systematycznego nawilżania ciała. A ten kosmetyk to nic nadzwyczajnego. Żadna pomoc dla tych bardziej leniwych. 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie! Strasznie mnie to smuci :P

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku