aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Niedzielnik #22 | projekt jesień, Londyn i blogerki kłamią


Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogłam się doczekać tego niedzielnika. Może niekoniecznie nie mogłam się doczekać niedzieli, ale niedzielnik już od kilku dni chodził mi po głowie. To będzie kolejny tekst, w którym trochę się przed Wami otworzę, znowu sobie ponarzekam (bo ja taka maruda jestem właśnie), odsłonię trochę kart świata blogerów i zaproponuję udział w projekcie celebrowania jesieni. Oczywiście jeżeli macie ochotę spędzić ze mną ten niedzielny poranek, to przygotujcie sobie pyszną kawę lub ciepłą herbatę, zawińcie się w kocyk i zabierzcie do czytania. Dziś będzie tego całkiem sporo.
➥ Najlepszy prezent dla blogera
➥ 5 sposobów na odstresowanie

#PROJEKTJESIEŃ

Kocham jesień! Choć ostatnio mówiłam, że zima to moja ulubiona pora roku, to właśnie zmieniłam danie. Zdecydowanie wolę jesień i w tym roku mam zamiar celebrować ją tak długo jak się da. Ciemne bordowe pomadki, śliwkowe paznokcie, ciepłe swetry, koce i książka z ulubioną herbatą? Tak, tak, tak! Co roku jesienne krajobrazy zapierają mi dech w piersiach. Czerwono-brązowe liście, w połowie łyse drzewa, piękny zapach wilgotnej trawy, chłodny wiatr. Nic tylko żyć, nie umierać! W tym roku chcę celebrować jesień. Mam zamiar całkowicie odmienić swoje postrzeganie codzienności. Bordowa albo śliwkowa pomadka? Oczywiście! Mocno podkreślone oko? Czemu nie! Wygodny i ciepły sweter? Koc? Botki? Jak najbardziej. Mam zamiar z każdego jesiennego dnia wyciągać jak najwięcej i choć jestem raczej domatorką i lubię spędzać czas w domu na pewno będę więcej spacerować. Chcę chłonąć każdą jesienną chwilę, bo ani się obejrzę już będzie zima.

W związku z powyższym ogłaszam #projektjesień! Będę się z Wami dzielić moim celebrowaniem jesieni. Na pewno przygotuję na blogu jesienny post, a zapowiada się coś fajnego, więc mam nadzieję, że się Wam spodoba! Jeżeli Wy też macie ochotę celebrować ze mną jesień, zapraszam. Na pewno będę wrzucać zdjęcia na Instagram z hashtagiem #projektjesień, Waszych zdjęć również będę pod nim szukać.

Londyn!

Właściwie to jeszcze nic pewnego i póki co wyjazd jest dopiero w fazie planowania, ale... Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli jeszcze w tym roku będę w Londynie! Kolejne marzenie będę mogła skreślić z listy. Zawsze chciałam odwiedzić to miasto! Zobaczyć jak tam jest, zajechać do The Making od Harry Potter Studio i na peron 9 i 3/4. Jako zagorzała fanka Harrego Pottera nie mogę przejść obok takiego miejsca obojętnie, a wypadałoby przed trzydziestką je odwiedzić. Bo potem wiecie... trzeba już być dorosłym i te sprawy.
Poza Londynem, razem z moim chłopakiem mamy w planach wizytę w Liverpoolu. Jako zagorzały fan piłki nożnej od dawna chciał tam pojechać, a skoro już będziemy w okolicy... Szykuje się fajny trip po Wielkiej Brytanii i mam szczerą nadzieję, że nasz wyjazd wypali! Już tworzę listę miejsc, które chciałabym odwiedzić i oczywiście na pewno zawitam do Bootsa i Primarka. Nie planujemy co prawda dłuuugiej wizyty, ale mam nadzieję, że zdążymy zobaczyć Big Bena, Tower Bridge, Buckingham Palace, Tower of London i może skorzystamy z okazji i wjedziemy na London Eye? Choć nie wiem czy będę miała tyle odwagi, zobaczymy!

Jeżeli byłyście kiedyś w Londynie lub Liverpoolu, koniecznie napiszcie mi w komentarzach gdzie warto zajść, jakie miejsca zobaczyć. Może znacie jakieś przyjemne kawiarnie? Restauracje, przez które nie zbankrutujemy, ale dobrze zjemy i miło spędzimy czas?

Blogerki kłamią

Pewnie znowu wyjdę na tą złą. Pewnie znowu ktoś mi zarzuci, że mam ból dupy (tym razem proszę o precyzję - o co?), że jestem zazdrosna albo mam kompleks mniejszości i wylewam gorzkie żale. Prawdopodobnie wiele z Was sobie pomyśli, że przesadzam. Zapewne znowu ktoś obrobi mi tyłek, będzie plotkował za moimi plecami czy zablokuje mnie na Instagramie. Możliwe, ale już mnie to nie interesuje, bo miarka się przebrała.
ZNOWU.


 (notabene autorem tego zdjęcia jest mój chłopak, czego Demotywatory.pl nie raczyły w żaden sposób zaznaczyć)
Opowiem Wam coś, co może pozwoli niektórym z Was uświadomić sobie, że blogosfera jest tak naprawdę bardzo mała. Ludzie gadają, plotkują i... obserwują, widzą pewne rzeczy, pewne zależności. Jako blogerka dostaję dużo ofert współpracy. Nie, nie piszę tego po to żeby się chwalić, ale żeby uświadomić Wam, dostaję informację o większości kampanii, które odbywają się w naszym urodowym świecie online. Wiem co się szykuje, jakie będą akcje i jakie kosmetyki będą przesyłane do testów w ramach barteru lub płatnych działań. Jako odbiorca czytam blogi, śledzę Instagramy i Fanpage ulubionych (i nie tylko) blogerek i widzę co się dzieje, jakie piszą posty, jakie tematy poruszają na swoich blogach i jakie otrzymują paczki. Widzę, które dziewczyny decydują się na barter, a które na płatną współpracę. Będąc jednocześnie blogerem i czytelnikiem wiem, jakie warunki proponuje marka lub agencja w ramach współpracy. 
I wiecie co mnie denerwuje?
Jak doradzają, komentują i podpowiadają innym blogerkom jak się wyceniać, jak to powinny szanować swoją pracę i swój czas. Przy czym 3/4 recenzji blogu to paczki z współprac barterowych. Oczywiście może się mylę! Może każda z nich ugadała sobie perfekcyjne warunki i chwała im za to. Gratulację, życzę powodzenia i podziwiam za tak umiejętne prowadzenie negocjacji. Szkoda tylko, że często nie przekłada się to na rzeczywistość.
Żeby znowu nikt mnie źle nie zrozumiał. Barter, barterowi nie równy. Nie tępię tego typu działań, bo czasami sama się na takie zgadzam jeżeli produkt lub marka mnie jara i chcę poznać te kosmetyki z bliska. Jasne! Nigdy tego nie kryłam i, co pragnę podkreślić, tu nie chodzi o potępianie barteru, ale o podejście do tego tematu niektórych osób. Nie chodzi mi tutaj o samą ideę barteru, róbta co chceta - Twój blog, Twoje kredki. Mnie chodzi o hipokryzję, którą zdarzało mi się ostatnio często zauważać. "Biorę 3/4 współprac barterowych, bo ZA DARMO, a wszystkim doradzam jak bardzo powinni się cenić, jak szanować swój czas i włożoną pracę, chwalę się na prawo i lewo jaka to ja nie jestem droga, jakie to ja mam stawki i gardzę barterem".
Naprawdę? Gdzie tu sens? Gdzie logika?

Nie rozumiem robienia z siebie nie wiadomo kogo, kiedy rzeczywistość jest zupełnie inna. Ten światek naprawdę jest mały i jak ktoś jest uważnym obserwatorem nie trudno jest zauważyć kto jak kreuje swój wizerunek. Nigdy nie uważałam się za eksperta w dziedzinie blogowania, bo uważam, że są osoby bardziej kompetentne ode mnie, ale jeżeli COŚ WIEM i mogę pomóc komuś, kto tej wiedzy nie posiada - zrobię to. Jednak nie wciskam kitu, nie robię z siebie "bogini blogosfery" tylko dlatego, że dostałam kolejną paczkę. Staram się dzielić faktyczną wiedzą i doświadczeniem aby osoby, które go jeszcze nie mają miały łatwiejszy start niż ja, ale nie ściemniam. Nie wciskam nikomu, że wiem najlepiej i w ogóle, bo każdy ceni swoją pracę inacezej. Dla mnie to nie jest powód do wywyższania się, ale radości. Z przyjemnością dzielę się z Wami moimi doświadczeniami, podpowiadam i nie kłamię. Po prostu jestem szczera. Zawsze powtarzam, że dopóki robisz na blogu wszystko w zgodzie ze sobą, to rób to dalej. Mnie irytuje jedynie fakt, że niektóre blogerki robią jedno, a mówią drugie i myślą, że nikt tego nie widzi.
Aha i jeszcze jedno. Nie mylmy paczek PR-owych, które właściwie do niczego nas nie zobowiązują z faktycznymi działaniami o charakterze barterowym. To są dwie różne kwestie.

EDIT: Dziewczyny, żeby było jasne, ja nie wrzucam nas wszystkich do jednego worka. Dalej jestem zdania, że powinnyśmy sobie pomagać i doradzać, ale nie wciskając kit. Nie chcę nikomu robić koło tyłka i wytykać palcami, bo też nie ma kogo. To co napisałam tyczy się moich wielomiesięczych obserwacji różnych grup, blogów i dyskusji w sieci. Nie będę robić czarnego PR-u ani robić gównoburzy, bo nie ma o co. Po prostu chciałam wyrzucić z siebie kilka przemyśleń, a Wy nie musicie się ze mną zgadzać. Każda z nas jest inna i może mieć inne podejście do tematu ;)
Ale wiecie co? Koniec z narzekaniem. Nie chcę żeby niedzielnik był czymś negatywnym i jak jedna z Was słusznie zauważyła, ostatnio powiewa w nich ciągłym marudzeniem - koniec z tym!
➥ Dlaczego barter jest (i nie jest) spoko

Mała dawka inspiracji

Jak wygląda lekcja makijażu w salonie MAC? - dziewczyny z bloga Bless The Mess, robią naprawdę genialną robotę! Milena dzieli się doświadczeniem z lekcji i podpowiada czy warto ją podjąć czy lepiej sobie odpuścić. Jeżeli planowałyście wizytę w salonie, radzę przeczytać!
Zmiany w przepisach o ochronie danych 2018 - już w styczniu zaczną obowiązywać nowe przepisy o ochronie danych osobowych, jeżeli prowadzicie bloga lub sklep online i macie na nim newsletter, to koniecznie powinnyście przeczytać ten artykuł i poznać bloga Bliżej prawa, bo warto.

Czy jest takie miejsce, do którego Wy od dawna chciałybyście wyjechać?

- aGwer

Zobacz też:

41 komentarzy :

  1. Trzymam za Twój wyjazd do Londynu kciuki, sama chętnie bym tam pojechała ale w tym roku niestety nie wycisnę dodatkowej kasy :D. Myślimy za to z moim K o Budapeszcie który jest równie piękny, interesujący i bardziej przyjazny cenowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wypali. Jak nie teraz, to na pewno za rok! :)

      Usuń
  2. Przeczytałam i nie wiem co powiedzieć.. Nawet początkujące blogerki czasami otrzymują propozycje współpracy, zazwyczaj barterowej. Widząc później wpisy od kogoś, kto się zdecydował i pisze, że kupił te produkty samodzielnie... no jakoś odechciewa się tej osobie wierzyć ;/
    Trzymam kciuki za wyjazd, będzie z pewnością wspaniale!! Mi by się marzył znów Paryż, tęsknię za tym miastem. Też uwielbiam jesień, tylko nie lubię tego wiecznego kataru wtedy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie cierpię na jesienny katar i w ogóle rzadko choruję. Oby tak było i w tym roku! :)

      Usuń
  3. Wspieram w realizacji marzeń, wyjazd do Londynu w tą jesienną aurę na pewno będzie wspaniałym doświadczeniem ;)
    Co do współprac, to sprawa jest bardzo śliska, sama jestem początkująca więc nie mam osobistego doświadczenia, natomiast jako czytelnik ostatnio rozmawiałam z inną blogerką i stwierdziłyśmy, że szukając rzetelnej opinii o produkcie przekopujemy internet aż do gruntu, do blogów niszowych, do dziewczyn, które produkt kupiły same, nie dostały. Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli ;) Niestety to smutne, zauważyłam też, że jest tendencja wypisywania samych pozytywnych opinii o darmowych produktach i dziewczyny biorą co dają. Kilka razy już się nacięłam, że zachwalany u wszystkich produkt u mnie i nie tylko był totalnym bublem.. ;)Źle się dzieje w blogosferze.
    Miłej niedzieli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie źle i może stąd moje ciągłe narzekanie. Ale koniec z tym, będę robić swoje i już koniec z marudzeniem :)

      Mam nadzieję, że uda nam się wyjechać! :)

      Usuń
  4. Ja to mam małego bloga i biorę barter, który mi odpowiada. Za to zawsze piszę co myślę o danych rzeczach, bo nie chce żeby ludzie mi nie wierzyli. Sama już wielu blogów nie odwiedzam i to tych większych, bo mam wrażenie, że połowa postów to kłamstwa. Ja tam nie wnikam ile kto zarabia i czy bierze barter, ale dla mnie liczy się szczery post. Mnie drażni to jak ktoś po otrzymaniu paczki po 2-3 dniach wrzuca recenzję :D Trzeba robic swoje i nie patrzec na innych :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No 2-3 dni na testy to zdecydowanie za mało, głównie jeżeli chodzi o pielęgnację. Z kolorówką na szczęście jest nieco inaczej :)

      Usuń
  5. Jak widzę któryś raz z kolei zdjęcie produktów Natural Mojo na Instagramie to aż mnie skręca jak ktoś napisze, że kupił je sobie sam a nie że otrzymał w ramach współpracy...
    Oby Twoje marzenie odwiedzenia Londynu się spełniło i mam nadzieję, że zasypiesz nas zdjęciami na blogu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Nie mogłam skojarzyć o czym mówisz, ale już wiem o co chodzi. Faktycznie jest tego ostatnio bardzo dużo. na YT też widziałam.

      Usuń
  6. Mnie też obłuda boli okropnie i nie mam bólu istnienia o te fanty, tylko te świętojebliwe (pardon) pogawędki, że barter jest zły a potem baloniki, wianki i inne cuda wianki jak leci ..
    a jak dostaną więcej to sprzedają i się tym chwalą - no do porzygania. Ostatnio jak może pamiętasz jedna z naszych blogowych koleżanek nazwała mnie strażnikiem sumienia czy tam moralności - bo wyraziłam swoją dezaprobatę jak można sprzedawać barterowe rzeczy. No nic mnie bardziej nie oburza, szczerze mówiąc!
    Życzę Ci udanej wycieczki do UK (zobacz koniecznie Camden Town ale to wiesz na pewno)no i fabtykę z okładki Pink FLoyd ( choć nie wiem, czy lubisz akurat takie klimaty).
    Jedno z moich wielkich marzeń spełni się w styczniu, ale zachowam to na razie w tajemnicy, żeby nie zapeszać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodzi. Nie o sam fakt otrzymywania produktów, ale zakłamania rzeczywistości jeżeli chodzi o ten temat...

      Usuń
    2. Właśnie o to mi chodzi. Nie o sam fakt otrzymywania produktów, ale zakłamania rzeczywistości jeżeli chodzi o ten temat...

      Usuń
  7. A Ty to nie kłamiesz? Zamieszczasz na blogu jakieś bzdety bez ładu ni składu.
    Chcesz tak jak Ala Jarząbków być mistrzem od wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z anonimem nie będę dyskutować. Brak odwagi cywilnej? Marność nad marnościami.

      Usuń
    2. Anonimie, bardzo dziękuję za komplement, choć mistrzem od wszystkiego się nie czuję, to już zdążyłam poinformować wszystkich moich obserwatorów na Insta, że mają przed sobą takiego specjalistę! Dzięki raz jeszcze! <3

      Usuń
  8. W Londynie byłam w grudniu 2016, ale to był mega krótki wyjazd - tylko na weekend, krotki, ale niesamowicie intesywny (prawie zasypiałam na stojąco)! :D W sumie zobaczyliśmy wszystkie główne atrakcje i miejsca, a naszymi przewodnikami byli mieszkający tam znajomi, więc nie musieliśmy się o nic martwić. Niestety nie jestem w stanie wskazać żadnych kawiarni czy restauracji, bo nie zapamiętałam nazw :( Jedliśmy tam, gdzie nas zaprowadzili :D Ale... nastaw się, że ceny robią wrażenie. Ja przeżyłam mały szok, tym bardziej, że od paru lat nie wyjeżdżałam nigdzie na zachód, tylko obierałam wschodnie kierunki, gdzie wiadomo ceny są o wiele niższe. Tyle ile wydałam tam na 3 dni, a właściwie to nawet 2, jak się zsumuje, to tydzień życia we Lwowie <3 Śmiałam się, że już wiem, czemu nie jeżdzę w takie miejsca :P A ogólnie... jak dla mnie za dużo ludzi, za tłocznie i kompletnie nie mój klimat, choć historycznie oczywiście bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się obawiam tej ilości ludzi i cen, ale... i tak mi się marzy :)

      Usuń
  9. Mi marzy się Norwegia, Islandia, Nowa Zelandia... o Boże, mogłabym wymieniać i wymieniać! Mam jednak nadzieję, że jedno z marzeń spełnimy (wraz z mężem) już w przyszłe wakacje. :) Trzymam kciuki za udany wypad do Londynu. Sama bardzo dobrze go wspominam i sama jechałam na peron 9 i 3/4, ale szczerze? Nie było warto. ;) Niemniej jednak podejrzewam, że Tobie dużo bardziej przypadnie ta stacja do gustu, bo jednak jesteś milion razy większą fanką HP ode mnie. :))

    Nawiązując do kwestii o tym, że blogerki kłamią. Kochana! Ja to wiem już od daaawna i dlatego trzymam się od pewnych osób z daleka, bo po co psuć sobie humor? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chyba powinnam nabrać do tego więcej dystansu i się tak nie irytować :P

      Usuń
  10. Jak zwykle ciekawy wpis. Na temat barteru mam bardzo podobne zdanie. Sama jako "mlody" stazem bloger ostroznie podchodze do wspolprac, wiem jak latwo sie zatracic biorac kazda wspolprace a potem dostajac pewna latke nie da sie tego odkrecic. Sietny temat aga i dziekuje za mila niedziele. Zycze duzo wypoczynku :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki za wyjazd :) Dla mnie w ogóle podróżowanie to chyba największe marzenie :)

    Ja dopiero raczkuję w blogosferze więc jeszcze nie wiele wiem w tym temacie ale im więcej na ten temat czytam, tym bardziej się obawiam jak to będzie wyglądać za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy ciągłe narzekanie na blogsferę i wywlekanie niemal za każdym razem w niedzielnikach swojego niezadowolenia to dobra droga. A niech by to wszystko szlag jasny trafił, niech się kotłuje w tym internecie, niech się gromadzi tutaj i całe zło tego świata, jak mi coś nie pasuje, to wyłączam komputer, moderuję komentarze, albo zajmuje się swoimi sprawami i mam to w głęboko gdzieś, bo to tylko marnowanie własnego czasu pracy. Chcę patrzeć na szczęśliwych i uśmiechniętych ludzi w rzeczywistości, mam szczerze mówiąc w nosie to, co dzieje się w tej całej blogsferze, zwłaszcza prowadząc własną działalność, bo to mnie ani nie wzbogaca, ani nie generuje żadnych zysków, ani tym bardziej nie dodaje mi cennych kontaktów biznesowych. Nic z tym całym syfem jaki nas otacza (i nie tylko w internecie!) nie zrobisz i pisząc takie teksty działasz tylko (może nieświadomie?) na niekorzyść naszej całej grupy zawodowej, obniżasz zaufanie czytelnicze i stajesz się taka jak oni, udzielając "dobrych rad". Może warto napisać co jest w nas dobrego, dlaczego warto nam zaufać, dlaczego nasze blogi to doskonała konkurencja dla oklepanej prasy, a nie tytułować post "blogerki kłamią". Które konkretnie? W jakiej dokładnie sprawie? Jaki był przedmiot współpracy i kto go oferował? Nie rozumiem takiego cichociemnego działania, jak już wobec kogoś (nie ma wymienionych konkretnych osób, więc wytaczasz działa na całą blogsferę) masz tak poważne zarzuty, to wal prosto z mostu kto za to odpowiada, udowodnij czego jesteś pewna. No chyba, że takie wpisy mają tylko wywołać sensację i dorzucić kilka cyferek na liczniku. Bo nie widzę w tym innego sensu. I czy to jest zgodne z etyką pracy? Jak widać to dość naciągane pojęcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popieram tego co napisałaś. Zobacz co się dzieje w tej całej "popieprzonej" bo inaczej nie nazwę blogosferze! Począwszy od kupowania subskrybentów, po nieuczciwą tutejszą pracę blogerek o której wspomniała Aga. Dodam do tego wiecznie niezadowolone z krytyki "pupcie", które kochają wszystkich za piękne odzewy, a kiedy piszesz szczerze, uczciwie i kulturalnie co myślisz pod jakimś filmem, czy artykułem to Cię zje ona i jej obrońcy krzyża blogerskiego. Momentami mi jest wstyd, że przez takie właśnie osoby my blogerki jesteśmy opisywane jako bezrobotne i nieuczciwe osoby a nie przez to, że o problemach mówimy głośno. Przecież wszystko nam spada z nieba, bo blogosfera jest dla nierobów - serio?! Jakby jedna z drugą zaczęła uczciwie podchodzić do gry to świat blogerski miałby inne znaczenie. Uważam, że o tym co złe trzeba głośno mówić, bo problemy się piętrzą, a afery rosną. Popieram Agwer i sama zaczynam poruszać to co się dzieje. Zacznijmy wszyscy od siebie, a świat będzie piękniejszy.

      Usuń
    2. Ewa, w jednej rzeczy muszę przyznać Ci rację. Ciągle narzekam w tych niedzielnikach, muszę to zmienić! Może dlatego, że dociera do mnie sporo jadu i jak się kumuluje to pisze :P ale masz rację, muszę podejść do tego z nieco innej, bardziej pozytywnej strony:)
      Z całą resztą nie do końca się zgadzam. Nie mam zamiaru na forum publicznym nikomu robić czarnego PR'u, bo nie o to tutaj chodzi. Nałożyło się na siebie kilka moich obserwacji, a jaka osoba, która wiele reczy robi pod wpływem emocji, napisałam co myślę. Nie sądzę też aby unikanie tematu miało czemuś służyć. Zamiatanie pod dywan niczego nie zmieni, a ja tu właściwie nie dałam żadnych "dobrych rad", jedynie wyraziłam swoje myśli :)

      Aleksandra - zgadzam się! :)

      Usuń
    3. Wiem co się dzieje, ale uważasz, że w pracy etatowej jest inaczej? Jak ktoś ma "lekką", umysłową i wymagającą kreatywności pracę, to zawsze będzie nierobem, farciarzem, albo "prywaciarzem". Internet to nie jest łatwe miejsce pracy. Świata nie zbawię jak zacznę publikować takie wpisy, zacznę tylko szerzyć dalszą nienawiść do blogerek, jakie to one są złe i nieskalane pracą. Jak chcę coś zrobić w tym kierunku, to w pierwszej kolejności należy zmienić zapisy prawne. Bo gdyby każdy, nawet najmniej wartościowy barter był jasno oznaczany,a strony wiązałaby umowa, zobowiązująca do uczciwej recenzji oraz zakazująca ponownej odsprzedaży materiałów niezbędnych do wykonania zlecenia, to skończyłaby się ta cała patologia i nikt nie bawiłby się w to całe dziadostwo. Ile osób uczciwie oznacza artykuły sponsorowane? Uzywając oczywiście słowa - sponsorowany - a nie "ja dostałam, ktoś mi przysłał, ale to nie ma nic do rzeczy, bo jestem uczciwa", albo nawet w ogóle o tym nie wspomni, a co. Aferek nie obserwuję i w sumie, mam to w nosie - po co się w to angażować i tak to przeżywać? Przecież to nie moja sprawa. Jeżeli ktoś ma naprawdę zapełniony grafik, nie ma czasu na takie rzeczy.

      I nie, nie bronię takich odchyleń od normy, ale patrzę na to jednak z innej, szerszej strony, bo jednak takie działania mają jakiś tam skutek i wątpię, aby był on pozytywny. Wszyscy ponarzekają i dobra, sprawy nie ma. Poza tym odnośnie tych płatnych współprac - skąd wiesz, że ktoś otrzymał takie same warunki i właśnie się na nie zgodził? Nie chcesz robić nikomu czarnego PR, ale nie masz skrupułów, żeby rzucać takie oskarżenia w tak dużą społeczność, biorąc pod uwagę, że część osób jest jednak uczciwa i pracuje na umocowanych prawnie zleceniach? Zatem co miałaś na celu? Bo nie wiem. Myślisz, że powyższe, domniemane osoby wezmą to na serio i firmy nagle zmienią swoją politykę? Mogą ją zmienić, jak ktoś ma najlepsze zasięgi i nie mają nikogo lepszego na to miejsce. No i jak system podatkowy jakoś to ureguluje. Innych szans nie widzę.

      Takie czcze pisanie niczego nie zmieni, a tylko powoduje jakiś wewnętrzny niesmak. Takie jest moje zdanie, nikt nie musi się z nim zgadzać :)

      Usuń
    4. Czemu wszystko co pojawia się na blogach ma mieć jakiś cel? Niedzielnik miał mi służyć temu żeby się wygadać, opowiedzieć co u mnie, miał być o wszystkim i o niczym, miejscem żebym mogła wyrzucić z siebie myśli i właśnie to zrobiłam. Ja sama zauważyłaś Ty masz prawo do swojego zdania, ja również je mam, tym bardziej na swoim blogu. Napisałam co myślę, bo do tego stworzyłam tę serię. Zważywszy na to, że to moje miejsce w sieci, napisałam po prostu co mi chodziło po głowie i wciąż nie widzę w tym nic złego, ani celu który miałby odmienić świat. Nie mam takiego wpływu, żeby marki zmieniały swoją politykę, a blogerki podejście do tematu ;)

      No i tu jest pies pogrzebany. Gdyby każda współpraca płatna, czy nie płatna była uregulowana umową, to obstawiam, że wyglądałoby to jednak nieco inaczej.

      Usuń
    5. A ja pisałam niedawno właśnie o zaletach blogerów w porównaniu do prasy ;) Co do ujawniania takich rzeczy to mam dylemat. Z jednej strony może nie warto, bo idzie fama o całej blogosferze, ale z drugiej strony dwulicowość strasznie mnie razi i też pewnie bym się nie powstrzymała :) Najgorsze jest to, że takie osoby zwykle same stawiają się w sytuacji zero jedynkowej - barter jest be, a ja piszę tylko za kasę... Po czym sytuacja okazuje się być inna. I tez nie mam nic do tego, gdyby ktoś brał sam barter, albo chciał tylko kasę... Ale po co ściemniać czytelnikom?

      Usuń
  13. Jesień ma swój klimat i lubię ją za to. W Londynie byłam jako mało dziewczynka, chętnie bym tam wróciła i tymi oczami zobaczyła raz jeszcze :) Miłego wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham Londyn! :) Byłam dwa razy i za każdym razem cierpiałam na polondyńską depresję! i to tak na serio! Klimat, sympatyczni ludzie i to, że tak o, jakiś przypadkowy facet potrafi z uśmiechem powiedzieć komplement kobiecie na ulicy jest takie... niepolskie. Za każdym razem gdy wracałam z Londynu byłam wściekła chociażby wchodząc do polskiej komunikacji miejskiej widząc te staruszki (i w sumie nie tylko) spoglądające od dołu do góry na kogoś dziwnie wyglądającego w ich oczach. w Londynie w metrze siedziałam obok punkowca, czarnoskórego, skośnookiego i kogo jeszcze tam chcesz i nikt na siebie się nie patrzał! Kocham tą tolerancję, której w Polsce tak brakuje... Co do atrakcji, London Eye i widoki robią wrażenie, ale to jednak kosztuje w przeliczeniu 100 zł/os. Jednak jeśli chcesz tak przeliczać wszystko w Anglii to szkoda nerwów hahah :D i lepiej tego nie robić :D Camden Town mega dzielnica! Tak naprawdę na każdym kroku w Londynie jest co robić :-) Warto też przejechać się londyńskim, piętrowym autobusem... Bo serio gdy siedziałam u góry z przodu, jazda kierowcy skojarzyła mi się ze sceną z Harry'ego Pottera gdy bus się spłaszczył :D Kierowcy jeżdżą jak dzikusy, z 30 razy miałam wrażenie, że zaraz w coś walniemy :D No i londyńczycy, którzy nie patrzą na to gdzie są pasy i gdzie zielone światło... tam przechodzisz na czerwonym i poza pasami na własną odpowiedzialność :) W muzeum Harry'ego nie byłam, ale chętnie odwiedzę przy kolejnej wizycie :-) Muzeum woskowe Madame Tussauds też warto zobaczyć, ale to raczej atrakcja na cały dzień. Na stronie internetowej angielskiej można zamówić bilet np. na 2 lub 3 atrakcje w tańszej cenie. Ahhh mogę tak pisać i pisać o Londynie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja już Ci mówiłam, co na ten temat sądzę. Zdziwiło mnie jednak, że zostałam wpleciona w anonimowy komentarz. Widocznie zbyt mało odwagi ma osoba, która go opublikowała, żeby powiedzieć takie rzeczy w twarz.
    W każdym razie, w życiu kieruję się zasadą, że karma wraca. I to się im jeszcze czkawką odbiję, o to się nie martwię. Szkoda jedynie, że blogosfera, to czasami klasa z podstawówki. Niektórych dziewczyn się po prostu nie da polubić, bo to fałszywe żmije.
    Pozdrawiam,
    Ala Jarząbków (cholera wie, czy chodzi o modyfikację mojego nazwiska, czy to przytyk do moich rodziców :D )
    Mistrz od wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ej ale Big Ben jest chyba zamkniety bo jakis remont tam trwa czy coś takiego ;) Boże jak to dobrze że ja mówię iż jestem głupia jak but i się nie znam na niczym :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten Twój #projektjesień mega mi się podoba i chyba sama od czasu do czasu wezmę w nim udział :D Mam zamiar celebrować jesień, bo to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Jeśli chodzi o wyjazd do Londynu to będziesz absolutnie zachwycona tym miastem. Ja, gdy wyszłam z metra i stanęłam pod Big Benem zaczęłam wyć jak dziecko. Nagle zobaczyłam te wszystkie sceny z Harry'ego Pottera, które oglądałam tylko w filmach a wizyta na peronie 9 i 3/4 została ze mną do dzisiaj. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham jesień! przyłączam się na instagramie do Twojego pomysłu #projektjesien :) będę oznaczać!

    Nie jestem blogerką, jedynie czytelniczą i oglądającą vlogi. Nie znam się na Waszych barterach i innych współpracach płatnych/półpłatnych/darmowych jednak jako właśnie ta "czytaczka" i obserwująca muszę powiedzieć co mnie denerwuje w blogosferze:
    czytam np. o ulubieńcach i tam występuje w roli głównej jakaś kolorowa paleta, czytam "używałam jej codziennie, jest znakomita" i patrzę a paleta nawet nietknięta pędzlem albo tknięta a właściwie muśnięta. Może to chodzi o obróbkę zdjęć, może tak się robi -
    znowu, nie znam się- ale kiedy ja czytam o ulubionym produkcie używanym codziennie (lub bardzo często) to chcę widzieć minimalne zużycie tak aby w to wszystko uwierzyć. To nie jest uwaga do Ciebie, to uwaga ogólna:)

    pozdrawiam
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w przypadku ulubieńców masz rację. Bo jednak zdjęcia robi się po jakimś czasie, a nie z góry zakłada, że produkt będzie w ulubieńcach.
      Aczkolwiek ja np. zawsze najpierw robię zdjęcia produktowe. Lubię jak w recenzji mam czyste, estetyczne produkty :)

      Usuń
  19. Miłego wyjazdu do Londynu :) Chciałabym tam kiedyś pojechać, ale nie jest to moje marzenie - po prostu byłoby bardzo fajnie zobaczyć to miasto :)

    Mi się najbardziej otworzyły oczy na blogosferę, jak dołączyłam do kilku grup na Facebooku, rany, jakie niektóre dziewczyny są mega niesympatyczne i plują jadem na lewo i prawo! I to takie, które kiedyś obserwowałam, a na blogu stwarzają pozory ciepłych i serdecznych. Można się zdziwić :P Ja to w ogóle jakoś tak zawsze stałam z boku - i dobrze.

    Masz rację, że niezobowiązujące paczki PR-owe to co innego niż konkretne współprace barterowe (których w żaden sposób nie chcę krytykować!!!). Do mnie ostatnio spływają jakieś paczki, na które........ nawet nie mam wpływu, z nikim się nie umawiałam, a coś do mnie idzie ;) A niech przychodzi, do niczego się nie zobowiązywałam ;) Może się ucieszę, a jak nie, to ktoś inny się ucieszy - komu oddam :P Od razu leci hejt, teraz na paczki z AVON i Lactacyd. Nie rozumiem tego...

    Ale faktycznie podzielam zdanie Ewy z kilku komentarzy wyżej, że chyba trochę za dużo takich tematów w niedzielnikach. Nie zrozum mnie źle, to Twoje niedzielniki i możesz w nich pisać o czym tylko chcesz! :) Ale może przyjemniej by było nieco luźniej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z ogromną chęcią wezmę udział w projekcie jesień :D uwielbiam tą porę roku i ten klimat :))
    jeśli chodzi o London Eye to polecam nocą. Niezapomniane wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Życzę miłego pobytu w Londynie. Ja za 2 dni lecę do Grecji, takie moje małe marzenie się spełni. Co do niedzielnika to bardzo go lubię czytać. Jeżeli chodzi o blogosferę to mam swoje zdanie na ten temat i jest to temat rzeka. Wiele rzeczy mi się nie podoba i czasami widać gołym okiem kto kłamie. Ostatnio też mam tak że ciągle bym narzekała ale postanowiłam że to nie ma sensu :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chętnie wrzucę jakieś zdjęcie do #projektjesień, tylko ważne, abym o tym nie zapomniała, bo idea bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że wszystko z wyjazdem do Londynu Ci się uda, sama chcę kiedyś tam pojechać. A jeśli chodzi o współprace, to wiadomo od dawna, że tak niestety jest. Sama ostatnio zgodziłam się na barter, bo produkty mnie zainteresowały, ale napiszę o ich wadach i zaletach. Na pewno też nie będę ukrywać, że te produkty otrzymałam do testów, bo jaki w tym sens? Przecież czytelnicy nie są głupi, a ja nie uważam, żeby było w tym coś złego. Oszukiwanie jest jednak bardzo nie fair.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam jesień :) Szkoda, że przez wiele osób jest tak niedoceniana.

    PS Przebrana miarka na parapecie - hit <3

    OdpowiedzUsuń
  24. W Londynie polecam muzeum figur woskowych! Jest fantastyczne, ale bilety należy kupić/zarezerwować z wyprzedzeniem przez stronę internetową (przynajmniej tak było kilka lat temu). Zdecydowanie polecam spokojny spacer po Londynie, bez nadmiernego planowania, bo można odkryć przepiękne klimatyczne uliczki. A z jedzenia? W każdej kawiarni są klasyczne brytyjskie śniadania, ciężkie, ale pyszne. "Fish&Fries" to też temat obowiązkowy :) Sprawdź sobie na TripAdvisorze polecane budki z jedzeniem, mi zazwyczaj się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku