aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Niedzielnik #21 | blog jako praca, idealne życie z Instagramu i o odpuszczaniu


Cześć! Tęskno mi było do niedzielnika i cieszę się, że mam chwilę aby do niego usiąść. Ostatnio sporo się u mnie dzieje, mam coraz więcej pracy i czasem nie wiem w co ręce włożyć. Jestem osobą, która robi kilka rzeczy na raz. Dla przykładu zaczęłam pisać niedzielnik, ale zajrzałam na moment na Facebooka i odpaliłam kilka linków do fajnych artykułów. W miedzy czasie włączyłam YT i cztery filmy czekają na obejrzenie. W głowie siedzi mi też odpalenie serialu, drugie śniadanie i książka. Minfuck. Najlepiej wszystko zrobić na raz, nie znaleźć czasu na nic i zrobić wszystkiego tylko po trochu. No chyba nie bardzo. Agnieszko, musisz się ogarnąć!

Mindfuck

Zazwyczaj na blogu nie przeklinam. Właściwie w moich social mediach też nie, a w życiu staram się tego nie robić. Ale wiecie co? Nosz kurwa mać! Ostatnio z własnej głupoty przestałam się wyrabiać z obowiązkami. Nie z lenistwa, nie z ich nadmiaru. Z głupoty. Doszłam w końcu do tego momentu, że chcę zrobić ZA dużo, ZA dobrze i wychodzi na to, że nie robię nic. Może nie totalnie NIC, ale tylko trochę tego, co faktycznie chciałam zrobić. Zdałam sobie z tego sprawę w momencie, kiedy miałam 3 napoczęte teksty, byłam w połowie robienia zdjęć, a zabierałam się za pisanie oferty dla klienta. Zamiast znaleźć czas na dopracowanie wszystkiego, robię każdą część po trochu i dlatego zajmuje mi to znacznie mniej czasu niż normalnie. Nie podoba mi się to, nie lubię w ten sposób pracować.

Muszę sobie odpuścić. Książka Oli Budzyńskiej wzbudziła we mnie dużo motywacji, ale jednocześnie skłoniła do przemyśleń odnośnie mojej codzienności. Muszę ograniczyć się jedynie do kilku najważniejszych zadań dziennie, bo nadmiar obowiązków ostatnio mocno mnie przytłoczył. Nie lubię bylejakości i nie chcę taka być. Dlatego wiecie co? Odpuszczam. Nie odpuszczam siebie, nie odpuszczam świetnej jakości i nie odpuszczam tego, że chcę robić, to co robię na najwyższym poziomie. Odpuszczam presję, którą na siebie narzuciłam, odpuszczam bałagan w mojej głowie i odpuszczam dążenie do bezsensownej perfekcji. Nie chcę czuć się wiecznie przytłoczona, więc po prostu odpuszczam na rzecz lepszego jutra i lepszej mnie. I czasu na dobrą książkę.


















Blog  jako praca?

Ktoś ostatnio zadał mi pytanie, czy mogłabym określić blogowanie swoją pracą. Z wielką radością i ogromną satysfakcją odpowiedziałam na to pytanie twierdząco. Nie sądziłam, że kiedyś do tego dojdzie, a jak zakładałam tego bloga przez myśl mi nawet nie przeszło, że będę w stanie się z niego utrzymać. Niesamowite jest to jak zmienia się sieć i jakie ogromne daje możliwości. Może dla kogoś to nie będzie praca idealna, może ktoś woli pracę z ludźmi, ale dla mnie ➥ praca w domu to spełnienie marzeń. W ogóle praca na własny rachunek. Bez marudnego szefa, standardów pracy i wymogów korporacji. Blog jako praca, to na pewno marzenie nie jednej z Was i wiecie co? Da się! Tylko naprawdę trzeba się starać, starać się o najlepszą jakość i po prostu być sobą. Dla mnie to kluczowe, że nigdy tutaj nie udawałam kogoś, kim nie jestem i cieszy mnie, że wciąż się to nie zmienia. Blog się zmienia, ja się zmieniam, ale wciąż pozostaję tą samą Agnieszką, która prawie 5 lat temu zakładała bloga. Motywują mnie moje drobne cele, motywujecie mnie Wy i to, co się tutaj dzieje. Jestem w ogóle bardzo ciekawa jak to będzie wyglądało za parę lat. Czy blogowanie wciąż będzie stanowić taką wartość jak teraz? Czy przejdzie transformację i przejdzie do lamusa? Może stanie się głównym źródłem wiedzy dla większości użytkowników sieci. Tego na pewno dowiemy się za parę lat, a ja mam nadzieję, że wciąż tu będę i cały czas będę mogła odpowiedzieć na to pytanie z uśmiechem, kiwając głową.


Post udostępniony przez a G w e r b l o g (@agwer_blog)

Idealne życie z Instagramu

W tym miejscu chciałabym poruszyć dwie kwestie. Przede wszystkim, to że Instagram często jest źródłem inspiracji i frustracji jednocześnie. Idealne wnętrza, idealne dodatki, idealne makijaże i idealny strój. Piękne zdjęcia, dopracowane kompozycje, widoki marzeń, piękne i smakowite posiłki. Idealne życie. Jednych to frustruje, jednych motywuje do działania. Oczywiście, fajnie jest oglądać piękne zdjęcia, pięknych ludzi w pięknych miejscach spełniających swoje marzenia. Na Instagramowy świat warto nałożyć filtr, przez który będziemy przepuszczać wszystkie oglądane zdjęcia. Każdy chce pokazać swoje życie w najlepszym świetle, piękne i estetyczne. Instagram to jedynie namiastka tego, co nas otacza i to taka, jaką wykreują ją autorzy zdjęć. Nie widzę w tym nic złego, dopóki nie staje się to dla kogoś źródłem frustracji i chorej zazdrości. Zamiast robić smutną minę i obrażać się na cały świat, może lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i ➥ odmienić swoje życie? Nie wydaje mi się, że dążenie do tego, aby żyć po swojemu było czymś złym. Dla mnie przeglądanie ulubionych kont sprawia, że chcę coś robić, zmieniać się i dążyć do własnych marzeń. Do własnego idealnego życia, na własnych zasadach.

Drugą rzeczą, którą chcę poruszyć już po raz ostatni (mam nadzieję) jest kupowanie obserwacji. Ja rozumiem dlaczego się to dzieje, dlaczego wielu blogerów (w tym i blogerki z naszej branży) to robią. Każdy chce mieć kilkadziesiąt, kilkaset obserwacji na Instagramie. Liczby wyglądają ładnie kiedy zaczyna się rozmowy o współpracy z jakąś marką. Oczywiście, że tak i ja doskonale to rozumiem. Ale kupowanie obserwacji to OSZUSTWO! Kłamstwo, które nie dość, że odbija się na czytelnikach, to zmniejsza wiarygodność blogera i całkowicie zmienia grupę docelową i realne zasięgi. Jaki sens ma promocja perfum Givenchy, szpilek za kilkaset złotych albo najnowszej kolekcji pomadek do arabów po trzydziestce? Jaki sens ma wrzucanie zdjęcia przy 10,000 obserwacji i otrzymanie 100 serduszek? Naprawdę? Zadam to pytanie ponownie: NAPRAWDĘ? Aż tak zależy im na pustej popularności, że zniżają się do kupowania obserwacji? Po co? Żeby dostać butelkę balsamu do ciała z Diora albo Chanel? Żeby Dostać nowy telefon albo spodnie w ramach współpracy? Oczywiście fajnie jest się czymś takim pochwalić, ale szczerze? Wolałabym zarabiać tyle, żeby kupić sobie ten balsam albo nowy telefon niż wydawać kasę na obserwacje, które podważają moją wiarygodność. Nie tylko w oczach czytelników, ale również potencjalnych klientów. Wstydziłabym się pisać komuś, że mam 10,000 realnych obserwujących, kiedy połowa z tego jest kupiona. Sztucznie nabita i całkowicie bezużyteczna. Ale każdy ma inne poczucie wstydu. Może ja się nie znam.

Jak pisałam już nie jednokrotnie - ja pozostaję sobą. Nie mam zamiaru psuć mojego wizerunku dla fałszywych liczb. Nie mam zamiaru okłamywać moich czytelników, ani marek, które są zainteresowane współpracą ze mną. Nie mam zamiaru być oszustką. Ale jeżeli kogoś to pociąga i woli kłamać, tylko po to żeby codziennie dostawać jakąś paczkę, to ja podziękuję. Wysiadam i jadę innym pociągiem, bo się niestety nie dogadamy.

Mała dawka inspiracji

Sekrety budowania marki i zasięgu na Instagramie - skoro już jesteśmy w tym temacie, to rzućcie okiem teks na blogu happycontent.pl. Jeżeli raczkujecie na Instagramie i chcecie się dowiedzieć jak zwiększyć ruch w realny sposób, nie oszukując swoich czytelników - przeczytajcie.
Hashtagi blokowane przez Instagram - nie sadziłam, że tyle tego jest, a na liście znalazły się hashtagi, których się nie spodziewałam. Sprawdźcie czy ich nie używacie, bo może Instagram blokuje Wasze treści przez zły dobór hashtagów.
Dyscyplina nie jest sexy - Andrzeja czytam od dawna i nawet miałam okazję być na jednej z jego prelekcji. Fantastyczny człowiek, a ten tekst bardzo pasuje do tego o czym dziś pisałam. Pobudza do myślenia i refleksji nad codziennością. Polecam przeczytać!

Mam nadzieję, że kolejny niedzielnik przypadł Wam do gustu. Lubię sobie tak od czasu do czasu poruszać na blogu różne tematy. Jestem ciekawa o czym chciałybyście poczytać w następnym niedzielniku?

Jak Wam minął ostatni tydzień?

- aGwer

Zobacz też:

29 komentarzy :

  1. Hej Agnieszko, swietny niedzielnik. Bardzo umililas mi poranna , niedzielna kawe. Zycze milego dnia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że dobrze Ci się czytało :)

      Usuń
  2. Ja też łapię się na tym, że biorę za dużo naraz, że łapię kilka srok za ogon i męczę się z tym i nie umiem sobie samej odpuścić. Ufff..Człowiek sam sobie robi krzywdę czasami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Zamiast skupić się na czymś konkretnym robimy za dużo i o!

      Usuń
  3. Ależ zazdroszczę Potterowych gadżetów :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki i list to prezent od przyjaciółki <3

      Usuń
  4. Dzięki za podsunięcie artykułu o hastagach na Instagramie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bardzo proszę :) mam nadzieję, że się przyda!

      Usuń
  5. No niestety często tak bywa, ze w natłoku spraw robimy wszystko na raz i w sumie nic. Rozumiem to doskonale ;)
    Rozumiem też, że blogowanie to kawałek ciężkiej pracy, mimo to większość ludzi nie traktuje tego co robimy poważnie...
    Bardzo fajne odnośniku do ciekawych artykułów, które w wolnej chwili na pewno przeczytam ;) Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację, choć na szczęście już coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że blogowanie to coś więcej niż zabawa i hobby :)

      Usuń
  6. Nie wiem, czy tylko mi nie ładuje się w tym poście zdjęcie z instagrama? ;)
    Jeśli chodzi o natłok spraw, to często mam tak, że nie wiem, w co ręce włożyć po wejściu do domu, wszystko chciałabym zrobić jako pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie był jakiś problem, ale już się ładuje :)

      Usuń
  7. Super, że możesz utrzymać się z blogowania i pracować sobie w domku :). Jeśli chodzi o stawianie sobie celów i obowiązków to śmiało możemy sobie przybić piątkę. Niestety (tak, niestety) należę do osób, które cały czas coś muszą robić, nawet gdy przydałoby się w końcu odpocząć i nie robić zupełnie nic. Zaczęłam uczyć się hiszpańskiego i naprawdę poświęcam teraz bardzo dużo czasu na powtarzanie, ćwiczenia, mówienie itp. Co jest najlepsze? Moje myślenie, "że skoro mi tak dobrze idzie z hiszpańskim, to może jeszcze niemiecki?". Hah, dosłownie tak jak Ty chciałabym robić milion rzeczy na raz, tylko szkoda, że doba jest taka krótka :). Ostatnio postanowiłam sobie w duchu, że jednak trzeba zwolnić i skupić się na mniejszej ilości rzeczy, bo zaczynając robić wszystko po prostu tego nie ogarnę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już na szczęście mam za sobą ten etap kiedy odpoczywam i tak coś robiąc. Teraz potrafię wygospodarować sobie chwilę żeby faktycznie odpocząć. Co prawda i tak są dni kiedy zamiast się regenerować, to coś robię (np. wczoraj :D), ale kiedy czuję, że naprawdę potrzebuję przerwy - robię ją :)
      I działa, bo efektywność jest wtedy większa.

      Usuń
  8. Słyszę o tym kupowaniu obserwacji od jakiegoś czasu, ale dlaczego nikt głośno nie powie kto to robi? Wtedy ludzie, a przede wszystkim firmy przejrzeliby na oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w końcu przejrzą jak zrozumieją, że grupa docelowa nijak się ma do faktycznych odbiorców :D

      Usuń
  9. A ja nie wyobrażam sobie pracować w domu. Nawet jak byłam na macierzyńskim i miałam sporo do zrobienie przy dziecku to prawie każdego dnia tęskniłam za pracą. Często już na urlopie marzy mi się powrót do niej :) Ostatnio nawet zaczęłam zarabiać na blogu i wierzę, że da się z niego wyżyć, ale wątpię iż kiedykolwiek zrezygnuję z tego co robię na rzecz siedzenia w domu i pisania. Prędzej bym dostała przez to depresji :) Co do kupowania obserwatorów to ostatnio jest to dosyć popularny temat, ale mnie chyba bardziej dołuje fakt iż nigdy niczego takiego nie zrobiłam, a mimo to Instagram uciął mi zasięgi i mam wrażenie iż 80 % zainteresowanych nie widzi nowych postów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest własnie fajne, że każdy z nas jest inny :) Ja lubiłam każdą moją pracę, ale swoboda, którą daje pracowanie w domu najbardziej mi odpowiada. Mam nadzieję, że będę mogła wciąż tak robić :)
      A co do Instagramu, mnie też tnie zasięgi. Zwróć uwagę jaka duża różnica jest w ilości obserwacji, a polubień zdjęć. Widzę, że dzieje się to na każdym koncie, większym czy mniejszym... Niestety hajsy hajsy :(

      Usuń
  10. Uwielbiam niedzielnik <3 muszę chyba reaktywować swoją weekendową serię, ale wciąż brakuje mi czasu... trzeba się zmotywować do działania!

    Odnośnie zarabiania na blogu - mój blog ma nieco ponad półtora roku, więc jest stosunkowo młody. Zdarzało mi się kilkakrotnie "zarobić", celowo w cydzysłowie, bo nie są to żadne kokosy. Do czego zmierzam? Zastanawiam się, czy w tym momencie jest jeszcze szansa "wybicia się" i wkroczenia na stricte profesjonalny profil blogowania i uczynienie z publikowania swojego jedynego i dobrego źródła dochodu? Chodzi mi o to, że większość zarabiających blogów, które znam, mają od dawna wyrobioną pozycję. Nie wiem, czy ktoś świeży, nowy w branży jest w stanie znaleźć sobie jeszcze miejsce dla siebie, niektórzy żartują, że bloga w dzisiejszych czasach ma każdy, jak więc zaistnieć w natłoku tych wszystkich treści?

    A idealne instagramowe życie? Cóż, wiem, jak powstają moje zdjęcia, jaki czasem wielki bałagan tworzę wokół, a w zlewie np. piętrzy się stos nieumytych naczyń, a to idealne śniadanko w rzeczywistości jest niedzielnym, gdy miałam czas na dopracowanie wszystkiego, a teraz siedzę sobie na przerwie w pracy i klikam "dodaj", chociaż tak naprawdę w pośpiechu zjadam prostą sałatkę i popijam zimną już herbatą ;) Trzeba zawsze o tym pamiętać, jeśli ma się jakieś chwile słabości ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie reaktywuj! Weekendowe serie są super :)

      Myślę, że jeżeli zaoferujesz na swoim blogu coś czego nikt nie oferuje, albo będziesz miała inne podejście niż wszyscy - na pewno dasz radę się wybić. Wszystko moim zdaniem zależy od podejścia i jakości oferowanej treści :) Poza tym... nie wiem czy na dłuższą metę każdy będzie w stanie się utrzymać z bloga. Myślę, że to powinno się z czymś łączyć żeby tworzyło płynną całość :)

      Z Instagramem mam podobnie :D Wczoraj pół dnia fociłam, a zlew zawalony naczyniami. Umyłam je dopiero po skończeniu zdjęć bo heloł! Są sprawy ważne i ważniejsze!

      Usuń
  11. Zgadzam się z Tobą w 100%. Jak kiedyś dowiedziałam się o kupowaniu lajków i obserwacji puściłam to mimo uszu. Całkiem niedawno temat powrócił, a ja zauważyłam ile osób kupuje lajki. Doznałam szoku, bo dla mnie to jest tak kuriozalny krok, że aż brak słów. Kupujesz obserwatorów, a później chwalisz się tym ile ich masz, bomba! Także na instagram warto patrzeć z dużym dystansem, tak jak napisałaś :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już brak słów na takie zagrania...

      Usuń
  12. a propos instagrama - dla mnie kupowanie lajkow jest slabe, bo.. po co? :D jednak teraz czasami moze sie wydawac, ze ktos ma faktycznie ''kupione'' obserwacje - mi osobiscie niesamowicie spadla ilosc polubien pod zdjeciami, bo instagram zmienil logarytm i nie docieram do wszystkich! wiem, bo dziewczyny pisza do mnie, ze nie widza moich postow :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie. Teraz się trzeba mocno nagimnastykować żeby w ogóle dotrzeć do swojej grupy odbiorców, ale i tak warto się w to bawić :)
      Do do kupowania, ja już swoje zdanie wyraziłam... Nie mam więcej słów...

      Usuń
  13. Oj nie ukrywam że moim marzeniem się aby blog był kiedyś moją pracą ale jeszcze długa droga przede mną ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tego nie wiesz, może jutro znajdzie się ktoś, kto będzie chciał podjąć z Tobą stałą współpracę za fajne pieniądze? :) Nigdy tego nie wiesz! :)

      Usuń
  14. Niedzielnik nadrabiam w poniedziałek, bo ostatnio nie mam na nic czasu! Znam ten bol, kiedy chcesz zrobic wszystko, a przez to nie robisz nic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie mam tak, że nie robię nic, ale na pewno robię mniej niż bym chciała :P

      Usuń
  15. Lubię niedzielniki :) Instagram mam od niedawna, świetne miejsce, ale też przerażające ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku