aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Makijaż back to school (work) | kosmetyki drogeryjne

makijaz-back-to-school

Makijaż back to school, to coś czego brakowało mi w latach szkolnych. Nie było takich poradników, wskazówek jak się malować do szkoły albo raczej... czego NIE robić. Dla przykładu czarna kredka jako jedyny element makijażu oczy, to nie jest najlepszy pomysł. Nigdy... Długo się zastanawiałam czy jest sens przygotować dla Was taki poradnik, ale ponieważ na Facebooku AGwer sporo z Was wyraziło zainteresowanie, oto jest. Zrobiłam makijaż krok po kroku, który będziecie mogły wykonać w 15-20 minut przed wyjściem do szkoły, pracy czy zajęcia na uczelni. Wybrałam też produkty, które są łatwo dostępne, niedrogie lub które bez problemu będziecie mogły zastąpić tym, co macie akurat w domu. To co? Do dzieła!

Makijaż back to school

Nie będę ukrywać, że sama malując się do szkoły popełniałam masę błędów. Pewnie jak nie jedna z Was sięgałam tylko po czarną kredkę (nieroztartą, no bo po co) i tusz do rzęs. Miałam trzy cienie na krzyż i ani myślałam, że kiedyś będę miała taką kolekcję jak teraz. Na większe wyjścia ze znajomymi nakładałam za ciemny podkład i... czułam się pięknie pomalowana! Bez pudru, korektora czy chociażby odrobiny różu... Nie pytajcie jak to wyglądało, ale nikt nie narzekał, że straszę. Nie popełniajcie moich błędów i malujcie się świadomie!

Chcę jeszcze tylko zwrócić Waszą uwagę na jedną rzecz. Makijaż powinien być dobrany odpowiednio do okazji. W szkole, na studiach czy w pracy po prostu nie wypada iść w ➥ czarnym smokey i czerwonych ustach.  Makijaż w stylu back to school nie powinien być zbyt mocny, za ciemny i przyciągający uwagę. Jego zadaniem jest podkreślenie Waszej urody, rozświetlenie skóry i delikatne zaznaczenie oczy. Żadnych sztucznych rzęs, żadnego brokatu czy fuksjowej pomadki. Makijaż do szkoły czy pracy być stonowany i elegancki. Moja propozycja jest szybka, łatwa w wykonaniu i subtelnie podkreśla spojrzenie.

makijaz-back-to-school

makijaz-back-to-school

  1. Całą powiekę pokrywam korektorem i na całość aplikuję puder żeby łatwiej się blendowało nałożone później cienie.
  2. Czarną (lub ciemnobrązową) kredkę rozcieram w zewnętrznej części górnej powieki tworząc rozdymioną jaskółkę w kierunku brwi. Imitacja kreski podkreśli oko, ale nie będzie za ciężka.
  3. Zaznaczam załamanie powieki za pomocą średniego brązu. Blenduję delikatnie okrężnymi ruchami żeby uzyskać lekką chmurkę koloru, ale nie nakładam go zbyt dużo, aby oko nie było za ciemne.
  4. Na całą górną powiekę nakładam cielisty matowy cień aby odświeżyć i powiększyć optycznie oko.
  5. Na środek powieki wklepuję róż, który później będę aplikować na policzek. Ten krok pokdreśli zielone, niebieskie i brązowe tęczówki, ale możecie go pominąć.
  6. Zaznaczam całą dolną powiekę tym samym średnim brązem, którego użyłam do zaznaczenia załamania powieki. 
  7. Na wewnętrzny kącik oraz wewnętrzną część górnej powieki zaznaczam rozświetlaczem. Ten zabieg rozświetli i "obudzi" spojrzenie, a oczy nie będą wyglądały na zmęczone.
  8. Tuszuję rzęsy, na dolną linię wodną nakładam cielistą lub brązową kredkę i mogę wychodzić!

makijaz-back-to-school

Myślałam czy nie przygotować czegoś w kolorze, co mogłoby się sprawdzić jako makijaż back to school. Doszłam jednak do wniosku, że będzie to mało praktyczne. Chciałam żebyście mogły bez problemu odwzorować ten makijaż w domu niezależnie od tego jaki macie kolor oczy czy jaką macie karnację. Brązy, beże i większość rozświetlaczy bez problemu sprawdza się na co dzień, a jeżeli nie macie zbyt dużo czasu możecie cały ten makijaż wykonać po prostu za pomocą bronzera. Sprytne nie? Koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi trikami na makijaż do szkoły!

Jakie Wy popełniałyście błędy w makijażu do szkoły czy pracy?

- aGwer

Zobacz też:

25 komentarzy :

  1. Przy tym wpisie zebrało mi się na wspomnienia, ja w szkole malowałam się fatalnie, nie było od kogo się uczyć. Nosiłam bardzo czarne kreski na górnej powiece i linii wodnej :D to tego podkład w kolorze porcelany lub pomarańczu nic pośredniego nie było :D dzięki bogu za internet :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrrr... zjadło mi komentarz! Ok, w skrócie, bo wcześniej się rozpisałam - nie malowałam się aż do czasów studenckich, kiedy to odkryłam jaka fajna może być z tego zabawa. Gdy byłam w liceum malowały się tylko te osoby, które miały trądzik a moja cera nie potrzebowała niczego, ergo - po co się malować :D Kiedyś zapytałam jednej z koleżanek co takiego ma na oczach, bo wygląda tak elegancko. Jak zobaczyłam kolory cieni to mina mi zrzedła, bo były to kompletne nudziaki, może lekko wpadające w fiolet i w opakowaniu wyglądały potwornie brzydko. Wtedy odkryłam, że kolory, które mi się podobają a kolory, które dobrze wyglądają na oczach to niekoniecznie to samo. Więc może i dobrze, że wtedy się nie malowałam, bo znając moją ówczesną miłość do mocnego błękitu to... O MÓJ BOŻE!

    Do pracy maluję się bardzo oszczędnie. O ile w ogóle się maluję. Po protu wiem, że nie będę mieć czasu na większe poprawki - co oznacza również zrezygnowanie z tuszu, by zredukować ryzyko wystąpienia efektu khem, khem pandy do zera. Korektor pod oczy, porządnie rozblendowany, neutralny cień na powiece i rzęsy podkreślone mocno roztartym cieniem - i to tylko gdy mam w ogóle jakiś czas na makijaż. Natomiast jeśli chodzi o szminkę, to zauważyłam, że w wielu miejscach pracy (oczywiście nie wszędzie, wszystko zależy od tego gdzie pracujemy), można spokojnie pozwolić sobie na drobne szaleństwo kolorystyczne o ile cały nasz makijaż wygląda jak "no makeup" a samą szminkę na ustach traktujemy jak element biżuterii. Czyli ściągamy kolczyki, zakładamy szminkę :)

    Całusy raz jeszcze!

    Ej, to miało być w skrócie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wspomnę mój makijaż z czasów szkolnych............ :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniałam swoje pierwsze przygody z makijażem ;) Nie było czegoś takiego jak blogi ;) Trzeba było radzić sobie samemu. Pamiętam swoje pierwsze błędy ;) Za ciemny podkład, suche skórki. Oj było tego ;)
    Świetna propozycja makijażu do szkoły ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomimo swojego wieku (haha) nadal stosuje delikatny Makeup :)! Świetny wpis

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaczęłam się malować w ostatniej klasie gimnazjum. Jak o tym pomyślę to ogarnia mnie wstyd. :D Bardzo przypadł mi do gustu Twój makijaż. Taki delikatny i uroczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój makijaż w liceum opierał sie głównie na jaskółce i jednym stonowanym cieniu. Teraz maluje sie mniej skromnie, ale głównie oczy. W sumie to nie mam oporów by pomalować sie kolorowymi cieniami albo pomadka w kolorze fuksji, chociaż obecnie na ustach u mnie króluje braz. Stwierdziłam, ze maluje sie dla siebie, a ja lubię kolory na powiekach i wychodzę z założenia, ze w pracy nikomu niepowinno być do tego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie każda praca daje taką swobodę w makijażu, ale super, że masz takie możliwości!! :)

      Usuń
  8. Dobrze wiesz, że uwielbiam Twoje makijaże! :) Napisałaś może kiedyś wpis o naturalnym makijażu (wiesz, takim na co dzień) dla osób posiadających opadającą powiekę? Wpisałam frazę w wyszukiwarkę na Twoim blogu, ale niestety 0 wyników. :(
    Pytam, bo wszędzie są poradniki odnośnie tego, jak malować oczy z taką powieką, ale wszystkie są bardzo smokey, a mi zależy raczej na czymś delikatniejszym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo smokey najlepiej pasuje do opadającej powieki :) Ale z tego co pamiętam Ty wcale takiej nie masz!
      Ale pomyślę o tym i może coś fajnego przygotuję.

      Usuń
  9. Moje lata szkolne co prawda już jakiś czas minęły ale pamiętam, że w ruch szła wtedy tylko czarna kredka na linii wodnej i zalotka. Efekt zamkniętego oka gwarantowany! Jak dobrze, że teraz są takie pomocne wskazówki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie wiedziałam co to jest zalotka! Ale czarna kredka na linii wodnej, to i moja szkolna codzienność :D

      Usuń
  10. BAAARDZO podobają mi się takie makijaże <3 Dobre na każda okazje i dla każdego :) Swoją drogą to uwielbiam te produkty z linii Fit me, dawno nic mnie tak pozytywnie nie zaskoczyło.

    OdpowiedzUsuń
  11. Makijaż do szkoły to po prostu nowy standard! Jesteś sama najlepszym dowodem tego, że to jest bądź co bądź sztuka. Tak dalej, czekamy na dalsze pomysły ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie na szczęście w latach szkolnych i w ogóle w życiu ominął etap czarnej kredki na linii wodnej :). W liceum, jako że chodziłam do zespołu szkół razem z klasami o profilu odzieżowym, projektowym itd. miałam zupełną dowolność jeśli chodzi o ubrania i makijaże, jako też zbuntowana nastolatka szalałam z kolorowymi makijażami. W tamtych czasach nakładałam na twarz tylko podkład, niczym nie utrwalony :). Na studiach doszedł puder i potem róż. Miałam też na studiach wiele koleżanek zainteresowanych tematami makijażu (choć studia same w sobie nie były z nim powiązane) stąd też w takim gronie sama pozwalałam sobie na mocniejsze makijaże (może to błąd ten brak subtelności, jednak po prostu wolę siebie w takiej wersji, inaczej wyglądam na zmęczoną/ciężko chorą - sprawdzone :D). Studia to też czas prób z bronzerem, rozświetlaczem, podkreślaniem brwi, pewnie niejednokrotnie popełniałam z tym związane błędy, ale jakoś trzeba się nauczyć :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zakończyłabym chyba na kroku 5, czy to byłby mój błąd? Makijaż byłby nie skończony? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie tak maluję się na co dzień :) Beże i brązy to klasyka, pasująca do każdej sytuacji i każdemu :) Rzeczywiście jak mam mało czasu to na powiekach też ląduje bronzer :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę spróbować - brzmi prosto a wygląda ślicznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładny, subtelny makijaż, chociaż ja na uczelnię podkreślam oko nieco mocniej. Chętnie zobaczyłabym kolorowy makijaż dzienny, bo z tym mam zdecydowanie więcej problemów. Niby paleta jest, chęci są, ale nie zawsze wychodzi z tego coś fajnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. hahaha kto stosował czarną kredkę i nawet nie pomyślał o jej roztarciu łapka w górę :D A tak poważnie to też popełniałam dużo błędów. Teraz staram się tego unikać jak ognia i mój make up jest dość naturalny do pracy bo rano przeważnie nie mam czasu na to :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moim największym problemem był zawsze za ciemny puder/podkład, co nie było trudne przy tak jasnej karnacji jak moja. Drogeryjne marki na moją kieszeń nie miały wtedy tak rozbudowanej gamy kolorystycznej i nawet najjaśniejsze kolory były o kilka tonów za ciemne. Czarnej kredki nie stosowałam nigdy, za to miałam styczność z szarą, której długo nie potrafiłam dobrze nałożyć pozostawiając dziwny prześwit pomiędzy rzęsami, a kreską :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku