aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Przegląd produktów do strobingu | MAC, Smashbox, Golden Rose

strobing

Latem większość z nas stawia na minimalny makijaż, ja zresztą też. Najwygodniejszym rozwiązaniem w upalne dni jest zdecydowanie strobing! Świeża, rozświetlona skóra to trend, który od kilku sezonów panuje nie tylko na wybiegach, ale i w codziennym życiu niejednej z nas. Strobing to modelowanie twarzy rozświetleniem, a ja dzisiaj w ramach ostatniego już dnia naszej akcji #wakacyjneBEAUTY, przygotowałam dla Was przegląd produktów, na które warto zwrócić uwagę. Jeżeli jesteście ciekawe, koniecznie zajrzyjcie do dzisiejszego postu i oczywiście do dziewczyn podlinkowanych na końcu!

Strobing, czyli magia rozświetlenia

Nie będę Wam tłumaczyć dlaczego warto używać rozświetlaczy w codziennym makijażu. To chyba oczywiste, że trend na pięknie połyskujące policzki, łuk kupidyna i czubek nosa nie traci na popularności. Nie bez powodu. Efekt jaki daje zastosowanie baz rozświetlający, płynnych rozświetlaczy lub tych prasowanych jest po prostu przepiękny. Podkreślenie opalenizny latem to strzał w dziesiątkę, a osiągnięcie pięknego połysku jest banalnie proste, a wybór produktów szeroki i dostępny na każdą kieszeń. Dziś opowiem Wam o kilku z nich, które moim zdaniem są godne uwagi.

strobing

strobing

strobing

Bazy oraz kremowe rozświetlacze

Bazy rozświetlające pod podkład lub krem BB, to rozwiązanie dla osób, które nie lubię mocnego błysku. Dzięki temu, że nałożymy je pod spód efekt rozświetlenia będzie bardzo subtelny, naturalny. Moje trzy ulubione bazy rozświetlające to MAC Strobe Cream, który daje wręcz efekt mokrej skóry. NYX Born To Glow, który cudownie odbija światło spod podkładów, dając wrażenie dziewczęcej lekkości. Bardzo często sięgam też po Smashbox Radiance Primer, który dzięki maleńkim drobinkom daje subtelne refleksy odbijającego się światła. Ta ostatnia baza może wydawać się ciemna, ale dzięki swojej barwie niweluje niewielkie przebarwienia i dodatkowo ma właściwości wygładzające. Każdą z nich można zastosować jako primer, który poza rozświetleniem przedłuży trwałość makijażu, ale mogą być zastosowane również pod suchy rozświetlacz. Radzę jedynie uważać z produktem NYX, bo lubi czasem ściągnąć podkład przy wklepani na sucho.

Do strobingu genialnie sprawdzają się rozświetlacze w kremie. Moimi ulubionymi są te w Sticku z Golden Rose, ponieważ one nadają się do nałożenia bezpośrednio na skórę, ale i na przypudrowany podkład. Ich intensywność można modyfikować, a jeżeli zależy Wam na mocnym, naprawdę ekstremalnym błysku polecam stosować je pod suchy rozświetlacz i będziecie oślepiać na kilometr. Odcień 01 Bright Gold oraz 02 Bright Pink to genialne produkty w świetnej cenie! Podobne sticki ma również NARS ma w swojej ofercie również produkt tego typu, które z drugiej strony mają również bronzer. Niestety, żaden z dostępnych kolorów nie przypadł mi do gustu, a efekt na skórze dają marny. 

strobing

strobing

Rozświetlacze w kamieniu

Tutaj zaczynają się schody. Nie takie strome, pełne trudności, ale schody do nieba. Wybór prasowanych rozświetlacz w kamieniu, jest... niesamowity. W tej chwili właściwie każda marka ma w swoim asortymencie produkty tego typu. Tak jak wspominałam, trend na strobing wciąż jest na topie, a wymagania klientek są coraz wyższe. 

Moim absolutnym, ABSOLUTNYM numerem jeden jeżeli chodzi o mocny strobing jest paletka ➥ Sleek Solstice. Jest bardzo mocno napigmentowana, daje na skórze efekt tafli, a w połączeniu ze stickami Golden Rose to majstersztyk. Jeżeli mam ochotę na powalający błysk sięgam właśnie po nią i wiem, że uzyskam efekt WOW bez mrugnięcia okiem. Drugim w kolejności produktem jest Face Illuminator, Princess Dream od MySecret. Najtańszy, ale jeden z najlepszych rozświetlaczy jaki miałam okazję używać. Bez dwóch zdań stawiam go na równi z Makeup Geek Lustre lub Daybreak, które możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Każdy z tej trójki genialnie spisuje się solo i w duecie z bazą lub stickiem. Najrzadziej z tego zestawienia sięgam po ➥ Mary-Lou Manizer, która kiedyś była absolutnym hitem wśród produktów tego typu. Ona najlepiej sprawdza się u mnie do rozświetlania ciała przy sesjach zdjęciowych, ale mimo wszystko wciąż mam swój urok.

strobing

strobing

strobing

Nie trudno zauważyć, że jestem uzależniona od rozświetlaczy. W mojej kolekcji mam ich naprawdę sporo i nie będę ukrywać, że większość z nich uwielbiam. W dzisiejszym poście wybrałam dla Was same perełki, które warto poznać z bliska i niezależnie od tego, na który produkt się zdecydujecie, powinnyście być zadowolone. Dla mnie strobing to must have, szczególnie latem.

Lubicie stosować strobing latem czy raczej stawiacie na minimalne rozświetlenie?

To już ostatni dzień naszej akcji #wakacyjneBEAUTY. Bardzo dziękuję wszystkim uczestniczkom za udział oraz Wam! Dziękuję, że byłyście z nami! Po raz kolejny to była świetna zabawa!  Koniecznie sprawdźcie, co przygotowały dla Was pozostałe dziewczyny:

PAULINA
paulinablog
OLGA
apieceofally 
PAULINA
simplistic
ALICJA
kotmaale
KLAUDYNA
ekstrawagancko
ILONA & MILENA
blessthemess
JUSTYNA
okiemjustyny 
AGNIESZKA
agnieszkabloguje
GOSIA
candykiller


- aGwer

Zobacz też:

29 komentarzy :

  1. Świeci się świeci kocham to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo! Jak tylko rozświetlenie to od razu miłość <3

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja jestem wybredna sroka, jak ma się świecić to taflą nie drobinkami :D

      Usuń
  3. Uwielbiam wszelkie rozświetlacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też, chociaż bywam wybredna :P

      Usuń
  4. nie wyobrazam sobie makijazu bez rozswietlacza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, nawet takiego leciutkiego :)

      Usuń
  5. Ciekawa jestem tego rozświetlacza z Golden Rose. Mam róż i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. same piękności, uwielbiam rozświetlacze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, śmiało mogę powiedzieć, że jestem uzależniona ;)

      Usuń
  7. Kocham rozświetlacze :) O ile bronzerów nie potrafię używać (albo nie umiem dobrać odpowiedniego odcienia bo w każdym czuję się brudna i postarzała),to rozświetlacze uwielbiam,zwłaszcza te w chłodniejszych odcieniach,srebrne i szampańskie :) Mam też jestem złocisty i mimo że latem może lepszy,nie czuję się w nim dobrze :) Wybieram tańsze marki,Wibo i Lovely,koniecznie muszę zapolować na ten My Secret :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lovely ma fajne rozświetlacze, Silver bardzo mi się podobał! Ale mają tragiczne opakowania niestety :(

      Usuń
  8. Fenomenu Mary-Lou chyba nigdy nie zrozumiem ;) W sumie to zdaję sobie sprawę, że kiedyś nie było tylu rozświetlaczy na rynku, ale nie wiem, czemu obecnie wciąż jest wychwalana, skoro jest mnóstwo lepszych i tańszych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że jest mnóstwo tańszych i lepszych. Tak samo jak jest masa lepszych od Becci, a wciąz ktoś je kupuje.
      Zgadzam się z tym, że kiedyś nie było takiego wyboru, a Mary Lou była jednym z pierwszych który dawał piękną tafę. Wciąż jednak uważam, że jej szampański odcień jest piękny!

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. A który najbardziej Ci się podoba? :>

      Usuń
  10. Kocham rozswietlacze:) ostatnio w moje ręce trafił rozswietlacz Becca w kolorze Opal - istne cudenko <3 Mary Lou leży u mnie nieco zapomniana, chyba jej fenomen wynikał z tego, że była jednym z pierwszych szerzej dostępnych kosmetyków tego typu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o nim, bo ponoć jest świetny. Ale po rozczarowaniu z Moonstone trochę się boję...

      Usuń
  11. W mojej kosmetyczce Mary Lou pojawiła się dopiero niedawno i jestem w niej zakochana. Bardzo podoba mi się efekt, jaki daje na skórze i fakt, że jest trwała (nawet podczas upałów zostaje na swoim miejscu caluteńki dzień) :). Kocham rozświetlacze całym sercem i najchętniej wykupiłabym wszystkie, ale na szczęście pozostało mi jeszcze trochę zdrowego rozsądku i się powstrzymuję jak mogę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Mogłabym się w nich wykąpać!

      Usuń
  12. Może typowego strobingu nie praktykuję, ale rozświetlacz na szczyt kości policzkowych jest zawsze mile widziany. Ubóstwiam rozświetlacze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na co dzień zazwyczaj używam tylko na szczyty kości, ale od czasu do czasu lubię zaszaleć ;P

      Usuń
  13. Strobing u mnie to może za dużo powiedziane, ale cóż... kocham rozświetlacze i wcale się tego nie wstydzę :D Chociaż ja akurat latem decyduje się na te subtelniejsze, bo moja skóra sama w sobie zaczęła się nieco mocniej błyszczeć, to wiosną, jesienią i zimą nie mam oporów żeby sobie pomóc w stworzeniu sporego 'glow' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę mieć "glow" o każdej porze roku! *_*

      Usuń
  14. Uwielbiam My Secret :) Ja akurat używam rozświetlacza w raczej niewielkiej ilości ale lubię efekt, jaki daje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo podoba się to, że można nim zaszaleć, ale i uzyskać lekki, naturalny efekt :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku