aGwerblog to blog kosmetyczny z elementami lifestylu, porad i makijażu.

Ulubieńcy kosmetyczni listopada | Origins, Huda Beauty, Maybelline

ulubiency-kosmetyczni

Ulubieńcy kosmetyczni to taki post, który zawsze piszę z przyjemnością. Niestety mój listopad nie należał do zbyt przyjemnych miesięcy, w związku z tym ulubieńcy, to dobry sposób na poprawę kiepskiego ostatnio humoru. Wybrałam aż siedem perełek wśród kosmetyków, które ostatnio używałam i jak zwykle znajdzie się też produkt, który znam i uwielbiam od dawna. Tak to już bywa wśród moich ulubieńców. Mamy grudzień, a ja już zdążyłam powyciągać z piwnicy kartony z ozdobami i niedługo zabieram się za przystrojenie mieszkania. Pewnie większość z Was pomyśli, że to zdecydowanie za wcześnie, ale ten argument kompletnie do mnie nie trafia. W tym roku wyjątkowo cieszę się na święta i chcę ten klimat poczuć jak najszybciej. Pozostając jeszcze jedną nogą w listopadzie, zapraszam na ulubieńców!
➥ 13 kosmetyków, do których zawsze wracam
➥ Uniwersalne kosmetyki, które sprawdzą się na prezent

ulubiency-kosmetyczni

Ulubieńcy kosmetyczni listopada

Dziś wyjątkowo zacznę od pielęgnacji, bo w postach tego typu jest to u mnie raczej rzadkością. Ostatnio jednak dużo bardziej skupiam się na kosmetykach pielęgnacyjnych. Głownie dlatego, że chyba dopadła mnie starość i staram się ją jakoś powstrzymać. Zauważyłam, że okolica nosa zaczęła mi się wysuszać, pojawiają się niewiadomego pochodzenia podskórne niespodzianki, z którymi niewiele jestem w stanie zrobić i ogólnie mam wrażenie, że stan mojej skóry (pewnie przez niską temperaturę i ogrzewanie) nieco się pogorszył. Mam zmarszczki, jestem stara i obrażam się. Chyba jasno dałam wszystkim do zrozumienia, że wcale nie mam ochoty się starzeć? Proszę zacząć się stosować.
Dziękuję.

Origins, Ultra-Hydrating Energy-Boosting Cream

To mój drugi kosmetyk znanej i lubianej marki Origins, z którą ja dopiero się poznaję. Głównym zadaniem kremu jest nawilżenie skóry, co w moim przypadku niestety okazało się konieczne. Ultra-Hydrating Energy-Boosting Cream jest bogaty w olejek z nasion kawy, co dodaje mu właściwości energetyzujących. Zawartość żeń-szenia pobudza skórę, dodaje energii, poprawia jej strukturę i wzmacnia. To taki energetyczny kopniak z samego rana, który rozbudza i daje przyjemne uczucie ulgi i orzeźwienia o poranku.

Pozostawia skórę przyjemnie miękką, nawilżoną, gładką i gotową na cały dzień. Krem sprawdza się pod makijaż, szybko się wchłania i nie roluje pod podkładem. Stosuję go prawie codziennie rano od połowy października i bardzo się polubiliśmy. Niewielka ilość wystarcza na całą twarz, więc czuję, że będzie wydajny. Bardzo lubię jego świeży, lekko pomarańczowy zapach i to jak przyjemną w dotyku pozostawia moją skórę. Radzi sobie z tym lekkim przesuszeniem, nie pozostawia uczucia ściągania, ani podrażnienia. Póki co bardzo się lubimy, a krem jest dostępny w perfumerii Sephora za 99zł.

MIYA, myWONDERBALM, Call Me Later

Wydaje mi się, że tego produktu nie muszę Wam przedstawiać z bliska. Mam wrażenie, że o kosmetykach MIYA mówię zdecydowanie za często, ale ja naprawę uwielbiam ten kremy! Wersja z masłem shea idealnie sprawdza się u mnie na noc. Cudownie nawilża, wzmacnia i delikatnie napina skórę. Nakładam go grubszą warstwą na całą twarz każdego wieczoru i z samego rana mogę się cieszyć mięciutką skórą. Stosunkowo szybko się wchłania, choć nie tak błyskawicznie jak wspomniany wcześniej krem Origins. W dodatku uwielbiam jego zapach! Więcej o kremach myWONDERBALM poczytacie w recenzji ➥ Genialne kremy na każdą kieszeń

ulubiency-kosmetyczni

thisworks, sleep balm

Markę thisworks poznałam dzięki Alicji i początkowo podchodziłam o niej z ogromnym dystansem. W ➥ ulubieńcach października zachwycałam się Deep Sleep Pillow Spray i musiałam przyznać Ali racje. Ta marka ma świetne produkty. Niestety spray już mi się skończył (a właściwie druga buteleczka Sleep +plus Pillow Spray też) i zanim znajdę pełnowymiarowe opakowanie tego sprayu, testuję balsam. Podobnie jak poprzednie produkty thisworks i ten sprawdził się u mnie doskonale. Bałam się, że nie będzie tak skuteczny jak Deep Sleep Pillow Spray, ale byłam w błędzie. Stosowałam go tylko w te dni, które były dla mnie naprawdę stresujące i wiedziałam, że nie łatwo będzie mi zasnąć. Należy go nakładać na miejscach, w których jest wyczuwalny puls, czyli tam gdzie aplikujemy np. perfumy. Przy nadgarstkach czy za uszami. W ten sposób woń balsamu delikatnie nas otacza i uspokaja ułatwiając jednocześnie zasypianie. Sleep balm nie jest już tak wygodny w użytkowaniu jak spray, ale działa i to się liczy.

Long4Lashes, profesjonalny żel do usuwania skórek

Wspominałam o nim kilka razy na Insta Stories i prosiłyście o więcej informacji. Żel kupiłam dość spontanicznie, ale nie żałuję. Producent zapewnia, że nie posiada parabenów i formaldehydu, a gliceryna wraz z pH Adjuster zmiękcza i uelastycznia skórki. Dzięki czemu łatwiej jest je usunąć. Za pomocą pędzelka aplikuję go na skórki i po 3-5 minutach za pomocą patyczków odsuwam je i wycinam cążkami, następnie przechodzę do manicure. Faktycznie skórki są bardziej miękkie, łatwiej je przesunąć i ewentualnie wyciąć. Użyłam go póki co parę razy i jestem zadowolona, bo ułatwia i przyspiesza malowanie paznokci. Zamierzam stosować teraz regularnie olejek jojoba właśnie na skórki i jestem ciekawa, jak wtedy sprawdzi się ten żel i czy w ogóle będę go potrzebować. 

ulubiency-kosmetyczni

ulubiency-kosmetyczni

Huda Beauty, Mauve Obsessions Palette

Jedna z piękniejszych palet jakie ostatnio nabyłam i muszę przyznać, że naprawdę bardzo ją lubię. Paleta ma świetnie skomponowane kolory, którymi bardzo dobrze się pracuje. Troszkę się osypują podczas malowania, ale nie jest to nic mocno uciążliwego i łatwo można sobie z tym poradzić. Cienie są dobrze napigmentowane, świetnie się blendują i nie tworzą jednolitej plamy podczas dokładania kolorów. Niedawno wszystkie palety Obsessions pojawiły się w Sephorze, więc i Wy macie okazje je przetestować. Ta wersja podoba mi się zdecydowanie bardziej niż Rose Gold Edition i poleca się nią zainteresować! Na kanale pojawił się makijaż z paletką ➥ Mauve Obsessions (subskrybujecie?).

Maybelline, Instant Ant-age, The Eraser

Korektor, który świetnie się u mnie sprawdzał dwa lata temu, znów znalazł się wśród ulubieńców. Tak pokochałam ten korektor, że póki był niedostępny w Polsce zrobiłam sobie zapasy i znów do niego wróciłam. Aktualnie używam go codziennie i bardzo go lubię. Ma dobre krycie, nie podkreśla zmarszczek, ładnie neutralizuje cienie pod oczami i sprawdza się również dla kobiet dojrzałych. Jest trwały i przez wiele godzin ładnie wygląda pod oczami. Więcej pisałam o nim przy okazji ➥ recenzji

Pierre Rene, róż Day Lily nr 13

Ostatnio zakochałam się w jednym z dwóch róży Pierre Rene, które aktualnie testuję. Kolor Day Lily (ten jaśniejszy na zdjęciu) ma w sobie mnóstwo delikatnych drobinek, które tworzą piękną, subtelną taflę na policzku. Kolor jest delikatny, ale efekt można stopniować i bardzo dobrze sprawdza się do codziennego makijażu. Tak jak Wam obiecałam, na blogu za jakiś czas pojawi się wielkie podsumowanie moich testów kosmetyków z Pierre Rene i myślę, że wtedy opowiem Wam o moich wrażeniach i perełkach, które odkryłam.

ulubiency-kosmetyczni

Tak prezentują się moje ulubione kosmetyki z listopada. Chętnie sięgałam po tę siódemkę i jeżeli jeszcze ich nie znacie, to warto przyjrzeć im się z bliska. Jestem też ciekawa jakie kosmetyki Wam w poprzednim miesiącu przypadły do gustu. Zostawcie swoje typy w komentarzach.

Prezenty świąteczne gotowe czy jeszcze zakupy przed Wami?

- aGwer

Zobacz też:

29 komentarzy :

  1. Dobry krem nawilżający też by mi się przydał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj kremów MIYA :) wersja z olejem kokosowym też świetnie nawilża!

      Usuń
  2. To co też mam - uwielbiam. To czego nie mam - chce mieć. DZIĘKI, bo mam za dużo pieniędzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja u Ciebie mam to samo z książkami! :P

      Usuń
  3. Ja juz od jakiegos czasu mam fiola na punkcie pielegnacji mojej twarzy. Jako dziecko i nastolatka nigdy nawet kremu nie uzywalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie! Mama zresztą przez wiele lat mówiła mi, że jestem za młoda. Na szczęście już około dwudziestki zaczęłam się tym interesować i nie jest tak źle!

      Usuń
  4. Przymierzam się akurat do tego korektoa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę bardzo dobry korektor. Ja jestem w trakcie zużywania trzeciego opakowania - o czymś to świadczy!

      Usuń
  5. U mnie ostatnio też coraz więcej ładuje rzeczy związanych z pielęgnacją. Ale w sumie cieszę się z tego. Kiedyś ledwo używałam kremu nawilżającego i uważałam to za niewiadomo jaką pielęgnację. Dziś na szczęście to się zmieniło dbam bardziej świadomie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że u mnie jest podobnie. Z czasem po prostu człowiek uświadamia sobie, że musi zacząć dbać o starzejącą się skórę :(

      Usuń
  6. Kuszą mnie WONDERbalmy ale nie wiem na który się skusić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czego potrzebuje Twoja skóra :) Moje dwa ulubieńce to ten z masłem shea i z olejem kokosowym :)

      Usuń
  7. Kochana ja mam podobnie z tym starzeniem i dlatego poszukuje cudownego eliksiru aby powstrzymac ten proces, hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w Simsach, trzeba im skraść przepis! :D

      Usuń
  8. Za wcześnie ? Ja juz od tygodnia mam przystrojone mieszkanie �� Tylko z choinka czekam na tydzień przed świetami �� Krem Origins tez bardzo bardzo lubię !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie właśnie okolice Mikołajek to idealny moment na dekorowanie mieszkania!

      Usuń
  9. Ładna ta paletka Hudy. Te duże też wzbudzają moje zainteresowanie zwłaszcza Desert Dusk, ponieważ zawiera większość tych kolorów, które bardzo lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam okazję dotykać Desert Dusk i niestety nie powala na kolana.

      Usuń
  10. Nie miałam żadnego z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawi mnie preparat do usuwania skórek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed każdym manicure go używam. Wcześniej Sally Hansen teraz ten i jestem zadowolona :)

      Usuń
  12. Urocze są te małe palety Hudy, Twoja wersja ma piękne kolory :)
    Chyba przekonałaś mnie do wypróbowania kremów Miya, teraz będę rozmyślać który wybrać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio coraz bardziej kuszą mnie produkty Pierre Rene :)
    Paletki z Huda są cudne, ach! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. właśnie wczoraj sobie zamowiłam ten krem Origins - bardzo lubię standardową wersję togo kremu i werjsę tint, ale na zimę przyda mi się cos bardziej nawilżającego a i ten krem to nowość, a nowości mnie do siebie prztciągają :)

    mam też od kilku tygodni palete cieni Mauve Obsessions, ale one jest taka śliczna i urocza, że na razie ją sobie obserwuję i jeszcze palców i pędzla w niej nie zamaczałam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta paleta ;-)))))))))) Jest cudowna <3

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawa jestem bardzo tych produktów do paznokci z L4L. Odżywka do rzęs jest mega i mam już któreś opakowanie z kolei, jednak do włosów znowu słabiej się u mnie sprawdziły te produkty :(

    dodaję do obserwowanych i jeśli zechcesz to zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie kusi ten korektor, ale u mnie stacjonarnie jest niedostępny (ten najjaśniejszy) i chyba nie będę czekać - po prostu zamówię online :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Twoje zdanie jest dla mnie naprawdę ważne :)
Jeżeli tekst Ci się spodobał, udostępnij go!

PS. To nie jest miejsce na reklamę.

Makijaże krok po kroku